Komórkowa fobia?

RAFi w swoim ostatnim wpisie W każdym z nas jest Małysz opisał zaskakujące dla mnie zjawisko komórkowej fobii. Udałem się pod wskazany przezeń adres, czyli na blog Shrew.
Przyznaję, że wpis tam znaleziony mnie zdumiał…

Pozwolę sobie odnieść się do fragmentów wpisu, traktującego o tym, jak to pewien klient zrezygnował z usług Shrew po oznajmieniu, że nie ma ona komórki.

Kiedy oznajmiłam, że nie używam telefonu komórkowego, a domowego nie podaję każdemu, kto o to poprosi, temat urwał się.

Prawdę mówiąc mnie to nie dziwi. Jeżeli chcę komuś dać zarobić, a ten ktoś (w moim pojęciu) strzela fochy, to rezygnuję i idę go kogoś innego. Ja chcę zadzwonić i w 5 minut obadać sprawę, a jeśli to niemożliwe, to takiego pracownika traktuję stromym łukiem gotyckim (copyright by kya) i poszukam innego.

Dowiedziałam się tylko, że chodziło o pracę jako PR. Jasno dostałam do zrozumienia, że bez podania numeru telefonu nie mam szans.

I słusznie. Pracownik PR firmy musi być pod telefonem, bo czasem problem pojawia się nagle i reakcja działu PR musi być szybka. Pracownik PR bez telefonu mógł być akceptowalny w czasach, gdy Internet był jedynie obcym słowem zrozumiałym dla maniaków, a wszelkie działania prowadziło się przez prasę papierową i pocztę tradycyjną. Dziś nie wyobrażam sobie zatrudnienia kogoś zdalnie do prowadzenia PR firmy bez możliwości błyskawicznego kontaktu telefonicznego.

1. Czy firma, która szuka pracownika nie przedstawia się w mailu?

Wydawać by się mogło, że choćby pobieżna analiza poniedziałkowego dodatku „Praca” do Wyborczej daje odpowiedź na to pytanie. Wszak wiele firm niekoniecznie chce rozgłaszać na lewo i prawo, że poszukuje kogoś do PR. Przyczyną może być np. chęć wymiany dotychczasowego osobnika od PR — niekoniecznie przez wykopanie, ale przez szykowany awans.

2. Zrezygnowano z moich usług. Wobec tego posiadanie telefonu komórkowego jest wyznacznikiem mojej fachowości?

Poniekąd owszem, choć moim zdaniem to wyznacznik przydatności do pracy. Najwyraźniej ten klient chciał mieć kogoś, z kim będzie się mógł skontaktować z drogi, biura współpracownika etc., a nie z własnego komputera, często oddalonego o kilometry.

Wydaje mi się też, że im bardziej ktoś chce numer telefonu, tym większe prawdopodobieństwo, że należy do ludzi kochających dzwonienie.

Tutaj docieramy do sedna, czyli jakiejś fobii komórkowej, a może i telefonicznej. Nie znam osób, które kochałyby wydzwanianie do pracowników o różnych porach. Znam natomiast szereg osób, które chcą dowiedzieć się o postępie prac nad projektem, chcą zawiadomić o zmianach czy ogólnie skontaktować się w jakiejś sprawie. Telefon to możliwość szybkiego załatwienia sprawy, niekoniecznie o 06:00 rano czy 23:00 wieczorem. Jakoś od lat nie zdarzyło mi się, żeby Klient zadzwonił do mnie przed 08:00 czy po 17:00, mimo że telefon mam włączony całą dobę.
Wyjątki, gdy przez pół dnia rozwiązywany jest jakiś problem, pomijam. Wtedy i ja dzwonię do Klienta po 17:00, i Klient dzwoni do mnie.

Wszyscy komunikują się przez sieć, bo tak jest szybciej i taniej.

