Dobrego Linuksa poszukuję

Poszukuję dystrybucji Linuksa, która będzie:

  • Prosta w instalacji (bez żadnych komend etc.)
  • Łatwa w eksploatacji przynajmniej tak, jak Windows XP
  • Wszelkie komunikaty zrozumiałe dla osoby nietechnicznej
  • Spolonizowana
  • Łatwa w podłączaniu Netu
  • Dobre wyposażenie w soft „dla ZU” w defaultowej instalacji
  • Łatwa instalacja dodatkowych programów – jak w Windows XP
  • Będzie działać na kompie, który ma jakieś 3 lata
  • Firewall i antywirus będą tak proste w eksploatacji, jak Kerio i Avast!, no i będą aktualizowały się automatycznie

Będzie odpalany tylko parę razy w tygodniu przez osobę, majacą średnie pojęcie o kompach. Z definicji odpadają jakiekolwiek dystrybucje, gdzie trzeba cokolwiek zrobić pod konsolą. Odpadają także wszelkie takie, których filozofia jest diametralnie inna od Windows. Jest taki Linux? ;)

This entry was posted in Ogólne, WWW & Net. Bookmark the permalink.

26 Responses to Dobrego Linuksa poszukuję

  1. Phantom says:

    Ubuntu?
    BTW. Antywirus?

  2. http://www.ubuntu.pl/oubuntu.html

    Instalator ubuntu zamiast na GUI oparty jest na środowisku tekstowym. [...] Jedyny moment wymagający zwiększenia uwagi to przydzielanie partycji: domyślnie Ubuntu proponuje usunięcie całej zawartości twardego dysku. W trakcie instalacji, z repozytoriów, „dociągane” są pakiety lokalizacyjne stosownie do wskazanego, domyślnego języka.

  3. Phantom says:

    Instalacja ubuntu jest chyba jedną z najprostszych, choć rzeczywiście klikalna nie jest. A dociąganie pakietów nie jest obowiązkowe. Kiedy ja instalowałem pakiety z polskim tłumaczeniem się zainstalowały z płytki. W obecnej wersji nie wiem jak jest. Bo do niej aktualizowałem z netu. Może być jeszcze Mandriva, lub Fedora Core. Choć z tych bardzo dawno korzystałem i nie wiem jak wyglądają teraz.

  4. Echhh… ludzie, czytajcie uważnie.

    • Prosta w instalacji (bez żadnych komend etc.)
    • Łatwa w eksploatacji przynajmniej tak, jak Windows XP
    • Łatwa instalacja dodatkowych programów – jak w Windows XP

    Skoro Ubuntu nie jest klikalny (a nie jest nie tylko przy instalacji systemu, ale i przy instalacji softu), to czemu o nim napisałeś? Przecież nie spełnia podstawowego warunku.
    System ma być prosty i bezawaryjny, bo ma być używany, a nie rozgrzebywany. Przeznaczony jest dla osoby, która nie grzebie w kompie i nie ma najmniejszej na to ochoty. Podobnie nie ma ochoty na opanowywanie komend i całej filozofii konsolowej. To ma być „darmowy Windows”. Jeśli takiego nie znajdę, to po prostu Microsoft znowu zarobi…

  5. Phantom says:

    Klikalna nie jest TYLKO instalacja. Nie znaczy to, że żeby zainstalować trzeba znać kupe poleceń. Zrobiona jest po prostu w środowisku tekstowym.
    Eksploatacja? zależy na czym miałaby ona polegać.
    Instalacja programów? Synaptic.

