NoAdBlockowi idioci…

W Internecie można znaleźć wszystko. To wyświechtane stwierdzenie, ale kompletnie nie traci na aktualności. Na ogół szukamy tam konkretnych i wartościowych informacji, ale czasem widzimy również te, których nie wyprodukowały lotne umysły. Można powiedzieć, że to standard, ale mimo wszystko nawet głupota powinna mieć swoje granice. No właśnie, powinna…

Różne debilizmy już widziałem, ale od kilku dni z wielu stron atakuje mnie epokowa wręcz bzdura. Do tej pory dorodną palmę (pierwszeństwa) dzierżył Arnold Buzdygan ze swoim pomysłem Stowarzyszenia Twórców Internetowych. Kto pięć lat temu czytał grupę pl.comp.www, ten z pewnością pamięta wątek pod tytułem Zainteresowanych otrzymywaniem tantiem autorskich...

Pomysł Buzdygana był kretyński, ale znaleźli się tacy, którzy postanowili ArBuza przebić i wymyślili akcję NoAdBlock. Czytam o tym od paru dni — pierwszy był długi wątek na pl.comp.www z osiłkiem umysłowym w roli głównej, który ani nie odpowiada na pytania, ani nie potrafi sensownie argumentować. Poezja…

Historia akcji

Po krótkim myszkowaniu w Sieci okazało się, że pl.comp.www nie zostało nawiedzone jako pierwsze i akcja trwa już parę dni. Pomysł najprawdopodobniej narodził się na forum Pozycjonowanie i Optymalizacja, gdzie już 30 stycznia pojawiły się sformułowania pasożyt czy okradanie. Tam też rozpoczęły się poszukiwania „sposobu” na AdBlocka czy firewalle.

Nazajutrz (31 stycznia) wykupiono domenę, pod którą serwowany jest ten stek bzdur i reszta poszła już gładko. „Akcja” na pl.comp.www została zauważona m.in. na forum Dziennika Internautów, jak też rozlała się po różnych blogach.

Nonsensowność akcji jest powszechnie wyśmiewana, a głosy poparcia są nieliczne. Na ogół pochodzą od osobników jeszcze nastoletnich, ale już chcących być rekinami biznesu internetowego. Jedynym znanym mi wyjątkiem od tej reguły jest Paweł Wimmer, ale jego argumentacja „za” nie różni się specjalnie od argumentacji autorów akcji. Wpis ten został pięknie podsumowany przez Gandalfa i ja się już nad tym nie będę pastwił.

Mój komentarz

Zajrzyjmy jednak na stronę akcji, żeby zapoznać się z owymi mądrościami. Pozwolę je sobie komentować na bieżąco:

NoAdBlock to celowa akcja internetowa mające na celu uświadomienie użytkownikom internetu, dlaczego na wielu stronach wyświetlane są reklamy, czemu one służą i dlaczego blokowanie ich przez programy typu AdBlock, firewall, antywirus (…) w celu pozbycia się reklam jest szkodliwe i nieetyczne.

Najwyraźniej inicjatorzy uważają, że ludzie korzystający z Internetu nie wiedzą, do czego służą reklamy. Przyznam, że to bardzo interesujące założenie akcji — na wstępie potraktować jej potencjalnych odbiorców jako idiotów. Nie jest to jedyny taki kwiatek, ale o tym za chwilę.

Nie jesteśmy powiązani z żadną z firm oferujących reklamy, działamy na zasadzie spontanicznej reakcji na blokowanie reklam na stronach internetowych przez producentów oprogramowania oraz samych użytkowników.

W tłumaczeniu na nasze — na swoich stronach umieściliśmy mnóstwo reklam, mając nadzieję na błyskawiczny zarobek i dostatnie życie do końca dni swoich. Niestety, bezczelni użytkownicy nie doceniają tego wysiłku i wycinają wszystkie piękne obrazki, jakie migoczą na naszych stronach.

Nasza akcja nie ma na celu wprowadzenia nakazu oglądania reklam – chodzi nam jedynie o to, aby poruszyć dość kontrowersyjny temat oraz spowodować ogólną dyskusję reklamodawcy z jej odbiorcą.

Mam wrażenie, że ktoś tutaj się zagalopował i komuś się role pomyliły. Nie bardzo widzę, jakim cudem pośrednik chce dyskutować z odbiorcą reklamy — to chyba lekkie nadużycie.

