Dzień hańby

Rząd polski uznał niepodległość Kosowa. Oficjalne tłumaczenie leci mniej więcej tak — musimy iść z innymi krajami UE, wspieramy dążenia niepodległościowe innych narodów i tak dalej. Sensu w tych tłumaczeniach nie widać, ale po kolei:

Jeśli sięgniecie pamięcią kilka lat wstecz, to przypomnijcie sobie 2003 rok. Wtedy podejmowano decyzję w sprawie ataku na Irak i większość państw UE była przeciwko. Wtedy okazało się, że nie musieliśmy iść z innymi krajami UE i nasi żołnierze do dziś siedzą w Iraku. Korzyści z tego nie mamy żadnych, za to koszty spore.

Mówicie, że to było dawno? OK. W 2007 roku kraje europejskie przyjmowały Kartę Praw Podstawowych i jakimś cudem tylko Wielka Brytania i Polska jej nie przyjęły. Jak zatem jest z tym „chodzeniem” z innymi krajami UE, bo zaczynam głupieć…

No dobra, zaczynam głupieć, więc odpuśćmy sobie pierwszy argument. Drugim ma być uznawanie dążeń niepodległościowych innych narodów. Ponieważ nie ma narodu kosowskiego, a jedynie Albańczycy zamieszkujący serbską prowincję, to polski rząd uznał de facto dążenia separatystyczne pewnej grupy narodowościowej zamieszkującej część niepodległego państwa. Rozumiem zatem, że polski rząd konsekwentnie będzie uznawał niepodległość (a przynajmniej autonomię) m.in.:

  • Abchazów — walczących o oddzielenie się od Gruzji
  • Basków — od lat walczących o oddzielenie się od Hiszpanii oraz Francji
  • Czeczenów — walczących o oddzielenie się od Rosj
  • Gagauzów — walczących o oddzielenie się od Mołdawii
  • Katalończyków — walczących o oddzielenie się od Hiszpanii
  • Korsykan — od lat walczących o oddzielenie Korsyki od Francji
  • Kurdów — 25-milionowego narodu bez swojego państwa, któremu w 1920 roku obiecano tereny po Imperium Osmańskim, a którą to obietnicę po 4 latach cofnięto… z powodu ropy
  • Osetyjczyków — walczących o oddzielenie się od Rosji
  • Serbów bośniackich — grupę narodowościową zamieszkującą część niepodległego państwa
  • Somalilandczyków — grupę narodowościową, która de facto ogłosiła niepodległość i oddzieliła się od Somalii
  • Ślązaków — grupy narodowościowej / etnicznej zamieszkującej część niepodległego państwa
  • Tamilów — walczących o oddzielenie się od Sri Lanki
  • Turków cypryjskich — grupę narodowościową, która de facto ogłosiła niepodległość i oddzieliła się od Cypru
  • Tybetańczyków — walczących o oddzielenie się od Chin
  • Ujgurów — walczących o oddzielenie się od Chin

Teraz kilka słów o polskiej paranoi w kontekście historii Kosowa.

Po wojnie domowej w Chorwacji i Bośni uznano Serbów za agresorów. Generalnie słusznie, bo serbskie bojówki i oddziały paramilitarne do szczególnie humanitarnych nie należały, a i armia jugosłowiańska nie zachowywała jakiejś neutralności. Wojna ta skończyła się jednak w 1995 roku wynegocjowanym porozumieniem i od tamtej pory zaangażowane strony starały się jakoś pozbierać.

Władze jugosłowiańskie od 1996 roku zwalczały UÇK — albańskie zbrojne podziemie terrorystyczne. Ponieważ serbską milicję wsparła armia, NATO uznało, że powtarza się historia z Bośni i w 1999 zaatakowało Jugosławię. W taki oto sposób powstał protektorat ONZ, który ani nie powstrzymał Albańczyków przed osiedlaniem się w Kosowie, ani nie powstrzymał Albańczyków przed czystkami etnicznymi i pogromami Serbów i Cyganów.

Po oczyszczeniu terytorium ze zdecydowanej większości „obcych” można było zacząć mówić o „narodzie Kosowarów” oraz „niepodległym Kosowie”, choć podstaw do niepodległości nie ma praktycznie żadnych, za to prawo międzynarodowe raczej wspiera serbski punkt widzenia.

Od dawna kraje Europy Zachodniej walczą z albańską mafią. To m.in. przez Kosowo prowadzą szlaki przerzutu heroiny oraz szlaki handlarzy kobietami. Być może opodatkują się oni na rzecz Kosowa i działań zmierzających w kierunku przyłączenia go do macierzy i budowania Wielkiej Albanii, ale ciężko brać na serio taką formę wpływów budżetowych. Niepodległość Kosowa ma być finansowana przez UE, bo w Kosowie nie ma żadnego przemysłu, a i sami Albańczycy uważają, że „przyjdzie UE i wyrówna”. Co prawda Kosowo ma spore złoża węgla, ale nie są one eksploatowane. Mówi się, że tak naprawdę to bogate złoża węgla stoją za odseparowaniem tej serbskiej prowincji i uczynieniu z niej „niepodległego” państwa, ale czy to prawda…

Nikt nas do uznawania aktu niepodległości Kosowa nie zmuszał, a i nie mamy w tym żadnego interesu. Ostatnią rzeczą powinno być rewidowanie granic ustalonych w Europie po 1945 w połączeniu z łamaniem prawa międzynarodowego. Bezwarunkowe uznanie niepodległości Kosowa to hańba dla polskiego rządu i plama na honorze Polski.

Izvinitie bratja Srbovie, što naša vlada priznala „niezavisimost’” Kosova. Eto tolko predsedatel, vjes poljski ljudi su za Vama, za Srbiju. Da žive Srbija i slavanska družba između Poljakami i Srbami.

This entry was posted in Polska and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>