Choć nie zgłosiłem (i zgłaszał nie będę) swojego bloga… Wróć. Nie zgłosiłem bloga, i owszem. Nie zgłosiłem również siebie do konkursu na Blogera Roku 2006, to jednak postanowiłem zagłosować. Oto garść refleksji…
Przede wszystkim przeraził mnie ogrom autopromocji. Zdecydowana większość blogów była zgłoszona przez autorów, którzy nie zdali się na opinię ogółu, ale postanowili szczęściu dopomóc.
OK, niektóre z tych blogów warte były zgłoszenia, ale tylko niektóre. Tymczasem wśród tych setek autopromocyjnych zgłoszeń widziałem wiele tych blogów, gdzie w miesiącu pojawiają się raptem 1-2 wpisy. Na usta ciśnie mi się tylko jeden komentarz — Ludzie, k…a, odrobinę samokrytycyzmu!
Jako że wstęp mam za sobą, oto moje głosy. Jeśli pod żadnym pozorem nie wolno ich ujawniać, to trudno — pewnie nie wygram jakiejś nagrody dla głosujących… i pies z nią tańcował
- Polityka — En passant
- Media i marketing — Lege artis
- Kultura — Travel Blog
- Życie — Hau! Blog owczarka podhalańskiego
- Internet i technologie — Vagla
Przyznam, że wybór był trudny… inaczej. W dwóch kategoriach były może po 2-3 blogi warte uwagi, w dwóch kolejnych po jednym, a w piątej miałem problem z przebiciem się przez blogi niewiele warte oraz niewiele mające wspólnego z tematyką kategorii.
Oua… Bardzo Ci dziękuję za publicznie okazane zaufanie.
Prawdę mówiąc Lege Artis jest tym, czym miało być Słowo Olgierda, ale że tam poniósł mnie temperament… prościej okazało się zrobić coś dodatkowego.
Najgorsze, że i teraz zaczyna mnie lekko nosić
Jeszcze raz dzięki, oczywiście mój cieciowato-lamerski blogasek nie ma szans ale – zawsze cieszy, że ktoś się przyznaje do czytania (bo czyta go, zadziwiające, od paru dni naprawdę masa ludzi – codziennie).
Publicznie okazane zaufanie? No fakt, tego bloga jednak parę osób czyta
Tak naprawdę sprawa jest prosta — uważam że mamy zdecydowanie za mało serwisów prawniczych, które rozjaśniałyby ludziom we łbie dość skomplikowaną materię, jaką jest prawo. Nie jest istotne, czy będzie to blog, czy jakiś wortal, grunt żeby było tam względnie jasno przełożone z prawniczego na nasze.
Jeden Vagla nie wystarczy (na niego także głosowałem), zresztą on pisze w sposób trochę bardziej skomplikowany. Jak się okazuje, potrzeba wyjaśniania ludziom pewnych spraw jest spora, czego najlepszym przykładem ostatnia „zadyma” z Home.pl czy bezczelna kradzież cudzego tekstu.
To fakt, staram się pisać „po ludzku”, to bierze się zasadniczo z tego, że przy takich „prawniczych” tekstach zwykle przysypiam już w okolicy 2 akapitu. Tak więc skoro sam nie lubię się nudzić – ani tracić ciekawego tekstu tylko dlatego, że ktoś nie potrafi się ciekawie wysłowić – staram się jakoś to podlać „na słodko”.
Cóż, pewnie parę osób „ze światka” będzie oburzonych, że to popprawo ale pal ich licho.
Jeszcze raz dzięki i pzdr
PS a o Arnoldzie obiecałem sobie tam nie wspomnieć
Pisz, pisz — może mniej będzie takich Lipców, którzy kradną cudzą pracę i jeszcze się rzucają, że mają do tego prawo…
A co do ArBuza — wydawało mi się, że jakoś aluzyjnie już wspomniałeś
Hehe
aluzyjnie tak, ale wiesz – 98% czytelników i tak tego nie rozumie.
– „(znałem jednego takiego, co chętnie słał takie wezwania, źle skończył)”
Dobre oko masz