Kryteria oceny blogów…

…czyli czemu obecne konkursy na blog roku są bez sensu ;)

W komentarzach do poprzedniego wpisu Robert Drózd zapytał mnie o kryteria oceny blogów. Pozwolę sobie zacytować fragmentu jego komentarza i dopisać rozszerzony opis całości.

A czy mógłbyś Piotrze podać jakieś kryteria, które uczynią taki konkurs wartościowym wg Ciebie? Czy to takie potępianie w czambuł wszelkich konkursów.

Jak już wcześniej wspomniałem, nie sądzę żeby dało się wybrać najlepszy blog, przede wszystkim z racji małej precyzji tego terminu, o czym zresztą za chwilę.
Jedynym sensownym dla mnie kryterium (a raczej zasadą) w tego typu konkursach, jest wpływ autora i/lub jego tekstów na otoczenie. Być może najbliżej mi do nagród Pulitzera, jeśli blogi mamy traktować jako formę publikacji czy dziennikarstwa.

Zgodzę się, że auto-lansowanie Pawła L. jest trochę małopoważne.

Niepoważny to może być nastolatek rozprawiający o tym, jak żyć. Jeśli ma się dwadzieścia kilka lat i odstawia taką „autopromocję”, to jest to bardziej żenujące i niepokojące, niż tylko śmieszne.

Jednak na przykład kryteria oceny bardzo mi się podobają:

1. Wartość merytoryczna treści
3. Spójność wyglądu i treści
4. Łatwość korzystania
5. Użyteczność

A osoby które są w jury wydają mi się na tyle kompetentne, aby takie sprawy ocenić.

A mnie nie i już wyjaśniam, dlaczego:

Wartość merytoryczna treści
Ten punkt jest podstawą każdego konkursu, a jednocześnie jest jednym z najsłabszych punktów każdego konkursu. Żeby szanowne jury zapoznało się z wartością merytoryczną treści najróżniejszych blogów, musi mieć o tym pojęcie — pod tym względem jury w Onecie będzie najlepsze. Niestety, sama wiedza nie pomoże, trzeba mieć jeszcze prozaiczną rzecz — czas na przeczytanie tego wszystkiego.
Jeśli do konkursu zostanie zgłoszonych 100 blogów, to pięcioosobowe jury znajdzie czas na stosunkowo dobre zapoznanie się z publikacjami. Niestety, konkurs z setką startujących blogów jest mało poważny, bo blogów w Polsce są setki tysięcy.
Załóżmy, że jednak bloggerzy zechcą być oceniani przez jury złożone z bloggerów i na konkurs zostanie wysłanych 5000 zgłoszeń. Będzie to już jakaś sensowna próbka blogosfery, ale… kto to przeczyta? Na jedną osobę przypadać będzie konieczność przejrzenia 1000 blogów, co przy założeniu choćby minimum rzetelności, jest pracą na parę miesięcy.

Konkurs, o którym mówimy, to amatorszczyzna. Mamy dwa terminy zgłaszania blogów — na stronie głównej do 5 lutego, w regulaminie do 25 stycznia. Przyjmując, że dane z Terminarza są nadal ważne, na „obrady” przeznaczono 5 dni. Stare powiedzenie mówi, że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, o którym najwyraźniej Fanatyk nie słyszał…

Spójność wyglądu i treści
Niech mi ktoś powie, jak to ocenić? O ile w przypadku serwisów WWW mamy jakieś konwencje (np. układ strony czy kolorystyka), to w przypadku blogów konwencji jest bardzo mało, o ile w ogóle. Strony WWW mają jakiś temat przewodni, często dość ściśle określony i spójność grafiki z tematem jakoś można określić. W przypadku blogów niewiele jest monotematycznych i oceny spójności graniczą z cudem.

Ocena ta dyskwalifikuje także wszystkich „nietechnicznych”, którzy nie potrafią niczego w wyglądzie zmienić, albo mają go gdzieś, bo dla nich liczy się słowo. Wielu z nich poprzestaje na defaultowym szablonie lub jednym z defaultowo dostępnych.

Tak na marginesie — juror, który (jak sądzę) będzie ten punkt oceniać, sam korzysta z jednego z darmowych szablonów. To może budzić różne reakcje, dla mnie to jest… dziwne.

Łatwość korzystania
Sporą część argumentacji z poprzedniego punktu mogę powtórzyć, bo są też aktualne i tutaj. Dochodzi także punkt kolejny — blogi w dużych systemach blogowych, jak WP, Onet czy Gazeta.pl.
Użytkownik nie ma wielkiego wpływu na platformę blogową, jeśli w ogóle jakikolwiek ma. Dla mnie, jako czytelnika, wszystkie one są niewygodne, ale przecież nie jest to wina blogującego. W myśl tego regulaminu wszyscy piszący na platformach blogowych mają na wejściu w plecy.

