Jaka jest różnica między PiS a PO?

W „Wysokich Obcasach” opublikowano świetny felieton Kingi Dunin pod tytułem Kartofle i frytki. Zdecydowanie polecam całość lektury, bo felieton jest rewelacyjny. Tutaj pozwolę sobie jedynie na zacytowanie fragmentu opisującego różnicę między PiS i PO:

Tak naprawdę PO od PiS dzielą tylko upodobania estetyczne elektoratu. Elektorat PiS to miłośnicy swojskiego kartofla. Kartofel jest nasz, tutejszy, z ziemi naszej zrodzony i w niej osadzony. A jak ktoś przypomni prosty fakt, ze kartofel przybył do nas z Ameryki, to zajmie się nim minister edukacji i go wyedukuje. Ameryka nie istnieje, bo Pismo Święte o niej nie wspomina. Trzeba jednak przyznać, że na swój sposób kartofel jest sympatyczny. Ma urwane sznurowadło w zdeptanym buciku, źle się czuje w salonach, lubi ckliwe piosenki i ładne obchody.

Przeciwko niemu stają zaś zwolennicy frytek.

Frytka to taki światowy kartofel. Przykrojony zgodnie z cywilizowanymi standardami. Frytka rumiana jest i młodzieżowa. Wraz z milionem podobnych frytek znakomicie czuje się na rynku i świetnie się sprzedaje. Jest współczesna i nowoczesna. Garniturek ma szykowny i wypastowane buciki. Komórkę przyrośniętą do ucha. I laptopik. Chodzi o to, że frytka zrobiona jest z kartofla i nie da się tego w żaden sposób ukryć. Wystarczy, że taki senator Frytka-Niesiołowski otworzy usta i już wiemy, że wracamy na rodzimą glebę.

Dziennikarzom oczywiście bliżej jest do frytek, ale i kartofel by przełknęli, gdyby umiał się z frytką dogadać. Bo w końcu ziemniak to ziemniak. Woda i skrobia. Takim go Pan Bóg stworzył 5964 lata temu…

Pani Kingo, chylę czoła…

This entry was posted in Media, Polska. Bookmark the permalink.

12 Responses to Jaka jest różnica między PiS a PO?

  1. krzychu says:

    Wojującej feministce? Nie ma nic do uchylania. No chyba, że drzwi, aby sobie już poszła :)
    A serio.
    Po pierwsze primo: tu u mnie jest ziemniak, a nie kartofel. To zatem różnica tradycji. Let it be.
    Po drugie primo: przeczytałem tekścik i za czorta nie wiem, czemu szanowna feministka wsadza do jednego wora PO i PiS? Za grosz argumentu lub wskazania. No widocznie tak sobie wymyśliła i tyla … ładne się jej porównanie zrobiło i tego się trzymała.
    Zabawa. Czysta zabawa

  2. Pyra, kartofel, ziemniak — jaka różnica? Ba, jaka tradycja, skoro w sklepach w Olsztynie widzę zarówno ziemniaki, jak i kartofle? Trochę przypomina mi to odwieczny spór między wychodzeniem na dwórna pole, wraz ze złośliwymi komentarzami…

    A co do PiS i PO… popatrz na obie partie nie w sferze deklaratywnej, ale w sferze faktów i działań. Niekoniecznie tylko z ostatniego roku, bo tutaj ciężko się czasem dopatrzeć jakichkolwiek działań PO (i to świadczy o dupowatości tej partii jako opozycji parlamentarnej).

    Z perspektywy politologicznej (nie gospodarczej) PO i PiS są bardzo blisko siebie. Liberalne skrzydło PiS (jest takie, choć ma niewielkie znaczenie) jest identyczne z tą częścią PO, która się wywodzi z SKL — Komorowski, Rokita etc. Nie darmo wielu analityków uważa, że gdyby z PiS zabrać Kaczyńskich i ich podnóżki, a z PO Tuska i jeszcze parę innych osób, to te partie doskonale by się dogadały.

