OK, bez szaleństw, to może być tylko test Google. Jeśli tak, mam nadzieję że wejdzie na stałe do repertuaru. Otóż usiłowałem dziś znaleźć plik, do którego link znalazłem na SlideShare, więc wklepałem następujące zapytanie, którego wynik widać na obrazku:

Pierwszy z podkreślonych linków podaje strony, na których dany plik cytowano… jak również cytowania tych stron. Rzecz bardzo przydatna, gdy sprawdzamy np. rozchodzenie się informacji w Sieci.
Drugi link pokazuje kopie danego pliku. Może się przydać do wyłapania plagiatorów czy ściągnięcia pliku z innej lokalizacji, gdy oryginalna nie jest dostępna. Tak właśnie było w moim przypadku.
Całość działa również w języku polskim.
Na SEOblackhat.com też o tym pisano. Polecam, może wyjaśnić parę rzeczy:
http://seoblackhat.com/2008/08/09/two-important-new-google-ranking-factors/
Przeczytałem, rzeczywiście wyjaśnia kilka rzeczy. Mam nadzieję, że za jakiś czas pozwoli to na ubijanie spamblogów. A jeśli nie ubijanie, to przynajmniej na traktowanie ich jako źródeł kopiujących treści, a nie jako miejsca pierwotnej publikacji.