Chcemy, aby użytkownicy internetu żyli z właścicielami stron w symbiozie, a nie byli pasożytami.

A tutaj mamy już drugi kwiatek. Jeszcze nie skończył się pierwszy akapit, a potencjalny odbiorca akcji został już dwukrotnie obrażony. Czy można lepiej zacząć? :)

W dalszej części wywodów możemy przeczytać, do czego dążą autorzy akcji:

Chcemy, aby nadal internet był kopalnią wiedzy, ale nie chcemy opłat za dostęp do stron internetowych

Na usta ciśnie się pytanie, dlaczego nie chcą opłat? W Internecie panuje pełna dowolność, również w sposobie udostępniania treści. Istnieją tysiące serwisów dostępnych za darmo, które są owocem czyjegoś hobby. Ich poziom jest zróżnicowany, podobnie jak zróżnicowane są sposoby finansowania serwisów. Jedne prowadzone są na darmowym hostingu, inne są finansowane w 100% przez właścicieli etc. Obok nich istnieją tysiące serwisów, których treść jest dostępna po wykupieniu abonamentu. Najbardziej popularne to serwisy z różnej maści erotyką i pornografią, ale są również doskonałe serwisy ze szczegółową wiedzą branżową, gdzie abonamentu nie kupi się SMS-em. Przykłady? Proszę bardzo:

Jane’s All the World’s Aircraft to czołowe źródło informacji o nowościach w przemyśle lotniczym. Publikują tam specjaliści zajmujący się tematyką lotniczą i specjaliści korzystają z tego serwisu. Roczny dostęp to skromne 2180 dolarów, bez możliwości płacenia w ratach. Mało?
Jane’s Air Launched Weapons to młodszy brat wyżej opisanego serwisu lotniczego. Traktuje o uzbrojeniu lotniczym, zaś teksty okraszone są niesamowicie wielką wręcz liczbą danych oraz profesjonalnych analiz. Roczna subskrypcja serwisu to 3390 dolarów.

Takich informacji nie otrzyma się za darmo nawet wtedy, gdy 95% serwisu będzie reklamami — nie ta bajka. Jedyny tańszy dostęp to… wydania papierowe tych serwisów, siłą rzeczy uboższe w zdjęcia i multimedia. Ich cena jest trzykrotnie niższa, co oznacza cenę w okolicach 700–900 dolarów.

chcemy również uświadomić użytkownikom, że umieszczenie strony internetowej na serwerze, wykupienie domen internetowych, promocja strony oraz jej utrzymywanie i aktualizacja kosztuje na prawdę sporo pracy i pieniędzy i aby strony internetowe były coraz lepsze nie mogą być cały czas sponsorowane z kieszeni właściciela.

Ależ mogą, wszystko zależy od modelu biznesowego. Można przez parę lat prowadzić serwis po to, żeby stał się znany i by zgromadzić wokół niego sporą liczbę odbiorców. Można następnie czerpać korzyści na szereg sposobów — newsletter z targetowaną reklamą (znacznie bardziej skuteczny od reklam), opcje premium dla użytkowników, wreszcie płatny dostęp do specjalnej części serwisu.

Właściciele mogą również „dokładać” do swojego biznesu, by promować swoje produkty bądź usługi. Programista może udostępniać za darmo stworzone przez siebie narzędzia tylko po to, by o nim mówiono i by został zatrudniony przez jakąś korporację. Specjalista od aranżacji ogrodów może opisywać rośliny i przykładowe proste aranżacje małych przydomowych ogródków, by być wynajmowanym przez właścicieli dużych posiadłości. Można takich przykładów dawać dziesiątki, ale chyba już rozumiecie, w czym rzecz…

Nawet najlepsza idea może upaść z braku pieniędzy.

To jedno z niewielu sensownych zdań, zagłuszone jednak przez ciąg dalszy. Owszem, nawet najlepsza idea może paść z braku pieniędzy, ale skoro ktoś ma świetny pomysł, to powinien również wykombinować sposób finansowania. Reklamy na stronie to metoda najłatwiejsza do zastosowania, ale niekoniecznie najlepsza i najbardziej dochodowa.