  3. krzychu says:

    Bardzo cię zatem proszę o podesłanie zwykłą pocztą jednej sztuki ziemniaka i jednej kartofla — wykonam ślepy test konsumencki ;)
    Co do tego drugiego – ja wychodzę na pole ;)

    Kwestia partii – Mikołaj: zauważ proszę, że tu ty coś uzasadniasz a nie owa feministka: a o niej przeca mówimy!
    Ponadto – porównywanie frakcji|skrzydeł nie bardzo ma sens – w każdym ugrupowaniu znajdziesz skarajną grupę, która z jakichś powodów jest w TEJ partii, a nie innej – mimo, że de facto jej poglądy nie odbiegają od tamtej innej. Więc tę argumentację odrzucam.
    Merytorycznie zaś różnice są fundamentalne: PO – indywidualizm, liberalizm (zwykle bliski skrajnego) gospodarczy, ścisłe oddzielnie sfery publicznej od prywatnej – więc brak jakichkolwiek związków z kościołem/łami, orientacja proeuropejska w przeciwieństwie do proamerykańskiej …. poprzestańmy na tych kluczowych. A teraz odwróć te obserwacje i dostaniesz mainstream PiSu.

  4. Pyr nie prześlę, bo nie będę mógł nadzorować testu i nie będzie on przez to wiarygodny. Nie to, żebym Ci nie wierzył, ale kontrola podstawą zaufania ;)

    Wracając do Dunin — Krzychu, jej felieton to nie jest analiza polityczna. Nie wymagajmy od jednostronicowego felietonu w kobiecym dodatku do wydania weekendowego gazety codziennej głębokich analiz politologicznych, czy choćby rozwiniętego tłumaczenia pewnych zależności etc. — nie ta bajka.

    Różnice merytoryczne między PO i PiS nie są tak wielkie, jak chciałbyś je widzieć.

    Indywidualizm? To raczej słowo-wytrych, ale załóżmy że PO pozwala swoim członkom na samodzielne myślenie w stopniu większym, niż PiS. Na zupełny indywidualizm nie pozwala, czego dowodem wybory (bodaj do zarządu) partii, na których nie tak dawno wycięto zwolenników Rokity i przepchnięto zwolenników Tuska.

    Liberalizm gospodarczy? Większy od PiS, to oczywiste. Sęk w tym, że jego skrajność jest raczej na poziomie deklaratywnym. Doskonałym przykładem Zyta Gilowska — były filar PO, teraz minister finansów w rządzie socjalistycznym, zgadzający się na szereg populistycznych pomysłów koalicjantów.

    Ścisłe oddzielenie sfery publicznej od prywatnej w rozumieniu związków z kościołami? Bzdura, wystarczy przypomnieć sobie głosowania PO i jej członków w różnych kwestiach związanych z tą tematyką, szczególnie w samorządach.

    Orientacja proeuropejska? Też bzdura, włażenie w d… USA to narodowy sport polskich polityków z większości partii. To Komorowski napierał na zakup F-16, a Rokita miał idiotyczne pomysły odnośnie konstytucji europejskiej.

    Jak przewertujesz Google w poszukiwaniu wypowiedzi czołowych przedstawicieli PO na różne tematy, zobaczysz że nie są wcale aż tak dramatycznie odlegli od PiS. Ty zdajesz się widzieć PO taką, jaka nie jest — to nie jest partia liberalna, to partia konserwatywna. Niestety, bo partii liberalnej (zwłaszcza silnej) w Polsce brakuje bardzo mocno.

  5. krzychu says:

    Szkoda, że mi tych ziemniaków nie podeślesz :(

    Dunin – zgoda, nie wymagajmy od niej za wiele. Całkowita zgoda. Ale nie rozumiem, czemu chcesz za niaą odrabiać jej lekcję? ;)

    Nie zrozumieliśmy się: Indywidualizm – miałem na myśli jego sens ideologiczny – czyli wiarę w społeczeństwo obywatelskie, w prymat praw jednostki nad państwem, sprzeciw wobec etatyzmu.

    Zyta Gilowska – przecież ona nie ma tu nic do rzeczy! Jest tu trafne powiedzenie: jak wlazłeś między wrony, musisz krakać, jak i one.

