Top 10 Nielsena

Jakob Nielsen opublikował swoje zestawienie Top Ten Web Design Mistakes of 2005. Pozwolę sobie na kilka słów komentarza.

1. Problemy z czytelnością (Legibility Problems)

Wystarczy spojrzeć na recenzowane przeze mnie strony, żeby przekonać się o powszechności tego problemu. Czcionki wielkości 10px, z kiepskim, pardon, dizajnerskim kontrastem są chlebem powszednim polskiej części Internetu. Podobno takie „cóś” wygląda ładniej i bardziej profesjonalnie. Może to i prawda, szkoda tylko że najczęściej jest nieczytelne.

2. Niestandardowe linki (Non-Standard Links)

Nielsen podaje pięć wytycznych dla linków, z którymi się nie do końca zgadzam.

  • „Uczyń jasnym, co jest klikalne. Linki tekstowe powinny być wyróżnione kolorem oraz podkreśleniem. Podkreślenie nie powinno być używane w tekście nieklikalnym.”
  • „Wyróżnij linki odwiedzone od nieodwiedzonych.”
  • „Opisz użytkownikowi, co znajdzie po drugiej stronie linka. Użyj słów kluczowych w tekście, aby wykorzystać efekty SEO. Nie stosuj odnośników typu „kliknij tutaj” lub innych, równie nieczytelnych.”
  • „Unikaj JavaScriptu i podobnych rozwiązań, które są sprzeczne ze standardowymi zachowaniami i doświadczeniami użytkownika.”
  • „Nie wymuszaj otwierania linków w nowych oknach (za wyjątkiem plików PDF i im podobnych).”

No cóż, wyróżnianie linków chyba nie wymaga komentarza. Może nie zawsze konieczne jest ich podkreślenie, ale na pewno nie powinno się stosować podkreślenia poza linkami. Sam przyłapałem się wiele razy na chęci kliknięcia tak wyróżnionego tekstu.
Z kolei nie mogę się zgodzić z Nielsenem co do konieczności wyróżniania linków odwiedzonych od nieodwiedzonych. To może działać przy mniejszych serwisach lub omawiających nowości, gdzie taka pomoc jest wskazana i będzie działać. Założenie to „leży” jednak w przypadku bardziej rozbudowanych serwisów portalopodobnych z wieloma podkategoriami.
Pozostałe trzy wskazówki wydają się być oczywiste. Dodałbym jeszcze konieczność wyróżniania (dobrego opisu) linków prowadzących do plików multimedialnych. Nic tak nie wkurza, jak otwieranie sporego PDF-a po omyłkowym kliknięciu.

3. Flash

Wiele już było dyskusji o Flashu na pl.comp.www i pewnie wiele jeszcze będzie. Niestety, Flash w Polsce jest nadużywany, a jego zastosowanie rzadko kiedy bywa uzasadnione. Najczęściej pełni on rolę wodotrysków, jaką 5-7 lat temu pełniły animowane GIF-y. Nie ukrywam, że Flasha nie lubię, bo zdecydowana większość polskich autorów nie potrafi z tego narzędzia korzystać i tworzą niedostępne koszmarki.

4. Treść niedostosowana do medium (Content That’s Not Written for the Web)

Gdyby oceniać polski Internet pod kątem jakości treści, trzeba byłoby powiedzieć, że to jescze żłobek, w najlepszym wypadku przedszkole. Zdecydowana większość stron traktuje o niczym, ale to normalne – mamy demokrację i każdy może stworzyć własną stronę. Gorzej, że poziom merytoryczny treści serwisów teoretycznie tematycznych bywa tabloidalny. Na dodatek bełkot merytoryczny uzupełniony jest o bełkot gramatyczny i ortograficzny. Niestety, nauka idzie w las i powszechne (modne?) stało się lekceważenie zasad ortograficznych i gramatycznych języka ojczystego.
Prywatnie uważam, że ten problem jest (i jeszcze długo będzie) pierwszym problemem, jaki nie jest bezpośrednio związany z techniczną stroną budowy serwisów WWW.

5. Kiepskie wyszukiwanie (Bad Search)

Nielsen przede wszystkim myśli o wyszukiwaniu w serwisach, choć w Polsce ciągle kuleje opisywanie stron tak, żeby dawały się odnaleźć w wyszukiwarkach. Ma to związek z punktami 2 i 4, pośrednio również z 3.
Moim zdaniem dla wielu witryn ratunkiem mogłoby być przejście na jakiś system zarządzania treścią, np. Joomla!. Niestety, wiąże się to z koniecznością wykupienia miejsca na serwerze z PHP i MySQL, na co większość autorów nie może (nie chce) sobie pozwolić.

