<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rózga Świętego Mikołaja... &#187; Polska</title>
	<atom:link href="http://piotr.mikolajski.net/category/polska/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://piotr.mikolajski.net</link>
	<description>Przegląd (nie)dostępnych, (nie)funkcjonalnych i (bez)wartościowych stron WWW</description>
	<lastBuildDate>Mon, 31 Oct 2011 08:36:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>Prawda o&#160;Smoleńsku</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/prawda-o-smolensku</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/prawda-o-smolensku#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Jan 2011 17:14:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/?p=500</guid>
		<description><![CDATA[Prawda o&#160;Smoleńsku]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.pravda.ru/photo/album/16037/" title="Prawda o Smoleńsku">Prawda o&nbsp;Smoleńsku</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/prawda-o-smolensku/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Startujemy&#8221; &#8211; lektura obowiązkowa</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/startujemy-lektura-obowiazkowa</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/startujemy-lektura-obowiazkowa#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Jan 2011 20:54:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/?p=498</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Startujemy&#8221; &#8212; lektura absolutnie obowiązkowa. To relacja Jerzego Bahra z&#160;wydarzeń mających miejsce przed i&#160;po katastrofie pod Smoleńskiem. PS. Komentarzy nie zamykam, ale wszystkie agresywne lub wyznające teorie spiskowe zostaną skasowane.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://wyborcza.pl/1,75480,8941828,Startujemy.html" title="Startujemy - rozmowa Teresy Torańskiej z Jerzym Bahrem, byłym ambasadorem RP w Federacji Rosyjskiej">&#8222;Startujemy&#8221;</a> &#8212; lektura absolutnie obowiązkowa. To relacja Jerzego Bahra z&nbsp;wydarzeń mających miejsce przed i&nbsp;po katastrofie pod Smoleńskiem.</p>
<p>PS. Komentarzy nie zamykam, ale wszystkie agresywne lub wyznające teorie spiskowe zostaną skasowane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/startujemy-lektura-obowiazkowa/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy &#8211; 19 finał</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-19-final</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-19-final#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Jan 2011 16:15:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/?p=497</guid>
		<description><![CDATA[Kochani, co jest? Jeszcze żeście nie wpłacili niczego na WOŚP? Nieładnie, ale możecie to nadrobić przez: Złapanie za&#160;komórki i&#160;wysłanie SMS-ów o&#160;treści Serce pod numer 75565. W poniedziałek możecie się SMS-em pochwalić Wpłatę kasy przez Internet ze&#160;strony WOŚP. Kupienie czegoś na &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2011/01/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-19-final">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kochani, co jest? Jeszcze żeście nie wpłacili niczego na <a href="http://www.wosp.org.pl/final/jak_nas_wspierall">WOŚP</a>? Nieładnie, ale możecie to nadrobić przez:</p>
<ul>
<li>Złapanie za&nbsp;komórki i&nbsp;<a href="http://www.wosp.org.pl/final/jak_nas_wspierall">wysłanie SMS-ów o&nbsp;treści <strong>Serce</strong> pod numer <strong>75565</strong></a>. W poniedziałek możecie się SMS-em pochwalić <img src='http://piotr.mikolajski.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>Wpłatę kasy <a href="http://www.wosp.org.pl/final/jak_nas_wspierall">przez Internet</a> ze&nbsp;strony WOŚP.</li>
<li>Kupienie czegoś na <a href="http://www.aukcje.wosp.org.pl/">aukcjach internetowych WOŚP</a>.</li>
<li>Ruszenie tyłka sprzed kompa i&nbsp;wrzucenie gotówki do puszek dzieci zbierających na Orkiestrę.</li>
</ul>
<p>Przypominam, że:</p>
<blockquote><p><strong>W 2011 r. zagramy dla urologii i&nbsp;nefrologii dziecięcej.</strong></p>
<p>Dlaczego urologia i&nbsp;nefrologia? To wyjaśnia nasz ekspert: doc. dr hab. n med. Sylwester Prokurat:</p>
<p>Zależy nam na tym, by wcześniej wykrywać wady układu moczowego u&nbsp;dzieci z&nbsp;możliwością wczesnego rozpoczęcia leczenia i&nbsp;interwencji urologicznej. To bardzo ważne, bo wczesne rozpoznanie może w&nbsp;sposób decydujący wpływać na dalsze losy dzieci, a&nbsp;później osób dorosłych.</p>
<p>W przypadku stwierdzenia wady rozwojowej układu moczowego u&nbsp;małego pacjenta konieczna jest dalsza diagnostyka, w&nbsp;tym badania czynności pęcherza moczowego oraz wczesne leczenie z&nbsp;wykorzystaniem precyzyjnego sprzętu urologicznego, bo dotyczy to między innymi dzieci w&nbsp;okresie noworodkowym i&nbsp;niemowlęcym. (&#8230;)</p></blockquote>
<p>Pamiętajcie, że to nie ideologia, a&nbsp;zbieranie kasy na wyposażenie szpitali. Być może Twoje dziecko skorzysta z&nbsp;tej pomocy &#8212; czego nikomu nie życzę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2011/01/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy-19-final/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Premier vs Internauci lub odwrotnie</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2010/02/premier-vs-internauci-lub-odwrotnie</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2010/02/premier-vs-internauci-lub-odwrotnie#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 22:33:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/?p=461</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie wróciłem i&#160;dzielę się wrażeniami. Niekoniecznie na gorąco, bo kilka godzin minęło. Na pewno na świeżo, bo postanowiłem nie czytać, nie oglądać, nie słuchać etc. Innymi słowy poza kilkoma rozmowami tuż po spotkaniu nie mam pojęcia, jak zostało ono odebrane. &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2010/02/premier-vs-internauci-lub-odwrotnie">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie wróciłem i&nbsp;dzielę się wrażeniami. Niekoniecznie na gorąco, bo kilka godzin minęło. Na pewno na świeżo, bo postanowiłem nie czytać, nie oglądać, nie słuchać etc. Innymi słowy poza kilkoma rozmowami tuż po spotkaniu nie mam pojęcia, jak zostało ono odebrane. Pozwólcie, że relację opiszę w&nbsp;formie odpowiedzi na pytania, w&nbsp;końcu to forma sprawdzana wczoraj i&nbsp;dziś.</p>
