Kopany entuzjazm

Polska będzie organizować Euro 2012. News dnia, tygodnia, a może i miesiąca. Za piłką kopaną nie przepadam, ale z organizacji powinienem w sumie się cieszyć. Sęk w tym, że mam mocno mieszane uczucia.

Wraz z Ukrainą mamy dostać kilkadziesiąt miliardów euro. To spory zastrzyk gotówki i kasa pozwalająca na budowę nie tylko kilkunastu stadionów od zera, ale również na modyfikację infrastruktury drogowej. W teorii powinno wystarczyć, w praktyce nie jestem pewien, czy mamy ludzi, którzy potrafiliby ową kasę zainwestować — nie mylić z wydać.

Martwi mnie też kwestia wspólnej organizacji z Ukrainą. Nie dlatego, że to Ukraina, ale dlatego, że trzeba będzie współpracować z drugim krajem. Jak wiadomo, współpraca z innymi krajami nie jest ostatnio naszą najmocniejszą stroną.

Mam nadzieję, że to tylko takie sobie marudzenie, a odpowiednia ekipa już przystąpiła do pracy.

This entry was posted in Media, Polska. Bookmark the permalink.

5 Responses to Kopany entuzjazm

  1. dredzik says:

    Marudzisz. Zanim do czegoś dojdzie to rząd się zmieni. A ja będę miał prawie pod domem stadion. Szkoda tylko że zamierzam stąd wyjechać :P

  2. Nie tyle marudzę, co się obawiam — rząd nie ma tu nic do rzeczy.

  3. Krystek says:

    Ja też się trochę obawiam, że cała machina inwestycyjna wystartuje dopiero za 5 12-ta i przez to plany będą zmieniały się w ostatniej chwili. Tutaj nie ma na co czekać. Ale chciałbym, żeby sporo nowej infrastruktury powstało: np. trasa szybkiej kolei z Wrocławia do Warszawy, trochę dróg ekspresowych i autostrad, no i żebyśmy w końcu mieli więcej niż 3-4 (jak w tej chwili) porządne stadiony piłkarskie przystosowane do rozgrywek na światowym poziomie.

  4. Piotrek says:

    A ja mam inne obawy. Rząd już jakiś czas temu zapowiadał, że potrzebny na budowę Stadionu Narodowego w Warszawie miliard weźmie z totolotka. Oczywiście kasa nie pojawi się sama z siebie, tylko totolotek będzie musiał ograniczyć wydatki na wszystkie inne cele społeczno-sportowe, by wpakować ją w budowę jednego giganta.
    Być może marudzę, ale nie jestem przekonany do koncepcji, by budować stadion kosztem iluś tam małych, lokalnych inicjatyw dających tysiącom młodych ludzi jakieś zajęcie, nadzieję na wyjście z biedy, odbicie się od dna. W zamian powstanie stadion, na którym odbędą sie mistrzostwa i praktycznie na tym się skończy. No, może ze dwa razy w roku zagra tam jakaś światowa gwiazda w rodzaju Rolling Stones, czy U2. Podobnie z będzie z budową innych obiektów sportowych. Wprawdzie pieniądze da Unia, ale nie będą to jakieś środki ekstra, które UE dodatkowo wygospodaruje. Po prostu, aby powstał stadion, trzeba będzie w jakimś powiecie zrezygnować z budowy drogi, gdzie indziej odpuścić sobie oczyszczalnię ścieków itp.
    Pamiętajmy też o ogromnym problemie z mieszczącym się na Stadionie Dziesięciolecia Jarmarkiem Europa. To jedno z niewielu miejsc w stolicy, gdzie np. osoby, których nie stać na kupowanie w renomowanych butikach, mogą się tam zaopatrzyć w tanie ciuchy. Na stadionie jest wszystko i to po cenach o wiele niższych niż w normalnych sklepach. Ludzie zjeżdżają tam na zakupy z całego województwa. Co się z nimi stanie, jeżeli to miejsce zostanie zlikwidowane? Wprawdzie kupcy dostaną inną lokalizację, ale to już nie to samo. Zlikwidowanie Jarmarku Europa to likwidacja kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy, które generował stadion. O tym też nie wolno zapominać.

  5. Mniamuśny says:

    Też bym chciał mieć tę nadzieję… Niestety, wychodzi na to, że rację miał Bismarck mówiąc: „Polakom nie można pozwolić, by rządzili się sami” Rządzili się i cokolwiek przedsiębrali. Zaraz zaczną się spory – kto, gdzie, za ile i dlaczego tak tanio. Zaczną się przepychanki i próby wyszarpania czegoś dla siebie. Itd., itp. Ech, oby moje słowa zamieniły się w g…! (Byle nie w ustach :-) )