Pasożyt internetowy – osoba korzystająca ze stron internetowych (specjalistycznych stron www, portali i wortali internetowych, for dyskusyjnych, stron tematycznych), nierzadko w celach zarobkowych lub okołozarobkowych korzystająca z oprogramowania blokującego reklamy internetowe (popularny AdBlock), firewalli i antywirusów oraz używająca oprogramowania Adware (do darmowego uzytku pod warunkiem wyświetlania reklam – np. popularne Gadu-Gadu) spreparowanego w ten sposób, że możliwość wyświetlania reklam przez reklamodawcę zostaje zablokowana. Tacy ludzie umyślnie powodują zmniejszenie się dochodów właściciela strony czy oprogramowania (wykorzystanie łącz internetowych) oraz łamią warunki i zasady udostępniania treści w internecie.

Zacytowałem całość, bo ciężko to zrozumieć z powodu wielokrotnego gwałtu na polszczyźnie. Logika także do tego akapitu nie zaglądała, bo z powyższego tekstu wynika, że aby być „w porządku”, należy wyłączyć programy antywirusowe i firewalle. Jak to się kończy, tego chyba nie trzeba mówić?

To moja sprawa czy blokuję reklamy czy nie!
Nieprawda! Tak samo podchodzisz do piractwa wartości intelektualnych?

Analogia i cała argumentacja kompletnie pozbawiona sensu, bo wynika z kompletnego niezrozumienia ustawy o prawie autorskim. Tutaj nie pomoże tłumaczenie błędów, potrzebna jest edukacja od podstaw.

Nikt mnie nie zmusi do oglądania reklam!
Najczęstszą odpowiedzią na naszą akcję jest przykład z reklamą w telewizji, puszczaną podczas filmu czy programu rozrywkowego. Jeśli podczas reklam wyjdziesz z pokoju, przełączysz na inny kanał, odwrócisz głowę – Twoja sprawa, ale reklamy się wyświetlają.

Cóż, to nie jest odpowiedź. Mnie naprawdę nikt nie zmusi do oglądania reklam, bo na przymus odpowiem wykasowaniem serwera z reklamami albo rezygnacją z korzystania z danego serwisu czy produktu.

Pamiętam, jak pojawiły się pierwsze reklamy flashowe, zajmujące całą powierzchnię ekranu i nie dające się wyłączyć do czasu zakończenia emisji. Zmuszono mnie w ten sposób do obejrzenia reklamy… i na tym zakończyła się możliwość wyświetlania mi reklam w serwisie je serwującym. Przy okazji zakończyła się moja współpraca z producentem soków — od tamtej pory nie kupiłem ani jednego opakowania produktów tej firmy.

Nieprawdą też jest stwierdzenie, że ktoś może nie być zainteresowany żadną reklamą.

Oczywiście, że może. Powyższa argumentacja to mantra marketoidów, przekonanych że każdy człowiek musi się zapoznać z ich ofertą. Naprawdę nie musi, czego liczne przykłady znamy z życia codziennego.

Sama reklama może być mało interesująca, ale przyznasz że zdarzyło się to nie raz i nie dwa razy, że produkt reklamowany wzbudził w Tobie zaciekawienie, zainteresowanie, chęć posiadania go, lub choćby wypróbowania.

Kolejna sprzeczność logiczna, ale nie będę kopał leżącego. Owszem, zdarza mi się klikać na reklamy, pod warunkiem że:

  • nie jest to reklama flashowa;
  • nie jest to reklama agresywna;
  • jest to reklama skierowana do mnie, najchętniej kontekstowa;
  • jest ona podana w sposób, który nie utrudnia mi życia.

Powyższe warunki spełnia najczęściej reklama AdSense i jej odpowiedniki, których AdBlockiem nie blokuję. Oczywiście powyższe warunki nie są spełniane wtedy, gdy autor serwisu reklamy maskuje oraz pakuje wszędzie, utrudniając w ten sposób korzystanie z serwisu.
Jeżeli reklamy serwowane są porządnie, to klikam na nie, choćby reklamowane produkty mnie nie interesowały. Przyczyna jest prosta — to dowód wdzięczności dla autora serwisu. Nagradzam w ten sposób nie tylko wysiłek włożony w stworzenie serwisu, ale doceniam także kulturę autora. Nie włazi mi z butami do domu, więc staram się odwdzięczyć. Proste i skuteczne…

Jeśli jednak korzystałbyś z automatycznego urządzenia, które blokowałoby wyświetlanie się reklam wtedy działasz sprzecznie z prawem.