<p><span id="more-461"></span></p>
<h2>Czy poszedłeś tam dla lansu?</h2>
<p>Nie. Zresztą nie wiem nawet, czy spotkaniami z&nbsp;politykami można się lansować. Oczywiście są ludzie, którzy będą chcieli się lansować za&nbsp;wszelką cenę, ale mnie proszę zamiatać na osobną kupkę. Stopień ważności polityków w&nbsp;Polsce jest wybitnie przesadzony i&nbsp;tu kamyczek do ogródka mediów. Dziennikarze zaczęli opuszczać salę zaraz po tym, jak Premier musiał wyjść. Co dało dość jasny komunikat &#8212; spotkanie nas interesowało wyłącznie jako show, nie jako pierwsze i&nbsp;historyczne spotkanie przedstawicieli rządu z&nbsp;&#8222;przypadkowym społeczeństwem&#8221;, żeby zacytować byłą posłankę nieistniejącej partii.</p>
<p>Wracając do &#8222;lansu&#8221; &#8212; trzy godziny świecenia reflektora w&nbsp;twarz kojarzy mi się raczej z&nbsp;przesłuchaniem, niż z&nbsp;przyjemnością. Sławy to żadnej nie przynosi, za&nbsp;to pewnie gdzieś w&nbsp;Sieci (lub pod tym wpisem) wylane zostaną na mnie kubły pomyj. Lans jak cholera&#8230;</p>
<h2>Czy można było zadać więcej pytań?</h2>
<p>Nie sądzę. Na sali było kilkadziesiąt osób, więc na każdą średnio przypadały trzy minuty. W tym czasie można zadać jedno pytanie. Teoretycznie mógłbym jeszcze wciąć się 2-3 razy, ale nie miałoby to wielkiego sensu. Raz, że to co chciałem dodać, powiedzieli inni. Dwa, że takie wcinanie się utrudnia wysłuchanie drugiej strony, a&nbsp;naczelnym założeniem takich debat jest wysłuchanie racji drugiej strony, a&nbsp;nie pyskówka i&nbsp;przekrzykiwanie się.</p>
<h2>O co zapytałeś?</h2>
<p>Podstawowym problemem była dla mnie radosna twórczość związana z&nbsp;tworzeniem zapisów 179a. Byli faszyści i&nbsp;ustroje totalitarne, przemknęło godzenie w&nbsp;sojusze &#8212; oba zapisy zniknęły. Jednak ich pojawienie się było dowodem na to, że prawo pisane jest na kolanie i&nbsp;bez zastanowienia się. Ostatnim reliktem tak tworzonych zapisów jest artykuł 179a ustęp 2 punkt 2:</p>
<blockquote><p><strong>treści, które umożliwiają uzyskanie informacji mogących służyć</strong> do dokonania operacji finansowych bez zgody dysponenta środków finansowych przez, dokonywane bez upoważnienia, wpływanie na automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie danych informatycznych lub zmianę, usuwanie albo wprowadzanie nowego zapisu takich danych, w&nbsp;celu osiągnięcia korzyści majątkowej,</p></blockquote>
<p>Wytłuszczony fragment oznacza możliwość zakwalifikowania pod to niemal dowolnych treści, czyli paragraf mogący posłużyć do karania bardzo wielu osób. Oczywiście na podstawie wątłych przesłanek, ale pamiętajmy że sąd według zapisów 179a miał być sądem doraźnym, bez wnikania w&nbsp;detale. Sędzia pozbawiony wiedzy specjalistycznej prawdopodobnie mógłby zatwierdzać każdy taki wniosek.</p>
<p>Tego typu zapisy to bardzo zły znak. Tak stanowione prawo to złe prawo, a&nbsp;w przypadku 179a prawo martwe. Powiedziałem o&nbsp;tym na spotkaniu i&nbsp;mogę powtórzyć tutaj: złe prawo jest gorsze od braku prawa. Złe prawo będzie powszechnie łamane przez obywateli, co podważa zaufanie do państwa oraz jego instytucji. Biorąc pod uwagę ilość złego prawa stanowionego w&nbsp;Polsce nie bardzo możemy sobie pozwolić na kolejne koszmarki prawne.</p>
<p>Podałem przykład książki Mitnicka, bo w&nbsp;myśl zapisów tej ustawy książkę można byłoby nadal rozpowszechniać, ale jej treść umieszczona na stronie WWW podlegałaby wyżej cytowanemu zapisowi. To absurd. Zresztą nie tylko Mitnick podpadałby pod te zapisy, ale spora część serwisów dotyczących psychologii, socjologii, socjotechnikom oraz chyba wszystkie dotyczące bezpieczeństwa sieciowego.</p>
<h2>O co chciałeś zapytać?</h2>
<p>Miałem zamiar poruszyć temat różnicy między postanowieniem pojedynczego sędziego a&nbsp;wyrokiem sądu, ale ten temat po mojej wypowiedzi rozwinął Marcin Cieślak, prezes Internet Society Poland.<br />
Jako tzw. ekspert zewnętrzny Narodowego Programu Foresight Polska 2020 chciałem o&nbsp;nim przypomnieć, albowiem mówiono w&nbsp;nim o&nbsp;gospodarce opartej na wiedzy. W rekomendacjach dla polityki innowacyjnej i&nbsp;naukowej można znaleźć następujący fragment:</p>
<p><em>Społeczeństwo wiedzy i&nbsp;gospodarka na niej oparta wymagają odpowiedniej infrastruktury technicznej i&nbsp;intelektualnej, której podstawą są rozwiązania teleinformatyczne. Nowoczesna teleinformatyka, zarówno sieci komunikacji cyfrowej, oprogramowanie, jak i&nbsp;udostępniane w&nbsp;tych sieciach usługi stały się uniwersalnym, proinnowacyjnym środowiskiem rozwoju przenikającym wszystkie sfery życia.</em></p>
<p>Miałem przygotowane następujące stwierdzenie:<br />
<em>Czy uważa Pan, że wprowadzając mechanizmy blokujące dostęp do treści będziemy w&nbsp;stanie stworzyć społeczeństwo wiedzy? RSiUN będzie blokować dostęp do wielu materiałów dydaktycznych, związanych m.in. z&nbsp;obsługą rozwiązań teleinformatycznych.</em></p>
