Opi w dzisiejszym świetnym wpisie „Świetnie poinformowany kretyn” napisał o czymś, o czym od dawna chciałem skrobnąć. Zjawisku nazywanym roboczo chwila dla debila, ewentualnie perpetuum imbecile.
(more…)
Archive for the ‘Media’ Category
Perpetuum imbecile
Wednesday, February 10th, 2010„Badanie” płatnych blogów
Wednesday, December 16th, 2009Wczoraj wchodzący na jeden z sześciu blogów mogli zobaczyć komunikat o wprowadzeniu płatności. Łączył je wspólny tekst uzasadniający wprowadzenie opłat i wyrażający nadzieję na „dalszy wszechstronny rozwój”.
(more…)
Czytnik eClicto
Wednesday, December 9th, 20094 czerwca 1989
Thursday, June 4th, 2009Wiosna 1989 była bardzo interesująca. Rozmowy Okrągłego Stołu, ich zakończenie, piękna pogoda i wyczuwalne oczekiwanie na coś nowego. Nie bardzo wiadomo, na co, wszak nikt sobie nie zdawał sprawy z tego, co będzie. Kampania wyborcza była niezauważalna, patrząc z dzisiejszej perspektywy. Gazety Wyborczej na oczy nie widziałem, nawet nie wiem, czy docierała do Olsztyna. Pamiętam jedynie stoły rozstawione przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa (mniej kojarzącym — skrzyżowanie Kopernika i Mickiewicza). Rozdawano przy nich karteczki z instrukcją głosowania — kogo na której liście zakreślić. Żałuję, że nie wziąłem tych karteczek… a jeśli wziąłem, to że nie zachowały się do dziś…
Ojciec na wybory poszedł pierwszy i przyniósł do domu wszystkie karty do głosowania. Popatrzyliśmy na nazwiska Solidarności: Sejm obstawiła Grażyna Langowska, Józef Lubieniecki i Zenon Złakowski, Senat Erwin Kruk i Antoni Jutrzenka-Trzebiatowski. Nazwiska, poza ostatnim, pamiętam do dziś. Co ciekawe, pierwsza dwójka sprzyja dziś PiS, trzeci to LPR/Libertas, pozostała dwójka polityką się nie zajmuje. Ale nie ma sensu psucie wspomnień dzisiejszymi wydarzeniami…
Dzięki rodzinnej decyzji dostałem karty wyborcze do ręki i mogłem brać udział w wyborach. Nie tylko wrzucając głos do urny, ale po prostu wypełniając pola krzyżykami. To były moje pierwsze wybory, w których brałem czynny udział. Gdybym zdawał sobie sprawę z ważności i wyjątkowości tego faktu, może zrobiłbym jakieś fotki pamiątkowe, niczym Siwa. Niestety, fotek brak i tylko mam wspomnienia.
Po wyborach zapanował entuzjazm. Wiadomo było, że nadchodzą Zmiany. Nadal niewiele osób wiedziało, na czym mają polegać i jak to wszystko będzie wyglądać. O przystąpieniu do NATO nikt nie myślał, podobnie jak o wejściu do EWG. Ba, to chyba była ówczesna political fiction. Może to i lepiej?
Dziś żal mi trochę, że nie potrafimy w Polsce stworzyć podobnej atmosfery jedności i wspólnie pracować dla dobra kraju. W 1989 roku wydawało się, że wszystko jest możliwe. Nawet jeśli nie natychmiast, to przecież za rok czy dwa na pewno. Być może była to naiwność, ale wolałem ówczesną atmosferę od dzisiejszych przepychanek i wszechobecnej agresji.
Dziennikarstwo internetowe? Tak, ale…
Friday, May 15th, 2009Dominik Kaznowski popełnił dziś wpis pt. „Czy w Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe?”, będący pokłosiem wpisu na temat konkursu NBP na reklamę graficzną konkursu dla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych im. Władysława Grabskiego.
