Borat
Wybraliśmy się dziś wieczorem na “Borata” i nie ukrywam, że jestem zawiedziony.
Zbyt wiele w tym filmie dowcipu niemieckiego (czytaj: tematyka okołoodbytnicza oraz cieniutkie żarty z seksu), zbyt mało angielskiego. Niektóre proste żarty mogą śmieszyć, ale w nadmiarze są żenujące. Przez większą część filmu odczuwałem mniejsze bądź większe zażenowanie, ale nastolatki siedzące kilka miejsc dalej ryczały i tarzały się ze śmiechu.
W tym filmie zmarnowano wiele doskonałych wątków, z których dałoby się zrobić mocne przesłanie oraz “środek na myślenie”. Niestety, zabrakło albo umiejętności, albo pomysłu. Prywatnie podejrzewam, że obu jednocześnie, o czym może świadczyć nadmiar stereotypów, bezsensownie (nie)powiązanych ze sobą.
Czy film polecam? Owszem, dwóm grupom odbiorców. Pierwszą są miłośnicy gołych dup w miejscach publicznych, wydalania, kazirodztwa i tym podobnych wysublimowanych tematów żartów. Druga grupa to poszukiwacze złota — “Borat” do świetny trening, jak znaleźć kilka perełek w stercie gnoju ![]()
02.12.2006 – 15:38
“Borat” mnie osobiście zniesmaczył. Oglądałam go razem z nastoletnim synem, który śmiał się do rozpuku. Ja niestety po tandetnych powtarzających się “żartach” siedziałam zażenowana. Ten film jest w stanie prawie wszystkich obrazić.
13.04.2007 – 16:01
A mnie, mimo, że nie uważam się za osobę prymitywną i jestem dorosła podobał się ten film. Czasami lubię oglądnąć coś całkiem głupiego, żeby zapomnieć o codziennych problemach. Na ten film trzeba patrzeć po prostu z przymrurzeniem oka, a nie brać w nim wszystkiego do siebie. Poza tym ,,Borat” już w samym założeniu nie miał być ambitnym filmem. Spodobał mi przede wszystkim się pomysł na ten film, bo jest inny niż wszystkie. I polecam go wszystkim ludziom z poczuciem humoru