… napisała słów kilka. Przypuszczam, że artykuł JTZ: Po czym rozpoznać âstandardowegoâ łebmajstra oburzy bardzo wiele osób. Przeczytajcie, czy głosy oburzenia będą słuszne…
-
Archives
- March 2010
- February 2010
- January 2010
- December 2009
- October 2009
- August 2009
- June 2009
- May 2009
- April 2009
- February 2009
- December 2008
- November 2008
- October 2008
- September 2008
- August 2008
- July 2008
- June 2008
- February 2008
- July 2007
- June 2007
- May 2007
- April 2007
- March 2007
- February 2007
- January 2007
- December 2006
- November 2006
- October 2006
- September 2006
- August 2006
- July 2006
- June 2006
- May 2006
- April 2006
- March 2006
- February 2006
- January 2006
- December 2005
- November 2005
- October 2005
- September 2005
- August 2005
- July 2005
-
Meta
Cóż, prawda w tym jednak jest. Niestety, nie wszyscy przyjmą krytykę wobec siebie konstruktywnie :/
E tam – głosy obuerzenia? To zabawny i prześmiewczy artykuł powielony przez YaaL – i bardzo dobrze! Święte wojny łePmasterskie są nie tylko jałowe, ale mącą w główkach ludności … niepotrzebnie.
Prześmiewczy jak prześmiewczy – to jest rzeczywistość. Wielu „miszczuf” ma właśnie takie pojęcie o standardach, co widać np. tutaj: http://forum.mi.com.pl/viewtopic.php?t=253
Nie zgodzę się też ze stwierdzeniem, że „święte wojny” mącą ludziom w głowach. Jeżeli ktoś potrafi myśleć samodzielnie, to będzie z takiej wojny potrafił wyciągnąć wnioski dla samego siebie.
To, że Paweł Gruszecki cierpi na divitis/clasitis nie ulega wątpliwości, jednak, pomijając już styl w jakim wkroczyła tam YaaL (ok, taki ma charakter, można to zrozumieć), zachowanie midori na prawdę wygląda jak święta wojna. Po co naskakiwać na człowieka? To i tak krok milowy w stosunku do tego, co serwuje nam przeciętny kurs HTML (odsyłam do ktos.info/notatki do notki „kursy”). Nie można mu spokojnie wyjaśnić w czym rzecz? A tak tylko można kogoś zniechęcić do siebie, bo z kłótni tego typu nic nie wynika.
Szczerze mówiąc bardzo nie podoba mi sie jej (midori) zachowanie, szczególnie, że sama pewnie popełniała takie błędy jak się uczyła. Dlatego występowanie teraz w roli wielkiej znawczyni standardów tylko dlatego, że jest krok do przodu wcale nie świadczy o niej dobrze.
To są cytaty ze strony głównej tego pisemka.
Maciej, na litość $DEITY, naprawdę uważasz, że pobłażanie im, „bo to i tak krok milowy w stosunku do tego, co serwuje nam przeciętny kurs HTML”, jest uzasadnione? Serio?
Jakie znów „naskakiwanie”? Skoro facet jest szefem interesu reklamującego się per „jedyni”, „najlepsze przykłady”, „lektura obowiązkowa”, „doświadczenie najlepszych” i takie tam, to nie może oczekiwać taryfy ulgowej, bo i z jakiej racji? Nie wchodzą na nieznany grunt i nie powinni liczyć na miesiąc miodowy.
Z podlinkowanej dyskusji widać wyraźnie, że jego ego jest większe od umiejętności, w związku z czym rzeczowa i konkretna krytyka (której niestety nie zrozumiał) zabolała go okrutnie i z dyskusji się wycofał. Dla mnie to jasny znak, że to pismo będzie produkować takich samych specjalistów, jacy pojawiają się ostatnimi czasy po lekturze kursu HTML Wimmera. Różnić się będą jedynie detalami, ale ogólna idea kompletnego i bezrozumnego burdelu w kodzie pozostanie. Dla nich wynik z walidatora to zawsze będzie certyfikat zgodności ze standardami i zdrowym rozsądkiem…