  6. Listek says:

    Kojarzy mi się nazwa lindows, zmieniana na (chyba) lin—s, a na jakiej się zakończyło to nie wiem. Z tego co się reklamowali (tak to płatna dystrybucja) spełniają wszystkie wymagania ;)

  7. MySZ says:

    nieklikalna instalajca wcale nie oznacza potrzeby wpisywania jakiejkolwiek komendy. zastanow sie nad tym…

    co do firewalla i antywirusa: o czym Ty piszesz ? firewall ? wiesz, do czego tak naprawde sluzy firewall? nie mowie o windowsowych pomyslach…
    antywir ? a przed jakimi wirusami chcesz li Ty sie bronic ? ;)

    co do reszty: chyba faktycznie ubuntu byloby najlepsze.

  8. Zdecydowanie Ubuntu. Instalator jest „w trybie tekstowym” — to znaczy, że nie jest graficzny. Przyciski i okienka ma normalne, nie linię komend :) Poza tym poza wyborem języka praktycznie nie pyta o wiele.

    Co do instalacji softu: napisałeś „tak jak w Windows XP” — dla Ubuntu byłby to krok wstecz :) Tam jest po prostu specjalna aplikacja do dodawania programów. Wybierasz program z listy, on się ściąga z netu i za chwilę jest. Żadnego szukania po sieci itp.

    Antywirus dla Linuksa potrzebny jest tylko na serwer — żeby bronić przed wirusami biedne windowsowe Outlooki. Na desktopowym Linuksie rzecz całkowicie zbędna. Jako i firewall.

    Moja żona używa Ubuntu na co dzień — a komputerowcem nie jest. Kiedy chciałem jej zainstalować Windows, protestowała :) Niech to pozostanie najlepszą rekomendacją.

  9. piecu says:

    SuSE, Mandriva, Fedora

  10. Riddle says:

    Sory, ale Ubuntu. Serio serio. ;)

  11. @ Listek: Niestety, na niedawne rozdawnictwo Lindowsa (obecnej nazwy nie pamiętam, dla mnie to pozostanie Lindows i tyle ;) ) się nie załapałem. Zresztą nawet gdybym się załapał, to nie wiem czy mógłbym sobie instalkę rozmnożyć.

    @ MySZ: Zajrzałem do Ubuntu i sorry – zielona osoba, która się nie zna kompletnie na kompach, Ubuntu sobie nie postawi. Przy czym jak mówię, że to jest osoba zielona, to jest to osoba zielona – po sześćdziesiątce, bez własnego kompa (tylko w pracy do pisemek) i bez doświadczenia. Taki ktoś ma spore szanse polec już na etapie wyboru partycji, bo nie ma fioletowego pojęcia, co to jest partycja. Owszem, mogę nauczyć, ale właśnie po to są powyższe wymagania, żebym się z tym nie bawił.

    Z antywirusem rzeczywiście się zapędziłem, ale prędzej czy później przestanie to być tak oczywiste. A firewall – owszem, jest potrzebny. Wiem, jaki burdel mam w sieci lokalnej, ilu idiotów w niej buszuje i ilu miesięcznie traci dostęp za próby „chakierskie”. Ponieważ nie mam zamiaru być strażą pożarną, to ogniomurek być musi. Skuteczny i prosty w obsłudze.

    @ Marvel: Instalacja „jak w XP” ma polegać na wsadzeniu płytki, kliknięciu „Tak/Yes” i wyjęciu płytki. Koniec. Wybieranie programu z jakiejś listy w obcym narzeczu po prostu odpada. To nie jest geek, który sobie wyszuka 15 edytorów, zainstaluje wszystkie, przetestuje i wywali 14 z nich (albo i nie). To ZU z najprawdziwszych ZU – kompy traktuje wyłącznie jako narzędzie, które ma działać od ręki, a nie wymagać kwartalnego szkolenia.