6. Pisanie pod przeglądarkę (Browser Incompatibility)

To wciąż przypadłość naszej części Internetu, choć dzięki silnej pozycji alternatywnych przeglądarek coraz więcej serwisów jest budowanych poprawnie. Niestety, nadal wiele osób (i firm!) tworzy serwisy pod Internet Explorera. Winne temu są także osobistości internetowe, które rok temu potrafiły mówić, że pisanie pod wiele przeglądarek to pewnego rodzaju ekstrawagancja, a nie konieczność. Nie bez winy jest tu także sam Nielsen ;)

7. Niezgrabne formularze (Cumbersome Forms)

Nielsen pisze o formularzach, których wszędzie pełno i które przepełnione są zbędnymi pytaniami. Ten trend widać także i u nas, choć dotyczy on głównie formularzy kontaktowych. Zgadzam się także z twierdzeniem, że powinno zapewnić się większą elastyczność użytkownikowi. Nic tak nie drażni, jak skrupulatnie wyliczona ilość miejsc na wpis lub przygotowane wcześniej (i na ogół nieprzemyślane) opcje. Często zdarza się to w serwisach międzynarodowych, które kompletnie nie biorą pod uwagę np. innego formatu adresu pcoztowego.

8. Brak możliwości kontaktu i/lub informacji o firmie (No Contact Information or Other Company Info)

U Nielsena ten punkt zajmuje miejsce 8, ale w Polsce powinien być przesunięty w górę. Jakże często adres e-mail nie jest klikalny, a formularz nie chce wysyłać wiadomości. Na dodatek ich odnalezienie zajęło nam masę czasu, bo były ukryte pod nic nie mówiącą nazwą „Władze”, ewentualnie „Komunikaty”.
Słusznie też pisze Nielsen o firmach, które nie podają swojego adresu „analogowego”. Brak takiej informacji powinien dawać do myślenia potencjalnym kontrahentom.

9. Strony dostosowane do określonej rozdzielczości (Frozen Layouts with Fixed Page Widths

Nielsen pisze o dwóch głównych grupach osób skarżących się na „nieelastyczne” strony. Pierwszymi poszkodowanymi mają być używający dużych monitorów i oglądający strony na pełnym ekranie oraz osoby korzystające ze starszych monitorów i zmuszone do przewijania ekranu. Druga poszkodowana grupa to osoby drukujące strony WWW, którym ucina część wydruku. Szczególnie mocno ma to być widoczne na papierze A4, który jest węższy od standardów amerykańskich.

Cóż, tutaj się z Nielsenem nie zgodzę i to w zdecydowanej części zarzutów. Nie znam osób, które używają dużej rozdzielczości ekranu (np. 1600×1200 px) i rozszerzają okno przeglądarki na cały ekran. Zakładając jednak, że takie osoby istnieją, to zaserwowanie im elastycznego układu strony zaowocowałoby liniami tekstu 2-3 krotnie przekraczającymi optymalne 60-70 znaków w linii. Wydaje mi się, że to jest znacznie większe utrudnienie dla zrozumienia treści. To samo można powiedzieć o małych monitorach – tekst mógłby w nich być nienaturalnie zwężony.
Oczywiście mam na myśli serwisy komercyjne, a nie np. blogi, które mogą być traktowane przez właściciela znacznie swobodniej, niż strona korporacyjna.

Drugi problem, dotyczący papieru, uważam za wydumany. Od dawna można serwować osobny arkusz CSS, dostosowany specjalnie dla potrzeb drukarek i naprawdę nie widzę powodu, dla którego nie można byłoby go stosować.

Moim zdaniem rację ma Nielsen w jednym. Serwisy z ustaloną szerokością i wysokością są pomyłką. Niemal z definicji mają liczne paski przewijania, których projekt pozostawia wiele do życzenia.

10. Nieodpowiednie powiększanie ilustracji (Inadequate Photo Enlargement)

Ta przypadłość również nie jest obca polskojęzycznej części Internetu. Klikamy na miniaturkę zdjęcia tylko po to, żeby wyskoczyło nam okienko pop-up z… tą samą miniaturką zdjęcia. Czyż nie jest to wkurzające?
Ale autorzy często nie mówią ostatniego słowa i od jakiegoś czasu obserwuję jeszcze „przyjemniejsze” zjawisko. Otóż po kliknięciu na miniaturkę pojawia się okienko ze sztywno ustawionymi wymiarami. Co z tego, że tam jest duże zdjęcie, skoro nie mogę sobie rozciągnąć okna na całą szerokość ekranu? Ba, nie dość, że nie ma takiej możliwości, to na dodatek nie daje się przesunąć zdjęcia myszą, gdyż kliknięcie na zdjęciu zamyka okienko.

Ciekaw jestem Waszego zdania :)

This entry was posted in Rózga, WWW & Net. Bookmark the permalink.

8 Responses to Top 10 Nielsena

  1. Riddle says:

    Dziesięc pikseli może być, ale z odpowiednią interlinią i nie na stronach typowo do poczytania.

    Linki… nie uważam, że podkreślenie jest kluczowe. Sam staram się tak robić, ale przecież można pogrubić link także. Dodać background-color. Nie zgadzam się, że nie można niczego innego podkreślać. Jeśli jest to podkreślenie kropkowane, jasne to w moim odczuciu nie ma nic w tym złego.

    javascript: może być, ale tylko generowany JSem. Czyli jeśli nie ma wsparcia dla JS, to href pozostaje nieruszony.

    Flash… podobne odczucia mam.