Jedno zdanie i trzy mity…

Wszyscy?
Istnieje realny świat, gdzie ludzie nie są przyspawani zadkami do biurka i nie spędzają dni przed komputerem. Takich ludzi jest mnóstwo i oni naprawdę nie kontaktują się przez Sieć…
Owszem, ludzie odbierają maile i na nie odpowiadają, ale rozmowa jest nadal lepsza, bo:

Taniej? Szybciej?
No właśnie, niekoniecznie taniej. Przecież aby odpowiedzieć na maila czy pogadać przez komunikator trzeba przy kompie usiąść i poświęcić na to kilka(naście/dziesiąt) minut. Ten czas jest wielokrotnie dłuższy od rozmowy telefonicznej, że nie wspomnę o wygodzie rozmowy. Dla bardzo wielu osób kilka złotych wydanych na 10 minut rozmowy przez komórkę to mniejszy koszt, niż pół godziny klikania w klawiaturę podczas dyskusji przez darmowe komunikatory.

Reszty gorzkich żali nie sposób zrozumieć. Mam nieodparte wrażenie, że Shrew nie do końca zna (rozumie?) realny świat. Dlaczego?

  • Dla Shrew GG czy Skype jest tanim telefonem, ale dla wielu firm jest dziurawą aplikacją, której nie zainstalują ze względu na politykę bezpieczeństwa. Tego nie musi zmienić nawet fakt, że pół branży GG czy Skype używa.
  • W wielu firmach Skype nie działa poprawnie i nie da się go do tego działania zmusić. Przykładem może być moja sieć, w której Skype bezwzględnie wymagał bycia jedynym komunikatorem, a na dodatek działał wręcz koszmarnie na nieobciążonym łączu 256/256. Efekt? Skype nie mam od kilku miesięcy i nie zanosi się, żebym miał go jeszcze używać.
  • W wielu miejscach w Polsce Gadu-Gadu jest znane raczej jako Padu-Padu, bo zawodność tego cuda jest wręcz legendarna. U mnie np. GG potrafi padać cichcem kilkanaście czy kilkadziesiąt razy dziennie i ciężko traktować tak zawodne narzędzie jako podstawę pracy. Swojego numeru GG nie podaję, bo nie będę robił z Klientów idiotów.
  • Ograniczanie się do komunikatorów może oznaczać zmuszanie klienta do instalacji określonego oprogramowania. Z kolei klienci używający multikomunikatorów (np. Mirandy pod Windows) mogą mieć problemy z poprawnym działaniem niektórych wtyczek. Przykładem mogą być regularne problemy z wtyczkami do GG czy brak przez długi czas porządnej wtyczki do Yahoo! IM.
  • Last but not least w realnym świecie rozmowa (nawet głosowa) przez komunikator ogranicza rozmówców i zmusza do siedzenia przy biurku ze słuchawkami na uszach. Nigdy nie będę do tego zmuszał moich Klientów, bo szanuję ich wolność — oni mogą chcieć porozmawiać ze mną z pociągu, samochodu, kolejki w urzędzie etc.

Zamiast podsumowania jeszcze jeden fragment:

Ja szanuję siebie, swój czas i swoją wiedzę.

Nie mogę tego skomentować inaczej, jak tylko w jeden sposób. Dla mnie oznacza to brak szacunku / zrozumienia dla potrzeb Klienta i jego (braku) czasu. A taki brak szacunku to IMHO brak wiedzy…

This entry was posted in WWW & Net. Bookmark the permalink.

13 Responses to Komórkowa fobia?

  1. shrew says:

    Dzięki za reklamę :)

    Jakby przeczytać Twój wpis to bardzo sensownie mówisz. Niestety z MOJEGO punktu widzenia i MOICH doświadczeń to wcale tak nie jest. Masz oczywiście prawo sądzić inaczej, bo nie wiesz, jak było naprawdę i miałeś, jak sądzę, inne przeżycia.

    To był PR pod którym miało być pisanie informacji prasowych do mediów, a nie kreowanie wizerunku politykowi. Nie znasz osoby kochającej wydzwanianie. No właśnie – niestety ja znam. Nie wiem, może dlatego, ze jestem miła ;) i panowie czasami myślą, że mogą sobie pozwolić na pewne dziwne rzeczy w ramach zatrudniania mnie. A mówiąc o wszystkim komunikujących się miałam na myśli tych, dla których pracuję i pracowałam. To są ludzie sieci, tacy, jak ja – może dlatego.

    Brak szacunku to wydzwanianie do kogoś o 3 w nocy. Zresztą, jak przeczytałeś to pewnie wiesz, że po jakimś czasie współpracy daję sama numer telefonu, jeśli poznam, ze to nie ten typ, co kocha dzwonienie, a poważny człowiek. I ku mojemu zaskoczeniu i tak nikt nie dzwoni. Może dlatego, że są poważni, a może dlatego, że domowy numer zobowiązuje do czegoś więcej niż komórka.

