Nadchodzą wybory samorządowe

Choć chcę ograniczać wpisy dotyczące polityki, to jednak nie mam zamiaru z nich zrezygnować. Polityka to część naszego życia, czy tego chcemy, czy nie i aż się ciśnie na usta cytat z Vabank II, gdy Kramer przekracza rzekomą granicę polsko-niemiecką:

– Politik interessiert mich nicht.
– Aber Politik interesiert sich für Sie.


Wiele osób uważa, że nie ma żadnego wpływu na sytuację w Polsce i nie interesuje się polityką. Błąd. W wyborach parlamentarnych niejeden osobnik został wybrany dlatego, że miał kilka czy kilkanaście głosów więcej od swojego kontrkandydata. Czasem jeden parlamentarzysta mniej (lub więcej) to być albo nie być jakiejś ustawy czy całego rządu.

W wyborach samorządowych działa ta sama zasada, z tym że liczba oddawanych głosów jest znacznie mniejsza. Tutaj ludzie potrafią zebrać kilkaset, a nawet kilkadziesiąt głosów w ogóle! Oznacza to, że gdyby kilka (tak, kilka!) osób ruszyło tyłek sprzed telewizora i zagłosowało na konkurenta, to nie zostałby radnym czy nawet prezydentem miasta. Nie wierzycie?

Cztery lata temu w Olsztynie różnica w wyborach na prezydenta miasta wynosiła około 300 głosów. Te 300 głosów w mniej więcej 200-tysięcznym Olsztynie to jakiś promil, a nawet ułamek promila. Nie wiem, czy inny wybór byłby lepszy i nie chcę o tym debatować, chcę jedynie pokazać, jak niewiele czasem potrzeba do tego, by przeszła (bądź przepadła) osoba mająca program X, nie Y.

Za tydzień będą wybory samorządowe. Rzućcie okiem, kto kandyduje w Waszym okręgu. Popatrzcie, co zrobił w ciągu ostatnich czterech lat, kim jest, jakie ma wykształcenie, jakie dokonania życiowe i jaką postawę moralną.

Nie głosujcie na faceta, któremu nie wyszło kilka interesów, a odnalazł się w polityce — najprawdopodobniej nie potrafi niczym zarządzać i jego działalność w zarządzie miasta czy wsi może być szkodliwa.

Nie głosujcie na faceta, który ma w programie ogólniki i bełkocze, a w ciągu ostatnich lat zmieniał często przynależność partyjną — dziwnym trafem na tę, która w wyborach wygrywała. Najprawdopodobniej jest to aparatczyk partyjny, który nie zna się na niczym, a naczelną wartością jest dla niego własny stołek. Dla jego utrzymania będzie głosował według wskazań swojej partii (lub partii, do której będzie chciał przejść), a nie według zdrowego rozsądku.

Nie głosujcie na faceta, który wyciera sobie gębę dowolnie wybraną religią. Nie głosujcie na takich ludzi z definicji, bo zarządzanie miastem to ciężka praca, a nie liczenie na Opatrzność.

Nie głosujcie na ludzi, którzy opowiadają o wysokich standardach moralnych, a zdarzało im się jeździć po pijaku, zabiegać o łagodny wyrok dla swoich dorosłych dzieci, mieć kochanki etc. Choć każdemu zdarza się popełniać błędy i nikt nie jest nieomylny, to jednak nie można grzmieć na temat moralności, samemu mając niemoralność za pazurami.

Zagłosujcie za ludźmi porządnymi. Ludźmi, którzy czegoś w Waszym mieście, powiecie czy gminie dokonali. Niech przepadną osobnicy stawiający pomniki i debatujący na temat zmian nazw ulic. Zamiast nich niech wejdą do zarządów ludzie debatujący na temat rozwoju miasta, mający sensowną wizję (również architektoniczną) i budujący kanalizację, drogi, infrastrukturę informatyczną i tak dalej.

