Wizjaż, czyli „Ryś”

Kilka godzin temu wróciłem z seansu „Rysia”. Tradycyjnie przed wejściem było tłok i sterty rozdeptanego popcornu, zaś na sali sterty rozdeptanego popcornu oraz debile z telefonami komórkowymi. Czy coś jeszcze powinienem napisać? ;)

A tak, o filmie miałem…
Zacząć należy od tego, że to nie jest „Miś 2″, „Miś — Reaktywacja” czy „Miś — Powrót po latach”. Już prędzej „Rozmowy kontrolowane 2″, rzecz jasna z odbudowanym Pałacem Kultury i Nauki, choć to też nie jest prosta kontynuacja.

Film trwa 140 minut i jest trochę za długi. Trochę, bo da się zauważyć dłużyzny, które można byłoby IMHO obciąć z niewielką stratą dla filmu. Nie są to jednak dłużyzny, które powodowałyby wiercenie się na fotelu czy senność — nic z tych rzeczy. Ot jakieś 10-20 minut do wycięcia.

Fabuła

Fabuły zdradzał nie będę — naprawdę zainteresowani mogą sobie znaleźć obszerne relacje, reszta niech obejrzy film w kinie. Od razu zastrzegam — żeby w pełni film zrozumieć, załapać wszystkie aluzje oraz wątki trzeba będzie całość obejrzeć kilka razy. To nie jest prosta strzelanina, gdzie od początku wiadomo, kto jest głównym bohaterem, kogo mu zabiją i na kim będzie się (zwycięsko) mścił. W każdym razie fabuła jest jak zwykle zakręcona i jak zwykle osadzona w naszych realiach — rzecz dzieje się latem 2006 roku.

Humor

Wiem, wiem, jeszcze niczego nie napisałem o humorze. Cóż, ciężko mi o tym pisać. Nie dlatego, że film nie jest dowcipny — jest i to bardzo. Problem polega na tym, że film jest cholernie aktualny i wyśmiewa naszą rzeczywistość, która tak naprawdę nie jest do śmiechu. Przecież patrząc na sprawę zupełnie obiektywnie, to wicepremier mający wyroki na karku, posłowie robiący przekręty czy bezmyślni ministrowie powinni być powodem do rozpaczy, a nie do żartów. Być może za kilka czy kilkanaście lat będziemy się z tego wszystkiego głośno śmiali, tak jak dziś śmiejemy się z wielu tekstów z „Misia”, „Zmienników” czy „Alternatyw 4″.

Oczywiście film nie jest moralizatorski i wciąż jest to komedia. Tym drwi sobie z mediów (Witraż TV), polityków (premier, pardon, wicepremier oraz kwiatki wręczane Ochódzkiemu) czy polskich przywar narodowych. Sporo tego i jest się z czego pośmiać. Będzie też mnóstwo powiedzonek, które przejdą do języka codziennego. Pierwszym może być:

Prezesowi to tylko głowy w dupie.

Wpadki

Zauważyłem jedną i pozwoliłem sobie wklepać na Wikipedii. Tam też znajdziecie listę zaangażowanych aktorów — jest imponująca.

Podsumowanie

Bardzo dobry film, który tak śmieszy, jak i skłania do refleksji. Będzie nabierał smaku wraz z upływem lat i im będzie starszy, tym bardziej będzie filmem kultowym. Wydaje mi się, że za ćwierć wieku „Ryś” może być równie kultowy, jak kultowy jest „Miś” dzisiaj. Czego sobie, reżyserowi i Państwu życzę.

This entry was posted in Polska. Bookmark the permalink.

4 Responses to Wizjaż, czyli „Ryś”

  1. Tomasz Topa says:

    Czyli generalnie warto?

    Wybieram się na ENEMEFa w przyszłym tygodniu, „Miś”, „Ryś”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” i „Brunet wieczorową porą”. Zapowiada się cała nocka śmiechu:)

  2. IMHO owszem, zdecydowanie warto. Wybieram się zresztą jeszcze raz w przyszłym tygodniu, pewnie po Walęwtynkach. Ten film naprawdę prosi się o ponowne obejrzenie… chyba zresztą jak „Miś” ;)

    A takiego NMF-a to Ci zazdroszczę, choć dorzuciłbym jeszcze „Rozmowy kontrolowane”, żeby był łącznik między tym wszystkim. Zresztą chętnie bym poszedł na właśnie taki ograniczony NMF, składający się tylko z trylogii Ochódzkiego :)

  3. Pingback: bełkot popaprańca

  4. Cezar says:

    Jak dla mnie film naprawdę niezły. Dodam jeszcze, że obsada też nie byle jaka.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>