<p>Pokłosiem tego programu był raport Polska 2030 ministra Boniego i&nbsp;współpracowników. To jedno ze&nbsp;sztandarowych opracowań tego rządu. W raporcie na stronie 228 pada następujące sformułowanie:</p>
<blockquote><p><strong>Niezbędne jest zwiększenie zaangażowania i&nbsp;odpowiedzialności rodziców za&nbsp;wychowanie i&nbsp;edukację dzieci</strong><br />
W wyniku rewolucji przemysłowej szkoły na całym świecie przejęły większą część od-powiedzialności za&nbsp;edukację dzieci. Obecnie można zauważyć, że sobie z&nbsp;tym często nie radzą, rodzice zaś są zazwyczaj niechętni uczestniczeniu w&nbsp;tym procesie i&nbsp;nie-przygotowani do niego.</p></blockquote>
<p>Przygotowałem to na wypadek, gdyby dyskusja potoczyła się w&nbsp;kierunku &#8222;rząd chce pomóc wszystkim obywatelom, którzy boją się o&nbsp;swoje dzieci&#8221;. Żałuję, że nie poszła, bo miałem jeszcze parę podobnych cytatów. Byłby to piękny chwyt, ale niestety, z&nbsp;braku czasu nie udało się. Trochę szkoda, ale czasu poświęconego na znalezienie tych cytatów nie uważam za&nbsp;zmarnowany. Te pytania są nadal aktualne.</p>
<h2>Czy uważasz swój udział za&nbsp;sukces?</h2>
<p>Nie do końca. Zaproszenie otrzymałem koło południa we&nbsp;czwartek, więc czasu na przygotowania zostało mi niewiele. Zadałem ważniejsze z&nbsp;przygotowanych dwóch pytań dotyczących RSiUN. Nie chciałem wpadać innym w&nbsp;środku zdania, więc nie przerwałem ani Premierowi, ani ministrowi Boniemu. Być może niesłusznie.</p>
<h2>Czego spodziewałeś się po debacie i&nbsp;jaki wynik obstawiałeś?</h2>
<p>Prawdę mówiąc obawiałem się, że debata będzie listkiem figowym. To był czarny scenariusz, ale dość prawdopodobny. Trzeba przecież pamiętać, że to spotkanie jest historycznym spotkaniem i&nbsp;mogło się skończyć głośnym &#8222;a my i&nbsp;tak wiemy lepiej, RSiUN zostanie&#8230; bo tak&#8221;. Realistycznie rzecz biorąc oczekiwałem co najwyżej obietnicy przemodelowania fragmentu mówiącego o&nbsp;treściach <em>umożliwiających uzyskanie informacji mogących służyć do dokonania operacji finansowych</em>. Wycofania całości 179a się nie spodziewałem, choć miałem na to cichutką nadzieję.</p>
<h2>Czy wynik debaty jest sukcesem Internautów?</h2>
<p>Tak. Patrząc od środka wystąpiliśmy dość spójnie i&nbsp;wzajemnie kontynuowaliśmy i&nbsp;rozwijaliśmy jeden wspólny wątek. To o&nbsp;tyle istotne, że mogliśmy przecież zadawać pytania od Sasa do Lasa. Oczywiście tak wyglądało to od środka, w&nbsp;moich oczach. Z zewnątrz mogło to wyglądać na chaotyczną gadaninę.</p>
<p>Choć Premier nie przyznał tego wprost, to jednak uznał nasze racje i&nbsp;nasze argumenty. Tym, którzy będą drzeć szaty, bo nie usłyszeli <em>przepraszam ludu mój kochany, zaraz nakażę rozstrzelać tych warchołów, którzy despekt Wam RSiUN-em uczynili</em>, przypomnę jedno: to jest rozmowa z&nbsp;politykiem. Politycy z&nbsp;definicji nie przyznają się do uznania w&nbsp;100% racji drugiej strony. Najczęściej przyznanie racji wygląda właśnie tak, jak w&nbsp;dzisiejszym oświadczeniu Premiera.</p>
<h2>Co dalej?</h2>
<p>Zobaczymy. Obiecano kolejne spotkanie za&nbsp;kilkanaście dni, a&nbsp;w przyszłości cykl spotkań. Być może uda się wspólnie ustanawiać prawa cywilizujące Internet bez pomysłów w&nbsp;stylu 179a. O tym, kto będzie to koordynował, kto będzie prowadził te prace, kto będzie zapraszany regularnie, a&nbsp;kto na konkretne spotkania &#8212; przekonamy się wkrótce.</p>
<h2>Relacje i&nbsp;komentarze</h2>
<p>Postaram się podlinkować wszystkie sensowne komentarze, dyskusje i&nbsp;opinie napisane <strong>po</strong> debacie. Dubli i&nbsp;opracowań powstałych na podstawie innych relacji nie publikuję, podobnie jak tekstów odnoszących się do polityki oraz lamentów że nie puszczono wszystkich komentarzy z&nbsp;Onetu etc.<br />
Lektura większości pyskusji jest średnio przyjemna, ale to było rzeczą wiadomą w&nbsp;100% jeszcze przed debatą. Wątki dyskusyjne zostały umieszczone na końcu.</p>
<h3>Uczestnicy</h3>
<p>KPRM oraz Maciek Budzich, jako gospodarz i&nbsp;organizator, wymienieni są na początku. Reszta uczestników w&nbsp;kolejności alfabetycznej, bez względu na zajmowane stanowisko. Wychodzę z&nbsp;założenia, że każdy korzystający z&nbsp;Sieci jest Internautą, zatem przedstawiciele organizacji pozarządowych także.</p>
<ul>
<li>KPRM &#8212; <a href="http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4132/">Premier z&nbsp;internautami o&nbsp;ustawie hazardowej</a></li>
<li>Maciek Budzich &#8212; brak</li>
<li>Tomasz Barbaszewski &#8212; brak</li>
<li>Jacek Gadzinowski &#8212; <a href="http://www.gadzinowski.pl/premier-tusk-nie-%E2%80%9Esharmonizuje%E2%80%9D-internetu/">Premier Tusk nie &#8222;sharmonizuje&#8221; Internetu?</a></li>
<li>Konrad Gruza &#8212; <a href="http://konradg.net/archiwum/pierwsze-spotkanie-internautow-z-premierem-donaldem-tuskiem/">Pierwsze spotkanie Internautów z&nbsp;Premierem Donaldem Tuskiem</a></li>
<li>Wacław Iszkowski &#8212; <a href="http://www.piit.org.pl/piit2/index.jsp?place=Lead01&#038;news_cat_id=13&#038;news_id=4967&#038;layout=0&#038;page=text">Powstanie Społeczeństwa Informacyjnego. Reminiscencje po spotkaniu z&nbsp;Premierem.</a></li>
<li>Artur Kurasiński &#8212; <a href="http://blog.kurasinski.com/2010/02/07/tylko-u-mnie-cala-prawda-o-debacie/">Tylko u&nbsp;mnie cała prawda o&nbsp;debacie!</a></li>
<li>Daniel Koć &#8212; <a href="http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/">Kocim okiem, czyli internauci z&nbsp;wizytą u&nbsp;premiera</a></li>
<li>Jarek Lipszyc &#8212; <a href="http://lipszyc.pl/2010/02/06/refleksje-po-debacie-z-tuskiem/">Refleksje po debacie z&nbsp;Tuskiem</a></li>
<li>Dominik Łabudziński &#8212; <a href="http://blackouteurope.pl/spotkanie-i-prawda-po-spotkaniu/">Spotkanie i&nbsp;prawda po spotkaniu.</a></li>
