Niezrozumiany Blackbird

Blackbird się pojawił. Nie, nie SR-71 Blackbird, ale przeglądarka Blackbird, kierowana do czarnej społeczności. Informacja rozeszła się po Sieci, wpisy są bardziej odnotowaniem faktu, niż szukaniem sensacji, a i w tonie są raczej umiarkowane. Ot, kolejna modyfikacja Firefoksa, skierowana do określonej grupy odbiorców. Nic nowego.

Informacja o BlackBirdzie jakoś mnie nie zdziwiła. Nie żebym był aż tak dobrze poinformowany, skąd, po prostu podobne inicjatywy już były. W lipcu ekipa Flocka stworzyła przeglądarkę Flock Glossworld’s first and only fashion/entertainment browser, jak ją opisali. Czym różni się od Flocka? Przede wszystkim różowym kolorem, a oprócz tego m.in. wymianą źródeł pobieranych treści z ESPN.com czy CNET News na Cosmopolitan, Glam.com czy Glamour. Podobnie jest z wydanym w kwetniu Flock Eco-Edition.

Także w Polsce mieliśmy podobne inicjatywy i to w zamierzchłej przeszłości. Pięć lat temu (niemal co do dnia) na alt.pl.mozilla rzuciłem hasło stworzenia zmodyfikowanej wersji na 15 rocznicę powstania Gazety Wyborczej. Nie byłem zresztą pierwszy, o „obrandowanej” wersji mówiono już wcześniej.
Z różnych przyczyn pomysł na Mozillę Wyborczą nie zakończył się sukcesem, ale to inna historia.

Skoro pojawienie się „afroamerykańskiej przeglądarki” mnie nie zdziwiło, to w czym rzecz?

Ano rzecz w lamentach (a nawet lamentacjach), jakie pojawiają się w polskiej blogosferze. Nieliczne na szczęście, ale momentami i tak można mieć wrażenie, że niektórzy chcą być świętsi od papieża.

vBeta

Konrad Hildebrand na vBeta pisze:

Z Blackbirda skorzystać może każdy, jedynie pewna część użytkowników znajdzie tutaj dla siebie więcej. Jednakże powstanie tego typu przeglądarki traktowałbym raczej jako sygnał ostrzegawczy – ktoś tu chce zarabiać na lękach określonej grupy: “Biały internet nie pozwala wam znaleźć tego, czego szukacie, korzystajcie z naszej przeglądarki”. Co będzie następne? Sklepy wyłącznie dla czarnych?

Doprawdy nie wiem, skąd pomysł „zarabiania na lękach określonej grupy”. Afroamerykanie (żeby pozostać w krainie poprawności politycznej) to określona grupa docelowa i nie bardzo wiem, czemu ktoś na tym miałby nie zarabiać. Podobnie jak można zarabiać na upper middle class, Południowcach, wyznawcach tego czy innego odłamu chrześcijaństwa etc. Ta grupa docelowa nie jest jednolita, ale skoro w jakiś sposób daje się opisać (i to daleko bardziej skomplikowany, niż mocna opalenizna), to znaczy że jej wielkość może sugerować sukces.

techNOblog

Z kolei Michał Pręgowski swój tekst na techNOblogu oznaczył m.in. tagiem „zagrożenia”, po czym zaczął roztaczać czarne wizje:

Grupa niezależnych programistów opracowała właśnie Blackbird, produkt dedykowany internautom o czarnym kolorze skóry. Nie jest to żart. [...]

Korzystać może każdy, jednak podstawowa grupa docelowa została określona bardzo wyraźnie: chodzi o Afroamerykanów. Blackbird ma ułatwić dostęp do treści, które mogłyby w szczególności interesować tę grupę etniczną (np. do telewizji internetowych UptownLiveTV, DigitalSoulTV czy ComedyBanksTV). Przeglądarkę wyposażono także w „czarne zakładki” i „czarne wyszukiwanie”. [...]