Użyteczność
Argumentacja z dwóch poprzednich punktów będzie aktualna i w tym miejscu. Ponownie w plecy mają blogujący na platformach blogowych, ponownie w plecy mają korzystający z gotowych szablonów, których większość ma mniejsze czy większe uchybienia w użyteczności czy dostępności.

Jak sam widzisz, regulamin rozebrany na części kładzie się na obie łopatki i przykrywa ogonem. Kolejnych punktów nie będę już komentował, bo to nie ma być 55 minut kopania coraz bardziej leżącego.

Na zakończenie mała zagadka — jakie szanse w tym konkursie ma osoba blogująca na platformie WP, korzystająca z defaultowego szablonu i pisząca o fizyce jądrowej, biologii molekularnej czy choćby o detalach technicznych działania broni automatycznej. Odpowiedzi proszę nie nadsyłać, poczta i bez tego ma od cholery roboty…

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

3 Responses to Kryteria oceny blogów…

  1. Vroobelek says:

    Wartość merytoryczna treści. Zgadzam się, że to najsłabszy punkt każdego konkursu. Jeśli zgłosi się 5 tysięcy osób, konieczna jest ostra pre-selekcja, zakładam że wg jakiś kryteriów.

    Problemem jest też porównywalność. Nawet w sferze techologii trudno oceniać dwa różne blogi tematyczne – np. o programowaniu i marketingu. Co jeśli ktoś zgłasza bloga prywatnego?

    Spójność wyglądu i treści – to można oceniać na zasadzie wyszukiwania niespójności.

    Tak na marginesie — juror, który (jak sądzę) będzie ten punkt oceniać, sam korzysta z jednego z darmowych szablonów. To może budzić różne reakcje, dla mnie to jest… dziwne

    Nie tylko jeden juror – standardowych szablonów używają Lipiec, Tkaczyk, Karwatka… :)

    Użyteczność i łatwość korzystania W najprostszej formie można po prostu sprawdzać istnienie pewnych funkcji, np. linków „następny/poprzedni wpis”, RSS dla komentarzy, podglądu komentarza itd.

    Użytkownik nie ma wielkiego wpływu na platformę blogową, jeśli w ogóle jakikolwiek ma. Dla mnie, jako czytelnika, wszystkie one są niewygodne, ale przecież nie jest to wina blogującego. W myśl tego regulaminu wszyscy piszący na platformach blogowych mają na wejściu w plecy.

    Czy zgodnie z tym założeniem, należałoby oceniać wyłącznie treść? Absolutnie się nie zgadzam. Choćby blog był arcyciekawy, ale znajdował się na platformie rodzaju eblog.pl i serwował mi małe szare literki na czarnym tle – czytał go nie będę.

    Użytkownik może po pierwsze wybrać szablon z którego korzysta, a szablony w obrębie jednej platformy mogą się znacznie różnić. Po drugie – w długim okresie – ma wpływ na wybór tej platformy. Przykład Igora Janke – na początku był takim królikiem doświadczalnym onetu, ale wyczuł możliwości, jakie kryją się za taką formą publikacji i założył swoją platformę.

    Mnie w kryteriach konkursu brakuje oceny społeczności blogowej. Na przykład Twojego bloga czytam nie tylko dla samych wpisów, ale i tego co się dzieje w komentarzach. Zdarzało się już że komentarze do niektórych blogów bardziej były znaczące od wpisów (casus bloga Chraboty, gdzie to właśnie w komentarzach – i wbrew intencji prowadzącego – potwierdzono esbecką przeszłość Subotica).

    Gdy autor nie zdołał zgromadzić chętnych czytelników (nawet z grona specjalistów od biologii molekularnej) – wartość takiego bloga spada.

  2. Wartość merytoryczna treści. Zgadzam się, że to najsłabszy punkt każdego konkursu. Jeśli zgłosi się 5 tysięcy osób, konieczna jest ostra pre-selekcja, zakładam że wg jakiś kryteriów.

    1. Jakie kryteria preselekcji będą dobre? Brak informacji w każdym z tych regulaminów.
    2. Kto będzie dokonywał tej preselekcji? Jury? Przysłowiowych pięciu gości po 1000 blogów na twarz?
    3. Jaka jest gwarancja, że w preselekcji odpadną kiepskie blogi znajomych, a przejdą lepsze od nich blogi osób nieznanych?

    Problemem jest też porównywalność. Nawet w sferze techologii trudno oceniać dwa różne blogi tematyczne — np. o programowaniu i marketingu. Co jeśli ktoś zgłasza bloga prywatnego?