<li>Marcin Osman &#8212; <a href="http://www.ventureadventure.pl/wrazenia-po-debacie-zapytaj-premiera/">Wrażenia po debacie ZAPYTAJ PREMIERA</a></li>
<li>Jan Rychter &#8212; <a href="http://jan.rychter.com/blog/2010/2/6/spotkanie-zapytajpremiera-podsumowanie.html">Spotkanie &#8222;ZapytajPremiera&#8221; &#8212; podsumowanie</a></li>
<li>Maciej Szupiluk &#8212; <a href="http://mrmgr.pl/index.php/2010/02/spotkanie-u-premiera-epilog/">Spotkanie u&nbsp;Premiera &#8212; Epilog</a></li>
<li>Jakub Śpiewak &#8212; <a href="http://www.jakubspiewak.pl/2010/02/06/po-debacie-u-premiera-nie-bedzie-cenzury/">Po debacie u&nbsp;premiera ? nie będzie cenzury?</a></li>
<li>Mirosław Usidus &#8212; brak</li>
<li>Piotr VaGla Waglowski &#8212; <a href="http://prawo.vagla.pl/node/8932">Po debacie: wszystko zależy od Was</a></li>
<li>Artur Wyrzykowski &#8212; brak</li>
</ul>
<p>Jeśli przekręciłem czyjeś nazwisko, proszę o&nbsp;sprostowanie i&nbsp;łagodny wymiar kary <img src='http://piotr.mikolajski.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<h3>Obserwatorzy</h3>
<ul>
<li>Michał Bonarowski &#8212; <a href="http://bonarowski.wordpress.com/2010/02/06/bunt-w-przedszkolu/">Bunt w&nbsp;przedszkolu</a></li>
<li>Piotr Fuglewicz &#8212; <a href="http://www.facebook.com/note.php?note_id=328528483941">A mnie się marzy (@ Facebook)</a></li>
<li>Paweł Iwaniuk &#8212; <a href="http://technozgredy.pl/index.php/2010/02/10/odcinek-21-zapytajpremiera-pl/">Odcinek 21: ZapytajPremiera.pl</a></li>
<li>Marcin Kasperski &#8212; <a href="http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/209-Internauci.html">Internauci</a></li>
<li>Sławomir Kasprzak &#8212; <a href="http://taktyczny.net/2010/02/to-wszystko-nie-tak/">To wszystko nie tak</a></li>
<li>Rafał RAFi Krawczyk &#8212; <a href="http://ja.rafi.pl/2010/02/05/po-konferencji-premiera-z-internautami/">Po debacie premiera z&nbsp;internautami</a></li>
<li>Grzegorz Marczak &#8212; <a href="http://antyweb.pl/o-premierze-blogerze-i-blipie-czyli-komentarz-po-debacie/">O Premierze, Blogerze i&nbsp;Blipie czyli komentarz po debacie</a></li>
<li>Referent Publiczny &#8212; <a href="http://publiczny.blox.pl/2010/02/Kto-czyta-Biuletyn-Informacji-Publicznej.html">Kto czyta Biuletyn Informacji Publicznej?</a></li>
<li>Jarosław Rafa &#8212; <a href="http://ultra.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=226">Cenzura powstrzymana!!!</a></li>
<li>Olgierd Rudak &#8212; <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,przywoze;wam;pokoj,40507.html">&#8222;Przywożę wam pokój&#8221;</a></li>
<li>Marcin Sobczyk &#8212; <a href="http://blogs.wsj.com/new-europe/2010/02/05/polish-pm-takes-internet-censorship-debate-offline/">Polish PM Takes Internet Censorship Debate Offline</a></li>
<li>Maciej Szmit &#8212; <a href="http://weblog.maciej.szmit.info/index.php?d=06&#038;m=02&#038;y=10">Po debacie &#8212; chcecie pomysłów no to je macie (1)</a> / <a href="http://weblog.maciej.szmit.info/comments.php?y=10&#038;m=02&#038;entry=entry100207-234007">Pomysły numer 3 i&nbsp;4: ucywilizowanie i&nbsp;reanimacja art 269b oraz retrakcja jako środek karny</a></li>
<li>Tomasz Smykowski &#8212; <a href="http://polishwords.com.pl/blog/2010/8-pytan-po-debacie/">8 pytań po debacie</a></li>
<li>Piotr Szymczak &#8212; <a href="http://szymczak.jogger.pl/2010/02/05/zapytajpremiera-bardzo-pozytywnie/">#zapytajpremiera &#8211; bardzo pozytywnie.</a></li>
<li>Paweł Wimmer &#8212; <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2010/02/Po-debacie-z-premierem-jednak-rozczarowanie.html">Po debacie z&nbsp;premierem &#8211; jednak rozczarowanie</a></li>
</ul>
<h3>Media</h3>
<ul>
<li>Computerworld &#8212; <a href="http://www.computerworld.pl/news/355939/Debata.premiera.z.Internautami.to.poczatek.spoleczenstwa.informacyjnego.w.Polsce.html">Debata premiera z&nbsp;Internautami to początek społeczeństwa informacyjnego w&nbsp;Polsce?</a></li>
<li>Dziennik Internautów &#8212; <a href="http://di.com.pl/news/30213,0,Debata_internautow_z_premierem_zbyt_teatralna.html">Debata internautów z&nbsp;premierem zbyt teatralna?</a></li>
<li>Dziennik.pl &#8212; <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article543243/Tusk_wycofuje_sie_z_cenzury_internetu.html">Tusk wycofuje się z&nbsp;cenzury internetu</a></li>
<li>Gazeta.pl &#8212; <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7533246,Zwyciestwo_internautow__Tusk_zapowiada_usuniecie_Rejestru.html">Zwycięstwo internautów? Tusk zapowiada usunięcie Rejestru</a></li>
<li>Gazeta Pomorska &#8212; <a href="http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100205/KRAJSWIAT/960494101">Czy premier chce cenzurować polski internet? Debata jakiej nie było</a></li>
<li>Gazeta Wyborcza &#8212; <a href="http://wyborcza.pl/1,75478,7534116,Rzad_ulegl_internautom.html">Rząd uległ internautom</a></li>
<li>Media2 &#8212; <a href="http://media2.pl/internet/61235-debata-premiera-z-internautami.html">Debata premiera z&nbsp;internautami</a></li>
<li>Nowe Media &#8212; <a href="http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules.php?name=News&#038;file=article&#038;sid=676">roboczy zapis spotkania</a></li>
<li>Newsweek Polska &#8212; <a href="http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/internauci-vs-tusk--premier-sie-ugial,53253,1">Internauci vs Tusk. Premier się ugiął</a></li>
<li>OS News &#8212; <a href="http://osnews.pl/debata-z-premierem-w-sprawie-cenzury-live/">Odbyła się debata z&nbsp;premierem: Cenzura sieci odroczona</a></li>