Dominik przepytał „na okoliczność” Michała Bonarowskiego (Onet.pl) oraz Tomasza Bonka (Money.pl), a efekty rozmów opublikował. Całość jest na tyle interesująca, że pozwolę sobie na komentarz. Długi.
Wróćcie porządne media, niekoniecznie stare
Tuesday, April 28th, 2009Artur Kurasiński (masz pecha chłopie, było tyle nie pisać :>) zachwycił się wczoraj wstępniakiem Michała Kobosko z Newsweeka:
Z przyjemnością przeczytałem bardzo ciekawą analizę Michała Kobosko (szefa tego samego Newsweeka o którym ironicznie napisałem, żeby nie czytać). Jest to kolejny tekst, który w sumie mówi bardzo prostą rzecz o ?nowych mediach? z punktu widzenia dziennikarza (czyli przedstawiciela ?starych mediów?) czyli osoby mającej najlepszy ogląd tego co w się dzieje w jego środowisku?
Cóż, ja to samo przeczytałem bez przyjemności. Nie znalazłem tam niczego, czego nie mógłbym przeczytać (i nie przeczytałem) wcześniej. Jeśli tekst MK jest dla Ciebie Arturze ciekawą analizą, to najwyraźniej różnimy się definicją tej ostatniej :>
Ekspierdami Polska stoi
Tuesday, April 28th, 2009Maciek Budzich zapytał na Blipie „kto chce zostać ekspertem„. To świetne podsumowanie nowego serwisu Zapytaj ekspertów, o którym wczoraj poinformował.
Zajrzałem do wspomnianego serwisu i wśród ekspertów zauważyłem nazwiska kilku sieciowych lanserów. Znanych raczej z nachalnej autopromocji i przepisywania cudzych tekstów, niż z posiadania jakiejś rzetelnej wiedzy. Ponieważ serwis nie pozwala na sprawdzenie zadeklarowanego zakresu wiedzy, nie wiem co wpisali. Być może ich krzywdzę i są ekspertami od malarstwa niderlandzkiego, paleoarcheologii czy też języka starocerkiewnosłowiańskiego, kto wie? Jednak znacznie bardziej prawdopodobny jest wysyp ekspertów od blogowania, serwisów internetowych, użyteczności itd., bo przecież to jest proste i zna się na tym każdy.
Serwis ma być promowany wśród dziennikarzy, aby konsultowali się tam w razie wątpliwości. Teoretycznie idea jest słuszna, ale w praktyce widzę wiele problemów.
Pierwsze primo: nie jest to pierwszy taki serwis, od miesiąca istnieją Eksperci dla mediów. Nie jestem pewien, czy na rynku jest miejsce na wiele takich serwisów. Teoretycznie miejsce być powinno, ale praktyka sugeruje coś innego. Sam chyba wolałbym jeden serwis, acz z ludźmi faktycznie mającymi jakąś wiedzę i potrafiącymi ją przekazać w zrozumiały sposób.
Drugie primo: większość dziennikarzy nie ma wątpliwości. Żadnych. Liczne są przypadki przepisywania głupot z Wikipedii, kiepskiego tłumaczenia zmieniającego znaczenie tekstu czy wręcz wycinanie fragmentów, których dziennikarz nie ogarnia. Do korzystania z takiego serwisu potrzeba dziennikarzy, a nie media workerów, którymi de facto stają się osoby zatrudniane przez większość redakcji. O tym będę jeszcze dziś pisał, ale w osobnej blognotce.
Trzecie primo: będąc dziennikarzem chciałbym mieć jakąś gwarancję, że owi eksperci faktycznie znają się na tym, co deklarują. Owszem, teoretycznie dziennikarz jest kryty, bo ekspert pod swoją wypowiedzią się podpisuje. W praktyce jednak w porządnej redakcji to dziennikarz zbierze ochrzan, bo nie zweryfikował swojego eksperta.
