Lech Kaczyński

Image Hosted by ImageShack.us

Na pierwszy ogień wybrałem serwis Lecha Kaczyńskiego, całkiem świeży, bo zaprezentowany 27 lipca. Cóż, najwyraźniej elektorat PiS nie korzysta z Internetu, bo strona jest na bakier z dostępnością. Ale o tym trochę później, najpierw pierwsze wrażenia.

Flash nagłówkowy zawsze (nie)smaczny i (nie)zdrowy

Obowiązkowa animacja Flash w nagłówku może i przedstawia kandydata w różnych ujęciach, ale przy okazji błyska i rusza się szybko, niczym kamera w programach „młodzieżowych”. Nie dość, że trąci to tandetą i odpustem, to na dodatek nie budzi zaufania do kandydata. Prezydent Polski powinien być człowiekiem statecznym, do którego wizerunku błyskające paciorki nie pasują. No, chyba że jest to ukryty przekaz „Polska to kraj czerwonoskórych, którym przywożę kolorowe paciorki” ;)

Wracając do animacji, to czy naprawdę trzeba było ją umieszczać? Przecież w wersji dla osób bez Flasha serwowany jest obrazek kandydata z rodziną, który choć trochę zmienia dotychczasowy wizerunek Kaczyńskiego. Dodajmy, że wizerunek nienajlepszy, bo osobnika nadętego i upartego, żeby na tych łagodnych określeniach poprzestać.

Doradców ci u nas (nie)dostatek

Mam niejasne wrażenie, że doradcy kandydata są mocno przeciętni, ewentualnie nie chcą zastosować żadnych nieszblonowych działań. którzy nie potrafią albo takowych nie słucha, wystarczy spojrzeć na poszczególne części animacji:

Image Hosted by ImageShack.us

Pierwszy obrazek z animacji jest sztampowy aż do bólu – lekko uśmiechnięty kandydat na niebieskim tle. Obok niego olbrzymie hasło wyborcze, a na dole wetknięty odręczny podpis, obowiązkowo z zamaszystymi zawijasami. Poprawne do bólu, jednocześnie do bólu nudne.

Image Hosted by ImageShack.us

Druga fotka to ilustracja podręcznikowej porady #358 – „Pokazuj się z żoną, to ociepla wizerunek”. Pewnie by ocieplał, gdyby nie jakość tego zdjęcia. Jak się chce prezentować takie ujęcia, to trzeba zrobić sesję fotograficzną, a nie retuszować resztówki z konwencji wyborczej. Duża niebieska przestrzeń pod hasłem psuje wrażenie równie mocno, co niewyraźna mina kandydata.

Image Hosted by ImageShack.us

Ostatnie zdjęcie jest zdecydowanie najlepsze i ono powinno być głównym zdjęciem serwisu. Nie ma na nim haseł kampanii, a jedynie prosta informacja „kandydat na prezydenta”. To może sugerować skromność, która nie jest mocną stroną Kaczyńskiego. Pokazanie się bez marynarki i krawata, w otoczeniu rodziny, ociepla wizerunek „szeryfa” i czyni z niego istotę ludzką, która nie jest pozbawiona uczuć. Biorąc pod uwagę wielkość negatywnego elektoratu Kaczyńskiego takie kroki byłyby mocno wskazane, ale do takiego odczarowania wizerunku potrzeba „jaj”.

Walidacja to nie wszystko

Według walidatora W3C można byłoby umieścić odpowiedni obrazek, bo kod to czysty XHTML 1.0 Transitional. Tyle teoria, bo walidator to tylko narzędzie, a pierwsza strona to nie cały serwis. Layout teoretycznie jest beztabelkowy, a w praktyce zawartość wyświetlana jest w tabelce. Sensu takiego rozwiązania ciężko się dopatrzeć.