<li>Polska The Times &#8212; <a href="http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/218250,tusk-odpuscil-rejestr-stron-i-uslug-niedozwolonych,id,t.html">Tusk odpuścił rejestr stron i&nbsp;usług niedozwolonych</a></li>
<li>Polska The Times &#8212; <a href="http://www.polskatimes.pl/magazyn/218064,prawdziwa-wojna-o-wirtualny-swiat-rozegra-sie-teraz-w-realu,id,t.html">Prawdziwa wojna o&nbsp;wirtualny świat rozegra się teraz w&nbsp;realu</a></li>
<li>Polskie Radio &#8212; <a href="http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul135819.html">Internauci-Tusk 1:0. Cenzura idzie w&nbsp;odstawkę</a></li>
<li>RMF FM / RMF24 &#8212; <a href="http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-tusk-wycofuje-sie-z-rejestru-stron-na-razie,nId,236913">Tusk wycofuje się z&nbsp;rejestru stron. Na razie</a></li>
<li>Rzeczpospolita &#8212; <a href="http://www.rp.pl/artykul/430066_Premier___internauci_na_razie_0_1.html">Premier ? internauci na razie 0:1</a></li>
<li>TVN24.pl &#8212; <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1641815,0,1,premier-zmiekl-rejestru-stron-na-razie-nie-bedzie,wiadomosc.html">Premier zmiękł. Rejestru stron (na razie) nie będzie. Internauci przekonali szefa rządu.</a></li>
<li>Tygodnik Powszechny &#8212; <a href="http://tygodnik.onet.pl/30,0,41000,ustawowy_parawan,artykul.html">Ustawowy parawan</a></li>
<li>vBeta.pl &#8212; <a href="http://vbeta.pl/2010/02/05/debata-tuska-z-internautami-sledz-na-zywo/">Debata Tuska z&nbsp;Internautami &#8212; śledź na żywo / Po debacie Tuska z&nbsp;internautami: Prace nad rejestrem stron niedozwolonych zamrożone</a></li>
<li>Wiadomości24 &#8212; <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rejestr_stron_i_uslug_niedozwolonych_na_razie_nam_nie_grozi_125090.html">Rejestr stron i&nbsp;usług niedozwolonych na razie nam nie grozi</a></li>
<li>WikiNews &#8212; <a href="http://pl.wikinews.org/wiki/Rejestr_stron_i_us%C5%82ug_niedozwolonych_wycofany_z_projektu_ustawy">Rejestr stron i&nbsp;usług niedozwolonych wycofany z&nbsp;projektu ustawy</a></li>
<li>Wirtualna Polska &#8212; <a href="http://tech.wp.pl/kat,1009785,page,3,title,Debata-Premiera-z-internautami,wid,11930191,wiadomosc.html?ticaid=1998d">Debata Premiera z&nbsp;internautami</a></li>
<li>Wprost &#8212; <a href="http://www.wprost.pl/ar/186388/Internauci-premier-reformuje-internet-chociaz-sie-na-nim-nie-zna/">Internauci: premier reformuje internet chociaż się na nim nie zna</a></li>
</ul>
<h3>Zdjęcia i&nbsp;nagrania</h3>
<ul>
<li><a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tusk_moze_rozmawiamy_pozno_ale_nie_za_pozno_125122.html">Fotoreportaż Mateusza Maksiaka</a></li>
<li><a href="http://photo.rychter.com/Fotoreportaze/Debata-zapytajpremiera-022010/11153089_yKeK5#781696416_dYUDR">Fotoreportaż Jana Rychtera</a></li>
<li><a href="http://blip.tv/file/3182287">Pełne nagranie debaty z&nbsp;premierem o&nbsp;RSiUN @ Blip.tv</a></li>
<li><a href="http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules.php?name=Content&#038;pa=showpage&#038;pid=44">Pełne nagranie debaty z&nbsp;premierem o&nbsp;RSiUN @ Nowe Media / Vimeo</a></li>
</ul>
<h3>Wątki dyskusyjne</h3>
<p>Większości nie będę komentował, na ogół nie ma po prostu czego komentować. Choć może warto wyjaśnić jedną rzecz tzw. &#8222;społeczności&#8221; Wykopu. Na spotkania publiczne warto się ubrać w&nbsp;coś nieco bardziej reprezentacyjnego, niż dres. Wiem, że dla większości dres jest najbardziej eleganckim strojem, odpowiednim na każdą okazję. Jednak pewne zasady obowiązują i&nbsp;dżinsy + marynarka to minimum.</p>
<ul>
<li>Blip &#8212; <a href="http://blip.pl/tags/zapytajpremiera">#zapytajpremiera @ Blip.pl</a></li>
<li>Flaker &#8212; <a href="http://flaker.pl/zapytajpremiera">#zapytajpremiera @ Flaker.pl</a></li>
<li>Forum Gazeta.pl &#8212; <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/w,902,106835336,,Zwyciestwo_internautow_Tusk_zapowiada_usunieci_.html?v=2">Zwycięstwo internautów? Tusk zapowiada usunięcie Rejestru</a></li>
<li>Wykop &#8212; <a href="http://www.wykop.pl/link/295812/debata-z-internautami-w-ktorej-internautow-nie-bylo">Debata z&nbsp;internautami w&nbsp;której internautów nie było</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2010/02/premier-vs-internauci-lub-odwrotnie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytnik eClicto</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/12/czytnik-eclicto</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/12/czytnik-eclicto#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 12:23:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[WWW & Net]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/12/czytnik-eclicto</guid>
		<description><![CDATA[Dziś miała miejsce konferencja prasowa firmy Kolporter, prezentująca oficjalnie czytnik eClicto. Dzięki transmisji online miałem okazję oglądać prezentację produktu, zadać pytanie, a&#160;nawet usłyszeć na nie odpowiedź. Pierwsze wrażenia? Nieudana konferencja i&#160;mocno przeciętny produkt. Konferencja Czemu konferencja była nieudana? Mam wrażenie, &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/12/czytnik-eclicto">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś miała miejsce konferencja prasowa firmy Kolporter, prezentująca oficjalnie czytnik <a href="http://www.eclicto.pl/" rel="nofollow">eClicto</a>. Dzięki transmisji online miałem okazję oglądać prezentację produktu, zadać pytanie, a&nbsp;nawet usłyszeć na nie odpowiedź.</p>
<p>Pierwsze wrażenia? Nieudana konferencja i&nbsp;mocno przeciętny produkt.</p>
<p><span id="more-440"></span></p>
<h2>Konferencja</h2>
<p>Czemu konferencja była nieudana? Mam wrażenie, że zbyt wiele osób usiłowało się na niej pokazać, zbyt wiele celów planowano osiągnąć, a&nbsp;całość od samego początku musiała zakończyć się sukcesem. Nie wyszło. Oto garść spostrzeżeń:</p>
