Strefa III Rzeczpospolitej – NIE
dla Kaczystanu!

Przednie brednie poobiednie…

Wczorajszy konfpres ministra obrony narodowej zaowocował odtajnieniem mapy sztabowej, na której dowódcy Układu Warszawskiego przeprowadzali gry wojenne. Oto, co na niej było widać (cytata za Onetem:

Kieres powiedział w piątek, że w grze wojennej przewidywano w ramach konfliktu zbrojnego, iż ludność polska poniesie ciężkie straty. Ponad dwa miliony osób miało być zabitych i rannych. Uderzenia jądrowe miały spaść na 43 polskie miasta. Część obszaru Polski miała się też znaleźć w sferze skażeń promieniotwórczych i chemicznych.

Do tej pory jest wszystko OK, ale teraz cytata dosłowna z pana Kieresa:

Ktoś mógłby powiedzieć, że to była tylko gra wojenna. Ale my mieszkaliśmy, żyliśmy w tym kraju. Nie wiedzieliśmy, że nasze życie było przedmiotem tego rodzaju gier wojennych. Rozumiem język wojska, ale mimo wszystko społeczeństwo ma dziś prawo wiedzieć, jak projektowano jego losy w grach wojennych, które miały w przypadkach konfliktu zbrojnego stać się wydarzeniami.

Tutaj szczęka mi opadła. Jako że konfpresa oglądałem na żywo, to widziałem twarz Kieresa. On to mówił jak najbardziej serio, co mnie odrobinę zdumiewa i przeraża jednocześnie. Jakim cudem małolat (czyli ja) wiedział w latach 80-tych, co będzie się działo w Polsce w razie wojny jądrowej, a nie wiedział tego dorosły już wtedy Leon Kieres? Cud? Może i jakieś zdolności jasnowidzenia mam, ale chyba jednak nie aż takie, żeby przenikać wielkie tajemnice tego świata.

Mówiąc poważniej - nie trzeba było mieć gigantycznej wiedzy militarnej czy politycznej, żeby zdawać sobie sprawę z efektów ewentualnego konfliktu Wschód-Zachód. NRD, RFN, Czechosłowacja i Polska byłyby przeorane taktyczną bronią jądrową. Atakujący rzucaliby atomówkami do przełamywania obrony, broniący się niszczyliby zgrupowania wojsk, węzły kolejowe i przypuszczalne lokalizacje sztabów.

Także i dzisiaj prowadzone są takie gry wojenne. Ponownie Polska jest na pierwszej linii ewentualnego ataku/obrony i ponownie “nic o tym nie wiemy”. Zadziwia mnie chęć demonizowania socjalizmu/komunizmu, jaką widzę u polskich polityków. Czyżby wyłaziły jakieś kompleksy drugiej i trzeciej ligi opozycjonistów? Czyżby trzeba było nadmuchać bestię socjalizmu, żeby tym większe znaczenie miała własna część walki z systemem? Echhh…

Jeden komentarz to “Przednie brednie poobiednie…”

  1.  Mirosław rzecze:

    Ja w tym czasie co autor byłem już raczej starolatem i pamiętam, że nawet socjalistyczna prasa (ale po 1956 roku) nie ukrywała co spotka nasz kraj w razie III wojny. Był to argument dla wzmożenia t.zw. walki o pokój. Oczywiście pisano, że to NATO-wskie bomby spadną na Polskę. Czyli oczywistą prawdę, bo jaki interes mieliby rosjanie bomardując swoje linie zaopatrzenia. Przy ujawnianiu niecnych planów sztabu generalnego skrzętnie pominięto ten szczegół. Wręcz przeciwnie. W zakamuflowany sposób dawano do zrozumienia, że będą to bomby sowieckie.
    Nie jestem wojskowym. O wojnie wiem tyle ile pamiętam z dzieciństwa i studenckiego szkolenia wojskowego ale wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, żeby wiedzieć czym zajmują się sztaby generalne w czasie pokju. Histeria rozpętana przez naiwniaków, że oto z zimną krwią komunistyczny sztab generalny oceniał ile i gdzie spadnie bomb i w jakiej fazie wojny to nastąpi, była idiotyczna. Teraz oni rządzą. I co teraz będzie robił sztab?!!

Skomentuj