Dostępność, a raczej jej brak

Wystarczy kliknąć na link z fotogalerią, żeby pojawił się komunikat o 64 błędach, na dodatek dość poważnych, jak np. ten fragment:
<img src=”files/mmedia/article42_img221m.jpg” title=” (20.9 kB)”/>

Niewidomi (i korzystający z przeglądarek tekstowych) tych zdjęć nie zobaczą, ale to jeszcze nie powód, żeby ich lekceważyć i dawać taki opis. To także nie jest powód, żeby powiększenia zdjęć wyświetlać przy pomocy JavaScriptu – nie każda przeglądarka z niego korzysta.
Trzeba jednak przyznać, że wszyscy traktowani są jednakowo – zdjęcia w ogóle nie są podpisane. Być może jest to sprawiedliwość rodem z haseł wyborczych, ale nie przekonuje ona do kandydata ani na jotę.
Czcionka używana w serwisie woła (tradycyjnie?) o pomstę do nieba. Teoretycznie jest to Verdana o wielkości 10 pikseli, ale praktyka (czyli zrzut ekranowy) pokazuje, że renderowane literki mają oszałamiającą wielkość 7 px. Tak, nie pomyliłem się – siedem pikseli. Wielkość, która niewątpliwie zadowoli każdego użytkownika, który wymienił swój monitor na projektor multimedialny. Jak wszystkim wiadomo, projektor multimedialny ma każdy polski Internauta…
Żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że to wszystko, to oczywiście czcionka ma beznadziejnie dobrany kolor tła i kolor liter. Kontrast leży, bo nie spełnia nawet liberalnych wytycznych HP – 400/135. Zastanawiam się, czy autor serwisu nie słyszał nigdy o dostępności, pożałował transferu na ściągnięcie Colour Contrast Analysera, czy po prostu nie starczyło wyobraźni? Przecież małe literki zlewające się z tłem czyta się ciężko nie tylko osobom starszym, ale generalnie każdemu. Czy to naprawdę jest jakaś wiedza tajemna, czy raczej zrozumienie tego wymaga tylko odrobiny inteligencji?

Wielkość i kolor tekstu to nie wszystko, wszak dostępność wiele ma twarzy. Jedną z nich jest uniezależnienie prezentowanych treści od sprzętu odbiorcy, z czym w serwisie Kaczyńskiego także nie jest najlepiej. A, mówiąc szczerze, jest beznadziejnie.
Zestawienia i opracowania dostępne są jako pliki PDF. Cieszę się, że po wydrukowaniu moja kopia będzie wyglądała identycznie, jak kopia wydrukowana w biurze PiS. Problem w tym, że wcale nie mam ochoty na ściąganie plików PDF i ich drukowanie, natomiast zapoznałbym się z dokonaniami Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta Warszawy. Nie zrobię tego wygodnie online, bo muszę ściągnąć blisko półmegowy plik i otworzyć go w zewnętrznym programie. Tutaj od razu dodam, że plik zapisany w formacie Miscosoft Word też nie jest dostępny.
Tak na marginesie – jeżeli kandydat nie jest w stanie wymienić swoich osiągnięć w kilku(nastu) punktach, a zamiast tego serwuje mi kupę makulatury, to znaczy że tych osiągnięć po prostu nie ma.

Zespół prasowy szczyci się zastosowaniem techniki Video On Demand, czyli „telewizji internetowej”. Tym szumnym mianem określono zwykły streaming, czyli odtwarzanie plików wideo „w locie”. Plików w formacie Windows Media File, które da się odtwarzać w systemach z rodziny Windows. Co prawda użytkownicy innych systemów operacyjnych to jakieś 2% społeczeństwa, ale olewanie 2% może się zemścić w drugiej turze wyborów.
Same pliki, rzecz jasna, nie mają podanego czasu trwania, za to mają podaną datę. Czy jest to data stworzenia, zatwierdzenia, pierwszej emisji lub czegoś równie nieokreślonego, tego się już nie dowiemy. Grunt, że jest data.

Ciekawie prezentuje się również możliwość kontaktu z kandydatem. Zadziwia brak adresu mailowego do samego kandydata. Wiadomo, że nie będzie on czytał wszystkich nadchodzących maili, ale przynajmniej byłoby jakieś złudzenie. Zamiast odrobiny złudzenia mamy klarowną sytuację – kandydat odgradza się od wyborców zespołem prasowym.
Kuriozalny jest również formularz newslettera, który zresztą nie jest newsletterem kandydata, ale newsletterem jego partii. Czyżby ktoś nie zrozumiał, że to elektorat partii i elektorat kandydata nie pokrywa się w 100%?
Interesujący również jest fragment pod koniec formularza, oczywiście obowiązkowy:

Wyrażam zgodę na przekazanie adresu e-mail odpowiednim komitetom wyborczym w celu kontaktu ze mną podczas prezydenckiej i parlamentarnej kampanii wyborczej.