Idźcie 12 listopada do urn i głosujcie, bo w czasie wyborów tylko chorzy, głupi i bojaźliwi zostają w domach. Głosowanie wymaga odwagi, więc pokażcie, że ją macie.

PS. Oczywiście wskazówki przytoczone wyżej dotyczą także kandydatek ;)

This entry was posted in Polska. Bookmark the permalink.

19 Responses to Nadchodzą wybory samorządowe

  1. shqvarny says:

    masz głos, nie zmarnuj go :]

  2. waltharius says:

    Pozwolę sobie zrobić manualtrackbacka:
    Polityczne emocje przedwyborcze

  3. Normalne trackbacki też działają ;)

  4. waltharius says:

    To czemu się nie pojawił? U mnie pokazało, ze wysyłanie powiodło się, ale u Ciebie się nie pojawił :D Chyba, że moderujesz i powinienem był poczekać trochę jeszcze?

  5. Nie pojawił się, bo nie doszedł :)

  6. Valwit says:

    Ok, będzie że się czepiam, ale co mi tam:
    Jest:

    – Politik interesiert mich nichts. = Polityka mnie nic interesuje
    – Aber Politik interesiert sich. = Ale polityka interesuje się.

    a powinno być:

    - Politik interessiert mich nicht. = Polityka mnie nie interesuje
    - Aber Politik interesiert sich für Sie = Ale polityka interesuje się panem

    w czasie wyborów tylko chorzy, głupi i bojaźliwi zostają w domach. Głosowanie wymaga odwagi, więc pokażcie, że ją macie.

    nie jestem chory, nie jestem raczej głupi, na pewno nie jestem bojaźliwy. ale przez ostatnie 15 lat świadomego życia widzę że obojętnie kogo się wybierze to i tak kończy się to dokładnie tak samo. i nie ma róznicy czy pojdę głosować czy nie. nie chodzę, nie głosuję, nie legitymuje tego systemu ani gnojów przy korycie.

  7. Ależ nie czepiasz się, cytata była z pamięci, która jak wiadomo zawodną jest. Już poprawiłem, może wreszcie będzie gdzieś do znalezienia ;)

    ale przez ostatnie 15 lat świadomego życia widzę że obojętnie kogo się wybierze to i tak kończy się to dokładnie tak samo.

    Mocno generalizujesz i mocno się mylisz. Oczywiście w tzw. dużej polityce generalnie jest w takim stwierdzeniu trochę racji, ale tylko trochę.
    Gdybyśmy kilka lat temu zagłosowali inaczej, to możliwe że dziś byśmy byli poza UE. Gdybyśmy też zagłosowali inaczej, to nie trzeba byłoby się wstydzić za polskich, pożal się Boże, dyplomatów. Takich przykładów są setki — nie będę wszystkich wymieniał.

    Teraz mamy jednak wybory samorządowe, które są mniej związane z wielką polityką i w których Twoje twierdzenie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tutaj możesz wybrać ludzi, którzy kasę miasta będą rozdawać na głupoty (np. darmowe przejazdy dla rencistów, emerytów i bezrobotnych), ale możesz też wybrać takich, którzy kasę miasta dobrze zainwestują i inwestycja się zwróci. Różnicę takich rządów widać wyraźnie w mniejszej liczbie dziur na drogach i chodnikach, lepszej architekturze miasta, większej ilości zieleni, imprez kulturalnych udogodnień i tak dalej…

    i nie ma róznicy czy pojdę głosować czy nie.

    Jest — nieobecni nie mają racji. Skoro u Ciebie ciągle jest tak samo, to może dlatego, że Ty i Tobie podobni nie głosują? Gdyby takie osoby poszły choć raz do urn, to mogłyby przemeblować totalnie Radę Gminy, Powiatu czy Miasta.

    nie chodzę, nie głosuję, nie legitymuje tego systemu ani gnojów przy korycie.

    Mylisz się. Jeśli nie idziesz do wyborów, to znaczy że zgadzasz się z góry na wszystko, co dana ekipa zrobi.

