Pod tym się mogę podpisać…

Dopiero dziś dotarłem do felietonu (?) Jana Nowickiego, który został napisany (opublikowany ?) 29 września 2006 roku. Zatytułowany jest „Spieprzajcie, dziady” i jest to tekst, pod którym mogę się podpisać. Zapraszam do lektury, choć zamieszczeniem tego tekstu mogę łamać prawa autorskie Jana Nowickiego. Mam nadzieję, że mi to wybaczy…

Nie o „Cracovii”, nie o „Wiśle” – ale o politykach będzie!
Czy wy zatraciliście tak dalece instynkt samozachowawczy, że już nie słyszycie, nie widzicie, nie czujecie — jak bardzo mamy was dość? Wszystkich! Tych z lewa, prawa, centrum i rogatek. Że gardzimy waszą interpretacją prawa i sprawiedliwości, że śmiejemy się z waszych prób samoobrony, że wasza liga przypomina piłkarską, a obywatel bardziej woli stać twardo na ziemi, niż trzymać się chybotliwej krawędzi platformy bez kół?!

Na kardynale Stanisławie Dziwiszu spoczywa obowiązek, umiarkowanej w tonie, reprymendy — pod waszym adresem. Ale my, zwyczajni grzesznicy, którzy kiedyś będą smażyć się w piekle, mamy przynajmniej tę satysfakcję, że — wzorem prezydenta Rzeczypospolitej — możemy twardo warknąć wam w oczy — spieprzajcie, dziady!

My chcemy żyć i pracować w spokojnym domu, dla siebie i naszych rodzin. Nie możemy od rana do wieczora patrzeć na twarze, które brzydną proporcjonalnie do powiększającej się szpetoty ich wystąpień, decyzji, obłudy i zwykłych przestępstw. Jak długo jeszcze każecie nam wami pogardzać?
Ile jeszcze usłyszymy od was oświadczeń, które nawzajem się wykluczają? Jakim prawem taki Andrzej Lepper może „cenić ludzi szanujących prawo”, skoro on sam i jego wasale tak często się z nim rozmijają?

Ze zwykłego słowa „przepraszam”, które dla dobrze wychowanego człowieka tyle znaczy tyle co oddech, zrobiliście jakiś poważny oręż, odkupienie win, hasło, sentencje wyroku, co — obok symbolicznej kwoty wpłacanej na zbożny cel — musi się ukazać w gazetach. Śmieszni jesteście chłopaki. Peryferyjni, prowincjonalni, zepsuci do szpiku kości. Prosimy, wydajcie sobie (za każde pieniądze!) gazetę, tylko i wyłącznie dla siebie. W niej możecie opluwać się do woli, popisywać rzekomą bezkompromisowością i talentami do
wizjonerskiej naprawy Rzeczypospolitej. Od pierwszej do dziesiątej. Niech wasze medialne tuby kosztują naród nawet majątek. Nieważne, opłaci się. Ale wara od naszych oczu, uszu i nosów. Naszymi gwiazdami niech będą: omijający Rydzyka Bóg, artyści, zwyczajni ludzie, zwierzęta, wschody i zachody słońca, woda, ziemia, praca, pory roku. Ale nie wy. Nie wy — na Chrystusa!!!

Nie woźcie się w opancerzonych samochodach i niech tylu „byków” w czarnych garniturach was nie osłania.
My naprawdę nie chcemy was zabić. Nie zasługujecie nawet na to, żeby być celem uświęcającym środki. Żyjcie sobie spokojnie w enklawie żałosnych złudzeń, ale błagamy! — na własny koszt.

Skończcie raz na zawsze z „przepraszam” i nie zawracajcie nam także dupy tym, kto komu podał rękęm a kto komu nie. Zachowujecie się jak dzieci w piaskownicy. Obrażacie naszą inteligencję, nudzicie nas, żenujecie, przerażacie! A fakt, że was wybraliśmy, jest tylko jeszcze jednym powodem do ogólnego wstydu. Okazuje się bowiem, że jesteśmy żałosnym społeczeństwem. Nie narodem, ale właśnie… społeczeństwem. Brzydkim, nierozsądnym, rządzonym przez jeszcze brzydszych i nieprzewidywalnych. Dzisiaj, gdy dżentelmena zaatakował prowincjonalny fryzjer, nie można już nawet powiedzieć „Polegaj na mnie, jak na Zawiszy”.

Stało się tak, że nawet nie pociesza nas mądra fraza Stanisława Jerzego Leca „Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija”.

Dążąc do osiągnięcia swoich celów, opluliście — dziady! — wielu zasłużonych dla Polski — zacnych Polaków. Żyjących i nieżyjących. Myślę, że nie cofnęlibyście się nawet przed podważeniem autorytetu Najważniejszego. Jedyne, co was powstrzymuje, to polityczne wyrachowanie i moherowy lęk przed zemstą elektoratu.