    Rekomendacja żony dla mnie nie jest wiele warta, (o czym zresztą mówiliśmy na Twoim blogu) i to z dwóch powodów. Przede wszystkim to AFAIK Twoja żona jest o jakieś 30 lat młodsza od docelowego usera. To ma spore znaczenie, w końcu ludzie koło 60-tki pamiętają czasy, gdy nie każdy miał w domu radio, a telewizor bywał jeden na wsi/w kamienicy.
    Poza tym Twoja żona ma pod ręką pomoc techniczną (Ciebie), czego mój użytkownik mieć nie będzie. Jedynym „komputerowcem” jestem ja, a ja się na Linuksach nie znam i na razie znać nie mam zamiaru. Gdybym jednak nawet się znał, to nie jestem pogotowiem ratunkowym i nie mam czasu na wizyty domowe.

    Kilku z Was pisało o Ubuntu. Panowie, z ręką na sercu, czy naprawdę uważacie, że Ubuntu nadaje się na system dla kogoś, kto nie tylko nie odróżni Gentoo od Debiana, ale nie odróżni Commodore 64 od klawiatury PC? Przecież to jest tak, jakbyście komuś z trudem jeżdżącemu na hulajnodze zaproponowali niezły motocykl wyścigowy.

    Piecu napisał o Mandarynce, SuSE i FEdora/RH. Szukam czegoś bardziej niezawodnego, niż Ubuntu, więc pewnie wybiorę między SuSE i Mandrivą. Komentarz do tego w nowym poście ;)

  12. Bellois says:

    Odpowiedź na to pytanie jest prosta – nie ma takiej dystrybucji. Najbliżej tego byłaby chyba Mandriva, albo SuSE, ale to i tak nie jest to, o co pytasz.

    łatwość eksploatacji – Tutaj _zawsze_ należy nauczyć się paru rzeczy i znać choć podstawy konsoli. Po prostu inaczej się nie da. W każdej dystrybucji zdażają się takie sytuacje w których coś nie zadzaiał tak jak trzeba, etc.

    wszystkie komunikaty zrozumiałe – Tak się nie da. To po prostu niemożliwe… Zawsze będzie coś niezrozumiałego.

    Jeśli osoba ta naprawdę nie chce się paru rzeczy nauczyć(byłoby łatwiej, gdyby byłaby to jej pierwsza styczność z komputerem), to najlepiej złapać jakiegoś linuksiarza i niech on wszystko na cacy zrobi. Inaczej może być ciężko.

  13. Bellois says:

    A co do firewalla jeszcze – on naprawde nie jest potrzebny. NIkt nic nie zrobi, jesli zadne uslugi nie beda otwarte na swiat, a soft bedzie czesto aktualizowany. A antywirus to juz najwieksza przesada…

  14. Mikołaj: Nie zrozumiałeś mnie. Ubuntu przychodzi preinstalowany z doskonałej jakości softem — aplikacje biurowe, przeglądarki internetowe, program do poczty. Filozofią Ubuntu jest — w przeciwieństwie do innych dystrybucji — jeden program do jednego zadania. Nie ma więc pięciu pakietów biurowych, nie ma trzech przeglądarek i czterech programów pocztowych. Natomiast, jeśli chcesz sobie coś zmienić w domyślnej instalacji, możesz skorzystać z tego programu — wcale nie musisz. Co więcej, program ma listę podzieloną na dwa „działy”: od razu wyświetlone i dobrze widoczne są aplikacje „rekomendowane”. Możesz też wcisnąć „pokaż więcej” i wyświetli się „lista 15 edytorów”, o której wspominałeś. Stawiasz „ptaszka” przy programie, klikasz „OK” i gotowe.

    Pisałeś o instalatorze: XP też zaczyna w trybie tekstowym (właśnie sobie przypomniałem) :) Pyta, na którym dysku zainstalować system i… jedzie. Ubuntu robi to samo — jeśli nie będzie żadnego innego systemu na kompie, po prostu zasugeruje „zajmij cały twardy dysk” i o nic więcej nie zapyta. Poza tym distro składa się z jednej płytki — w porównaniu z 5 płytkami Mandrivy to jednak duża „ulga” dla ZU.