<h3>Moderacja czatu</h3>
<p>Kontrola nad wypowiedziami Internautów ma tak naprawdę tylko jeden plus &#8212; można przepuścić wyłącznie pytania, eliminując resztę wypowiedzi. Niestety, takie podejście przynosi więcej strat, niż pożytku. Teoretycznie moderacja jest wygodna dla prezentującego i&nbsp;pozwala na niepublikowanie krytyki. W praktyce drażni Internautów, którzy i&nbsp;tak znajdą sobie inny kanał do komunikacji oraz do publikacji komentarzy. W tym przypadku był to tag <a href="http://blipcast.pl/eclicto">eClicto</a> w&nbsp;serwisie <a href="http://www.blip.pl">Blip</a>. </p>
<h3>Entuzjazm inaczej</h3>
<p>Prowadzący konferencję mieli taki nastrój, jakby to była stypa po produkcie, a&nbsp;nie jego wprowadzanie na rynek. Jeśli oni nie tryskają entuzjazmem, to dlaczego ma nim tryskać klient? Konferencja wyglądała tak, jakby do jej prowadzenia zrobiono w&nbsp;Kolporterze łapankę i&nbsp;nieszczęśliwych pechowców wypchnięto przed żądny krwi tłum.</p>
<h3>Brak przygotowania na trudne pytania</h3>
<p>Rym częstochowski dobrze podsumowuje przygotowanie do odpowiedzi na trudne pytania. Krążyły na blogach od września, więc było wystarczająco wiele czasu, by je pozbierać i&nbsp;przygotować odpowiedzi. Tymczasem moje pytanie o&nbsp;odczytywane formaty spowodowało lekką konsternację wśród prowadzących. Na dwukrotnie zadane pytanie o&nbsp;format Mobipocket odpowiedź nie padła. Na inne pytania odpowiedzi były równie przekonujące, jak nastroje przedstawicieli Kolportera.</p>
<h2>Czytnik</h2>
<p>Czytnik eClicto oparty jest o&nbsp;model <a href="http://wiki.mobileread.com/wiki/EB-600" title="Netronix EB-600">Netronix EB-600</a> z&nbsp;2007 roku. Nie wzbudza mojego entuzjazmu i&nbsp;to z&nbsp;wielu powodów:</p>
<h3>Wyświetlacz</h3>
<p>Do naszych rąk trafia sprzęt potrafiący wyświetlać &#8222;4 odcienie szarości (dithering)&#8221;. W tym samym czasie konkurencja ma 16 odcieni szarości. Teoretycznie to żadna różnica, w&nbsp;praktyce spora. Na dodatek <em>de facto</em> eClicto będzie konkurował w&nbsp;2010 roku, gdy 16 odcieni szarości będzie standardem.</p>
<h3>Pamięć</h3>
<p>Wedle specyfikacji eClicto oferuje &#8222;512 MB pamięci wewnętrznej, w&nbsp;tym 200 MB do wykorzystania&#8221;. Do tego dochodzi gniazdo kart SD o&nbsp;pojemności do 4GB. Ponieważ 4GB to stadard SDHC, to możliwość obsługi kart 4GB oznaczać powinna automatyczną obsługę kart o&nbsp;pojemności do 32GB. Z czego wynika to ograniczenie &#8212; nie mam pojęcia.</p>
<h3>Bateria</h3>
<p>Pozwolę sobie na cytat z&nbsp;instrukcji:</p>
<blockquote><p>Pełna bateria pozwala na odczyt około 500 stron publikacji.</p></blockquote>
<p>Być może jest to dużo w&nbsp;przypadku osób czytających powoli. Osoby czytające ciut szybciej potrafią tyle stron przeczytać w&nbsp;ciągu 1-2 dni. Oznacza to, że na urlop musimy zabierać kolejną ładowarkę.</p>
<h3>Komunikacja</h3>
<p>Kabel USB 2.0. I nic więcej. Na dodatek wszelka komunikacja z&nbsp;urządzeniem musi odbywać się za&nbsp;pomocą oprogramowania. O WiFi czy nawet module GSM można zapomnieć. Być może będzie w&nbsp;kolejnym modelu, ale do czasu jego wprowadzenia marka eClicto będzie się raczej kojarzyć z&nbsp;czymś kiepskim i&nbsp;drogim.</p>
<h3>Obsługiwane formaty</h3>
<p>Ponownie cytat ze&nbsp;strony eclicto.pl (niestety, na nowej stronie tych informacji brak):</p>
<blockquote><p>Wraz z&nbsp;urządzeniem eClicto damy Ci możliwość korzystania z&nbsp;e-księgarni, w&nbsp;której będziesz mógł kupować legalne publikacje, w&nbsp;bezpiecznym formacie EPUB. eClicto pozwoli Ci także na czytanie plików otwartych, między innymi: PDF, TXT, HTML.</p></blockquote>
<p>Od września usiłowałem się dowiedzieć, jakie inne formaty będą czytane przez eClicto. Na konferencji dowiedziałem się, że wspierane formaty to ePub oraz PDF. TXT i&nbsp;HTML także, choć są mniej istotne. Nad innymi Kolporter &#8222;pracuje&#8221;. Co oznacza, że przez trzy miesiące informacja o&nbsp;&#8222;innych formatach&#8221; była wyłącznie ściemą marketingową. Nie lubię, gdy ktoś ściemnia.<br />
Gdyby ktoś chciał napisać, że tym innym formatem jest natywny ECL (eClicto Library?), to tego nie kupuję. Innym formatem jest RTF, ODT, Mobi etc., ale nie wewnętrzne mutacje.</p>
<h3>Możliwości</h3>
<p>Tutaj powinno nastąpić coś, co jest określane mianem <em>długa przerwa na papierosa</em>. Otóż możliwości eClicto sprowadzają się właściwie do odczytu książek w&nbsp;technologii e-papieru. Zatem pozwolę sobie na listę rzeczy, które mogę zrobić w&nbsp;programie iSilo w&nbsp;mojej komórce. Oczywiście zdaję sobie sprawę z&nbsp;różnic między e-papierem i&nbsp;wyświetlaczem komórki. Wiem, że wyświetlacz szybciej męczy oczy etc.. Tyle że w&nbsp;iSilo mogę pobawić się kolorami (łącznie z&nbsp;czarnym tłem i&nbsp;zielonymi literkami, gdybym miał takie życzenie), a&nbsp;i mogę czytać nocą. Coś za&nbsp;coś.<br />
Wracając do możliwości czytnika w&nbsp;komórce:</p>
<ul>
<li>mam automatyczne przewijanie;</li>
<li>mogę ustawić parametry odczytu (łącznie z&nbsp;kolorem czcionki i&nbsp;tła) dla każdej publikacji indywidualnie;</li>
<li>mogę oznaczyć miejsce i&nbsp;mieć możliwość szybkiego tam kliknięcia;</li>
<li>mogę dodać &#8222;zakładkonotatkę&#8221;, wskazującą na konkretny akapit;</li>
<li>mogę czytać teksty zapisane cyrylicą, greką i&nbsp;kilkoma innymi alfabetami (wliczając azjatyckie).</li>
</ul>
<p>Nie wiem, jak odczyt cyrylicy, ale reszty rzeczy eClicto nie potrafi. Tak naprawdę stawia to pod sporym znakiem zapytania jego przydatność.</p>
<h3>Setka książek</h3>