    Czyli sam widzisz, że ten punkt można OKDR, bo nie ma większego sensu.

    Spójność wyglądu i treści — to można oceniać na zasadzie wyszukiwania niespójności.

    Robert, nie rzucaj banałami, konkrety poproszę. To po pierwsze. Po drugie — kto ma wyszukiwać te nieścisłości wśród choćby 100 blogów? Jedna osoba? Przecież to roboty na parę tygodni na pełny etat. A jak blogów będzie 1000, to juror zrezygnuje z pracy, żeby oddać się ocenie?

    Nie tylko jeden juror – standardowych szablonów używają Lipiec, Tkaczyk, Karwatka… :)

    Tym zabawniej…
    BTW — nie zauważyłem w regulaminie informacji, że członkowie Jury nie mogą brać udziału w konkursie.

    Użyteczność i łatwość korzystania W najprostszej formie można po prostu sprawdzać istnienie pewnych funkcji, np. linków “następny/poprzedni wpis”, RSS dla komentarzy, podglądu komentarza itd.

    I weź Ty mi powiedz, jaki to ma sens, skoro większość platform blogowych tego nie zapewnia? Już na wstępie blogi na platformach mają w plecy nie za merytorykę, ale za ułomności niezależne od blogujących. Gdyby to był konkurs dla blogów spoza platform blogowych, miałoby to już więcej sensu, ale nadal byłoby dyskusyjne — pamiętaj o ludziach, którzy nie potrafią sobie grzebać w szablonie.

    Użytkownik nie ma wielkiego wpływu na platformę blogową, jeśli w ogóle jakikolwiek ma. Dla mnie, jako czytelnika, wszystkie one są niewygodne, ale przecież nie jest to wina blogującego. W myśl tego regulaminu wszyscy piszący na platformach blogowych mają na wejściu w plecy.

    Czy zgodnie z tym założeniem, należałoby oceniać wyłącznie treść? Absolutnie się nie zgadzam. Choćby blog był arcyciekawy, ale znajdował się na platformie rodzaju eblog.pl i serwował mi małe szare literki na czarnym tle – czytał go nie będę.

    Wybacz, ale to podejście marketoidalne :/
    Oceniasz bloga, czyli de facto treść, bo tylko treść da się względnie łatwo ocenić i porównać. Wychodząc z Twojego założenia przepadną świetne blogi na gównianych platformach, a przejdą gówniane blogi w ładnym opakowaniu. Gdzie tu logika i gdzie ocena treści?

    Użytkownik może po pierwsze wybrać szablon z którego korzysta, a szablony w obrębie jednej platformy mogą się znacznie różnić.

    Ależ oczywiście…
    Robert, nie rozśmieszaj mnie. Jeżeli WP ma tragicznie skopane RSS-y, to blog tam postawiony będzie miał za to w plecy bez winy autora. Jeżeli Gazeta wymaga się logowania w serwisie do pisania komentarzy, bo bez tego będzie widoczne IP piszącego (na co ja np. mogę nie mieć ochoty), to blog tam postawiony będzie miał w plecy.

    W konkursie na najlepsze blogi nie ocenia się technicznej strony platform blogowych, ale jakość treści poszczególnych blogów!

    Po drugie – w długim okresie – ma wpływ na wybór tej platformy. Przykład Igora Janke – na początku był takim królikiem doświadczalnym onetu, ale wyczuł możliwości, jakie kryją się za taką formą publikacji i założył swoją platformę.

    Przykład bez sensu i to podwójnie. Pierwsze primo: oceniasz blogi takie, jakimi są teraz, nie jakimi mogą być w przyszłości. Drugie primo: Janke założył swoją platformę nie z przyczyn technicznych, ale finansowych.

    Ocena według Twoich kryteriów może mieć sens w jednym przypadku — ogłaszasz dziś konkurs na najlepszy techniczne (pod względem dostępności i użyteczności) blog i ludzie przez cały 2007 mają czas na poprawienie swoich blogów, przeniesienie ich na dowolną platformę czy założenie bloga od zera.

    Mnie w kryteriach konkursu brakuje oceny społeczności blogowej. Na przykład Twojego bloga czytam nie tylko dla samych wpisów, ale i tego co się dzieje w komentarzach. Zdarzało się już że komentarze do niektórych blogów bardziej były znaczące od wpisów (casus bloga Chraboty, gdzie to właśnie w komentarzach – i wbrew intencji prowadzącego – potwierdzono esbecką przeszłość Subotica).

    Tylko że tego nie ocenisz w żaden sposób, bo przecież nie będziesz liczył średniej komentarzy. Zresztą wygenerowanie dużej liczby komentarzy nie jest problemem, wystarczy pisać o kontrowersyjnych sprawach, a jeszcze lepiej — w mocno kontrowersyjny sposób.

