Strefa III Rzeczpospolitej – NIE
dla Kaczystanu!

Oficerem być…

…to marzenie wielu chłopców, ale dla zdecydowanej większości pozostaje to tylko marzeniem. Okazuje się jednak, że niektórzy potrafią twórczo zmodyfikować stare hasło “nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”.

Andrzej Urbański, szef Kancelarii Prezydenta RP i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, od zakończenia studiów był podchorążym. Aby zostać oficerem, musiałby:

  • zdecydować się na służbę zawodową
  • wykazać się “szczególnym męstwem” na polu walki
  • wziąć udział w ćwiczeniach wojskowych “w wymiarze co najmniej dziesięciu dni na stanowisku określonym posiadanym przydziałem mobilizacyjnym

Minister żołnierzem zawodowym nie został, o męstwie na polu walki też mowy być nie mogło, zostały zatem ćwiczenia. Niestety, rok temu Urbański skończył 50 lat i został wykreślony z ewidencji wojskowej — w tym wieku już nie mobilizują na ćwiczenia. Pat?

Ależ skąd, od czego w końcu jest kreatywność. Sztab Generalny uznał, że skoro WKU Praga Południe nie chce nic zrobić, to trzeba zakręcić się samemu. Za 10-dniowe ćwiczenia wojskowe uznano ćwiczenia reagowania kryzysowego, które miały miejsce od 1 do 7 marca br. w Warszawie. Niestety, upierdliwcy nadal widzą kilka detali:

  • Ćwiczenia powinny trwać 10 dni
  • Urbański powinien zostać na ćwiczenia zmobilizowany, z określonym przydziałem mobilizacyjnym na czas ćwiczeń

Ponieważ wojsko ma doskonałe doświadczenia z manipulacjami czasoprzestrzenią (”będziecie kopać ten rów stąd, do 15:30″), to uporało się z przerobieniem 7 dni w 10. Wystarczyło odpowiednio wypełnić rubryczki i dodać jeszcze czas potrzebny na przygotowania i podsumowanie imprezy.

Problem z powołaniem nie znalazł do tej pory odpowiedniego wyjaśnienia, bo koledzy nie ustalili wspólnej wersji wydarzeń, i tak:

Rzecznik MON Piotr Paszkowski:

Pan minister został powołany na te ćwiczenia do wojska. Był tam niejako w dwóch kapeluszach, szefa BBN i podchorążego. Przecież za udział w nich w tej drugiej roli otrzymał nawet wynagrodzenie, które przekazał na cele charytatywne.

Szef zarządu personalnego Sztabu Generalnego, pułkownik Andrzej Bargłowicz:

Pan minister Urbański rzeczywiście nie miał przydziału mobilizacyjnego na marcowe ćwiczenia. Zgłosił się na ochotnika, aby spełnić warunki awansu.

Andrzej Urbański:

Nie dostałem powołania na ćwiczenia, nie mówiąc już o powołaniu do wojska. Byłem tam wyłącznie w charakterze szefa BBN.

Oczywiście awans oficerski (podpisany już przez szefa MON) jest dla Urbańskiego olbrzymim zaskoczeniem. Pozostaje zatem już tylko zmodyfikować powiedzonko, co czynię z rozkoszą:

Nie ćwiczenia, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera.

Niniejsze motto dedykuję panu Urbańskiemu i kolegom.

Jeden komentarz to “Oficerem być…”

  1.  RAFi rzecze:

    Hehe, jak tak patrzę na tych naszych politykierów, to wygladają na takie sieroty i niedojdy sportowe, które na lekcjach W-F do drużyny wybierane były jako ostatnie.