    Ad 9 – Ja robię tak, żeby layout był flexible, a w 1024×768 wyglądał najlepiej. W 800×600 da się go oglądać też dobrze. W większych – jak sam powidziałeś, nie wiem kto maksymalizuje okno przeglądarki, a jeśli to robi, to ma za swoje. Jednak staram się dostosować wszelkie tła dla 1600×1200, ale wieksze to juz stosuje fade do background-color.

  2. Riddle says:

    Btw, myślę, że zapomniałeś, więc przypominam: Tło strony jest tylko obrazkiem, więc zanim się załaduje, jest nieczytelnie. Tzn nic nie widać.

    Plus piszesz o SEO, a nagłówek jest obazkiem toże.

  3. Dziesięc pikseli może być, ale z odpowiednią interlinią i nie na stronach typowo do poczytania.

    No, ale te wytyczne dotyczą tekstu na stronach, a nie informacji w stylu copyright czy im podobnych. Wniosek z tego, że 10px stosowany być nie może, a ściślej nie powinien.

    Linki… nie uważam, że podkreślenie jest kluczowe. Sam staram się tak robić, ale przecież można pogrubić link także. Dodać background-color.

    Jeśli chodzi o linki, to oczywiście nie muszą być podkreślone, ale na ogół powinny być. Sam wyróżnienie kolorem czasem nie wystarcza, np. gdy kolor liter i kolor odnośnika są podobne.

    Nie zgadzam się, że nie można niczego innego podkreślać. Jeśli jest to podkreślenie kropkowane, jasne to w moim odczuciu nie ma nic w tym złego.

    No, tutaj się jednak mylisz. Podkreślenie ciągłą linią stało się symbolem odnośnika, podkreślenie linią przerywaną jest symbolem opisu danego wyrażenia. Ponieważ nie ma wielkiej różnicy wizualnej między kreseczkami, a kropeczkami, to podkreślanie tego typu może być mylące.

    Btw, myślę, że zapomniałeś, więc przypominam: Tło strony jest tylko obrazkiem, więc zanim się załaduje, jest nieczytelnie. Tzn nic nie widać.

    I pewnie nie będzie, dopóki nie znajdę więcej czasu na przerobienie i/lub dopracowanie szaty graficznej. Jak na razie nie jest źle, a tło ładuje się chwilę ;)

    Plus piszesz o SEO, a nagłówek jest obazkiem toże.

    A to akurat jest zrobione z premedytacją i służy określonemu celowi. Pewnie się zmieni, gdy będę przerabiał skin bloga, ale też niekoniecznie.

  4. piecu says:

    Odnośnie ostatniego akapitu z ostatniego punktu – można dopisać do konfiguracji Ff, żeby nie pozwolił webmasterom blokować możliwości zwiększania rozmiaru okienka, blokować przycisku zamykania ani minimalizacji. Jak chcesz, to mogę Ci napisać co i jak.

  5. Dzięki za ofertę, ale na takie modyfikowanie przeglądarki nie mogę sobie pozwolić. Mój Firefox musi być jak najbardziej zbliżony do ustawień fabrycznych, inaczej wszelkie teksty dostępności i użyteczności mam zafałszowane :)
    Ale taki tekst mógłby się przydać na stronie Firefoksa, pewnie trochę osób by z takiej opcji skorzystało.

  6. Riddle says:

    Mówiłem o podkreśleniu na granicy widoczności / kontrastu. Nie można wszystkiego mierzyć miarą dostępności, czasem design wymaga czegoś innego. Lookaj, fragment „dopisany”. Tak źle?

    Plus może w Operze kropki są paskudne, ale w FX są bardzo ładnie stonowane. Ani razu nie skojarzyłem za to kreskowania z definicją. Prędzej kropki właśnie. :)

  7. da.killa says:

    A ja właśnie przeglądam strony w zmaksymalizowanym oknie przeglądarki przy rozdzielczości 1600×1200. I spooooooro stron oglądam jak przez dziurkę od klucza – wąziutki pasen na środku ekranu… Wolałbym szersze layouty, nawet kosztem nieco większej ilości znaków w linii.

  8. @ Riddle: Najwyraźniej Jogger leży, bo nie mogę obejrzeć wpisu i to już od soboty.

    @ da.killa: Jesteś pierwszą znaną mi osobą, która tak używa przeglądarki w tej rozdzielczości i w pewnym sensie sam jesteś sobie winien ;)
    W Twoim przypadku rozwiązaniem byłby IMHO układ oparty w całości na „em”. Czegoś takiego nikt nie będzie robił na poważnie, bo grafika sama się nie powiększy. Nie znam żadnego szefa marketingu, który by zaakceptował takie coś dla serwisu swojej firmy.
    Z kolei dość typowy podział trzech kolumn 20% – 60% – 20% przy szerokości 1600px wygląda mniej więcej tak – 300px – 1000px – 300px. Przy stałych wymiarach dla kolumn z menu (150-200px) część środkowa może być jeszcze szersza. Takiego czegoś, poza najtwardszymi zawodnikami, nikt nie przeczyta.

    Z drugiej strony nikt nigdy nie obiecywał, że WWW będzie idealnie działać dla każdego ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>