    Gdy autor nie zdołał zgromadzić chętnych czytelników (nawet z grona specjalistów od biologii molekularnej) — wartość takiego bloga spada.

    Niekoniecznie. Pierwsze primo: wszystko zależy od stylu bloga. Jeśli będzie to coś w rodzaju notatnika z linkami do najciekawszych tekstów z zakresu biologii molekularnej, to blog może mieć wielu odbiorców, ale mało kto będzie komentował.
    Drugie primo: im bardziej niszowa tematyka bloga, tym grono jego odbiorców będzie mniejsze. W skrajnych wypadkach może być naprawdę małe i nie wygenerują się tam długie debaty, z jakimi mamy do czynienia np. na blogach dziennikarzy „Polityki”.

  3. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.

    Kto będzie dokonywał tej preselekcji? Jury? Przysłowiowych pięciu gości po 1000 blogów na twarz?

    Oczywiście. Mieszkamy w Polsce. 5000 wartościowych blogów nie będzie. Pokemony i wanna-be ekspertów da się odrzucić w miarę szybko.

    Zresztą te konkursy nie są aż tak popularne (nie mówię o onetowym), np. na Wiadomosci24 zgłoszono dotąd może kilkadziesiąt blogów.

    Oceniasz bloga, czyli de facto treść, bo tylko treść da się względnie łatwo ocenić i porównać. Wychodząc z Twojego założenia przepadną świetne blogi na gównianych platformach, a przejdą gówniane blogi w ładnym opakowaniu. Gdzie tu logika i gdzie ocena treści?

    No czyli właśnie tutaj przede wszystkim się różnimy.

    Dla mnie na ocenę bloga składa się:
    treść + user experience + udział w społeczności

    Jeśli artykuły są arcyciekawe, szeroko komentowane i medialne – ale RSS jest kadłubkowy, na ekranie mnóstwo niepotrzebnych inforamcji, skanowalność i czytelność niska – dlaczego mam takiego bloga wyróżniać?

    Tutaj przykład, blogi z http://wirtualnemedia.pl/blog/
    Niewątpliwie ciekawi ludzie, niewątpliwie mają coś do powiedzenia, ale ja na ten serwis patrzeć po prostu nie mogę.

    Jeżeli WP ma tragicznie skopane RSS-y, to blog tam postawiony będzie miał za to w plecy bez winy autora.

    A po jakiego grzyba autor wybrał sobie taką platformę? Mnie jako czytelnika *nie obchodzą* jego ograniczenia techniczne.

    Człowiek prowadzący bloga ponosi odpowiedzialność nie tylko za treść, ale i user experience czytelnika. I zdarzają się przypadki, że autor popularnego bloga zmienia platformę na lepszą i wygodniejszą. Np. blog Prawy Prosty: galba.blox.pl -> galba.net.pl, podobną przeprowadzkę zdaje się planuje netto.blox.pl

    Przykład bez sensu i to podwójnie. Pierwsze primo: oceniasz blogi takie, jakimi są teraz, nie jakimi mogą być w przyszłości. Drugie primo: Janke założył swoją platformę nie z przyczyn technicznych, ale finansowych.

    Oczywiście, że oceniam blogi takie jakie są teraz. Trudno by było dawać nagrody na kredyt. Nie znam motywów działania pana Janke, ale jego platforma jest lepsza niż Onet i tylko to mnie jako czytelnika obchodzi.

    Niekoniecznie. Pierwsze primo: wszystko zależy od stylu bloga. Jeśli będzie to coś w rodzaju notatnika z linkami do najciekawszych tekstów z zakresu biologii molekularnej, to blog może mieć wielu odbiorców, ale mało kto będzie komentował.
    Drugie primo: im bardziej niszowa tematyka bloga, tym grono jego odbiorców będzie mniejsze. W skrajnych wypadkach może być naprawdę małe i nie wygenerują się tam długie debaty, z jakimi mamy do czynienia np. na blogach dziennikarzy „Polityki”.

    Blog nie może pozostawać izolowaną wyspą. Nawet link-blog może mieć ustaloną pozycję w blogosferze, choćby przez to że do niego się … linkuje. :-) Mierzenie pozycji wg rozmiaru grona odbiorców nie jest oczywiście sensowne, bo wtedy i tak wygra blog ze strony głównej onetu. :) Więc chodzi raczej o:
    - jakość komentarzy
    - komentarze zewnętrzne, trackbacki
    - cytowanie na blogach czy serwisach typu delicje, digg.

    Jestem zdania, że w internecie *nie ma* niszowej tematyki. Każdy temat znajdzie jakieś grono czytelników i każdy można przedstawić jako głos w dyskusji, a nie jedynie jednostronny „announcement”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>