Wczoraj miały miejsce 2(3) imprezy, na których siedziałem cały dzień. Pierwszą była TMT.Communities’08, następnie przeniosłem się na KreoAulę, po czym dotarłem na Innowatorium & TechCrunch Meetup. Piszę 2(3), bo choć Innowatorium było ciągiem dalszym TMT, to jednak jakościowo było zupełnie inną imprezą.
TMT.Communities’08
Zacznijmy od początku, czyli od TMT. I w tym miejscu powinien być nowy tag HTML zwany <dluga-przerwa-na-papierosa>, oznaczający przemilczenie wielu różnych wyrazów. Było nudno, zimno, głodno, pretensjonalnie i ową nędzę oświetlały tylko czasem jakieś jaśniejsze punkty.
Wprowadzenie moderatora
Nawet niegłupi pomysł o poranku, tyle że zabity przez hasło „2.0″. Przepraszam, ale jak widzę coś z 2.0 w nazwie, to mi się zaczyna zbierać na pawia. Pomijam fakt, że 2.0 nie jest modne, bo przecież czołowi polscy znawcy Internetu już w początkach roku przerzucili się na 3.0. Co prawda z cudzą pomocą, ale nie czepiajmy się… tylko podlinkujmy
Prezentacja WGPW
Interesująca ze względu na rys historyczny, ale raczej średnio pasująca do głównego tematu konferencji.
TechCrunch
Oglądałem, słuchałem… i nic mi w głowie nie zostało. W każdym razie niewiele więcej, niż można sobie wyczytać w różnych serwisach i na blogach.
Belysio
Długa historia o tym, jak to człowiek podróżował po świecie i spotykał ciągle tych samych ludzi. A jak już ich spotykał, to wpadał na różne pomysły. I aplikację zrobił. Do informowania znajomych, że się jest w jakimś miejscu i ma się wolne. Na sali wiało sceptycyzmem i słusznie, bo można sobie status na GG/Tlenie/Jabberze/ICQ/Blipie ustawić. Ewentualnie zadzwonić i wprosić się gdzieś na wódkę.
John Lindsay
Miało być o inżynierii serwisów społecznościowych, ale zero niespodzianek. No, może poza jedną — prowadzący chyba był lekko zaskoczony znikomą popularnością Xinga wśród uczestników imprezy. Celna była reakcja JL na nieustanne wcinanie się Michała F., co zostało skwitowane salwą śmiechu.
SMS Cameron McKenna
Zdecydowanie najlepsza prezentacja, która uratowała całą konferencję. Śmiem twierdzić, że spokojnie można byłoby sobie odpuścić pozostałe prezentacje i rozwinąć tę do pełnych 6 godzin. Bardzo wielu obecnych zdziwiło się, że szereg powszechnie spotykanych zapisów w regulaminie nie ma mocy prawnej. Dało się też zauważyć żywe zainteresowanie problemem odpowiedzialności za treści publikowane w serwisach społecznościowych przez, często anonimowych, użytkowników.
Niestety, dyskusja została zamordowana przez Moderatora, za co ma krechę. Trzeba było nie wcinać się innym i powstrzymać własny słowotok, byłoby ciekawiej.
Panel dyskusyjny I
Za dużo marketoidyzmu i budowania PR, za mało mięsa.
NewConnect Club
Prawdę mówiąc nie zauważyłem, w tym czasie rozmawiałem z prawnikami, co było zdecydowanie bardziej pasjonujące. Zresztą nie ja jeden ten element spotkania sobie odpuściłem. Zainteresowanie wystąpieniem było przyzerowe — spora część uczestników (w tym loża szyderców) wyszła na jakieś jedzenie, zaś wielu obecnych skupiło się wokół stolików z resztkami żarcia oraz kawą i sokami.
Panel dyskusyjny II
Jak część I. Choć chyba ciut ciekawiej, bo w tej części uwagę audytorium przykuł niejaki JP2 — użytkownik N-K z ponoć 800 tysiącami przyjaciół. Nie znalazłem, ale też za długo nie szukałem — najwyższy wynik to było 60 tysięcy.
Zachwyt sali sięgnął zenitu, gdy okazało się, że ów JP2 przyjął do grona swych przyjaciół KOiM.
