Towarzysz Giertych et consortes

Towarzysz Giertych na dzisiejszym konfpresie łaskaw był się wytreścić w temacie „próby pozbawienia wolności” wujka Maślaczka. Bredził trzy po trzy, opowiadając stek bzdur przeplatany idiotyzmami, ale wszystko z głębokim przekonaniem i żarliwością w głosie.

Nie da się ukryć, że Towarzysz Giertych usiłuje wrócić do łask wujka Maślaczka i jego rozgłośni. Zbyt wielkiego wyboru nie ma, bo Radio z Ryjem marginalizuje od dłuższego czasu LPR, czego wyniki widzieliśmy podczas ostatnich wyborów. Recepta na odzyskanie zaufania ekipy „Mohair Bonnets” jest jedna – radykalizm. Stąd bredzenie o wyjściu Polski z UE, o wyprzedaży wszystkiego, o „pozbawieniu wolności” wujka Maślaczka. Na wiele im się to nie zda, bo wujek Maślaczek ceni sobie tych, którzy coś mogą, a LPR to głośny co prawda, ale jedynie margines.

Towarzysz Kotlinowski z kolei był łaskaw się wytreścić, że LPR broni wolności słowa, a obaj zgodnym chórem mówili, że to była chęć zamknięcia Ulubionej Rozgłośni Wszystkich (Wszech)Polaków.

Towarzysz Giertych był łaskaw też się wytreścić o „nowej rzeczywistości politycznej”, chwilę później mówiąc o tym, że ów wniosek będzie „przestrogą dla tych wszystkich, którzy usiłują wykorzystać prokuraturę do własnych działań politycznych”. Oczywiście jego wniosek absolutnie nie jest żadnym działaniem politycznym. Prześliczne.

P.S. Tym, którzy nie pamiętają całej zawieruchy, przypominam całą historię. Otóż był to rok 1997 i głosowanie nad liberalizacją ustawy antyaborcyjnej. Rydzyk skomentował to następująco:

posłom, którzy głosowali nad zliberalizowaniem ustawy antyaborcyjnej, powinno się golić głowy jak golono kobietom współżyjącym z hitlerowcami w czasie wojny

Rydzyka oskarżono o „lżenie naczelnych organów państwa” i wezwano na przesłuchanie. Rydzyk oczywiście wezwanie potraktował stromym łukiem gotyckim (copyright by kya), toteż wydano nakaz przymusowego doprowadzenia go na przesłuchanie. Jak zwykle cała sprawa nie miała konkretnego ciągu dalszego, bo w Toruniu i okolicach nie ma takiego mocnego, który by cokolwiek Rydzykowi zrobił.

This entry was posted in Media, Ogólne, Polska. Bookmark the permalink.

9 Responses to Towarzysz Giertych et consortes

  1. klus says:

    I tylko czemu służy „humor” rodem z gimnazjalnych komentatorów Onetu? Po co te wykwintne żarty słowne typu „wujek Maślaczek” czy „Radio z Ryjem”? Jeśli po to, by podkreślić, jak bardzo bardzo strasznie autor nie lubi bohaterów swego wpisu, to było to zupełnie zbędne.

  2. Na szczęście jeszcze nie wprowadzono jedynie słusznego wzorca dowcipu, więc nadal będę sobie pozwalał na sarkazm, „ptasią grypę” czy „wujka Maślaczka” :)

    Jeśli kogoś tego typu wpisy bolą – doskonale. Mają trafiać i boleć.
    Jeśli ktoś się czuje ośmieszony – wspaniale. Uważam, że dyskusje z fanatykami/idiotami nie mają sensu, ośmieszanie jest znacznie lepsze.
    Jeśli ktoś dowcipu nie rozumie – trudno. Nie jestem w stanie zadowolić każdego, a i nie mam takiego zamiaru.
    Jeśli ktoś czuje się zażenowany, nie powinien czytać kategorii „Polska”, ewentualnie całego bloga. Szczególnie dotyczy to zwolenników polskiej pseudoprawicy, która z prawicą z prawdziwego zdarzenia nie ma zbyt wiele wspólnego.

    P.S. Gdy wzorzec dowcipu zostanie wprowadzony, będzie jeszcze weselej. Z przyjemnością przypomnę sobie nauki dawnych kabareciarzy i chwyty na cenzurę ;)

  3. klus says:

    Pomysł, że tego typu chwyty („Radio z Ryjem”, „wujek Maślaczek”) mogą kogoś celnie „trafić i zaboleć” lub nawet „ośmieszyć” – jest to, jak sądzę, poważne przecenianie własnych możliwości publicystycznych. Wprawdzie faktycznie kogoś, IMHO, sformułowania te ośmieszają, ale wątpię, by było to zgodne z intencjami Autora.

