No i po urlopie…
Wszystko co dobre kończy się szybko. Skończył się też mój (a właściwie nasz) urlop w Czechach. Pogoda była fantastyczna, widoki również. Nasz Canon niemal poległ w akcji, ale wszystko już jest w porządku. Tyle w telegraficznym skrócie, więcej być może wkrótce
P.S. Polecam doskonałe wręcz befsztyki ze szparagami w restauracji “Chebský dvůr” w Karlovych Varach. Za jedyne 250 koron (+40 koron za pół litra świeżego Pilsenera) zaznacie niebiańskiej rozkoszy. Dla równowagi ostrzegam przed knajpą Eivo (Nekázanka 6, rzut kamieniem od Václavské náměstí), gdzie żarcie jest fatalne.
25.04.2006 – 17:17
Tylko 0,5 litra?

Toż to marnotrawstwo!
25.04.2006 – 17:41
Więcej by mi się nie zmieściło, befsztyk był naprawdę potężny
28.04.2006 – 11:01
40 koron za piwo to zlekka zdzierstwo. Za takie pieniądze nawet Velveta bym nie kupił - raz, że mi nie smakuje, a dwa, że też drogi.
Vaclavak, jak rozumiem, praski, nie Karlovarski? Oj to w Pradze jak najdalej od Vaclavaka, najlepiej wyjść poza centrum i stołować się na Zizkovie albo Holesovicach. W normalnych, zwykłych, przeciętnych knajpach (czosnyczka wyśmienita na dzień po nastu piwach itd.)
28.04.2006 – 11:30
Eeeee… bez przesady, w końcu to knajpa. U nas w restauracji też nie dostaniesz Żywca za 3 złote, prędzej za 13. Zresztą cena 40 koron za pół litra Pilsenera to standard knajpiany, nie kojarzę żebym widział gdzieś taniej.
Jeśli chodzi o Pragę, to ten posiłek był już przed wyjazdem i nie bardzo mieliśmy okazję biegać po okolicy. Poza tym zupki czosnkowej to ja nie bardzo — wątroba się buntuje