Przylecieli!
Powitanie było głośne i widać było radość ludzi. Żony musiały długo się naczekać na swych chłopów, którzy też chętnie by do nich podbiegli ![]()
Widać było szczęście i wzruszenie na twarzach samych zawodników, ekipy, rodzin i kibiców. Wspomniano też pamięć Arka Gołasia i ludzie najchętniej chyba nie wypuściliby nikogo z lotniska
Mogę pomarudzić? Wkurzyło mnie długie gadanie oficjeli, tak jakby tytuł wicemistrzowski to była ich zasługa. Wkurzyło mnie też ich gadanie i kręcenie się podczas grania hymnu narodowego. Ale cóż, taka uroda oficjeli — pewnie w sali obok “rozmrażała im się wódka”. na pocieszenie zauważyłem, że publika skutecznie zagłuszała to ględzenie okrzykami “chodźcie do nas!” — i bardzo dobrze
10.12.2006 – 18:22
Teraz chłopaki mogą cieszyć się życiem w kraju o spokojnej polityce