W czym problem? Najlepiej posłuchać osób szczególnie uprawnionych do zabrania głosu; czarnoskórzy komentatorzy TechCruncha podkreślają na przykład, że taka przeglądarka przyczynia się do segregacji i wzmacnia stereotypy.

Ot, mamy piękny przykład FUD-owania, na szczęście chyba mało groźny. Rozbierzmy go na kawałki…

Autorem tekstu jest Robin Wauters. Belg, którego ciężko podejrzewać o bycie czarnoskórym komentatorem. Sam o przeglądarce wypowiada się w tonie informującym, kończąc notkę stwierdzeniem, że nie jest grupą docelową (I’m definitely not the target audience, so hard to judge).

Komentarze pod tekstem są krytyczne, owszem, tylko ciężko mi je nazwać analizami. Powiedziałbym raczej, że to zalew inwektyw i bezrefleksyjnych stwierdzeń plus mało wybredne dowcipy. Sensownych przemyśleń jest tam parę sztuk i one nie podzielają sugestii dotyczących segregacji rasowej.

Pobrnijmy dalej…

Jak z przekąsem zaznaczył jeden z czytelników TC – nie każdy czarny nadużywa słowa „joł” i ma za idola Tupaca. Przede wszystkim zaś nie potrzeba specjalnego produktu, aby znaleźć i propagować serwisy dedykowane w pierwszej kolejności Afroamerykanom.

Pierwsze zdanie niczego do dyskusji nie wnosi, wszak przeglądarka nie tym ma się charakteryzować. I chyba dobrze by było, gdyby piszący zapoznali się z tym, co oferuje. Drugie stwierdzenie jest… powiedzmy, że przynajmniej mocno dyskusyjne. Wyjdźmy poza kwestie etniczne i podstawmy w miejsce Afroamerykanów inne stwierdzenia, np. coś o informatykach. Głupio tak zabijać setki serwisów z zasobami dla grafików, programistów, deweloperów etc., prawda? OK, ktoś mógłby powiedzieć, że cała ta masa ludzi nie ma specjalizowanego produktu, prawda? Sęk w tym, że ciężko byłoby zrobić taki produkt dla tak zróżnicowanych odbiorców, na dodatek zaawansowanych technicznie / internetowo. W pewnym sensie budują oni sobie te produkty we własnym zakresie, żeby przypomnieć setki rozszerzeń do Firefoksa.

Sprawa jest więc zabawna tylko z pozoru, w istocie problem jest bardzo poważny. Dotyczy między innymi zjawiska grodzenia internetu, nieformalnego okopywania się w swoich kulturach i subkulturach. Dość powiedzieć, że Blackbird nie walczy ze stereotypami, ale wzmacnia je – co gorsze, czyniąc to w imię dobrej sprawy.

O ile moje wcześniejsze komentarze można traktować jak przy^H^H^H czepianie się, tutaj już mamy spore przegięcie. Otóż twierdzenie, że produkt czy usługa kierowane do określonej mniejszości jest wzmacnianiem stereotypów, jest OKDR. Zapraszam, moi drodzy, na krótką lekcję historii. Zamiast podsumowania.

CommunityConnect Inc.

Dawno, dawno temu, 1 września 1999 roku, jeszcze przed pierwszą bańką internetową, niejaki Omar Wasow był (współ)założycielem serwisu Blackplanet.com — serwisu społecznościowego dla Afroamerykanów. Serwis już w drugim miesiącu istnienia odnotował 15 milionów odsłon i w szybkim tempie zdobywał nowych użytkowników oraz uwagę mediów. W kolejnych latach serwis otwierał się na kolejne usługi związane ze swoją niszą.