    Wybierzesz, co chcesz. Natomiast zwracam Twoją uwagę, że Ubuntu nie bez powodu jest najpopularniejszą dystrybujcją w tej chwili. Po prostu działa :)

  15. @ Bellois: Niestety, konieczność korzystania z konsoli wyklucza „łatwość eksploatacji”. O ile rzeczony ZU jest w stanie nauczyć się klikania w parę ikonek, o tyle konsoli nie opanuje i nawet nie będzie się jej uczyć – prawo ZU.

    Zrozumiałość komunikatów to po prostu jasne wyjaśnienie problemu, np. „Połączenie z siecią zostało zerwane.”, a nie „moduł fliblozxttn.056 przestał komunikować się z brandzlem klhoiz-tfs.486″.

    Jeśli mowa o uczeniu się, to ZU mający 60 lat nie będzie się niczego nowego uczyć. Owszem, taki ZU nauczy się kilkania na określone ikonki i nauczy się kilku rzeczy podstawowych (wpisywanie hasła itp.), ale to wszystko, do czego da się namówić. Ba, więcej sam bym nie śmiał się od takich osób domagać.
    Z ich punktu widzenia komputer ma działać na takiej samej zasadzie, jak działa telewizor – odpalasz, korzystasz, wyłączasz. Zero obsługi, zero zmartwień, zero kombinowania. Jeżeli wystąpią jakieś problemy, to tylko sprzętowe, z którymi i tak sobie nie poradzi czy to w przypadku komputera, czy telewizora.

    Firewall będzie potrzebny, bo ZU nie będzie sam aktualizował systemu. Tak działa każdy ZU, więc co najwyżej system może się sam (bezproblemowo!) uaktualniać, bez jego wiedzy. Jeżeli taki system istnieje, to OK. Jeżeli nie istnieje, to sorry.

    @ Marvel: Chodzi o przekazanie kompa w dobre ręce i chcę, żeby był tam dobry, darmowy i bezobsługowy system operacyjny. Filozofia tego systemu jest rzeczą, która mnie (oraz końcowego usera) najmniej interesują. System ma być prosty, sprawny i bezobsługowy, tak jak stawiane przeze mnie Windows XP.
    XP postawiony przeze mnie ma automatycznie aktualizującego się antywirusa i firewall oraz automatycznie instalowane poprawki systemowe. Nic się w nim nie wysypuje i działa bez konieczności wizyt serwisowych. Jedyną przestarzałą rzeczą w takim XP jest starzejące się oprogramowanie, jak OpenOffice czy Firefox.

    Takiego Linuksa potrzebuję i tylko takiego będę instalował ludziom mającym 50 czy 60 lat. Jak nie znajdę, to będę im instalował XP. Tutaj nie ma sentymentów, a jedynie wybór użytkownika, który chce mieć święty spokój. Idealnie byłoby mieć spokój za darmo, ale cena nie jest priorytetem, więc jak nie ma Linuksa, to ZU zapłaci za Windows.

    Zupełnym przypadkiem wychodzi mi, że to jest świetny test dla Linuksa, czy jest tak naprawdę gotowy dla ZU. Z tego co widzę, na razie jego gotowość jest na poziomie Windows 95, a mamy czasy Windows XP. Między tymi systemami jest cała epoka…

  16. Kolega, prawnik, który nie zna prawie żadnego polecenia w shellu, używa z powodzeniem Mandrake, teraz Mandrivy, jako jedynego systemu (parę programów odpala z Crossover Office).

    Osoba kompletnie zielona i po sześćdziesiątce nie będzie umiała zainstalować programu nawet pod Windows XP.

    Moim zdaniem Mandriva, jeśli zainstaluje się na niej wszystko co potrzebne, poumieszcza odpowiednie skróty do programów i folderów typu „moje dokumenty”, będzie dosyć przyjazna dla Z.U.