KreoAula
W skrócie — bez blipcasta bym się chyba pociął. Na szczęście liczne komentarze w czasie rzeczywistym skutecznie poprawiały mi nastrój oraz masowały przeponę. Niestety, uszy zostały boleśnie zmaltretowane przez liczne nawoływania do słuchania. Nawoływania okrutne, bo słuchać musiałem m.in. takich nowotworów językowych:
- brołzowanie
- brołzowanie po kontencie
- buton
- njuslejter
- sposób brołzowania
- tą samą stronę
- półtorej roku czasu
Tyle, niestety, zapamiętałem. Autor tych potworków miał sporo szczęścia: gdyby na sali była Policja Językowa, zostałby utopiony rozstrzelaniem przez powieszenie.
Innowatorium & TechCrunch Meetup
Ze względu na przeciągającą się KreoAulę i małe problemy logistyczne dotarłem z małym opóźnieniem. Udało mi się jednak zapakować na talerz wyśmienitą karkówkę i doskonale przyrządzoną pierś kurczaka (wszystko z grilla) i obejrzeć mecz. Dzięki opóźnieniu i karkówce półgodzinny horror w dużej mierze mnie ominął. Nie ominął chyba Reuptake, bo reagował na boiskową tragedię nader żywo ![]()
Reszta meczu upłynęła przy posilaniu się oraz popijaniu piffa i soczków. Niestety, nastrój spieprzył pewien pajac z Sheffield i w tym momencie właściwie było po imprezie. Większość zebranych zgodnie oświadczyła, że gość nie ma po co wracać na Wyspy, bo nasi tam go znajdą. To stwierdzenie odrobinę podreperowało morale i pomogło dojść do stołu z ciągle przyrządzanym jedzeniem. Świetnym, choć tego wieczoru nawet czarny kawior posypany truflami i płatkami złota nie wydłużyłby imprezy.
O imprezach piszą również:
- Bartek (WebStop)
- Hazan (AntyWeb)
- Kali (fotki z KreoAuli)
- Krzysztof Gibek
- MediaFun (nagranie prezentacji CMC Cameron McKenna)
- MediaFun (nagranie dyskusji z KreoAuli)
- Ols
- Przemek (Auditlog)
- Reuptake (niewiele i w komentarzu)
- Reuptake, tym razem pełnokrwisty wpis
- VaGla (o prezentacji CMC Cameron McKenna)
- @ WebQuatro
PS. Dla zawiedzionych wynikiem meczu na pocieszenie jeden link: Howard, amigo, posłuchaj. Koniecznie z komentarzem #3 autorstwa albiceleste10.
cieszę się, że smakowała Ci karkówka
następnym razem podamy ją już podczas konferencji razem z piwem, co znacznie podniesie Twoją ocenę całej imprezy
sory za ucięcie interesującej prelekcji prawników, ale jest coś takiego jak ramy czasowe, konferencja musiała skończyć się o 16.30 i to właśnie Moderator za to odpowiada – na szczęście odnalazłeś ich na stoisku
Ocenę imprezy podniesie na przykład lepszy dobór prelegentów. Przydaliby się na przykład tacy, którzy wiedzą o czym mówią i dodatkowo potrafią to przekazać. Tutaj mam mały pomysł na uatrakcyjnienie imprezy — Polacy mogliby mówić po polsku, co z pewnością wywołałoby spore zdumienie na sali.
Przydałaby się normalnie działająca klimatyzacja i odrobinę szybsze reagowanie na uwagi uczestników. Być może WGPW ma obowiązek chłodzić pół Warszawy, ale czy naprawdę musiało zaczynać od sali konferencyjnej?
Dorzuć do tego normalne żarcie, do którego nie trzeba się przebijać i o które nie trzeba będzie walczyć. Przepychanie się kilkudziesięciu osób do jednej tacy z kanapkami jest żenujące. Pomijam już fakt, że nie każdy jest amatorem tuńczyka, łososia i kawioru.
O WiFi chyba nie powinienem nawet pisać, bo czy ktoś może sobie wyobrazić imprezę traktującą o Internecie bez możliwości podłączenia się do Sieci? No właśnie, do czwartku sobie nie wyobrażałem…
Ekhem… bardzo żałuję, że pilnowałeś ram czasowych przy najciekawszej prezentacji imprezy. Zaskarbiłbyś sobie olbrzymią wdzięczność obecnych, gdybyś zaczął od samego siebie. Przy redukcji Twoich popisów krasomówczych do minimum prawnicy spokojnie mieliby dodatkowy kwadrans.