    Twój punkt widzenia jest powszechny i muszę to powiedzieć wprost — to idiotyczny punkt widzenia. Mogę go porównać z narzekaniem na jakość (lub brak) jakiegoś hasła w Wikipedii. Większość będzie wolała narzekać, choć mogą sami coś zrobić w celu naprawy danego stanu rzeczy…

  8. Valwit says:

    Tutaj możesz wybrać ludzi, którzy kasę miasta będą rozdawać na głupoty (np. darmowe przejazdy dla rencistów, emerytów i bezrobotnych), ale możesz też wybrać takich, którzy kasę miasta dobrze zainwestują i inwestycja się zwróci.

    a myślałem że to jestem idealistą. jeśli takich ludzi bym miał do wyboru to z przyjemnością bym na nich zagłosował. ale takich nie znam. nie znam nawet przykładów żeby znalazł się ktoś kto czegoś takiego dokona, nie nabijając przy okazji własnej i rodziny kabzy.

    Gdyby takie osoby poszły choć raz do urn, to mogłyby przemeblować totalnie Radę Gminy, Powiatu czy Miasta.

    To prawda. Zamiast Kowalskich siedzieli by Nowakowie. Efekt byłby/będzie ten sam.

    Mylisz się. Jeśli nie idziesz do wyborów, to znaczy że zgadzasz się z góry na wszystko, co dana ekipa zrobi.

    Idąc również bo tak naprawdę nie masz żadnej gwarancji czy oni dotrzymają obietnic albo że nie zrobią czegoś całkiem innego. Vide SLD i Miller po wygranych wyborach, a oststnio PiS (choc to akurat było jasne) czy PO. Na tej zasadzie moge spokojnie jedynie głosowac tylko na Samoobronę bo wiem co to za ludzie, wiem co zrobią/narozrabiają i wiem czego się po nich spodziewać. Popierajac ich na szczeblu lokalnym mogę nawet liczyć na osobiste korzyści. Tylko jeśli mam po to iść na wybory to czuję co najmniej jak szmata.

  9. I znowu opowiadasz głupoty, bo ciężko nazwać to logicznymi poglądami…

    Nie znasz przyzwoitych ludzi, bo nie interesujesz się polityką (lokalną), nie chodzisz na wybory, nie wiesz czego mogą dokonać i czego dokonali. Wbrew pozorom w Polsce są tysiące samorządowców, którzy nie kradną, ale pracują na rzecz swojej miejscowości oraz swoich wyborców i mają wyniki. Czyli można.

    Wybór nie ogranicza się do Kowalskich i Nowaków. Wybór masz nieograniczony, również swoim własnym prawem wyborczym. Nie masz na kogo głosować, to kto Ci broni założenia Pierwszej Organizacji Jedynie Uczciwych Obywateli, Którzy Będą Pracować, A Nie Kraść™?

    Skutki pójścia do wyborów nie są równoznaczne z bojkotem do wyborów.
    Olewając wybory zgadzasz się na każdą władzękażde jej postanowienie. Tym samym nie masz prawa do słowa krytyki — wszak zgodziłeś się na wszystko, co będzie się działo po wyborach.

    Idąc do wyborów zgadzasz się jedynie na władzę swoich kandydatówjedynie na niektóre ich działania (wymienione w programie wyborczym kandydata).
    Jeśli władzę przejmą ci, na których nie głosowałeś, to masz prawo do krytyki — nie zgadzałeś się na ich rządy. Jeśli Twoi kandydaci wytną jakiś numer, to masz prawo im to zapamiętać i ich za ten numer skreślić w kolejnych wyborach.

    Oczywiście można narzekać na powolność działania całego systemu, ale nie da się robić wyborów co miesiąc. Da się natomiast brać aktywny udział w życiu społecznym, da się krytykować radnych czy parlamentarzystów, da się wreszcie robić im konkurencję.

