Kilkanaście lat temu krążyło po Polsce złośliwe określenie „kryterium Wałęsy”. Oznaczało to takie dobieranie współpracowników, aby nie byli mądrzejsi od szefa, czyli ówczesnego Prezydenta RP. Jednak czego by o Wałęsie nie mówić, to miał przy sobie przynajmniej ś.p. Lecha Falandysza, a ten pod kryterium Wałęsy nigdy nie podpadał.
Gdy porównuję tamte czasy z obecnymi i patrzę na wypowiedzi różnych oficjeli PiS (kamasze, media równe i równiejsze, filipinki etc.), to uważam że należy zamienić „kryterium Wałęsy” na „kryterium Kaczyńskiego”. I to wcale nie jest śmieszne…
-
Archives
- March 2010
- February 2010
- January 2010
- December 2009
- October 2009
- August 2009
- June 2009
- May 2009
- April 2009
- February 2009
- December 2008
- November 2008
- October 2008
- September 2008
- August 2008
- July 2008
- June 2008
- February 2008
- July 2007
- June 2007
- May 2007
- April 2007
- March 2007
- February 2007
- January 2007
- December 2006
- November 2006
- October 2006
- September 2006
- August 2006
- July 2006
- June 2006
- May 2006
- April 2006
- March 2006
- February 2006
- January 2006
- December 2005
- November 2005
- October 2005
- September 2005
- August 2005
- July 2005
-
Meta
Czasy Wałęsy z racji starczego wieku pamiętam dość dobrze, ale nie spotkałem ‚kryterium Wałęsy’
mimo, iż obracałem się w środowisku chłodno odnoszącym się do tego prezydenta.
Doskonalne za to pamiętam ‚falandyzację prawa’. Do you remember?
Ale oczywiście konkluzja jest rozsądna: używanie inwektyw czasami nie jest śmieszne – szczególnie, gdy opisują one częste i powtarzalne rzeczy …
Pingback: Rózga Świętego Mikołaja...