Czas na dwujęzyczność?

RAFi podał mi linkę do komentarzy na Wykopie, gdzie pastwiono się nad wpisem w jego blogu. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy coraz silniej dojrzewa we mnie decyzja o poważnych zmianach na blogu i przejściu na angielski. Po polsku zostawię chyba tylko komentarze dotyczące mediów i polityki oraz ogólną grupę spolszczeń.

This entry was posted in WWW & Net. Bookmark the permalink.

9 Responses to Czas na dwujęzyczność?

  1. A o czym będziesz pisał po angielsku i dla kogo? I jaki ma to związek z komentarzami Rafiego? :)

  2. Pingback: Paweł Tkaczyk

  3. Po angielsku mniej więcej o tym samym, o czym po polsku. Być może uda mi się dzięki temu pisać więcej tekstów branżowych, a i powrócę do częstszego wrzucania nowych wyszukiwarek do Firefoksa.
    Do kogo? To ciekawe pytanie i bardzo aktualne, bo prawdę mówiąc nie mam pojęcia, do kogo piszę obecnie. Na niemal dwa tysiące czytelników (wg GA w marcu jest to do tej pory 1977 unikalnych odwiedzających) kojarzę po nickach i komentarzach mniej więcej 1-2% :D

    Związek z komentarzami RAFiego, a raczej z komentarzami do jego wpisu jest dość prosty. Zaczynam coraz częściej łapać się na refleksji, że poziom absurdu w dyskusjach oraz braku wiedzy u większości dyskutujących przekracza moją odporność. Rozumiem wymianę poglądów i spostrzeżeń oraz różny punkt widzenia, ale na litość $deity — niech wypowiadający się mają choć odrobinę pojęcia o temacie, na który się wypowiadają. Jak czytam, że szata graficzna serwisu nie podlega ochronie prawa autorskiego, to mi się odechciewa.

    Być może przesiadka ograniczy się do prowadzenia bloga dwujęzycznego, ale nad tym się jeszcze zastanowię.

  4. Miro says:

    Nie wiem czy mój głos ma jakieś znaczenie, ale prosiłbym o dalsze prowadzenie bloga w języku polskim. Nie rozumiem potrzeby obrażania się (ja przynajmniej tak to bym odebrał, dużo łatwiej przyswajam informacje jednak w języku rodzimym) na wszystkich Polaków za to, że część to ludzie niedojrzali (w każdej grupie społecznej zdarzają się kretyni ;) ). Ważne żeby nie dać się przez nich zdominować.

  5. adas says:

    Wtedy zaczną się pojawiać „niedobre” komentarze po angielsku… Nie wiem czy to coś zmieni.

  6. Zaraz, ale czy parę niemądrych komentarzy i decyzji (niezależnie od tego które uznasz za niemądre) mają sprawić, że uznasz nasze poletko niegodnym czytania Cię w ojczystym języku?

    Czasami śledzę te blogosferowe kłótnie, no i biorą w nich udział wciąż te same osoby – najczęściej studenci, mający za wiele wolnego czasu. Dziwię się, że ludzie, którzy powinni być ponad tym – Ty, Paweł, czy Yaal – w to się angażujecie. Zamiast robić własne, oryginalne łebdwazerowe serwisy. :)

    Wykop nie jest pomysłem oryginalnym, jak i większość znaczących zjawisk w polskiej sieci. Jesteśmy kopistami, na nic rozdzieranie szat. Dla mnie jako użytkownika ważne jest to, że serwis zapewnia linki do ciekawych polskich zasobów, których w diggu nie ma. Jeśli pojawi się serwis bardziej oryginalny, to będę – być może – z niego korzystał. Na razie bierzemy co jest.

  7. Moment, moment…
    Nie obrażam się za komentarze na moim blogu. Tych nie jest aż tak wiele, a jakieś średnio kulturalne zdarzają się od wielkiego dzwonu. Prawdę mówiąc więcej mam spamu, niż chamskich komentarzy :)
    Moją „niechęć” do udzielania się w „polskiej blogosferze” wywoływana jest przez poziom większości dyskusji, a raczej poziom intelektualny sporej części aktywnych dyskutantów.
    Szlag mnie trafia, gdy widzę brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, a jest to przypadłość przerażajaco powszechna. Drugą nieziemsko irytującą cechą — jakże wielu dyskutantów — jest kompletna nieumiejętność przyjmowania krytyki. Najczęściej jest połączona z kompletnym brakiem rzetelnej i krytycznej oceny swoich umiejętności.
    Przypadłościom tym zawdzięczamy brak sensownych dyskusji na tematy branżowe. Konstruktywna krytyka jest rozumiana przez większość jako zazdrość, trollowanie czy wręcz (excuses le mot) przypierdalanie się do krytykowanej osoby / krytykowanego dzieła.