  17. Czymkolwiek jest Crossover Office :)
    A instalacja przeciętnego programu pod Windows ogranicza się do włożenia plyty, kliknięcia myszą / Enterem ze dwa razy i program jest zainstalowany. Obawiam się, że łatwiejszej procedury jeszcze długo nie będzie ;)

  18. Crossover Office to coś takiego jak Wine, tyle, że komercyjne. Pozwala uruchamiać programy windowsowe pod linuxem i obsługuje praktycznie wszystko.

  19. btw. co ma oznaczać data w formacie „17.10.2005 ” 17.10.2005 – 16:26″ :-)

    Co do instalacji: kwestia, czy ta osoba będzie musiała coś instalować, tzn czy zdarzy się sytuacja, że to co ma na komputerze nie wystarcza.
    W wielu przypadkach brak możliwości zainstalowania „programu z gazety” uznałbym za zaletę. :)

  20. Heh, problem z datą zobaczyłem dopiero teraz. Ale i tak tego nie ruszę do zmiany templejta, która będzie pewnie za jakieś dwa tygodnie. Albo i później ;)
    Co do instalacji – chodzi o to, żeby ta osoba była sama w stanie zainstalować oprogramowanie XYZ, gdy usłyszy „zainstaluj XYZ”. Czyli nie śmieci z gazety, lecz normalne programy, ale wciąż za pomocą „włóż płytę, kliknij dwa razy tak i po kłopocie”.

    A jeśli chodzi o system, to będzie albo Mandarynka, albo Suseł.

  21. MySZ says:

    „Przy czym jak mówię, że to jest osoba zielona, to jest to osoba zielona – po sześćdziesiątce, bez własnego kompa (tylko w pracy do pisemek) i bez doświadczenia. Taki ktoś ma spore szanse polec już na etapie wyboru partycji, bo nie ma fioletowego pojęcia, co to jest partycja.”

    ile razy stawiuales w zyciu windowsa ? pamietasz, ze tam jest tez wybor aprtycji etc ? nie ? zainstaluj W dla przypomnienia… mysle ze i W i L w postaci ubuntu instaluje sie podobnie.

    i nie, nie uzywam ubuntu u siebie ;)

    „Owszem, mogę nauczyć, ale właśnie po to są powyższe wymagania, żebym się z tym nie bawił.”

    a, zapomnialem, Ty chcesz W, tylko lepszego i darmowego. no tak… :)

    „Z antywirusem rzeczywiście się zapędziłem, ale prędzej czy później przestanie to być tak oczywiste.”

    zanim przestanie, to Twoj znajomy dawno przestanie uzywac komputera.

    „A firewall – owszem, jest potrzebny. Wiem, jaki burdel mam w sieci lokalnej, ilu idiotów w niej buszuje i ilu miesięcznie traci dostęp za próby “chakierskie”. Ponieważ nie mam zamiaru być strażą pożarną, to ogniomurek być musi. Skuteczny i prosty w obsłudze.”

    dalej nie zdajesz sobie sprawy _po_co_ jest firewall. i nie w zastosowaniach W, gdzie zrobili z niego aplikacje chroniaca, tylko w zastosowaniach takich, do jakich zostal wymyslony dawno temu i jest uzywany na systemach nieco mniej dziurawych niz W.

    w L nie musisz pilnowac sie, zeby ktos Ci sie do jakiegos portu nie podlaczyl. tu nie ma do czego sie podlaczyc, chyba ze _sam_ sobie dany port otworzysz. a skoro nie ma do czego, to jak sie wlamiesz czy ‚zhakierzysz’ ? zastanow sie jeszcze raz o czym piszesz. bo jak na razie to tylko udowadniasz, ze nie masz o tym pojecia. L != W.

  22. MySZ, flejmować to naprawdę trzeba umieć ;)

  23. MySZ says:

    poproszę o rozwinięcie aluzji ;)

  24. Przecież nie będę trollował na swoim blogu. Może i jestem szurnięty, ale aż tak to mi jeszcze nie odbiło ;)

  25. MySZ says:

    :P no dobra… :P

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>