Myślenie ma przyszłość?

Tak, ale nie u nas. Najświeższym przykładem jest serwis Gazeta.pl, piszący o liście protestacyjnym skierowanym do władz Białorusi. Idea słuszna i chętnie bym ją poparł, skuszony tym fragmentem:

Jeśli chcesz poprzeć protest Inicjatywy Wolna Białoruś, wpisz na forum pod tym tekstem swoje imię, nazwisko i miasto, w którym mieszkasz. List z podpisami zostanie przekazany do Ambasady Białorusi w Warszawie.

Klikam zatem na link Dodaj swoją opinię tylko po to, żeby zobaczyć następujący komunikat:

Przed napisaniem postu prosimy się zalogować

Jeśli nie masz jeszcze konta w Gazeta.pl załóż je tutaj…

Ot, komuś zabrakło wyobraźni i protest ma przynajmniej jeden głos mniej, bo nie mam ochoty rejestrować się w kolejnym serwisie. Ile tysięcy głosów przepadło w ten sam sposób pod tak ważną inicjatywą? Na to pytanie powinny sobie odpowiedzieć osoby odpowiedzialne za ten pomysł…

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

2 Responses to Myślenie ma przyszłość?

  1. Dla mnie tego rodzaju protesty są na poziomie onetowego „napiszcie, kto jeszcze wierzy w Wisełkę?!”. Ale ostatnio gazeta wyborcza lubuje się w listach otwartych, raz na tydzień jakiś się zdarza.

    Co dadzą takie protesty i listy otwarte? Jeśli komuś się marzy podobny scenariusz jak na Ukrainie, wyjście jest jedno: popieranie działań niejawnych, które na Ukrainie zaczęły się już na wiele miesięcy przed pomarańczową rewolucją. Zamiast protestować, że białoruskie władze doszukują się szpiegów, trzeba tych szpiegów i organizatorów opozycji rzeczywiście zacząć tam wysyłać.

  2. Ja o U&A, a Ty o polityce. Do czego to doszło… ;)
    Ale mylisz się, tego typu apele są potrzebne z kilku powodów. Jak śmieszne by się nie wydawały, budują i wzmacniają odruchy obywatelskie w społeczeństwie. Przygotowują również polską opinię publiczną do działań podejmowanych przez nas na Białorusi i wyjaśniają potrzebę finansowania takich działań. W demokracji to naprawdę ważne.
    Wbrew pozorom takie protesty trafiają do władz różnej maści reżimów, choć oficjalnie nie są komentowane. Dlatego właśnie różne akcje zbierania podpisów przez Amnesty International powodowały zwalnianie więźniów politycznych w najróżniejszych krajach.
    Popieranie działań na Białorusi jest trudniejsze, niż popieranie ich na Ukrainie. Tam jednak istniały stosunkowo wolne media, reżim państwa też nie był aż tak okrutny. Działania już się rozpoczęły, choć ich część oficjalna (rozgłośnie radiowe) raczkuje. O części nieoficjalnej nie dowiemy się zbyt szybko, choć najprawdopodobniej różnej maści działania prowadzi nie tylko Polska, ale i inne kraje. Nawet Rosja nie jest zachwycona Łukaszenką, choć z drugiej strony nie chce tracić kolejnego kraju ze swojej strefy wpływów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>