Patrząc na punkt 8 regulaminu:
8. Eksperci rekomendowani przez ZFPR — to eksperci różnych dziedzin, których fachowa wiedza potwierdzona jest rekomendacją polskiego Związku Firm Public Relations.
zapis można rozumieć w taki sposób, że wszyscy zarejestrowani eksperci są rekomendowani przez zarządzających serwisem. Być może w planach jest podział ekspertów przez wydzielenie grupy tych zweryfikowanych? Na razie tego podziału nie ma i w szeregach ekspertów można spotkać nawet osobnika doskonale znanego z kradzieży cudzych tekstów.
Podsumowanie
Chętnie będę monitorował rozwój serwisu, ale na razie mam spore wątpliwości, czy się w nim rejestrować. Nie dlatego, że miałbym zostać zalany setkami pytań, takiej popularności serwisów nie przewiduję. Mój komfort psuje obecność paru czarnych owiec, więc raczej zaczekam na wersję, w której umiejętności będą weryfikowane.
My name is Arschloch, Jan Maria Arschloch
Thursday, February 12th, 2009Niedoszły premier z Krakowa dał popis buractwa na lotnisku w Monachium. Z miejsca stał się pośmiewiskiem całej Europy, niestety na pośmiewisko wystawiając współrodaków. Tradycyjnie już nie pomaga jego małżonka, dzielnie zwiększając poziom zażenowania trzeźwo myślących obserwatorów.
Oczywiście koledzy po linii branżowo-ideologicznej wzięli go od razu Jana Marię Rokitę pod opiekę, więc od wczoraj można poczytać szereg hagiograficznych tekstów. Rzućmy okiem na kilka z nich. Od razu uprzedzam, będzie długo.
Niezrozumiany Blackbird
Wednesday, December 10th, 2008Blackbird się pojawił. Nie, nie SR-71 Blackbird, ale przeglądarka Blackbird, kierowana do czarnej społeczności. Informacja rozeszła się po Sieci, wpisy są bardziej odnotowaniem faktu, niż szukaniem sensacji, a i w tonie są raczej umiarkowane. Ot, kolejna modyfikacja Firefoksa, skierowana do określonej grupy odbiorców. Nic nowego.
Informacja o BlackBirdzie jakoś mnie nie zdziwiła. Nie żebym był aż tak dobrze poinformowany, skąd, po prostu podobne inicjatywy już były. W lipcu ekipa Flocka stworzyła przeglądarkę Flock Gloss — world’s first and only fashion/entertainment browser, jak ją opisali. Czym różni się od Flocka? Przede wszystkim różowym kolorem, a oprócz tego m.in. wymianą źródeł pobieranych treści z ESPN.com czy CNET News na Cosmopolitan, Glam.com czy Glamour. Podobnie jest z wydanym w kwetniu Flock Eco-Edition.
Także w Polsce mieliśmy podobne inicjatywy i to w zamierzchłej przeszłości. Pięć lat temu (niemal co do dnia) na alt.pl.mozilla rzuciłem hasło stworzenia zmodyfikowanej wersji na 15 rocznicę powstania Gazety Wyborczej. Nie byłem zresztą pierwszy, o „obrandowanej” wersji mówiono już wcześniej.
Z różnych przyczyn pomysł na Mozillę Wyborczą nie zakończył się sukcesem, ale to inna historia.
Skoro pojawienie się „afroamerykańskiej przeglądarki” mnie nie zdziwiło, to w czym rzecz?
Google News po polsku
Wednesday, September 24th, 2008Po latach oczekiwań mamy wreszcie Google News po polsku. Podobno zawiera informacje z 300 źródeł, ale jak na razie nie dopatrzyłem się ich listy.
O odpaleniu serwisu wiadomo było od tygodnia, choć dokładna data nie była znana. Podawano dość ogólnie początek tego tygodnia lub osobno poniedziałek, wtorek czy środę. W każdym razie dobrze wiedzieć, że ostatnia z dużych usług Google trafiła do Polski.