Mimo olbrzymich sukcesów MySpace i Facebooka przed rokiem wciąż był w ścisłej czołówce i zajmował czwarte miejsce pod względem odwiedzalności według HitWise (Market Share of U.S. Internet Visits to Top 10 Social Networking Websites), wyprzedziło go tylko Bebo. Ruch z ostatnich kilkunastu miesięcy można obejrzeć na Alexa.com i trzeba przyznać, że z rankingiem 916 to nie jest zapomniany serwis.

BlackPlanet.com nie był rodzynkiem. Historycznie pierwszym serwisem był uruchomiony 21 lipca 1997 roku AsianAvenue.com, skierowany do społeczności azjatyckiej. Drugiego października 2000 r. Latynosi otrzymali MiGente.com, który również stał się popularnym serwisem. Dwa kolejne uruchomiono w 2007 roku — 21 lutego GLEE.com (społeczność LGBT), zaś 14 czerwca Faithbase.com (osoby wierzące).

CommunityConnect Inc. zostało kupione w kwietniu tego roku za 38 milionów dolarów przez Radio One.

Na ten temat piszą

PS. Pawle, uruchom KF-a ;o)

This entry was posted in Media, WWW & Net. Bookmark the permalink.

4 Responses to Niezrozumiany Blackbird

  1. byte says:

    A ja się zasadniczo zgadzam z ostatnim z komentarzy. Rozumiem serwisy dla grafików, programistów, miłośników złotych rybek. Nie bardzo widzę sens istnienia serwisów, które są oparte na kryterium rasowym. To faktycznie okopywanie się w getcie, na własne życzenie. Ich popularność do niczego mnie nie przekonuje, co najwyżej zasmuca.

    „85% of African Americans prefer online news and information from the Black perspective”. Tylko mnie to dziwi? „Black perspective”? Wiadomości mają jakąś perspektywę? Rasową w dodatku? Albo są rzetelne albo nie – ich kolor nie powinien mieć znaczenia.

    Dziwne to, no ale to w końcu Ameryka.

  2. Wimmer says:

    Piotr, masz na myśli niektórych rozmówców? :-)

  3. @ Paweł:
    Tak, paru się zalęgło i ja bym ich wywalił. Bez dyskusji i bez tłumaczeń ;)

    @ Byte:
    Ciężko to przetłumaczyć na nasze warunki, bo mimo wszystko nasze społeczeństwo jest dość homogeniczne. Nawet nasze mniejszości nie są ani tak liczne, ani tak odmienne, ale…
    Popatrz na to inaczej: mamy mniejszość niemiecką, która ma swoją prasę, Ślązacy i Kaszubi tworzą swoje wersje Wikipedii, mniejszość ukraińska ma swoje audycje radiowe etc.

    „Uczepmy się” Ślązaków. To wcale liczna grupa etniczna / narodowościowa / regionalna (potrzebne dopisać), o dużym poczuciu odrębności. Czy gdyby powstała śląska przeglądarka, ze zdefiniowanymi odnośnikami do śląskich serwisów etc., to oznaczałoby to zamykanie się w getcie? Przypuszczam, że ogół stwierdziłby, że to ciekawa inicjatywa lokalna i dyskusja skończyłaby się, zanim tak naprawdę byłaby zaczęta.

    A czy wiadomości mają perspektywę? Oczywiście! Przy czym nie tyle same wiadomości, ile sposób ich prezentowania. W Polsce wiele osób narzeka na „warszawocentryczność”, choć pod bardzo wieloma względami Warszawa jest enklawą mocno różniącą się od reszty kraju, a nawet od samego Mazowsza. Nie zdziwiłbym się, gdyby w USA Czarni narzekali na mała ilość informacji, które ich interesują. A jakie to informacje? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie jestem grupą docelową Blackbirda :)

  4. czescjacek says:

    @byte
    „To faktycznie okopywanie się w getcie,”

    no jasne, bo czarny to taki zwirz, co nie umie ocenić, czy funkcje Blackbirda mu się spodobają – po prostu to łyknie i będzie wołał joł.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>