    Z drugiej strony (skoro już o tym mowa), zdawałoby się, że o. Rydzykowi i jego radiostacji można celnie przyłożyć w wielu miejscach, lecz – jak widać – oświeceni komentatorzy potrafią się tylko przezywać od „wujków Maślaczków”. Jak dzieci – w piaskownicy lub na Onecie.

  4. rek says:

    Mam tylko nadzieje, że kiedy mój synek bedzie starszy pan rydzyk i inne grzyby bedą robić za nawóz.

    Na własnej skórze wiem co radio ma ryja może zrobić z rodziną. Życze im wszytkiego najgorszego.

  5. Mój Boże, czemu retoryka zwolenników tzw. prawicy jest tak przewidywalna? Zawsze pojawi się tam atak ad personam, porównanie do dzieci/Onetu/etc. i coś na temat liberalizmu lub oświecenia. Przecież to nudne…

  6. klus says:

    Warto zauważyć, że powyższa krótka wymiana zdań w najmniejszym nawet stopniu nie dotyczyła POGLĄDÓW (czy to lewi- czy prawicowych). Przedmiotem krytyki była tylko i wyłącznie FORMA WYPOWIEDZI, ale – jak widać – według autora „zwolennikiem tzw. prawicy” zostaje się automatycznie, gdy tylko uważa się określenia typu „wujek Maślaczek” za żenujące. Bo skoro blogger nabija się z Radia z Ryjem, a komuś się styl tego nabijania nie podoba, znaczy to niechybnie, że malkontent ten musi być Radia z Ryjem wielkim sympatykiem. Prawda jaki ten świat prosty?

    Z pokorą za to przyjmuję brutalny werdykt o przewidywalnej retoryce. Na przyszłośc obiecuję, że w temacie retoryki nieszablonowej, zaskakującej, odkrywczej, świeżej, absolutnie ad rem i absolutnie nie ad personam będę wzorował się na autorze nieniejszego bloga.

    Udanego weekendu życzę.

  7. Kaśka says:

    Mikołaju, masz chyba problem z czytelnikami ;)
    Twojego bloga czytają również kibole (kibol=kibic nienawidzący drużyny przeciwnej), więc powinieneś się kierować zasadą „proste słowa dla prostych ludzi” :)
    Kibol wpisu nie zrozumiał, więc na wszelki wypadek się obraził. To taka norma – jak coś się takiemu nie podoba, to automatycznie ma to kiepski styl. Niezależnie od tego, czy jest to sztuka Nieznalskiej, czy komentarz w prywatnym blogu.
    Mikołaju, więcej zrozumienia dla prostych ludzi ;)

  8. Dalibóg nie wiem, gdzie wypatrzyłaś tutaj kiboli – żadnego nie kojarzę. Inna rzecz, że szukać mi się nie chce ;)
    Sam kiboli (trzymając się Twojej definicji) nie darzę choćby minimum szacunku. W osobistym rankingu ulokowałem ich pod politykami, a to naprawdę niska pozycja.
    Skoro już o tym mowa, to odróżniam kiboli od normalnych kibiców. Dla mnie kibic to ktoś, kto szanuje inne drużyny i ich kibiców. Z tego punktu widzenia faktycznie problem z czytelnikami-kibolami mam ;)

    Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru pisać językiem zrozumiałym dla kiboli, bo i nie do nich tego bloga adresuję. Jeśli coś im się nie podoba lub nie rozumieją wpisów, to jest to wyłącznie ich problem – mogą się obrażać do woli ;)

    Pisałem już, że czytanie mojego bloga naprawdę nie jest obowiązkowe, podobnie jak podzielanie mojego punktu widzenia czy też mojego poczucia humoru i estetyki. Jeżeli ktoś koniecznie chce się katować niskim poziomem wpisów, to co ja na to poradzę? :D

    BTW – określenia „Radio z Ryjem” i „wujek Maślaczek” zaistniały w świadomości społecznej (i funkcjonują w języku potocznym) przynajmniej od 8 lat, jeśli nie dłużej. Oburzanie się na nie przypomina mi oburzanie się na „pierwsze primo, drugie primo etc.”, na „i to by było na tyle” czy też na szereg innych sformułowań.

  9. rek says:

    http://www.moheroweberety.net/go/pl/ – to dla wszyskich obrońców „jedynego prawdziwego Polskiego radia”