Kryterium Kaczyńskiego?
Kilkanaście lat temu krążyło po Polsce złośliwe określenie “kryterium Wałęsy”. Oznaczało to takie dobieranie współpracowników, aby nie byli mądrzejsi od szefa, czyli ówczesnego Prezydenta RP. Jednak czego by o Wałęsie nie mówić, to miał przy sobie przynajmniej ś.p. Lecha Falandysza, a ten pod kryterium Wałęsy nigdy nie podpadał.
Gdy porównuję tamte czasy z obecnymi i patrzę na wypowiedzi różnych oficjeli PiS (kamasze, media równe i równiejsze, filipinki etc.), to uważam że należy zamienić “kryterium Wałęsy” na “kryterium Kaczyńskiego”. I to wcale nie jest śmieszne…
03.03.2006 – 09:17
Czasy Wałęsy z racji starczego wieku pamiętam dość dobrze, ale nie spotkałem ‘kryterium Wałęsy’
mimo, iż obracałem się w środowisku chłodno odnoszącym się do tego prezydenta.
Doskonalne za to pamiętam ‘falandyzację prawa’. Do you remember?
Ale oczywiście konkluzja jest rozsądna: używanie inwektyw czasami nie jest śmieszne - szczególnie, gdy opisują one częste i powtarzalne rzeczy …
31.03.2006 – 15:41
Doradca może być głupi, byleby był swój
Czyli wracamy do historii z odznaczeniem Wojciecha Jaruzelskiego oraz do kuriozalnego oświadczenia, jakie wydał Szef Kancelarii Prezydenta RP.
Po uważnej lekturze oświadczenia dochodzę do wniosku, że kryterium Kaczyńskiego jest nadal głównym k…