    Nikt Ci nie da gwarancji na jakość kandydatów, bo od gwarancji to jest producent tosterów. Wybory to jest jakieś ryzyko i głosując ponosi się jakąś odpowiedzialność za swoje czyny. Od tego się jednak jest dorosłym facetem z jajami, żeby jakąś odpowiedzialność ponosić…

    Trzeba jednak pamiętać, że za wszystkie swoje czyny ponosimy odpowiedzialność i olewanie wyborów nie jest żadnym rozwiązaniem. Ba, ja za rządy obecnej zgrai patałachów nie odpowiadam — nie głosowałem na nich. Odpowiadasz za nie m.in. Ty — przez olanie wyborów nie oddałeś głosu na kogoś, kto byłby ich konkurencją i doprowadziłeś do tego, że to im przypadły mandaty.

    PS. Więcej o takim jak Twoje podejściu pisałem w komentarzu u CoSTy i nie chce mi się tego powtarzać…

  10. Valwit says:

    Nie znasz przyzwoitych ludzi, bo nie interesujesz się polityką (lokalną),

    mylisz się

    nie chodzisz na wybory,

    owszem

    nie wiesz czego mogą dokonać i czego dokonali.

    doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

    Wbrew pozorom w Polsce są tysiące samorządowców, którzy nie kradną, ale pracują na rzecz swojej miejscowości oraz swoich wyborców i mają wyniki. Czyli można.

    sek w tym że oni zasze są gdzieś gdzie mnie to nie dotyczy. akurat mam tagiego pecha najwyraźniej

    Wybór nie ogranicza się do Kowalskich i Nowaków.

    wybór ogranicza się do tych na kartce. więc nie jest nieograniczony. teoretycznie mam prawo samemu stanąc do wybowrów. ale ja po prostu nie chce. mam też prawo skakac na spadochronie ale nie chcę.

    Olewając wybory zgadzasz się na każdą władzę i każde jej postanowienie. Tym samym nie masz prawa do słowa krytyki — wszak zgodziłeś się na wszystko, co będzie się działo po wyborach.

    idąc na wybory legitymujesz chory system. nawet unieważniając głos nabijasz frekwencję i legitymujesz cała imprezę

    Idąc do wyborów zgadzasz się jedynie na władzę swoich kandydatów i jedynie na niektóre ich działania (wymienione w programie wyborczym kandydata).

    tyle że mojego kandytata nie ma. co więcej: uwazam że go nie potrzebuje tak samo jak nie potrzebuje żadnej odgórnej władzy na szczeblu lokalnym.

    Jeśli Twoi kandydaci wytną jakiś numer, to masz prawo im to zapamiętać i ich za ten numer skreślić w kolejnych wyborach.

    za 4 lata. kolejne. a kto naprawi ew. szkody? kto zrekompensuje straty? nikt.

    Da się natomiast brać aktywny udział w życiu społecznym, da się krytykować radnych czy parlamentarzystów, da się wreszcie robić im konkurencję.

    da się to też robić nie chodząc na wybory. wyobraż sobie że nikt poza rodzinami i kandydatami nie pójdzie. dalej uwzalabys ze system jest w porzadku?

    jakąś odpowiedzialność za swoje czyny. Od tego się jednak jest dorosłym facetem z jajami, żeby jakąś odpowiedzialność ponosić…

    a muszę? w imie czego?

    Trzeba jednak pamiętać, że za wszystkie swoje czyny ponosimy odpowiedzialność i olewanie wyborów nie jest żadnym rozwiązaniem. Ba, ja za rządy obecnej zgrai patałachów nie odpowiadam — nie głosowałem na nich. Odpowiadasz za nie m.in. Ty — przez olanie wyborów nie oddałeś głosu na kogoś, kto byłby ich konkurencją i doprowadziłeś do tego, że to im przypadły mandaty.

    a ty oddales i co? spoko, rozumiem ze mozna bylo miec przy żlobie PO czy nawet SLD. i co z tego. ci ludzie już pokazali że nie potrafia rządzic. efektywnie dla mnie byłoby najmniejszej róznicy, narzekałbym na dowolną opcję. i dlatego olewam wybory. przynajmniej do czasu az pokaze sie ktos warty oddania na niego glosu.

