YaaL o łebmajstrach…

… napisała słów kilka. Przypuszczam, że artykuł JTZ: Po czym rozpoznać „standardowego” łebmajstra oburzy bardzo wiele osób. Przeczytajcie, czy głosy oburzenia będą słuszne…

This entry was posted in Rózga, WWW & Net. Bookmark the permalink.

6 Responses to YaaL o łebmajstrach…

  1. Cezar says:

    Cóż, prawda w tym jednak jest. Niestety, nie wszyscy przyjmą krytykę wobec siebie konstruktywnie :/

  2. krzychu says:

    E tam – głosy obuerzenia? To zabawny i prześmiewczy artykuł powielony przez YaaL – i bardzo dobrze! Święte wojny łePmasterskie są nie tylko jałowe, ale mącą w główkach ludności … niepotrzebnie.

  3. Prześmiewczy jak prześmiewczy – to jest rzeczywistość. Wielu „miszczuf” ma właśnie takie pojęcie o standardach, co widać np. tutaj: http://forum.mi.com.pl/viewtopic.php?t=253

    Nie zgodzę się też ze stwierdzeniem, że „święte wojny” mącą ludziom w głowach. Jeżeli ktoś potrafi myśleć samodzielnie, to będzie z takiej wojny potrafił wyciągnąć wnioski dla samego siebie.

  4. To, że Paweł Gruszecki cierpi na divitis/clasitis nie ulega wątpliwości, jednak, pomijając już styl w jakim wkroczyła tam YaaL (ok, taki ma charakter, można to zrozumieć), zachowanie midori na prawdę wygląda jak święta wojna. Po co naskakiwać na człowieka? To i tak krok milowy w stosunku do tego, co serwuje nam przeciętny kurs HTML (odsyłam do ktos.info/notatki do notki „kursy”). Nie można mu spokojnie wyjaśnić w czym rzecz? A tak tylko można kogoś zniechęcić do siebie, bo z kłótni tego typu nic nie wynika.
    Szczerze mówiąc bardzo nie podoba mi sie jej (midori) zachowanie, szczególnie, że sama pewnie popełniała takie błędy jak się uczyła. Dlatego występowanie teraz w roli wielkiej znawczyni standardów tylko dlatego, że jest krok do przodu wcale nie świadczy o niej dobrze.

  5. YaaL says:

    Pracując nad Internet Makerem pragnęliśmy stworzyć magazyn, który stanie się lekturą obowiązkową dla wszystkich osób kreatywnie działających w sieci. [...] Nasz magazyn to efekt wykorzystania wiedzy i doświadczenia najlepszych polskich i zagranicznych autorów.

    [...] Jako jedyni na najlepszych przykładach pokazujemy jak projektować strony i serwisy internetowe, które odniosą sukces w sieci.

    To są cytaty ze strony głównej tego pisemka.
    Maciej, na litość $DEITY, naprawdę uważasz, że pobłażanie im, „bo to i tak krok milowy w stosunku do tego, co serwuje nam przeciętny kurs HTML”, jest uzasadnione? Serio?

  6. Jakie znów „naskakiwanie”? Skoro facet jest szefem interesu reklamującego się per „jedyni”, „najlepsze przykłady”, „lektura obowiązkowa”, „doświadczenie najlepszych” i takie tam, to nie może oczekiwać taryfy ulgowej, bo i z jakiej racji? Nie wchodzą na nieznany grunt i nie powinni liczyć na miesiąc miodowy.
    Z podlinkowanej dyskusji widać wyraźnie, że jego ego jest większe od umiejętności, w związku z czym rzeczowa i konkretna krytyka (której niestety nie zrozumiał) zabolała go okrutnie i z dyskusji się wycofał. Dla mnie to jasny znak, że to pismo będzie produkować takich samych specjalistów, jacy pojawiają się ostatnimi czasy po lekturze kursu HTML Wimmera. Różnić się będą jedynie detalami, ale ogólna idea kompletnego i bezrozumnego burdelu w kodzie pozostanie. Dla nich wynik z walidatora to zawsze będzie certyfikat zgodności ze standardami i zdrowym rozsądkiem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>