    Krótko mówiąc – pewne MOJE doświadczenia z przeszłości spowodowały, że post był o takiej treści, jakiej był. I nic nie zmieni mojego podejścia, bo wiem, ze jak zacznę dawać telefon to będzie znowu to samo. Może, jak wyjdę za mąż mój wybranek będzie straszakiem ;) i wtedy komórka spełni swoją pierwotną rolę.

    Popytaj u nas w Mentis.pl, jakie telefony i maile się zdarzają. Zapytaj potem w Aragon.pl (prowadzi facet) czy ma podobne przygody. Nie ma. Bo Mentis prowadzi kobieta, a Aragon facet. Niby nic, a jednak jest pewna prawidłowość. Jeśli jesteś kobietą i chcesz być pomocna to pojawia się bardzo uciążliwy, niewielki procent panów, którzy nie dają ci żyć.

    Cieszę się, że wyszła z tego dyskusja, bo widać, że mamy inne doświadczenia i widać, kto, jak podchodzi do swojej pracy. Nie, że dobrze czy źle, ale po prostu inaczej. I każdy ma pracę :)

  2. Dzięki za reklamę :)

    Nie lubię takich pseudomarketingowych wstawek…

    Jakby przeczytać Twój wpis to bardzo sensownie mówisz. Niestety z MOJEGO punktu widzenia i MOICH doświadczeń to wcale tak nie jest.

    Tylko że Twoje doświadczenia to nie jest wyznacznik normy biznesowej.

    Masz oczywiście prawo sądzić inaczej, bo nie wiesz, jak było naprawdę i miałeś, jak sądzę, inne przeżycia.

    Opieram się na tym, co mogłem przeczytać.

    To był PR pod którym miało być pisanie informacji prasowych do mediów, a nie kreowanie wizerunku politykowi.

    No i? Przecież to też dziedzina, gdzie często trzeba zrobić coś na wczoraj i telefon jest niezbędny. Będąc na miejscu tego Klienta zrobiłbym dokładnie to samo — poszedł do kogoś, kto mi zagwarantuje szybki i bezbolesny kontakt.

    Nie znasz osoby kochającej wydzwanianie. No właśnie – niestety ja znam. Nie wiem, może dlatego, ze jestem miła ;) i panowie czasami myślą, że mogą sobie pozwolić na pewne dziwne rzeczy w ramach zatrudniania mnie.

    Czyli ktośtam piszący o tym, że zaraz wyciągniesz molestowanie, miał rację…

    Skoro panowie myślą, że mogą sobie pozwolić na coś więcej, to jest Twoja wina. Można być miłym w rozmowie i zasadniczym w odbiorze. Znam mnóstwo kobiet prowadzących interesy przez telefon i jakoś żadna nie ma tego typu problemów. Owszem, incydenty mogą się zdarzać, tak jak zdarzają się każdemu. Różnica jest taka, że dla nich incydenty pozostają wyłącznie incydentami i nie budują na nich teorii dotyczących funkcjonowania firm.

    A mówiąc o wszystkim komunikujących się miałam na myśli tych, dla których pracuję i pracowałam. To są ludzie sieci, tacy, jak ja – może dlatego.

    Owi „ludzie sieci” (BTW — strasznie śmierdzi to patosem) to margines normalnego społeczeństwa. Wyciąganie na podstawie zachowań marginesu wniosków mających dotyczyć ogółu to, wybacz szczerość, idiotyzm. Tak jak kilku pijanych gówniarzy nie świadczy o alkoholizmie młodzieży, tak popularność ględzenia przez Skype czy GG wśród nastolatków nie oznacza popularności tych komunikatorów wśród narzędzi do normalnych kontaktów biznesowych.

    Brak szacunku to wydzwanianie do kogoś o 3 w nocy.

    Owszem. Tylko że z tym można bardzo łatwo walczyć przez wyłączenie telefonu lub poinformowanie rozmówcy, że o tej porze się śpi i nie życzysz sobie dzwonienia. Proste i zaskakująco skuteczne.

