Kolejny artykuł o blogach…

…opublikowany został w „Gazecie Wyborczej”. Marta Strzelecka w tekście Ewolucja internetowych pamiętników napisała to samo, co pisali i piszą inni. Generalnie niezłe wprowadzenie dla kogoś, kto o blogach nie ma pojęcia, ale dla mających pojęcie jest tam sporo fragmentów kontrowersyjnych, więc się poczepiam.

Na świecie — czego dowodem są tegoroczne nominacje do Weblog Awards — wśród najpopularniejszych autorów coraz więcej jest niezależnych dziennikarzy, ekspertów różnych dziedzin czy znanych intelektualistów.

Zasadniczo autorzy najpopularniejszych blogów z definicji są ekspertami w jakiejś dziedzinie. To przede wszystkim takie blogi przyciągają uwagę tysięcy czytelników i budują popularność. Nawet popularny blog nastolatki musi się czymś wyróżniać, żeby przyciągnąć Internautów, można zatem stwierdzić, że jest ona ekspertką wśród blogujących nastolatek ;)

Blogi zaczynają istnieć w świecie tradycyjnych mediów i wydawnictw książkowych.

Ekhem… mam wrażenie, że jest to zdanie spóźnione o lat parę. Owszem, w Polsce w wielu przypadkach zaczynają dopiero istnieć, ale nawet u nas wiele firm prowadzi blogi od dłuższego czasu. Swego rodzaju „run” na blogi firmowe jest bardziej modą i nadrabianiem zapóźnień, niż byciem w czołówce.

Jarosław Lipszyc jest też jednym z autorów serwisu salon24.pl — forum, w którym publikuje ponad 20 polskich dziennikarzy.

Salon24 to nie forum, a serwis blogowy — to po pierwsze. Po drugie — fakt (nad)reprezentacji dziennikarzy w którymkolwiek serwisie blogowym absolutnie o niczym nie świadczy. Biorąc pod uwagę niezłe początku Salonu24 i szybki spadek do poziomu standardowej platformy blogowej, można podejrzewać, że zwiększona liczba dziennikarzy to prosta droga do klęski ;)

Nie wszyscy bloggerzy dbają o jakość tekstów i przemyślane kontakty z czytelnikami. Od niedawna o pozycji takich autorów na rynku decydują wydawcy, czyli serwisy blogowe.

Przyznam, że z tego fragmentu nie wynika nic. Co więcej, przeciętny czytelnik, do którego kierowany jest ten tekst, może dojść do wniosku, że blogi to tylko serwisy blogowe. Możliwe, że idzie za tym chęć promowania Blox.pl, ale autorka może strzelić firmie w stopę. Skoro o pozycji (czyli także istnieniu) kiepskich blogów decydują wydawcy, to znaczy że to wydawcy są odpowiedzialni za istnienie tego całego internetowego chłamu. Ups…

Tomasz Bienias, jeden z twórców blox.pl: – Zaczęliśmy promować blogi tematyczne. Kiedy serwis powstawał, ponad dwa lata temu, w Polsce jeszcze takich nie było. Dominowały pamiętniki nastolatek, które pisały o swoich problemach. Ale czytaliśmy zagraniczne blogi profesjonalne i wiedzieliśmy, że wśród autorów pojawią się eksperci. Wiedzieliśmy też, że szanse na dużą popularność mają blogi dobre literacko, z ciekawymi tematami.

Może ja mam sklerozę, ale wydaje mi się, że owe ponad dwa lata temu istniały już blogi tematyczne / eksperckie. Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś oświeci, kiedy pojawił się w Polsce pierwszy blog tematyczny / ekspercki.

W Polsce blogi polityczne nie są jeszcze tak popularne jak na świecie (nominacje do Weblog Awards mają w tym roku szczegółowe kategorie: blogi liberalne, centrowe i demokratyczne).

No i po raz kolejny to trochę dziwne stwierdzenie. Pierwsze primo: nie w każdym kraju tematyka blogów musi mieć identyczne proporcje i identyczną wielkość audytorium. Drugie primo: śmiem twierdzić, że mamy w Polsce mnóstwo blogów politycznych i są one popularne. Problem tkwi w tym, że dla mediów tradycyjnych nadal ważniejsze jest pitolenie znanego dziennikarza, niż świetne analizy polityczno-społeczne anonimowego autora. Zresztą popatrzcie na programy publicystyczne w radio i TV, w których wypowiadają się dziennikarze — to raptem kilkanaście nazwisk zaklętego kręgu zapraszanych. Stali słuchacze czy widzowie takich programów z 99% pewnością mogą przewidzieć, jak na zdarzenie X zareaguje dziennikarz Y.

Mija czas pamiętników. Bloggerzy chcą tworzyć strony, które mogą stać się książkami. Jak dzienniki Krystyny Jandy i Jacka Pałki.

W tym miejscu mam wrażenie, że coś się autorce pozajączkowało. Blogi to z definicji pamiętniki, zaś książkę z bloga zawsze będą mogły wydać tylko jednostki. Oczywiście istnieje możliwość druku na żądanie, z której każdy blogger może skorzystać, ale czy to na pewno będzie książka?