[...] toczy się m.in na: blogu Artura Kurasińskiego, na Webstopie, Antywebie, u Mikołajskiego, Jagodzińskiego i pewnie jeszcze w kilku innych miejscach. Tags: blogi, internet, [...]
Byłem na Auli i ten człowiek od „potworków” przynajmniej mówił sensownie – a to nie rzadkie, oj nierzadkie…
papieski profil o którym mówiłem jest tutaj
http://nasza-klasa.pl/profile/10480508
[...] Mikołaj: Brołzuję po kontencie [...]
Czerwcowy triathlon konferencyjny…
Wreszcie mam coś oryginalnego do powiedzenia, więc odkurzam blogaska. Pół zeszłego tygodnia spędziłem na tzw. bywaniu, spijałem miód z ust różnych prelegentów, podjadałem kanapeczki i w ogóle się wykonferencjonowałem za pół roku z ok…
Nie rozumiem tego całego zamieszania natury językowej…
Jakoś na studiach – z zakresu filozofii – uczono mnie, że język służy tylko i wyłącznie do przekazania myśli, z tego względu jest li tylko narzędziem – środkiem, a nie celem samym w sobie, parafrazując Kanta. Dla mnie nie są dziwactwem, czy „spotwornieniem” stwierdzenia: bytuje, nicuje, percypuje, tylko staram się zrozumieć, jaką myśl ze sobą niosą. To, gdy poruszam się w sferze metafizyki. A gdy poruszam się w sferze interfejsów oraz stron WWW, używam na takiej samej zasadzie określeń typu „browsuje”; część contentowa, to też dobre określenie przestrzeni na stronie, w ramach której przedstawiona jest zawartość merytoryczna, stanowiąca o głównej wartości informacyjnej strony.
Button, to po prostu nazwa z zakresu projektowania GUI, tak samo jak radio button (którego polski odpowiednik – przełącznik – raczej nie jest powszechnie używany, stąd nie jest zrozumiały nawet w środowisku).
Newsletter – to był przykład konkretnego słowa, które jest niezrozumiałe dla osób mniej zaawansowanych internetowo. Jakiekolwiek tłumaczenie tego terminu na polski w czasie prezentacji, odebrało by sens przetaczania przykładu – chyba, że ktoś nie zrozumiał o czym mówiłem. Ale może to kwestia tego, że słuchano słów, a nie myśli, któe słowa wyrażały.
Przepraszam, piszesz to serio? Na trzeźwo i w pełni sił umysłowych? Jeśli tak, to chyba pora umierać…
PS. Wykład ex cathedra fantastyczny. Gdyby to było jakąś dekadę temu, cytowałbym go w sygnaturkach.
Piotr Mikołajski pisze: „gdyby na sali była Policja Językowa, zostałby utopiony rozstrzelaniem przez powieszenie” (…) „chyba pora umierać⌔
Gratuluję!
@marekkasperski
A możesz teraz napisać powoli, całym zdaniem, o co się dąsasz w tym ostatnim komentarzu? O swoją nieznajomość tekstów kabaretowych?
@ Mediafun
Dzięki za link, w życiu bym na ten profil nie trafił. Szukałem po różnych kombinacjach JP2, ale byłem za mało przewidujący
Na profil rzuciłem okiem i… właściwie nie wiem, co powiedzieć. Liczba „znajomych” to jedno, ale 517 prezentów po (średnio) 2 złote, to drugie.
OK, zapewne hostowanie tego konta kosztuje ten tysiąc miesięcznie, ale ten profil to najwyraźniej jakies 20% wszystkich prezentów na N-K. Pal licho wiarygodność profilu, o której mówił Marcin, ale to żywa reklama dodatkowych opcji N-K i (docelowo) czysta gotówka dla serwisu.
@ Marek
Właściwie YaaL napisała cały komentarz, jaki miałem zamiar napisać. Od siebie mogę dodać, że to nie sztuka mówić skomplikowanym językiem o sprawach prostych. Sztuką jest mówienie prostym językiem o sprawach skomplikowanych.
Stosowanie poprawnej polszczyzny to nie dyshonor. Ujmą na honorze jest kaleczenie języka ojczystego przez jakąś absurdalną modę na anglicyzmy czy przez braki w słownictwie. Twoje „brołzowanie” jest na jednym poziomie z nowomową partyjną PRL czy PiS, którą świetnie opisywał (i opisuje) profesor Michał Głowiński. I, wybacz sformułowanie, bełkot językowy znakomicie utrudnia zrozumienie tego, co chcesz przekazać.