<p>Zaletą czytnika miała być setka książek &#8222;w cenie&#8221;. Do czasu opublikowania listy tytułów informacja ta była wymieniana jako jedna z&nbsp;największych zalet czytnika. Co prawda 999 złotych piechotą nie chodzi, ale setka książek po 9,99 zł za&nbsp;sztukę to jednak jakaś oszczędność. Niestety, <a href="http://blog.eclicto.pl/lista-darmowych-e-bookow-z-pakietu-startowego/" title="Lista darmowych e-booków z pakietu startowego eClicto">lista książek została opublikowana</a> i&nbsp;po raz drugi poczułem się, jak ktoś ewidentnie nabijany w&nbsp;balona. Nie ja jeden, o&nbsp;czym świadczą komentarze pod wpisem. Nie może to jednak dziwić, skoro zdecydowana większość pozycji dostępna jest za&nbsp;darmo w&nbsp;serwisie <a href="http://www.wolnelektury.pl/katalog/">Wolne Lektury</a>.</p>
<h2>Inni piszą:</h2>
<ul>
<li>Referent Publiczny: <a href="http://publiczny.blox.pl/2009/12/eClicto-w-urzedzie.html" title="Referent Publiczny: eClicto w urzędzie">eClicto w&nbsp;urzędzie</a></li>
<li>Paweł Wimmer: <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/12/eClicto-pierwsza-przymiarka.html">eClicto &#8212; pierwsza przymiarka</a></li>
<li>Paweł Wimmer: <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/12/eClicto-oprogramowanie-i-ksiegarnia.html">eClicto &#8212; oprogramowanie i&nbsp;księgarnia</a></li>
<li>Paweł Wimmer: <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/12/eClicto-wlasne-pliki.html">eClicto &#8212; własne pliki</a></li>
<li>Paweł Wimmer: <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/12/Konwersja-z-Worda-do-ePub.html">eClicto &#8212; Konwersja z&nbsp;Worda do ePub</a></li>
<li>Robert Drozd: <a href="http://www.webaudit.pl/blog/2009/eclicto-czytnik-na-ktory-nie-ma-ksiazek/">eClicto &#8212; czytnik, na który nie ma książek?</a></li>
<li>Marcin Malinowski: <a href="http://www.malin.net.pl/projekt-eclicto-ruszyl">Projekt eClicto ruszył</a></li>
<li>TesTeq: <a href="http://biz.blox.pl/2009/12/Noga-czy-glowa.html">Noga czy głowa</a></li>
<li>Blog eClicto: <a href="http://blog.eclicto.pl/wystartowalismy/">Wystartowaliśmy!</a> (polecam zwłaszcza komentarze)</li>
<li>Niżej Podpisany: <a href="http://www.passwordincorrect.com/2009/12/10/porownanie-cen-i-dostepnosci-bestsellerow-2/">Porównanie cen i&nbsp;dostępności bestsellerów [2]</a></li>
<li>Sławomir Krempa: <a href="http://nobooks.home.pl/wordpress/?p=24">eClicto &#8212; spóźniony falstart</a></li>
<li>Artur Kurasiński: <a href="http://blog.kurasinski.com/2009/12/20/eclicto-rewolucji-nie-bedzie/">eClicto &#8212; rewolucji nie będzie</a></li>
<li>Piotr Maj: <a href="http://jdn.pl/node/1904">Czytnik ebooków &#8212; eClicto &#8212; pierwsze wrażenia</a></li>
</ul>
<p><strong>Dodane 10 grudnia 2009:</strong> wpis uzupełniłem o&nbsp;cytaty z&nbsp;instrukcji i&nbsp;nowej strony eClicto.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/12/czytnik-eclicto/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>4 czerwca 1989</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/06/4-czerwca-1989</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/06/4-czerwca-1989#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Jun 2009 09:27:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/06/4-czerwca-1989</guid>
		<description><![CDATA[Wiosna 1989 była bardzo interesująca. Rozmowy Okrągłego Stołu, ich zakończenie, piękna pogoda i&#160;wyczuwalne oczekiwanie na coś nowego. Nie bardzo wiadomo, na co, wszak nikt sobie nie zdawał sprawy z&#160;tego, co będzie. Kampania wyborcza była niezauważalna, patrząc z&#160;dzisiejszej perspektywy. Gazety Wyborczej &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/06/4-czerwca-1989">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiosna 1989 była bardzo interesująca. Rozmowy Okrągłego Stołu, ich zakończenie, piękna pogoda i&nbsp;wyczuwalne oczekiwanie na coś nowego. Nie bardzo wiadomo, na co, wszak nikt sobie nie zdawał sprawy z&nbsp;tego, co będzie. Kampania wyborcza była niezauważalna, patrząc z&nbsp;dzisiejszej perspektywy. Gazety Wyborczej na oczy nie widziałem, nawet nie wiem, czy docierała do Olsztyna. Pamiętam jedynie stoły rozstawione przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa (mniej kojarzącym &#8212; skrzyżowanie Kopernika i&nbsp;Mickiewicza). Rozdawano przy nich karteczki z&nbsp;instrukcją głosowania &#8212; kogo na której liście zakreślić. Żałuję, że nie wziąłem tych karteczek&#8230; a&nbsp;jeśli wziąłem, to że nie zachowały się do dziś&#8230;</p>
<p>Ojciec na wybory poszedł pierwszy i&nbsp;przyniósł do domu wszystkie karty do głosowania. Popatrzyliśmy na nazwiska Solidarności: Sejm obstawiła Grażyna Langowska, Józef Lubieniecki i&nbsp;Zenon Złakowski, Senat Erwin Kruk i&nbsp;Antoni Jutrzenka-Trzebiatowski. Nazwiska, poza ostatnim, pamiętam do dziś. Co ciekawe, pierwsza dwójka sprzyja dziś PiS, trzeci to LPR/Libertas, pozostała dwójka polityką się nie zajmuje. Ale nie ma sensu psucie wspomnień dzisiejszymi wydarzeniami&#8230;</p>
<p>Dzięki rodzinnej decyzji dostałem karty wyborcze do ręki i&nbsp;mogłem brać udział w&nbsp;wyborach. Nie tylko wrzucając głos do urny, ale po prostu wypełniając pola krzyżykami. To były moje pierwsze wybory, w&nbsp;których brałem czynny udział. Gdybym zdawał sobie sprawę z&nbsp;ważności i&nbsp;wyjątkowości tego faktu, może zrobiłbym jakieś fotki pamiątkowe, niczym <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/u/siwa.html">Siwa</a>. Niestety, fotek brak i&nbsp;tylko mam wspomnienia.</p>
<p>Po wyborach zapanował entuzjazm. Wiadomo było, że nadchodzą Zmiany. Nadal niewiele osób wiedziało, na czym mają polegać i&nbsp;jak to wszystko będzie wyglądać. O przystąpieniu do NATO nikt nie myślał, podobnie jak o&nbsp;wejściu do EWG. Ba, to chyba była ówczesna <em>political fiction</em>. Może to i&nbsp;lepiej?</p>