    Czasami śledzę te blogosferowe kłótnie, no i biorą w nich udział wciąż te same osoby – najczęściej studenci, mający za wiele wolnego czasu. Dziwię się, że ludzie, którzy powinni być ponad tym – Ty, Paweł, czy Yaal – w to się angażujecie. Zamiast robić własne, oryginalne łebdwazerowe serwisy. :)

    Łebdwazerowość mam w głębokim poważaniu ;)
    Prowadzę kilka prywatnych projektów, które nie są związane z branżą informatyczną. Z YaaL (i paroma innymi osobami) od bardzo dawna powolutku tworzymy podstawy pod pewien projekt, ale zupełnie niezobowiązująco. Brak czasu nie pozwala na szybkie ukończenie, a poczucie odpowiedzialności nie pozwala na upublicznienie „łebdwazerowej alphy”.
    Jeśli chodzi o angażowanie się w wojenki, to pewnie się zdziwisz, ale naprawdę czytam właściwie tylko te blogi, które mam u siebie podlinkowane. Z rzadka zdarza mi się zajrzeć do kogoś jeszcze, po prostu nie mam na to czasu. Zresztą istnienia większości wojenek nie jestem świadomy i podłączanie mnie pod jakiekolwiek jest grubym nadużyciem podłączających ;)

    Wykop nie jest pomysłem oryginalnym, jak i większość znaczących zjawisk w polskiej sieci. Jesteśmy kopistami, na nic rozdzieranie szat.

    Błąd w założeniach. Owszem, szanse na stworzenie w Polsce czegoś kompletnie nowego, czego jeszcze na świecie nie było, są znikome. Na upartego można wyciągnąć z szafy stwierdzenie „wszystko już było” i nie będzie to dalekie od prawdy. Wydaje mi się jednak, że szaty drzeć należy, bo inaczej innowacyjność zdechnie kompletnie, a my zostaniemy otoczeni przez nędzne imitacje zachodnich serwisów.

    Dla mnie jako użytkownika ważne jest to, że serwis zapewnia linki do ciekawych polskich zasobów, których w diggu nie ma. Jeśli pojawi się serwis bardziej oryginalny, to będę – być może – z niego korzystał. Na razie bierzemy co jest.

    Tutaj też się różnimy, bo zamiast podróbek wolę oryginały. Po prostu nie zgadzam się na bylejakość, bo mamy jej wokół siebie (nie tylko w Necie) zbyt wiele.
    Nie chcę też korzystać z byle g… tylko dlatego, że „Teraz Polska” i ktoś zrobił kiepską kopię. Czasy PRL już minęły i teraz nie jestem skazany na ersatz, mogę (i wolę) skorzystać z oryginału.
    Nie mam zamiaru chwalić kogoś tylko za to, że „coś” zrobił. Jeśli ktoś robi coś dla siebie, to jego sprawa. Jeżeli jednak ktoś robi coś przede wszystkim dla innych (serwis, program, layout, grafikę czy cokolwiek innego), to na pochwałę musi zasłużyć.
    Last but not least nie mam zamiaru popierać kiepskich kopistów. Do polskiego odpowiednika 9 Rules, Technorati czy czegoś w tym stylu zapiszę swojego bloga dopiero wtedy, gdy będzie to rzeczywiście profesjonalny polski odpowiednik, a nie tylko nędzna imitacja.

  8. mhulboj says:

    Mysle, iz pisanie po angielsku zmusi wiekszosc osob do uwazniejszego i dokladniejszego czytania, co moze (ale nie musi) przelozyc sie na wieksze zrozumienie tekstu (choc mam obawy, ze to nie od dokladnosci czytania zalezy, lecz od mentalnosc osoby czytajacej).

    To jaki jest jezyk dla mnie nie ma znaczenia, choc wole bardziej zwarty angielski.

  9. Ano niestety, nie język jest istotny, ale mentalność czytającego :(

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>