Jestem wolny, żyję w wolnym, demokratycznym kraju. Mam prawo, które wy sami przemieniliście w obowiązek — krzyknąć… dla mnie już nie istniejecie!!!

Jan Nowicki, 29 września 2006

Właściwie pozostaje mi się pod tym tylko podpisać…

This entry was posted in Polska. Bookmark the permalink.

14 Responses to Pod tym się mogę podpisać…

  1. rek says:

    Dołączam się do listy podpisów.

  2. shqvarny says:

    państwo nocnym stróżem :] chyba każdy by zaakceptował taki liberalizmy, gdyby mniej było Cymańskich, Giertychów itp. w tv.

    pobożne życzenie… niedługo zapewne kolejne orędzie o niczym do narodu w czasie „M jak miłość” ;-)

  3. waltharius says:

    Trudno się nie zgodzić.

  4. Łukasz says:

    Ja też się podpisuję, co więcej – zlinkuję do Ciebie na swoim blogu (żeby nie było, że plagiatuję :)

  5. Pingback: blog.prokulski.net » Blog Archive » Spieprzajcie, dziady

  6. krzychu says:

    A ja się dla zdrowej równowagi nie podpiszę.
    Nawet nie z przekory – ale dla równowagi właśnie.
    Oto dlaczego.
    Mam często chwile, że przyklaskuję i chętnie powtórzę każde zdanie i każdą myśl ww. aktora, ale niestety nie mam jego komfortu – komfortu poniesienia przez emocje: Nowickiego poniosły emocje. W porządku – to bardzo ludzkie.
    Ale niestety oburzenie Nowickiego jest źle kierowane. Nie widzi tego, co kole w oczy swoją oczywistością: że politycy to NIE SĄ ONI – to także MY. Innymi słowy – mamy takich polityków, na jakich zasługujemy – nie mamy lepszych. Mamy takich samych, jake jest nasze społeczeństwo – oni są tacy samy, jak my – a my tacy sami, jak oni.
    Więc nie ma tu bariery: oni-my. Jeśli się wstydzimy za polityków, to jest też wstyd za nas – że nie znaleźliśmy lepszych niż oni kandydatów.
    No cóż: to dość smutna konstatacja. Ale z tego powodu nie podpiszę się pod słowami Nowickiego.
    Pozwolicie mi, prawda?
    :)

  7. Ależ oczywiście, że Ci pozwolę, ale wcześniej zwrócę uwagę na fragment, który chyba przeoczyłeś:

    A fakt, że was wybraliśmy, jest tylko jeszcze jednym powodem do ogólnego wstydu. Okazuje się bowiem, że jesteśmy żałosnym społeczeństwem. Nie narodem, ale właśnie… społeczeństwem.

    Jak dla mnie to Nowicki zauważa, że to my (jako społeczeństwo) ponosimy odpowiedzialność za wybór różnej maści Anuszów, Aumillerów, Bosaków, Błochowiakówien, Cymańskich, Czarzastych, Dornów, Dzidów, Filipków, Fotyg, Gosiewskich, Giertychów, Hofmanów, Hojarskich, Ikonowiczów, Jagiełłów, Jakubowskich, Kotlinowskich, Krzaklewskich, Kurskich, Lepperów, Luśniów, Łyżwińskich, Macierewiczów, Millerów, Miodowiczów, Olszewskich, Orzechowskich, Parysów, Piskorskich, Rogalskich, Rutkowskich, Sobeckich, Suskich, Tymińskich, Ujazdowskich, Urbańskich, Wierzejskich, Wrzodaków, Zawiszów…

  8. vermin says:

    Taak, tyle, że z tego wynika tylko postawa obywatelskiego niechodzenia na wybory… nad którą niestety sam się zastanawiam. Po raz pierwszy na tyle już im nie wierzę, że nie zagłosuję. Niech masa wybierze coś. Mi już wszystko jedno. Jesli po prostu wybiorą jeszcze gorzej, to wsiądę w coś i wylecę na stałe…

  9. Nie wiem, skąd Ci taki wniosek przyszedł do głowy…
    Z tego tekstu wynika jedno — kto siedzi w chałupie, ten zbiera po d…

    Trzeba się interesować polityką i politykami codziennie, a nie raz na cztery lata przy wyborach. Wybieranie na podstawie obietnic przedwyborczych, pięknych haseł i kolorowych plakatów to prosta droga do tego burdelu, jaki mamy w kraju obecnie.

    Trzeba się interesować polityką już we własnej gminie, powiecie czy mieście. Odnotowywać ludzi mądrych i głupich. Pierwszych popierać, drugich skreślać. Trzeba wyzbyć się myślenia „ten facet jest mądry, ale nie z mojej partii” i przestawić na „ten facet jest mądry i coś zrobił dla mojej gminy, powiatu i miasta — lepiej poprzeć jego, niż debila z mojej partii”.