    Sfera publiczna/prywatna – ja może nie jestem uważnym obserwatorem tiwi i gazet (oszczędzam nerwy i dlatego jestem umiarkowanym optymistą) – ale Tusk i Rokita nie afiszują się w Częstochowie, ani w radiu maryja, prawda?

    A teraz jeszcze innymi słowy powiem to, co wyżej: różnice między partiami – szczególnie PO i PiS są wystarczająco duże. To dwie różne optyki. Tekst Dunin – podobnie jak Nowickiego wcześniej – popełnia ten sam prosty błąd – buduje barykadę: my i oni. Wrzuca różnych polityków, różne ideologie, różne podejścia do jednego wora.

  6. Szkoda, że mi tych ziemniaków nie podeślesz :(

    W Krakowie aż taka bida? ;)

    Dunin – zgoda, nie wymagajmy od niej za wiele. Całkowita zgoda. Ale nie rozumiem, czemu chcesz za niaą odrabiać jej lekcję? ;)

    Ależ ja nie za nią odrabiam lekcje, ino za Ciebie ;)

    Nie zrozumieliśmy się: Indywidualizm – miałem na myśli jego sens ideologiczny – czyli wiarę w społeczeństwo obywatelskie, w prymat praw jednostki nad państwem, sprzeciw wobec etatyzmu.

    OK, tutaj się zgadzam — to jest podstawowa różnica między tymi partiami. I chyba jedyna naprawdę istotna i widoczna.

    Zyta Gilowska – przecież ona nie ma tu nic do rzeczy! Jest tu trafne powiedzenie: jak wlazłeś między wrony, musisz krakać, jak i one.

    Krzychu, nie róbmy sobie jaj. Jeżeli ktoś przez lata w opozycji ma postawę nieugiętą i jest sztandarem partii, to znaczy że jest wyznacznikiem (jednym z wielu zapewne) linii partii. Skoro niedługo później może wejść do rządu i dramatycznie zmienić poglądy, to…

    Sfera publiczna/prywatna – ja może nie jestem uważnym obserwatorem tiwi i gazet (oszczędzam nerwy i dlatego jestem umiarkowanym optymistą) – ale Tusk i Rokita nie afiszują się w Częstochowie, ani w radiu maryja, prawda?

    1. Z Częstochową Ci nie powiem — nie obserwuję tamtejszego życia, bo to i daleko, i nie moja bajka.
    2. Do Radia z Ryjem nie chodzą, bo ich nikt tam nie zaprasza. Doskonale wiesz, że tam chodzą tylko wybrańcy i nawet Giertych przez długi czas miał (ma nadal?) szlaban na pojawianie się na antenie.
    3. O partii nie świadczy tylko zachowanie przywódców, ale również (a może przede wszystkim) tzw. terenu. A teren jakoś się nie przeciwstawia budowie kolejnych pomników JP2 czy zmianom nazw głównych ulic, ze wszelkimi tego finansowymi konsekwencjami. BTW — wiesz, że teraz tych pomników jest więcej, niż za PRL było pomników Lenina?

    A teraz jeszcze innymi słowy powiem to, co wyżej: różnice między partiami – szczególnie PO i PiS są wystarczająco duże. To dwie różne optyki.

    Ty na to patrzysz czysto teoretycznie, badając sferę deklaracji. Sęk w tym, że należy patrzeć na czyny — przykładowy Miodowicz przecież nie różni się specjalnie od Macierewicza czy Wassermanna.
    Oczywiście rządy PO byłyby prawdopodobnie bardziej korzystne dla gospodarki, a i przywódcy PO nie mają manii prześladowczej oraz nie widzą wszędzie spisków. Tym niemniej nie mam złudzeń — zbyt wielkiej różnicy między rządami PO i PiS nie będzie.

    Tekst Dunin – podobnie jak Nowickiego wcześniej – popełnia ten sam prosty błąd – buduje barykadę: my i oni. Wrzuca różnych polityków, różne ideologie, różne podejścia do jednego wora.