Mam niejasne wrażenie, że Ustawa o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną mówi coś o przekazywaniu adresów e-mail i tego konsekwencjach, ale to pewnie tylko moje przywidzenia ;)

Mój komentarz?

Sztampowa strona, której twórcom obce jest pojęcie dostępności i użyteczności. Odwiedzający jest traktowany jak petent w urzędzie – zło konieczne, któremu życia ułatwiać nie trzeba, a wręcz się nie powinno. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że podobnie wyborców traktuje sam kandydat i jego sztab wyborczy. Najwyraźniej zapomnieli, że w czasie wyborów to oni są petentami i to oni mają do nas sprawę, nie odwrotnie.

Lech Kaczyński

This entry was posted in Rózga. Bookmark the permalink.

7 Responses to Lech Kaczyński

  1. Z tymi PDF-ami to przesadzasz. Jeśli masz Adobe Readera (dostępny na wszystkie systemy operacyjne w najnowszej wersji), to PDF-y możesz sobie oglądać online, ściągać na dysk, drukować i co Ci się żywnie zamarzy. Szczerze mówiąc wolę PDF-a, niż jakieś dziwne HTML-e…

    Może ja jestem spaczony (bo PDF jest podstawą mojej pracy), ale uważam, że lepiej pokazać PDF-a, niż takiego MS Worda :)

    Całkowicie się natomiast zgadzam z opinią na temat materiałów video. Windows Media Video w żadnym wypadku nie jest „dostępnym” formatem.

  2. Piotr Mikołajski says:

    Nie przesadzam :)
    Sam korzystam z PDF-ów właściwie codziennie, ale nie znoszę, gdy mi się otwierają w okienku Firefoksa. Zamula mi to całą przeglądarkę, a często też i kompa. W skrajnych wypadkach (wiele otwartych paneli po kilkunastu godzinach pracy) potrafi powiesić przeglądarkę i szlag trafi moją pracę.

    Nie zapominaj też, że przeglądarki głosowe nie potrafią przeczytać PDF-a, tak jak nie potrafią przeczytać Flasha, czy Worda – o którym też wspomniałem. Z punktu widzenia dostępności nie ma znaczenia, czy jest to PDF, Flash, *.doc Worda czy *.sxw Open Office’a. Wszystkie te pliki nie są dostępne i wymagają programów zewnętrznych. Oczywiście jeżeli są udostępnione oprócz wersji HTML, to wszystko jest w porządku.

    Poza tym HTML jest na stronie WWW rzeczą zupełnie naturalną. Tutaj mam się szybko zapoznać z najważniejszymi sukcesami kandydata i zostać przez niego przekonanym do swoich racji, a nie przebijać się godzinami przez elaboraty czy peany na jego cześć.

  3. MySZ says:

    co do pdf, popieram zdanie Mikolaja: obok, nie zamiast.

    @Mikolaj: a co z nastepnymi recenzjami ? ;)

  4. Piotr Mikołajski says:

    Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem ;)
    A poważniej, to może jeszcze dzisiaj uda mi się opisać jedną stronę. Jak się wyrobię i nie padnę na pysk :)

  5. Pingback: InfoRep » Blog Archive » www.lechkaczynski.pl

  6. Ef says:

    Witam,
    piszę właśnie pracę o zmianach w wizerunku Lecha Kaczyńskiego. Jak mogę się dostać do tej starej witryny opisanej przez Ciebie Piotrze? Nie działa też link do analizy nowej witryny.
    Dzięki za pomoc i pozdrawiam :)

  7. Ze starą wersją będą pewnie problemy. O ile teksty być może są pod starym linkiem, o tyle z grafiką będzie gorzej. Jeżeli nikt jej nie zarchiwizował, to obawiam się, że nigdzie jej nie znajdziesz. Jakieś kopie są w Web Archive, ale czy coś się wyświetli, tego nie wiem.
    Zawsze możesz spróbować skontaktować się bezpośrednio z ludźmi z byłego sztabu wyborczego Kaczyńskiego, powinni być zainteresowani współpracą i udostępnieniem starej wersji witryny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>