  11. Valwit, nie obraź się, ale Twoja pisanina to nie są poglądy, to zlepek nielogicznych i sprzecznych ze sobą bzdur. Nie da się ich inaczej określić, jak tylko jednym słowem — bełkot.

  12. Valwit says:

    Tylko dlatego ze sie z moim zdaniem nie zgadzasz?

  13. Valwit says:

    Podsumowuje:
    1. Nie znam kandydata godnego mojego głosu.
    2. Wymienienie rzadzacej ekipe na nastepna absolutnie niczego nie zmieni.
    3. nie odniose aboslutnie zadnych korzysci biarac udyial w glosowaniu, co wiecej swoim udzialem legitymuje system ktorego nie popieram na co nie mam ochoty.
    oto 3 proste punkty z powodu ktorych nie widze sensu uczestniczenia w tych wyborach.
    frazy typu „nie glosowas to zgadzasz sie na to co wybiora” mozesz sobie darowac. udzial w wborach to nie jest wymowka dla debilnego systemu. to ze moge sobie co iles lat zaglosowac i ewentualnie wybrac kogos innego nie daje mi absolutnie zadnej rekompensaty tego co trace przez rzady kretynow. na dowolnym szczeblu wladzy.

  14. Tylko dlatego ze się z moim zdaniem nie zgadzasz?

    Nie. Dlatego, że cała ta „argumentacja” jest porównywalna z upieraniem się Giertycha przy braku ewolucji. Nie ma w niej cienia sensu i świadczy ona jak najgorzej o poziomie wiedzy i świadomości osoby ją wygłaszającej.

    Z Twoim punktem widzenia ciężko dyskutować, podobnie jak ciężko dyskutować z punktem widzenia Giertycha Starszego. W obu przypadkach robienie wykładu z podstaw danego działu nauki nic nie da, może poza zmęczeniem wykładającego. Mamy wolność słowa, co oznacza również wolność głoszenia dowolnej bzdury, w tym kreacjonizmu czy anarchistycznych poglądów społecznych…

  15. waltharius says:

    Piotrze Ty znowu prezentujesz postawę równie bliską Giertychowi a mianowicie moja racja jest najlepsza bo najmojsza. Moje argumenty są najlepsze i już. Z tym też się nie da dyskutować. Wydaje mi się, że obaj macie racje. Ty Piotrze wierzysz w system a Valwit nie. Wasze prawo :) I tego się trzymajmy.

    Pozdrawiam

  16. O matko…
    To nie jest moja racja i nie twierdzę, że jest najlepsza. Funkcjonowanie państwa wymyśliło paru innych gości jakiś czas temu i to się sprawdza. Jak na razie nie wymyślono niczego lepszego i każda gadanina o mitycznym Systemie jest takim samym idiotyzmem, jak wiara Kaczyńskich w Układ.

    Jeśli chcecie obaj podyskutować merytorycznie na temat (trój)podziału władzy, demokracji, wyborów i tym podobnych zagadnień, to proszę o konkrety. Pytania na początek:

    1. Jeśli nie państwo, to co w zamian?
    2. Jeśli nie demokracja, to co w zamian?
    3. Jeśli nie wybory, to co w zamian?
    4. Jeśli nie co 4 lata, to jak często?
    5. Skąd brać tych dobrych, uczciwych, kompetentnych i rzetelnych kandydatów, skoro osoby mające te przymioty i wiedzące jak to powinno działać nie chcą kiwnąć palcem?
    6. Ile potrzeba czasu spędzonego na narzekaniu i jojczeniu, aby standardowy artykuł w Wikipedii uległ autouzupełnieniu i autokorekcie?

