Podwójne życie Arnolda B.

Dziś we wrocławskim dodatku do Wyborczej ukazał się tekst Podwójne życie Arnolda B.. Starszym użytkownikom wyjaśniać nie trzeba, młodszych informuję, że Arnold B. (znany również jako AB, Arnoldo, Pan Biuro, ArBuz, Buc etc., a przede wszystkim jako Arnold Buzdygan), był jednym z najsłynniejszych polskich trolli usenetowych.

Lead (wstęp z pogrubioną czcionką) artykułu zaczyna się, niczym dobry film Hitchcocka — od trzęsienia ziemi:

Arnold B., kontrowersyjny wrocławski biznesmen i ubiegłoroczny kandydat na prezydenta Polski, siedzi w areszcie. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie przestępczej i wypranie nawet kilku milionów brudnych pieniędzy.

Oczyma wyobraźni widzę już te banany, jakie wyrastają Wam na twarzach :D

Policjanci z sekcji do walki z przestępczością gospodarczą zbadali powiązania między firmami B. i przeanalizowali wpłaty gigantycznych sum pieniędzy, jakich dokonywał on pomiędzy rachunkami bankowymi. Wpadli na trop wielkiej pralni brudnych pieniędzy.

Ot, i całe wyjaśnienie twierdzeń, jakimi od dawna nasz ulubieniec się chwalił, a które miały dotyczyć jego zdolności biznesowych i dowodzenia wielką firmą.
O lewych interesach AB mówiono od dawna, ale nieoficjalnie. Jego działalnością miała interesować się m.in. ABW — za przestępstwa ciut innego kalibru. Także policja od dawna miała mieć go na oku, m.in. za przekręty finansowe. Przyznam, że choć od długiego czasu czekałem na taką informację, to dziś zostałem mile zaskoczony ;)

- Pochodzące z przestępstwa środki płynęły z Poznania. Trafiały na rachunki wrocławskich spółek należących do B., po kolei na różne konta. Najczęściej były to wpłaty od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. B. nie miał zwyczaju prowadzenia księgowości, więc co jakiś czas dla bezpieczeństwa po prostu zakładał nową firmę i proceder ruszał od nowa – mówi oficer policji pracujący przy sprawie.

Przyznam, że ten fragment wywołał u mnie gęsią skórkę i to nie z powodu oszukiwania skarbówki. Każdy, z kim ArBuz miał na pieńku, do kogo dzwonił i komu się odgrażał, powinien się teraz przez chwilę zastanowić, skąd Arnoldo miał na to pieniądze i jaki jeszcze użytek z tej forsy mógł zrobić. Niezbyt przyjemna refleksja, prawda?

Śledczy wzięli pod lupę skomplikowaną sieć firm należących do B. – To był bardzo sprawnie zorganizowany proceder – przyznają. – B. był szarą eminencją, a pracowali dla niego głównie znajomi.

To akurat nie dziwi — już od dawna wiadomo było, że ArBuz otacza się wąskim gronem znajomych / podwładnych, którzy gotowi byli dla niego chyba na wszystko. To oni pojawiali się w dyskusjach usenetowych jako zwolennicy poglądów AB, to oni wybielali go na forach czy grupach dyskusyjnych, to oni wreszcie robili dla niego szereg różnych ciemnych spraw.

W areszcie znalazło się również sześciu współpracowników B., w tym Sylwia O., była modelka, która razem z Arnoldem B. reżyserowała „Wiedźmana”.

Tak na marginesie — czy ten firlm został ukończony, czy jedynie zrobiono płatny (35 złotych od osoby) casting? Ktoś zna ciąg dalszy?

Na swojej stronie internetowej Arnold B. wylicza swoje umiejętności: znajomość prawa gospodarczego i podatkowego, znajomość zasad księgowości i organizacji przedsiębiorstwa, umiejętność wydajnego zarządzania finansami.

Policjanci: – Rzeczywiście. W ciągu półtora roku wyprał kilka milionów złotych.

Nie ukrywam, że trochę się zdziwiłem wyglądem strony. Zaglądałem tam ostatnio jakiś rok temu i nadal była stara strona, wisząca gdzieś od 2000 roku. Patrząc jednak na całą historię od strony „działalności biznesowej” wiem, że nowa strona miała służyć uwiarygodnieniu się Pana Biuro i jego „spółki akcyjnej”.

P.S. W tym wpisie niewątpliwie przetwarzam jakieś dane osobowe, za co pozew odpowiedniej treści wyląduje na biurku u prokuratora. Oczywiście w najbliższy wtorek ;)

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

15 Responses to Podwójne życie Arnolda B.

  1. Widzisz, jednak zna prokuratora ;)

  2. Vroobelek says:

    oj bananik wyrósł ;-)

    a te miliony wyprane, miał chłopak talent, trzeba przyznać…

  3. Yano says:

    To musi jakiś spóźniony/przedwczesny żart primaaprilisowy. Posadzono ArBuza? No aż nie wierzę. :)

    Miałem tę (wątpliwą) przyjemność otrzeć się o niego na którejś z grup, choć na szczęście obyło się bez nocnych telefonów czy spraw o przetwarzanie.