    Dzięki obserwacji polityki krajowej można zrozumieć pewne mechanizmy — to najlepsza metoda na uniknięcie frazesów wyborczych, jakim uległa w ostatnich wyborach większość głosujących. Nie gwarantuje to wygrania wyborów przez naszych faworytów, ale nie mamy przynajmniej kaca moralnego — to całkiem miłe uczucie.

    Wiem, że pewnie sporo osób stwierdzi, że ich to nie interesuje, nie mają czasu etc. Odpowiedź jest prosta — lepiej zainteresować się polityką, zanim polityka zainteresuje się wami. A czas? Lepiej poświęcić codziennie kilkanaście minut na prasówkę, niż rzucać mięsem przez cztery lata…

  10. krzychu says:

    Mikołaj – ja celowo pominąłem tą opinię Nowickiego. Przyczyna jest banalna: nie wiem, co autor miał na myśli?
    Już nawet nie chodzi o enigmatyczne rozróżnienie narodu od społeczeństwa…

  11. Piotrze, te zagadki matematyczne w formularzu… Przecież nie każdy startował w mat-olimpiadach… na szczęście nie wykraczasz poza pierwsza dziesiątkę :)

    Jan Nowicki napisał coś naprawdę prawdziwego… dokonywałem publicznych odczytów tego tekstu wśród znajomych, gdyż sam nie wyraziłbym się lepiej…

    Mimo wszystko jestem zdania, że grozi nam jeszcze większe dno. My we własnym gronie — ludzi orientujących się czego chcemy od życia i co nam w tych potrzebach przeszkadza — jesteśmy świadomi że tak dalej być nie może i to Państwo upada. Wnioski, na kogo nie głosować, są oczywiste.

    Tymczasem liczy się demografia…
    „Strategia” Braci trafia do większości. Starsi ludzie jak i Ci „mniej zorientowani” nie są w stanie zrozumieć terminów gospodarka wolnorynkowa, wsparcie przedsiębiorczości, społeczeństwo informacyjne i masę innych, które dla nas oznaczają być albo nie być…
    Dla nich „lepszość” to zupełnie inne terminy, a „przyszłość” jest terminem, który nigdy nie występował w ich myśleniu.

    Kiedyś ktoś mądrze powiedział, że miarą stopnia rozwinięcia społeczeństwa jest kuchnia narodowa. Zwykli Polacy lubią kapuśniaczek, kartofle, niewyszukane mięso i ciężkostrawny sos na mące. Tanio, tłusto i bez wyobraźni… zjeść, popić, beknąć i iść pobawić się pilotem TV… albo pójść się zdrzemnąć.

    No i co…

    To, co napisał JN, trafiło zapewne do ludzi, którzy już to dawno wiedza…

    Czasami mam wrażenie, że zmiany wymagają po prostu biologicznego zejścia nieprzystosowanej umysłowo generacji. Problem jest naprawdę szeroki, od kształcenia na uczelniach wyższych po edukację przedsiębiorców…

    To co robicie w Internecie — pisanie, komentowanie, wyśmiewanie obecnego rządu, to rzeczy jak najbardziej potrzebne, ale niestety wszystko pozostaje w „naszym” gronie. Zwykły Jan Nowak ma inne źródła „przemyśleń”.

  12. Nowicki jest tylko jednym z wielu. Jeden z tych, który widzi, ale przy okazji mówi.

    Podpisywanie się pod tym w gronie ludzi, którzy w większości mają tą samą opinię nic nie da. Tak jak mówi Adam Zygadlewicz: największym problemem jest dotarcie do tych, którzy im wierzą. Do tych, którzy widzą tylko słowa, bo czynów nikt nie wykazuje. Do tych, którzy dalej wierzą w „tanie państwo” z kolejnymi agencjami rządowymi i kolejnymi ministerstwami.

    Chwait!
    (dla tych którzy nazwą mnie czerwonym)

  13. Obawiam się, że do tych wierzących w 3 miliony mieszkań, setki kilometrów autostrad rocznie etc. nie da się dotrzeć. Oni nie uwierzą w nic, co bym im ową piękną wizję zniszczyło. Będą wierzyć ślepo w bajki opowiadane przez szefostwo PiS i będą za nim powtarzać, że wszelkie trudności spowodowane są przez opozycję oraz stojący za nią Układ.
    Wyborcy PiS to w zdecydowanej większości ludzie, którzy nie są przedsiębiorczy. Wierzą w państwo opiekuńcze, socjal etc., ale nie wierzą w wolność gospodarczą oraz w to, że państwo robi różne rzeczy drożej. Tego nie da się przeskoczyć, bo nie da się nagle ludziom wyjaśnić i wpoić zasad funkcjonowania normalnego państwa. Nie da się tym bardziej, że oni takiego wyjaśnienia nie tylko nie potrzebują, ale i nie chcą.