  17. Valwit says:

    1-3 = spoko
    4 = jak tylko zajdzie potrzeba. przydaloby sie cos w rodzaju wotum nieufnosci, zeby mozna bylo bucow odwolac w kazdej chwili
    5 = byc moze odstrasza je potrzeba zbierania tysiecy podpisow?

  18. waltharius says:

    Mi nie chodzi o to, że demokracja jest zła. Uważam tylko, że nie jest idealna i dobrze by było nad nią popracować. Można by zrobić po 2 latach rządów rozliczenie z obietnic polityków. Jak skiepsili to pap i rozpisujemy kolejne wybory. Można by ich obciążyć odpowiedzialnością majątkową za to, co wymyślają i chcą wprowadzać w życie. Więcej kontroli nad tą „demokracją” bo teraz to demokracja jest raz na cztery lata i tyle. Trochę mało…

  19. jak tylko zajdzie potrzeba

    A kto określi potrzebę? Górnicy demolujący Warszawę czy kolejarze strajkujący w całym kraju? Potrzeba pojawiałaby się za każdym razem, gdyby wyznawcy Rydzyka przerżnęli wybory (bo były niedemokratyczne, że przypomnę lamenty z 1993 roku), albo gdyby jakaś głośna i liczna grupa zawodowa nie dostała przywilejów.

    przydaloby sie cos w rodzaju wotum nieufnosci, zeby mozna bylo bucow odwolac w kazdej chwili

    Trzy miesiące po wyborach rusza kampania Rydzyka, by wywalić posłów PO i wprowadzić więcej posłów PiS — oficjalny pretekst zawsze się znajdzie. Zaraz po kolejnych wyborach PO, SLD czy ktokolwiek inny znajduje inny powód i odpala wotum nieufności. Tak można naprawdę długo, zwłaszcza że politycy i wyborcy za to nie płacą (wprost).

    byc moze odstrasza je potrzeba zbierania tysiecy podpisow?

    Obecnie w każdych wyborach jest kilkanaście osób kandydujących na jedno miejsce. Brak cenzusu poparcia społecznego spowodowałby zwiększenie tej granicy do kilkudziesięciu osób na jedno miejsce i jeszcze większy problem z wyborem, a nawet ze zorientowaniem się, kto kandyduje.

    Mi nie chodzi o to, że demokracja jest zła. Uważam tylko, że nie jest idealna i dobrze by było nad nią popracować.

    Oczywiście, że nie jest idealna. Sęk w tym, że propozycje jej ulepszenia tak naprawdę psują ją jeszcze bardziej — przykłady wyżej i niżej.

    Można by zrobić po 2 latach rządów rozliczenie z obietnic polityków. Jak skiepsili to pap i rozpisujemy kolejne wybory.

    I jak to sobie wyobrażasz? Rządzenie to nie jest wypicie piwa, niektóre projekty trwają latami, dużo dłużej niż pełna kadencja parlamentarna. Parlament / rząd obiecujący np. reformę podatkową nie przeprowadzi jej od początku do końca w ciągu dwóch lat, bo to nierealne.

    Można by ich obciążyć odpowiedzialnością majątkową za to, co wymyślają i chcą wprowadzać w życie.

    Ponownie — jak to sobie wyobrażasz? Twoja propozycja oznacza wieczne debatowanie nad ustawami i brak głosowań z bardzo prostej przyczyny. Debatowanie niczym nie grozi, a głosowanie i owszem — potencjalną odpowiedzialnością majątkową. W efekcie masz rewelacyjny paraliż kraju, bo żaden budżet nie zostałby przegłosowany…

    Więcej kontroli nad tą “demokracjąâ€ bo teraz to demokracja jest raz na cztery lata i tyle. Trochę mało…

    1. To znowu ogólnik, który nic nie mówi.
    2. Więcej władzy nad demokracją już było, choć Ty tego nie pamiętasz nawet w łagodnym wydaniu PRL. Polecam lekturę historii Republiki Weimarskiej ze szczególnym uwzględnieniem genezy III Rzeszy.