Mini-Webs ante portas

Marcin Jagodziński wykpiwa sobie ideę „serwisów internetowych by Mango”. Czy słusznie? Moim zdaniem nie do końca.

To nie jest produkt kierowany do ludzi chcących otrzymać profesjonalny serwis firmowy, spełniający określone założenia etc. I naprawdę nie mam na myśli aż tak brzydkich i wyuzdanych wyrażeń, jak aplikacja internetowa. Odbiorcą może być całkiem spora grupa osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą plus wcale liczna grupa tych, którzy na wszystko patrzą przeliczając wydaną „żywą gotówkę”. Obu tym grupom zależy na obecności w Sieci w ogóle, jeszcze nie dojrzeli bądź nie rozumieją, o co chodzi w profesjonalnej obecności w Sieci.

Nasi klienci nie są „techniczni”. Jeśli są, to rzadko i raczej będą to wyjątki potwierdzające regułę. Klienci nie znają się na poprawności kodu, różnicach między przeglądarkami, przejrzystej strukturze, użyteczności, dostępności, SEO i dziesiątkach innych zagadnień. I słusznie, bo gdyby się na tym znali, tworzyliby serwisy internetowe. Podstawowy problem leży w mentalności klienta. Jedni mogą na zaproponowaną cenę kilku tysięcy złotych za nieduży serwis firmowy z kilkudziesięcioma produktami w ~10 kategoriach odpowiedzieć tak:

OK, cena może nie jest najniższa, ale skoro w jej składzie mam domenę, profesjonalny hosting oraz serwis charakteryzujący się rzeczami X, Y i Z, to robimy.

Tak odpowie klient rozumiejący, że za profesjonalną produkcję płaci się profesjonalne stawki. Pewnie nie takie znów niskie, ale z gwarancją jakości, fakturą VAT i zapowiadanymi (oraz oczekiwanymi) efektami.

Zdarzają się jednak i tacy, którzy potrafią poradzić się „fachowca” i wycenę tego samego projektu skomentować (cytat świeży, jak najbardziej autentyczny i dosłowny):

Strona wraz z domeną i hostingiem w Flashu kosztuje ok 200-500 PLN, 15 latek to może robić i administrować bez problemu, wystarczy że pozna podstawy HTML’a. Taką stronę robi się góra w 2 dni.

Taki klient patrzy wyłącznie z perspektywy szeleszczących papierków w portfelu. Nie zrozumie żadnego tłumaczenia o istotności fafnastu czynników, nie załapie konieczności odpowiedniego podejścia do SEO i za cholerę nie pojmie, że warto byłoby np. wysyłać dodatkowe metadane w tle. Z punktu widzenia tego typu klientów strona to właściwie obrazek i od takiego rozumowania blisko do publikowania stron jako PDF-ów czy GIF-ów. Bo niby czemu nie?

To oni będą budować strony firmowe na Mini-Websach. I wyjdą z założenia, że skoro działa, to po co przepłacać. I być może za jakiś czas przyjdą do nas, żebyśmy jednak zrobili im profesjonalny serwis. Jeśli tak, to znaczy że zmądrzeli. Jeśli nie, to i tak nigdy nie staliby się naszymi klientami.

O Mini-Websach piszą również:

This entry was posted in WWW & Net. Bookmark the permalink.

One Response to Mini-Webs ante portas

  1. Paweł says:

    Po obejrzeniu reklamy TV Mango odnoszę wrażenie, ze trzeba być … cóż.. aby ten produkt chcieć. A ilość zdjęć 50szt, to łał. Oczywiście w opisie produktu brak informacji o domenie, hostingu ..jest za to ściek reklamowy. Za 49 zł, to ja kupię książkę i … domenę. Rzeczywiście na hosting mi już nie starczy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>