    „Oczyma wyobraźni widzę już te banany, jakie wyrastają Wam na twarzach” – jasnowidz jaki, czy co? :D

  4. To musi jakiś spóźniony/przedwczesny żart primaaprilisowy. Posadzono ArBuza? No aż nie wierzę. :)

    Też nie chciałem w to uwierzyć, jak dziś rano dostałem telefon z tym newsem :)

    Miałem tę (wątpliwą) przyjemność otrzeć się o niego na którejś z grup, choć na szczęście obyło się bez nocnych telefonów czy spraw o przetwarzanie.

    Do mnie dzwonił dwa razy — po drugim już mu się odechciało :)
    Nie zmienia to faktu, że telefon od niego to przynależność do wąskiego grona użytkowników Usenetu ;)

    „Oczyma wyobraźni widzę już te banany, jakie wyrastają Wam na twarzach” – jasnowidz jaki, czy co? :D

    No cóż… :D

  5. Yano says:

    Wiesz, po tym co przeczytałem, przy tych ilościach pieniędzy jakie się przewinęły przez jego firemki, to faktycznie się cieszę, że minęliśmy się we względnej ciszy i nie doszło do abordażu. Bo gdyby ArBuz spełnił swoje groźby, to mogło by być wcale niewesoło.

    Ciekawi mnie tylko, czemu nigdy nie doszło do jakiejś bezpośredniej konfrontacji. Czyżby się bał, że jeśli spełni swoje obietnice, to się wyda jakie z niego ziółko? Hmm…

  6. Do konfrontacji doszło parę razy. Musiałbyś przejrzeć archiwum pl.soc.seks, tam podano wiele szczegółów z takich konfrontacji ;)

    BTW — sam zajrzałem i przypomniało mi się coś jeszcze…

    Arnold Buzdygan usiłował stworzyć słynne STI — Stowarzyszenie Twórców Internetowych — mające za zadanie zbierać opłaty od dostawców usług internetowych i „rozdzielać” je autorom serwisów WWW. Pomysł został opublikowany w lutym (?) 2002 na grupie pl.comp.www, wywołując ogólną wesołość. Serwis STI istnieje nadal i można tam znaleźć np. taką fotkę. Przed kliknięciem radzę odstawić kawę, szkoda monitora ;)

  7. Yano says:

    Zdarzenie „dzwonek do drzwi, otwieram, dostaję fleszem po oczach i widzę tylko pięty uciekającego ArBuza” trudno nazwać konfrontacją. ArBuz był jedynie mocny w klawiaturze (z tego co czytałem) i czasami w gębie (może jak sobie dał coś na odwagę). Wolał się wyręczać swoimi sługusami, którzy robili w większości tylko dobre (znaczy złe) wrażenie.

    A fotka? Znałem. I tylko dlatego pozwoliłem sobie na komfort picia kawy podczas oglądania. :D

  8. Eeee… to nie znalazłeś najlepszej konfrontacji — podczas spotkania grupowego pl.soc.seks we Wrocku. Buzdygan przyszedł do ludzi w moro i ochraniaczu bokserskim na zębach, sepleniąc niemiłosiernie. Ekipa miała gigantyczny ubaw, a ja do dziś żałuję, że nie mogłem pojechać na tamto spotkanie :)

  9. Ejdzej says:

    Arnold miał brzydki zwyczaj, że jak nie mógł dotrzeć do kogoś, to próbował zastraszać znajomych, rodzinę, czasem podobno też sąsiadów… Do mnie chciał trafić przez narzeczoną: http://ejdzej.jogger.pl/2006/08/28/arnold-b/

  10. Noooo… za ten „straszliwy” artykuł na Wikipedii to aż dziw, że nie dostałeś pozwu ;)

  11. Ejdzej says:

    Wcześniej był bardziej straszliwy, bo wspominał też o losowania.net – wzmianka jednak została usunięta jako słabo udokumentowana.

  12. Olgierd says:

    Nie wiem co może być słabo udokumentowane? To, że w Polsce nielegalny jest hazard w internecie? Albo że nie wolno zajmować się bukmaherką na zakłady totolotka?
    Dla zainteresowanych prawdziwe imię Arnolda Buzdygana.

  13. pszemo says:

    AB załapał się na tournee po prokuratourach i aresztach razem z poznańską firmą BESTCOM. O tyle dziwne, że prezesów posadzili za pranie pieniędzy, a nie jak dotychczas firmy z branży IT za problemy z fiskusem. Zarzuty dotyczyły pranie brudnych pieniędzy, udział w zorganizowanej grupie przestępczej, inne zarzuty kryminalne (dość enigmatyczne, ale na razie więcej się nie dowiedziałem)

  14. Olgierd says:

    BTW parę dni temu gości z Bestcomu puścili, poleciała głowa we wrocławskiej prokuraturze oraz… na wolności (i w usenecie) pojawił się nasz bohater.
    Do obejrzenia na pl.regionalne.wroclaw oraz pl.soc.prawo; na dziś grzeczny i sympatyczny, aczkolwiek przy swoim rzecz jasna trwa.

  15. Pingback: Blog wikipedystyczny

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>