    Zresztą, jak przeczytałeś to pewnie wiesz, że po jakimś czasie współpracy daję sama numer telefonu, jeśli poznam, ze to nie ten typ, co kocha dzwonienie, a poważny człowiek. I ku mojemu zaskoczeniu i tak nikt nie dzwoni. Może dlatego, że są poważni, a może dlatego, że domowy numer zobowiązuje do czegoś więcej niż komórka.

    Nie dzwonią, bo to norma. Do mnie moi Klienci też nie dzwonią przez całą dobę, na ogół telefon milczy całymi dniami, bo i o czym tutaj ciągle gadać? Czyli jak się chce, to można…

    Krótko mówiąc – pewne MOJE doświadczenia z przeszłości spowodowały, że post był o takiej treści, jakiej był. I nic nie zmieni mojego podejścia, bo wiem, ze jak zacznę dawać telefon to będzie znowu to samo. Może, jak wyjdę za mąż mój wybranek będzie straszakiem ;) i wtedy komórka spełni swoją pierwotną rolę.

    Tylko że to są Twoje prywatne fobie i to Ty zachowujesz się dziwnie, a nie ten osobnik pytający o komórkę. Jeżeli zostanę potrącony przez samochód przedstawiciela handlowego, to mogę wyjść z założenia, że PH to debile. To jednak będzie moja prywatna opinia i budowanie na jej podstawie teorii głoszącej że przedstawiciele handlowi powinni jeździć pociągami będzie równie idiotyczne, jak Twoje wyznania komórkowe.

  3. CoSTa says:

    Nic tylko przyklasnąć Mikołajowi – słusznie bowiem prawi. Dodać może by należało, że telefony komórkowe mają przepiękną opcję wyłączenia a operatorzy umożliwiają pozostawianie wiadomości głosowych itd. No i zawsze można poprosić by klient/whoever po prostu nie dzwonił poza określonymi godzinami. To działa i to bardzo dobrze.

    Dziwna jest ta komórkowa fobia Shrew :)

  4. shrew says:

    Tylko że Twoje doświadczenia to nie jest wyznacznik normy biznesowej.

    A czy ja gdzieś napisałam, że jest? Podzieliłam się doświadczeniem. Fajnie, że ktoś ma inne, bo to mi daje wiarę, że moje doświadczenie nie jest normą.

    Jeśli chodzi o incydenty. Owszem, nie zdarzało się to codziennie, ale na tyle mnie to irytowało, że postanowiłam zapomnieć o komórce.

    Co do molestowania – nazwij to, jak chcesz. To nie jest mój wymysł, tylko doświadczenia. Moje i osób, z którymi pracuję. Mówię o kobietach. Przy poście o tym molestowaniu pisałam o stanowczości. Tak, często to pomaga. Ale jak znajdzie się kilkunastu typów, którzy kupują ciągle nowe pre-paidy i poznajesz ich po głosie to już Ci się odechciewa pracy.

    Tak, wyłączyć telefon można. Tylko, że ja musiałabym to robić na tyle często, żeby dojść do wniosku, że jest mi zbędny. Są ludzie, którym nie wytłumaczysz, że wydzwaniają z bzdetami. Niewielki procent, ale uciążliwy. Więc od razu wolę sobie odciąć współpracę, bo nie posiadam telefonu.

    Widzisz, nie do końca się zrozumieliśmy. Jeśli anonim pyta mnie o numer to dla mnie nie jest Partner do rozmów. Ja mogę podać numer człowiekowi, który w mailu doda jedno zdanie – kim jest i czego chce ode mnie. Kiedyś miałam domyślnie w stopce mailowej numer telefonu. Szybko okazało się, że owa dostępność jest wykorzystywana tylko przez tych, którym najmniej jest to potrzebne.

    I nie fobia :) Ja bym to nazwała zmęczeniem. Przez mój żywot przewija się dość dużo ludzi i jeśli 1% z nich to idioci to urasta to do większej liczby. Może kiedyś wrócę do komórki. Na razie leży gdzieś w szafie.

  5. RAFi says:

    Mikołaj, być może Shrew po prostu ma jakieś lęki? Może ktoś ją skrzywdził telefonicznie? ;) Albo po prostu kobieta nie potrafi rozmawiać mając słuchawkę przy uchu. Musi być komputerek i wtedy czuje się panią i władcą swojego stanowiska. ;) Ot co.