    To nie Dunin i Nowicki popełniają błąd. Ten błąd popełnia „klasa” polityczna. To oni się alienują, robią bajzel, psują obyczaje i tak dalej. Przecież psucie obyczajów politycznych nie jest domeną PiS, to działo się praktycznie od 1989 roku — o latach wcześniejszych nie ma co mówić. Różnica jest taka, że w ówczesnych rządach były to przypadki incydentalne, a za głupie wypowiedzi można było polecieć (że przypomnę towarzysza ministra Kaperę). AWS, Miller twórczo rozwinęli psucie państwa, zaś PiS doprowadził to do perfekcji.

    A politycy lądują w jednym worze, bo niezależnie od szyldu ich deklaracje przedwyborcze dziwnie szybko znikają po zwycięstwie wyborczym. Oczyszczanie państwa z nieprawidłowości od dawna oznacza grzebanie w papierach w celu uzasadnienia wykopków i obsadzenia stołków swoimi. Reformy oznaczają budowanie nowych stołków dla kolegów. Korekty prawa oznaczają zmianę pod własne potrzeby, bez oglądania się na skutki krótko- i długoterminowe. Mógłbym tak jeszcze długo, ale to nie ma większego sensu.

    Zaś PO ląduje w jednym worze z PiS między innymi dlatego, że nie pokazuje swojej odrębności jako partia opozycyjna. W lustracji przegania PiS, w gospodarce prezentuje taki sam brak pomysłów, gabinet cieni praktycznie nie istnieje. Jako opozycja ma doskonałą wręcz okazję do pokazywania swojej wyższości nad PiS, swojego przygotowania do rządzenia, swoich pomysłów etc. Tymczasem daje d… na całej linii, łącznie z tak prozaiczną rzeczą, jak raport o mediach.

  7. krzychu says:

    Skoro niedługo później może wejść do rządu i dramatycznie zmienić poglądy, to…

    To jest chorągiewką przywiązaną do stołka?

    Sęk w tym, że należy patrzeć na czyny — przykładowy Miodowicz przecież nie różni się specjalnie od Macierewicza czy Wassermanna

    Piotr – ja cię proszę: wskaż, kiedy i gdzie Miodowicz czynem zrealizował noc teczek? trzymajmy się faktów, a nie naginajmy ich do swoich luźnych skojarzeń.

    Ten błąd popełnia “klasa” polityczna. To oni się alienują, robią bajzel

    Wróć! Wróć! To właśnie takie myślenie piętnuję. Ale tu wydaje mi się, że dla ciebie to podstawa. No to jest dla mnie dość zaskakujące. Ale to już mój problem :(

    A politycy lądują w jednym worze, bo niezależnie od szyldu ich deklaracje przedwyborcze dziwnie szybko znikają po zwycięstwie wyborczym

    Ponownie – nie rozumiesz mojego stanowiska. Przyłóż się, postaraj chociaż. Przecież dzieje się tak dlatego, iż to my, wyborcy nie rozliczamy polityków za nie dotrzymane obietnice. Dajemy się nabierać co cztery lata. Więc to nie ONI, ale to MY. Innymi słowy: najpierw trzeba edukować ludzi – ciemny, naiwny motłoch jakim się okazujemy – aby potem wytykać politykom ich psucie polityki.
    Rozumiesz to teraz?

    Zaś PO ląduje w jednym worze z PiS między innymi dlatego, że nie pokazuje swojej odrębności jako partia opozycyjna

    Ale to nie jest argument za utożsamieniem programowym i ideologicznym tych partii! nie obrażajmy zdrowego rozsądku. Jest to argument za tym, że PO jest skandalicznie nieudolna marketingowo i politycznie, pozbawiona jakiegokolwiek pragmatycznego zmysłu. I z tym akurat się zgadzam. Więcej – osobiście myślę, iż za trzy lata PO będzie wielkim przegranym: właśnie dlatego, że nie wykazuje się skutecznością teraz.

  8. byte says:

    Felieton rzeczywiście świetny, aż dziw że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł z frytkami.

    A różnica między PO a PiS nie jest wcale kolosalna ani zasadnicza. To Janek Rokita wymyślił hasło „Nicea albo śmierć!”, to PO AFAIK ma prawa autorskie to hasła „IV Rzeczpospolita”, to Platforma przed wyborami pałała głęboką miłością do PiS-u, który przecież od tego czasu poglądów nie zmienił. Awantura wybuchła przy korycie… pardon… przy urnach i tak sobie trwa, bo Bracia pamiętliwi są, a Tusk z Rokitą obrażeni, że nie wygrali.

