Jak wy…korzystać bloggera

Maciek Budzich wrzucił u siebie (wreszcie dłuższą!) notkę Jak z blogera zrobić frajera albo zasada 3 win (żałosna oferta od mniami.pl). Odsyłam do lektury całości, koniecznie z komentarzami. Tutaj tylko skrót.

O co chodzi?

Chodzi o to, że serwis Mniami.pl złożył autorom wybranych blogów kulinarnych następującą ofertę:

  • Rejestracja w Mniami.pl i dodanie przynajmniej 30 przepisów wraz ze zdjęciami lub filmikami przez okres współpracy (zastrzeżenie, aby to nie było dodanie wszystkich przepisów na raz).
  • Dodanie w swoim profilu do działu ?Ulubione? profilu Mniami.pl na Facebook oraz na blogu.
  • Raportowanie 2 tygodniowe ze zrealizowanych działań (Print screeny, linki, itp.) według przygotowanego przez Nas wzoru.
  • Publikacja informacji na blogu na temat Mniami.pl ? minimum 5 na miesiąc.
  • Publikacja minimum 12 newsów w miesiącu na profilach społecznościowych blogerki odnośnie portalu (np.: linki do ciekawych przepisów, newsów z mniami.pl lub inne).
  • Publikacja minimum 15 informacji w miesiącu na FanPage Mniami.pl (napis na tablicy, komentowanie wpisów).
  • Wysyłka minimum 5 Newsletterów do bazy subskrybentów ? Mniami.pl dostarczy materiały.
  • Zamieszczenie banerów reklamowych (jeżeli Blog ma taką możliwość) na blogu.
  • Inne formy działań zostaną szczegółowo ustalone z blogerką (dopuszczane są jej propozycje pod warunkiem naszej akceptacji).
  • Założenie minimum 6 wątków na forum Mniami.pl oraz komentowanie innych wątków.
  • Forma współpracy: umowa zlecenie
  • Wymagane: 2000 zarejestrowanych użytkowników z polecenia blogerki.

Pozwolę sobie na komentarz do każdego punktu, bo oferta jest doprawdy urzekająca:

1. Rejestracja w serwisie + 30 przepisów. Zakładam, że unikalnych, sensownie opisanych etc. Za tekst tego typu płaci się przynajmniej 50 złotych, w przypadku czegoś unikalnego — w praktyce pisanego na zamówienie — to jest stówa na wejście. I nie ma tu mowy o przeniesieniu praw na inne pola eksploatacji, nie ma mowy o robociźnie, to cena gołego tekstu. Dodajmy do tego 2-3 zdjęcia na potrawę z prawami do wykorzystywania w serwisie i mamy drugą stówkę. Filmów nigdy nie robiłem, ale z natury rzeczy są droższe — trudniej się je robi, trzeba obrobić, zmontować, wrzucić na serwer etc. To oznacza, że punkt pierwszy to już jakieś 6000, jeśli autor da „zniżkę” i jeśli nie wykonuje filmów.

2. O ile dodanie na FB nie jest wielkim problemem (i tak strona znika w morzu innych), o tyle link na blogu to jest całkiem konkretna wartość, choćby z perspektywy SEO. Wycena indywidualna, w zależności od popularności blogu, jego zaindeksowania w Google, PageRanku całego serwisu, częstości występowania w serwisie etc. Przy kilku miesiącach to będzie kilkaset złotych. Powiedzmy, że kilkaset = 500, dla równego rachunku.

3. Raportowanie… to jakaś pomyłka. Kompletna. Tego się nawet nie da wycenić, bo ciężko wyceniać absurdy.

4. Publikacja informacji na temat serwisu — kolejna bzdura. Pomijając kwestię utraty wiarygodności autora, to takie teksty też są odpowiednio wyceniane jako reklama / materiał promocyjny. Ponownie wycena indywidualna i ponownie będzie to solidna kwota — kilkaset złotych miesięcznie. Zgodnie z ustaleniami = 2000 złotych.

5. Publikacja minimum 12 newsów to w praktyce publikacja co drugi dzień. Na taką częstotliwość trzeba sobie zapracować ciekawymi treściami, albo… trzeba za to zapłacić. Nawet jeśli to będzie kilka czy kilkanaście złotych za wpis, to po przemnożeniu przez 4 miesiące mamy kolejne kilkaset złotych.

6. Publikacja minimum 15 informacji w miesiącu na stronie serwisu na FB to proszenie się o spam i śmieci. To wystarczająca kara, niech będzie że to za darmo.

7. Nie każdy ma newslettery, ale jeśli już ktoś rozsyła, to wie jedno — wysyłka newsletterów kosztuje. Wysyłka minimum 5 newsletterów kosztuje 5 razy tyle. To od kilkuset złotych w górę, w zależności od liczby subskrybentów.

8. Za bannery reklamowe się płaci według wskazania cennika. Przy 4 miesiącach to również zaczyna być kilkaset czy nawet kilka tysięcy złotych.

9. Założenie 6 wątków na forum oraz komentowanie innych to również czas, a więc i konkretna kwota. Do uzgodnienia.

10. Inne formy wyceniane są indywidualnie, więc można je pominąć.

Wymóg 2000 zarejestrowanych użytkowników nie podlega komentarzowi, albowiem komentarz podpadałby pod zniesławienie pomysłodawcy.

Doliczyłem się przynajmniej 10 tysięcy złotych + dodatkowych opłat za materiały wideo oraz działania wyceniane indywidualnie. A i tak nie jestem pewien, czy przy warunkach bardzo wyraźnie wskazujących na „chodzenie na pasku” ktoś ryzykowałby popularność swojego blogu. Załóżmy, że tak. Ta astronomiczna kwota to… 2500-3000 złotych netto miesięcznie, czyli biorąc pod uwagę koszt zakupów produktów, przygotowanie potraw, przygotowanie materiałów redakcyjnych itd. cena naprawdę niewielka.

This entry was posted in WWW & Net. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>