Sami autorzy przestają wierzyć w internetowy ekshibicjonizm. Maha, autorka blogu pisanego w Madrycie: „Nie opisuję, jak mi minął dzień, ani dlaczego się teraz nudzę i nie chce mi się pisać, chociaż piszę. Nie straszę, że się zabiję. Nie leją mi się łzy na klawiaturę, bo nikt mnie nie kocha. Zatem zamykam blog”.

Tego fragmentu nie jestem już w stanie komentować. Czy na podstawie jednego bloga (czy nawet kilkudziesięciu) można mówić o końcu ekshibicjonizmu blogujących? Przecież blogów w Polsce są setki tysięcy i spora część była, jest i będzie dowodem na ekshibicjonizm… w różnej postaci oczywiście.

Czy czegoś w tym poście brakuje? Oczywiście — wypowiedzi jakiegoś eksperta od blogów. Tak, zgadł pan w trzecim rzędzie, ekspertem od blogów jest naczelny góró internetowy, Krzysztof Urbanowicz. Oto i jego cenne przemyślenia na temat blogów politycznych:

Takich stron jest coraz więcej. Krzysztof Urbanowicz, wydawca, autor blogu Media CafĂŠ: — Rano przeglądam prasę, a potem przez cały dzień około 40 blogów. Czytam je albo przeglądam do północy. Znam informacje, zanim z tych blogów przenikną do mediów. Wiem wcześniej.

Może gdyby poranny przegląd prasy oznaczał jej przeczytanie, to Krzysztof Urbanowicz wiedziałby o tych wydarzeniach przed lekturą blogów? Jak na razie nie znam żadnego bloga, który regularnie publikowałby informacje polityczne zanim trafią one do mediów. Jest sporo blogów, gdzie można zapoznać się z różnymi interpretacjami tych samych wydarzeń, ale to przecież nie są informacje.

O czytaniu blogów do północy nie chce mi się już pisać. Już kiedyś bardziej dociekliwi czytelnicy bloga góró internetowego wytknęli KU, że gdyby wierzyć w jego słowa, to całymi dniami nie robiłby nic innego, jak czytał cudze blogi i zajmował się swoim. Cóż, można robić z siebie eksperta i w ten sposób…

Uwaga na marginesie — Autorka podała przykłady dwóch ciekawych blogów — „Makura no soushi” Doroty Barańskiej o japońskich obyczajach, poezji i malarstwie oraz „Kumple” Pawła Dunina-Wąsowicza, Piotra Mareckiego i Jarosława Lipszyca, traktującego o literaturze. To miła odmiana w sztandarowym zestawie „wzorcowych” blogów polityków. Niestety, autorka i redakcja nie wpadła na tak skomplikowany pomysł, jak podanie linków do tych blogów. Oczywiście można te blogi znaleźć w Google (u mnie są podlinkowane), ale czemu nie ułatwić ludziom życia?

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

4 Responses to Kolejny artykuł o blogach…

  1. RAFi says:

    Koneksje biorą górę nad wiedzą, Polska 2.0

  2. I mam kolejnego bloga do kolekcji ;) . Wysiliłem się i przeczytałem wszystko, chociaż wcale ciężko się tego nie czytało. Przeleciałem przez Twoje trzy posty i wywnioskowałem z nich, że uwielbiasz czepiać się ludzi. Pierwszy raz spotykam się z takim człowiekiem. Może tylko na zle posty trafiłem?
    Nie znam całego artykułu Marty Strzeleckiej, ale z tych strzępków zauważyłem, że ciekawie i mądrze piszę ;) . Może są to informacje, które Ty znasz od dawna, ale nie każdy jest takim ekspertem.

  3. Tebe says:

    Może moja wypowiedź trochę zbyt była kategoryczna bo jakieś takie blogi w pl już były. Polecam jednak ten stary wpis i dyskusję
    http://tebe.blox.pl/2004/09/Przepis-na-bloga.html
    ;-)

  4. @ Michał

    Przeleciałem przez Twoje trzy posty i wywnioskowałem z nich, że uwielbiasz czepiać się ludzi. Pierwszy raz spotykam się z takim człowiekiem. Może tylko na zle posty trafiłem?

    Albo niedoczytałeś uważnie wpisu i wyciągasz złe wnioski :)
    Zgadzam się, że wiele moich komentarzy jest złośliwych, ale jednocześnie są one (w miarę) konstruktywne.

    Nie znam całego artykułu Marty Strzeleckiej, ale z tych strzępków zauważyłem, że ciekawie i mądrze piszę ;)

    No i sam się przyznałeś, że nie przeczytałeś zbyt uważnie wpisu — jest tam link do artykułu, zaś artykuł wciąż jest dostępny online ;)

    Może są to informacje, które Ty znasz od dawna, ale nie każdy jest takim ekspertem.

    A to kolejny dowód na niezbyt uważną lekturę. Na samym początku jest zastrzeżenie, że ten tekst to generalnie niezłe wprowadzenie dla kogoś, kto o blogach nie ma pojęcia. Zaś cała reszta to wskazywanie słabych (moim zdaniem) miejsc artykułu i błędów warsztatowych autorki/korekty/webmastera (bo nie wiem, kto za brak linków w wersji online odpowiada).

    @ Tebe
    Ano ciut zbyt kategoryczna była, stąd i mój komentarz. A dyskusja u Ciebie ciekawa, a i z ogólną receptą się zgadzam. Ba, żałuję że tak rzadko jest w pełni wprowadzany w życie fragment weź dziedzinę, o której coś wiesz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>