    A to Polska właśnie.

  9. CoSTa says:

    ooo… dzięki mikołaju za polecenie felietoniku. muszę podebrać wo żonie bo mi systematycznie podbiera i kajsik posiewa cholera jedna :)

    po… pis… wsio rawno jak mawiają nasi niegłupi sąsiedzi. do bytowego pisania niewiele jest do dodania, no może tylko to, że ciężko w tym kraju znaleźć człowiekowi w miarę spokojnemu i rozsądnemu jakąkolwiek opcję polityczną oferującą program spokojnego i stałego parcia do przodu. szkoda bo w całej tej licytacji na coraz głośniejsze darcie mordy ktoś pomija ludzi, którzy mord drzeć nie chcą, nie lubią, uważają, że to jest niżej ich poziomu. może kiedyś…

    ale felietonik wciągnę z chęcią. dobra reklama :)

  10. To jest chorągiewką przywiązaną do stołka?

    To też. Ale oznacza to, że ludzie należący do wierchuszki (wiem, to rusycyzm, ale jakże cholernie w Polsce aktualny) PO i zgrywający się na Katonów są takimi samymi karierowiczami, jak i członkowie innych partii. Wniosek z tego płynie prosty — PO nie jest jakimś nadzwyczajnym tworem, jak przedstawiają ją jej politycy…

    Piotr – ja cię proszę: wskaż, kiedy i gdzie Miodowicz czynem zrealizował noc teczek? trzymajmy się faktów, a nie naginajmy ich do swoich luźnych skojarzeń.

    Nocy teczek nie zrealizował, bo przecież nie był ministrem. Przypomnij sobie jednak komisję orlenowską i prześciganie się Macierewicza, Wassermanna i Miodowicza w robieniu przecieków do mediów. Przypomnij sobie, jak wszyscy oni budowali atmosferę grozy i jak usilnie chcieli udupić Kwaśniewskiego i przeciwników politycznych. Przypomnij sobie nagonkę na Cimoszewicza oraz aferę z Jarucką i rolę Miodowicza w tym wszystkim. Pamiętasz Miodowicza pokazującego do kamer „dowody”, które okazały się dęte? Naprawdę trzeba sporej wyobraźni, żeby nie widzieć podobieństw między Miodowiczem, a Macierewiczem czy Wassermannem.

    Wróć! Wróć! To właśnie takie myślenie piętnuję. Ale tu wydaje mi się, że dla ciebie to podstawa. No to jest dla mnie dość zaskakujące. Ale to już mój problem :(

    Krzychu, ja skończyłem politologię i to w pełnym wymiarze. Jeśli ktoś się choć trochę przykładał do nauki, to po tych studiach naprawdę widzi mechanizmy działania polityki i powinien znać metody „robienia” polityki.
    Wiem, jak powinny wyglądać prawidłowe (niekoniecznie idealne) relacje polityków z wyborcami i widzę, jak wyglądają w Polsce.
    U nas politycy przed kamerami będą się obrzucać wszystkim, ale poza kamerami razem pójdą sobie na wódkę. Gdyby mnie ktoś obrzucił błotem, to jakoś nie bardzo miałbym ochotę jechać z nim windą, że o wódce nie wspomnę…
    Politycy będą też razem robić interesy i razem będą się „ubezpieczać”, choćby przez brak rozliczeń poprzednich rządów. Zobacz, ile w ostatnich latach było postępowań przed Trybunałem Stanu — niewiele, prawda? A teraz zobacz, kto może przed nim odpowiadać i zobacz, jak wielu polityków tam powinno wylądować. Teraz już wiesz, czemu politycy lądują w jednym worze?

    Ponownie – nie rozumiesz mojego stanowiska. Przyłóż się, postaraj chociaż. Przecież dzieje się tak dlatego, iż to my, wyborcy nie rozliczamy polityków za nie dotrzymane obietnice.