  6. martinez says:

    (Po prostu w GG są kolorowe i mrugające emotki)

  7. Raz to jakiś anonim pragnący numeru telefonu, innym razem ktoś mający do zaproponowania w sumie lekką robotę…
    Raz to jakieś gorzkie żale na temat dziwnych wymagań firm, innym razem to zupełnie normalne wymagania, tylko niezgodne z obecnym podejściem…
    Raz numer telefonu jest tylko dla zaufanych, innym razem dla tych, którzy się przedstawią i powiedzą, czego chcą…
    Raz to upierdliwi klienci, innym razem molestujący faceci…

    Dla mnie wszystkie te wyjaśnienia nie trzymają się kupy i im dalej w las, tym opary absurdu unoszą sie coraz wyżej. Argumentacja Shrew przypomina mi podejście osobnika prowadzącego serwis drawa.pl (szczegóły na Osiołkach).

  8. RAFi says:

    PWNED! =)

  9. shrew says:

    Przeczytaj mój post raz jeszcze i moje komentarze. Wierzę, że nie zabłądzisz w lesie.

    A! Mam też nadzieję, że blog będzie aktualizowany z innych powodów niż jakieś kontry wobec wpisów. Zawsze się miło czytało spostrzeżenia, które nie były inspirowane innymi blogami.

    Do miłego :)

  10. Przeczytaj mój post raz jeszcze i moje komentarze. Wierzę, że nie zabłądzisz w lesie.

    Cóż, pozostaje mi tylko zacytować klasyków:
    Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.

    A! Mam też nadzieję, że blog będzie aktualizowany z innych powodów niż jakieś kontry wobec wpisów.

    1. Wrzucanie kamyczka nieudane :twisted:
    2. Żeby coś napisać na jakiś temat, trzeba najpierw na ten temat trafić. Gdyby nie RAFi, nie zobaczyłbym Twojego kuriozalnego wpisu na temat roli komórek w prowadzeniu interesów.
    3. Blog będzie aktualizowany na takich samych zasadach, na jakich aktualizowany jest obecnie :)

    Zawsze się miło czytało spostrzeżenia, które nie były inspirowane innymi blogami.

    Szanowna Pani, moje spostrzeżenia są, jak sama nazwa wskazuje, moimi osobistymi spostrzeżeniami. Fakt, że mój komentarz pokrywa się z komentarzami wielu innych osób, dziwić nie powinien. Twoje poglądy wyrażone w rzeczonym poście (i komentarzach) są tak kuriozalne, że powinnaś się cieszyć z niewielkiej w sumie złośliwości komentujących.

  11. Vroobelek says:

    Nie spodziewałem się, że pójdziesz w ślady Rafiego i się będziesz znęcał nad biedną dziewczyną, której jednokomórkowi klienci spać nie dają. :-)

    Zapytam jednak w ten sposób: czy standardem korespondencji biznesowej w Polsce jest anonimowy e-mail z prośbą o podanie telefonu?

    Co do nie-poprawności działania skype zgodzę się, szczególnie boli brak centralnego serwera i przekazywanie wiadomości na zasadzie p2p. Jeden z klientów wymaga Skype jako podstawowego komunikatora, często zdarza się że włączam program we wtorek, nagle okienko z czwartku 18.30 (gdy już mnie nie było) „Robert, jak jesteś pilnie odezwij się” ;-) ))

  12. rek says:

    Temat super, komentarze na poziomie Pis-u.
    Szkoda

  13. Robert, Akismet faktycznie Ciebie nie lubi. Może się komuś naraziłeś i ten ktoś ma większą siłę przekonywania Akismeta, niż ja? ;)

    A „znęcam się” jedynie nad jej zdziwieniem oraz nad niekonsekwentnymi informacjami, jakie podaje — albo to niemal wyłącznie pytanie o numer telefonu, albo jednak jakieś negocjacje handlowe. Do dziś nie wiem…

    Z mojego punktu widzenia każdy może kontaktować się z klientami, jak chce — nawet wymagać od nich osobistego stawiania się z kwiatami/flaszką pod drzwiami biura/mieszkania. Niech jednak nie uznają swojego podejścia za standard i niech nie dziwią się utracie zleceń od osób, które ich podejścia nie wyznają…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>