Zabawne, prawda? Nie dość, że jedno z drugim nie jest powiązane, to jeszcze kompletnie nieprawdziwe. Jak już jednak wspomniałem wcześniej, autorzy akcji nie mają pojęcia o języku polskim, logice i prawie. Nic na to nie poradzimy…

Komentarze innych

O całej akcji napisali m.in.:

AdBlock oraz AdBlock Plus

Osoby zainteresowane wycinaniem reklam mogą zainstalować sobie rozszerzenia AdBlock lub AdBlock Plus. Działają one w przeglądarkach z rodziny Mozilla.

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

19 Responses to NoAdBlockowi idioci…

  1. walth says:

    Przyznam, ze gdyby nie ta akcja nie zainstalowałbym u siebie Adblocka, a tak – jest :) Co prawda nie odczuwałem potrzeby używania go, bo flashblock robi swoje wystarczająco dobrze, ale dla zasada, skoro nazywa się złodziejem, kogoś kto broni się przed nachalnością serwowanych mu reklam… To tak jakby ludziki chodzące po mieście i rozdające różne kolorofe i fajofe ulotki KAZALI mi od nich te ulotki brać. A ten cały koleś od akcji bije rekordy twardogłowiem jakie prezentuje. Zero odpowiadania na pytania i tylko pozory kulturalnej dyskusji…

  2. Pingback: blog.prokulski.net » Blog Archive » Jestem pasożytem - używam AdBlocka

  3. Olgierd says:

    Oczywiście, że akcja to bzdet: reklamodawcy chcą się żywić MOIM PASMEM, a ja mam oglądać ich reklamy za MOJE PIENIĄDZE. Wiszę na gprs i do niedawna każdy kB kosztował mnie ileś tam pieniędzy – to co, mam jeszcze płacić za „przywilej” oglądania ich reklam?!
    Co do akapitu w manifeście sprowadzającego rzecz do piractwa – to już jest nadużycie do sześcianu. Choćby ze względu na te konkluzje nie zamierzam traktować sprawy poważnie.

  4. Pingback: CoSTa's Family Page

  5. walth ma trochę rację, dzięki takim „akcjom” więcej ludzi się dowie o adblockach i więcej zacznie ich używać.

    tyle, że adblocki zawsze pozostaną niszowe. To jest dla mnie czasami szokujące, gdy dowiaduję się, że większości ludzi reklamy w internecie *w zasadzie* nie przeszkadzają. Traktują je jako konieczny dodatek do stron www, podobnie jak w tv czy radiu.

  6. Marcin says:

    Jedyne, z czym z noadblock mogę się zgodzić, to to, że usuwanie reklam z programu adware jest nieetyczne. Jak wiadomo nie należy pozbawiać gg źródła utrzymania crackując program, tylko przesiąść się na xmpp.

    Do blokowania reklam – wbrew pierwszemu wrażeniu po przesiadce – nieźle się nadaje także Opera. Domyślnie gasimy flasha i aktywujemy tylko na stronach, na których stanowi on właściwą treść – np. YouTube – a bardziej uparte, mrugające gify kasujemy wbudowanym mechanizmem blokowania. I zostaje tylko uczciwa, nienachalna reklama. W końcu można spokojnie klikać linki do Gazety…

  7. Olgierd says:

    => Marcin: ja szczerze mówiąc nie korzystam z Opery właśnie przez to, że ten mechanizm antyreklamowy nijak nie przypomina AB+. Co się naklikam to i tak coś mi wyskoczy.

  8. Chetnie bym zainstalowal na Oprzerze jakiegos blokera, ktory zablokuje reklamy w formie popup flashy i innych rzeczy. Niezwykle denerwujaca rzecza jest to ze momentami flashowych popupow nie mozna zamknac.

  9. Marcin says:

    Proponuję nie zmieniać tematu całkowicie na przeglądarki, ale ;) w operze pod prawym przyciskiem jest ‚edit site preferences’, gdzie można zgasić pluginy. A ponieważ większość stron nie używa tychże do niczego oprócz wyświetlania reklam, można wyłączyć to globalnie (w advanced preferences) i włączać tylko kiedy jest potrzebne. Cała reszta nie stanowi, przynajmniej na odwiedzanych przeze mnie stronach, takiego problemy aby okazyjny ‚block content’ lub jednorazowe ręczne włączenie flasha nie wystarczały. Oczywiście większości rozwiązanie się nie spodoba :) Jak ktoś ma za dużo cierpliwości, może jeszcze zewnętrzne adblocki podpiąć, a przynajmniej można było w ósemce.