    Twoje stanowisko jest w dużej mierze idealistyczne. Gdyby dany osobnik był związany ze swoim okręgiem wyborczym, można byłoby go rozliczać. Wiedziałbyś, że pan X. był kiepskim radnym / wójtem / burmistrzem i nie nadaje się na stołek posła czy senatora. Jednak partia, matka jego, nie pozwoli zginąć takiemu BMW i z Krakowa wyśle go np. do Olsztyna — wystarczająco daleko, żeby nikt o nim nie słyszał.
    Gość z Krakowa może zostać wybrany w Olsztynie dlatego, że ludzie mogą chcieć zagłosować na kogoś nowego, a nie na już znanych kiepskich dotychczasowych polityków. Tych z Olsztyna pchnie się w Lubuskie, a tych z Lubuskiego do Krakowa i już wszędzie masz „rozliczenia”. Niby nikt nie zagłosował na tych partaczy, a jakimś cudem znowu są przy korycie…

    Nikt nie jest w stanie sprawdzić, kim tak naprawdę są osobnicy kandydujący w jego okręgu wyborczym i czy gdzieś się nie popisali. Głosujesz na partię i na faceta dobrego (jeśli się trafi) lub na nieznanego, który się dobrze zaprezentuje. Wyjątkiem są osoby z pierwszych stron gazet, ale:
    - jest ich niewielu;
    - mają wielu przeciwników, ale i wielu zwolenników;
    - często startują w ramach desantu w mniejszych miejscowościach / okręgach wyborczych, gdzie ludzie mogą zagłosować na znanego;
    - mają wystarczająco wiele kasy, żeby przed wyborami się wybielić, choćby lokalnie;

    Dajemy się nabierać co cztery lata. Więc to nie ONI, ale to MY. Innymi słowy: najpierw trzeba edukować ludzi – ciemny, naiwny motłoch jakim się okazujemy – aby potem wytykać politykom ich psucie polityki.

    Na tej zasadzie możesz edukować do usr… śmierci. Ludzie są odporni na wiedzę dotyczącą konstruowania budżetu państwa, mechanizmów działania różnych urzędów, zasad konstytucyjnych etc. Jedyną względnie skuteczną (acz u nas nierealną) metodą na poprawienie sytuacji byłaby konieczność zdawania egzaminów na wyborcę czy choćby obowiązkowego wpisania się na listę wyborców najpóźniej na 2-3 miesiące przed wyborami. Wtedy głosowaliby ci najbardziej zainteresowani, a nie ci liczący na efektowne walenie się maczugami po łbach w czasie kampanii wyborczej, tudzież zaktywizowani przez negatywne spoty wyborcze czy księdza przy sumie.

    Zaś PO ląduje w jednym worze z PiS między innymi dlatego, że nie pokazuje swojej odrębności jako partia opozycyjna
    Ale to nie jest argument za utożsamieniem programowym i ideologicznym tych partii! nie obrażajmy zdrowego rozsądku.

    Dlatego jest tam zwrot między innymi, bo brak odrębności od PiS nie jest jedyną przyczyną porównania obu partii. Kilka innych argumentów podał Byte i pewnie dawałoby się powyciągać szereg innych… których nie chce mi się tak naprawdę szukać.

    Jest to argument za tym, że PO jest skandalicznie nieudolna marketingowo i politycznie, pozbawiona jakiegokolwiek pragmatycznego zmysłu. I z tym akurat się zgadzam.

    I tutaj, paradoksalnie, odróżnia się od PiS, które wciska ludziom kit na skalę przemysłową. Tylko że akurat tutaj odróżnianie się od PiS nie liczy się na plus PO.

    Więcej – osobiście myślę, iż za trzy lata PO będzie wielkim przegranym: właśnie dlatego, że nie wykazuje się skutecznością teraz.

    A to już zupełnie inna bajka…

  11. Pingback: umysł kobiety | head.log

  12. michael says:

    mój komentarz do niniejszego, jak również cytowanego felietonu:

    http://refleksjeikoncepcje.blogspot.com/2011/01/httppiotr.html

    zachęcam do lektury (stanowisko oczywiście głęboko krytyczne wobec koncepcji frytek i kartofli ;) )

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>