    Mimo to zgadzam się, że AdBlock działa z jakiegoś powodu zauważalnie lepiej, jeśli chodzi o kasowanie reklam przy włączonym flashu.

  10. Pingback: Dziennik Yano

  11. Cezar says:

    Piotrze, piszesz, że „Przy okazji zakończyła się moja współpraca z producentem soków — od tamtej pory nie kupiłem ani jednego opakowania produktów tej firmy.” Trochę to chyba skrajność, bo nie wiemy do końca kto miał pomysł na taką reklamę. Zleceniodawca czy zleceniobiorca. Nie sądzisz?

    P.S. Czy mógłbyś jakoś wyróżnić linki, bo kompletnie „zlewają się” z tekstem, przynajmniej na moim komputerze. Może podkreślone albo inny kolor?

  12. Cezar, mnie naprawdę nie interesuje, kto miał pomysł na taką reklamę. Na dociekanie nie mam ani czasu, ani chęci. Albo trzeba było wykombinować reklamę mniej agresywną, albo trzeba było wybrać inną agencję reklamową. Ktoś musi ponieść konsekwencje tej głupoty i z pewnością nie będę to ja ;)

    Linki się zmienią, wraz z nową wersją skórki. Kiedy to będzie — nie wiem, mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu.

  13. YaaL says:

    Cezar, zleceniodawca co najmniej zaakceptował tę reklamę. Nie musiał.

  14. Pavvel says:

    Czołem kolego :) No cóż, jakoś trafiłem na akcję tego matoła i… załamałem się. Arnold „Przetwarzam” B. I Expierd mają godnego towarzysza do swojej paczki…

    załamka…

  15. Omatkoboskojedyno, kogo moje oczy widzą :)

    Wracając zaś do sprawy — nie jest to jedyny taki przypadek. Jak dobrze poszukasz, to wielu innych magików z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje udowodnić, że Internet trzyma się tylko dzięki reklamom. Ba, twierdzą oni, że gdy ludzie zaczną je masowo blokować, to świat się zawali. Paluchem nie będę ich wskazywał, niech się wstydzą w kąciku…

  16. Pavvel says:

    Ba, toć ja wiem o tym, że tacy istnieją :) Ale to cudo mnie tak poraziło, że… uh ;P

    Ps. Odezwij się na gg, albo jakoś, bo mi niegdyś wszystko zeżarło..

  17. loki says:

    to zadziwiajace, ale wydawało mi sie ze w naszym kraju nikt czegoś głupszego nie wymyśli – a jednak :]

    Tak czy inaczej nie uwazam blokowania reklam za zło. W telewizji niestety jestem zmuszony do ogladania reklam do puki nie zmienie kanału. Wiec dlaczego reklamy mialy by wtargnac do mojej przegladarki i komunikatora?

    Pozatym niech mnie ktoś oświeci w jaki to niby sposób reklamujace sie firmy tracą na tym że blokuje reklamy? Przeciez i tak nie kupie reklamowanego produktu pod wplywem reklamy.
    Czy mysla ze jestem takim idiota ze zaraz pobiegne do sklepu i kupie jakis produkt bo wyswietlił mi sie w okienku GG ?

    A ile osob wogule klika w baner reklamowy ? I ile z tych osób kupi produkt? jedna na sto? , jedna osoba na tysiac ?

    Jesli jestesmy przy GG to blokuje reklamy z cała premedytacja i polecam to swoim znajomym. Dla czego producent GG ma zarabiać na reklamach skoro nie potrafi nawet przyzwoicie zabezpieczyć tego produktu przed roznymi wirusami czy robakami. O zabezpieczeniu prywatnosci nie wspominajac.

    Idac za tokiem myslenia ich to moze nie stosujmy filtrów antyspamowych niech spam zatka nam skrzynki – bo przeciez to tez reklama i bycie pasozytem blokujacym spam jest nie etyczne( moze nawet złodziejstwem bo pozbawiamy kogos zysków ).
    reasumujac dawno sie tak nie ubawiłem czytajac „noadblok” i pozdrawiam wszystkich blokujacych.

  18. Pingback: AntyWeb | Archiwum » Setka ciekawych wpisów z polskich blogów - czyli kto wygrał GTA IV i Tomb Raidera

  19. Teraz jest jeszcze AdBlock na Safari

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>