<p>Dziś żal mi trochę, że nie potrafimy w&nbsp;Polsce stworzyć podobnej atmosfery jedności i&nbsp;wspólnie pracować dla dobra kraju. W 1989 roku wydawało się, że wszystko jest możliwe. Nawet jeśli nie natychmiast, to przecież za&nbsp;rok czy dwa na pewno. Być może była to naiwność, ale wolałem ówczesną atmosferę od dzisiejszych przepychanek i&nbsp;wszechobecnej agresji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/06/4-czerwca-1989/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziennikarstwo internetowe? Tak, ale&#8230;</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/05/dziennikarstwo-internetowe-tak-ale</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/05/dziennikarstwo-internetowe-tak-ale#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 May 2009 20:00:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[WWW & Net]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/05/dziennikarstwo-internetowe-tak-ale</guid>
		<description><![CDATA[Dominik Kaznowski popełnił dziś wpis pt. &#8222;Czy w&#160;Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe?&#8221;, będący pokłosiem wpisu na temat konkursu NBP na reklamę graficzną konkursu dla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych im. Władysława Grabskiego. Dominik przepytał &#8222;na okoliczność&#8221; Michała Bonarowskiego (Onet.pl) oraz Tomasza Bonka (Money.pl), &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/05/dziennikarstwo-internetowe-tak-ale">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kaznowski.blox.pl/">Dominik Kaznowski</a> popełnił dziś wpis pt. <a href="http://kaznowski.blox.pl/2009/05/Czy-w-Polsce-istnieje-dziennikarstwo-internetowe.html">&#8222;Czy w&nbsp;Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe?&#8221;</a>, będący pokłosiem wpisu na temat <a href="http://kaznowski.blox.pl/2009/05/NBP-misja-inaczej.html">konkursu NBP na reklamę graficzną konkursu dla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych</a> im. Władysława Grabskiego.</p>
<p>Dominik przepytał &#8222;na okoliczność&#8221; Michała Bonarowskiego (Onet.pl) oraz Tomasza Bonka (Money.pl), a&nbsp;efekty rozmów opublikował. Całość jest na tyle interesująca, że pozwolę sobie na komentarz. Długi.</p>
<p><span id="more-433"></span></p>
<blockquote><p>10 dni temu napisałem wpis o&nbsp;konkursie NBP dla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych. Konkurs nie posiada odrębnej kategorii dla internetu, choć jak ustaliłem na podstawie późniejszej korespondencji mailowej z&nbsp;przedstawicielami NBP â do konkursu mogą zgłosić się dziennikarze z&nbsp;portali internetowych (w kategorii prasa ogólnopolska i&nbsp;agencje prasowe).</p>
<p>W konkursie nie mogą brać udziału blogerzy (no, chyba że przez przypadek ktoś uzna ich za&nbsp;dziennikarzy).<br />
Jednak w&nbsp; związku z&nbsp;samym wpisem, korespondencją z&nbsp;bankiem oraz tak zwaną zastaną sytuacją zacząłem się zastanawiać czy w&nbsp;Polsce w&nbsp;ogóle istnieje coś takiego jak dziennikarstwo internetowe (nie mylić z&nbsp;obywatelskim)?</p></blockquote>
<p>Nie wiem, czy w&nbsp;ogóle istnieje coś takiego, jak &#8222;dziennikarstwo internetowe&#8221;. Dziennikarstwo to dziennikarstwo, podstawy pracy dziennikarskiej są identycznie, niezależnie od medium. Oczywiście można mówić o&nbsp;dziennikarzach prasowych, radiowych i&nbsp;telewizyjnych, więc chyba także o&nbsp;internetowych. Dla klarowności dyskusji można jednak przyjąć, że dziennikarstwo internetowe istnieje. </p>
<blockquote><p>Większość materiałów pojawiających się w&nbsp;necie, to przeklejki informacji prasowych, agencyjnych itp. Tu i&nbsp;tam pojawiają się inne formy np. wywiady, publicystyki niemal nie ma tą rolę przejęły blogi. Od czasu do czasu ktoś zrobi jakiś materiał wideo.</p></blockquote>
<p>Z tego właśnie powodu osoby pracujące w&nbsp;mediach internetowych powinny być nazywane &#8222;media workerami&#8221;, a&nbsp;nie dziennikarzami. Termin nie jest nowy, ale w&nbsp;Polsce właściwie stosowany nie jest. Mam wrażenie, że z&nbsp;premedytacją, bo dzięki temu można sugerować odbiorcom istnienie wielkich zespołów dziennikarskich. Jeśli jednak spojrzymy na treści generowane przez stacje telewizyjne czy wielkie portale internetowe, coś nie gra.</p>
<blockquote><p>Wracając jeszcze na chwilę do blogów, nasuwają mi się dwa pytania:</p>
<ol>
<li>Czy i&nbsp;w jakiej sytuacji bloger może/powinien być traktowany jako dziennikarz.</li>
<li>Jeśli zawodowy dziennikarz mediów tradycyjnych pisze bloga, to w&nbsp;dalszym ciągu jest to dziennikarstwo czy już pamiętnik nastolatki?</li>
</ol>
</blockquote>
<p>Ad.1 Blogger może być traktowany jako dziennikarz, choć niekoniecznie powinien być tak traktowany z&nbsp;automatu. Wszystko zależy od formy, treści, tematyki etc. więc ciężko uogólniać. Z pewnością jednak znalazłyby się w&nbsp;Polsce dziesiątki czy setki bloggerów, którzy spokojnie mogliby pracować w&nbsp;mediach tradycyjnych. W wielu wypadkach produkują teksty znacznie lepsze merytorycznie od swoich &#8222;papierowych&#8221; kolegów.</p>
<p>Ad.2 Jak wyżej. Fakt, że ktoś ma etat &#8222;w papierze&#8221;, nie czyni automagicznie wszystkich działań dziennikarskimi. Innymi słowy jego blog może być częścią pracy dziennikarskiej, dobrą publicystyką etc., ale równie dobrze może być pamiętnikiem nastolatki. Dociekliwi z&nbsp;pewnością znaleźliby blogi znanych dziennikarzy, w&nbsp;których poziom merytoryczny tekstów nie odbiega od wynurzeń &#8222;róshoffego blogaffka&#8221;.</p>
<h3>Michał Bonarowski (były RedNacz Onet.pl)</h3>
<blockquote><p>Czy blogerzy to dziennikarze? Nie zawsze, ale jeśli pełnią funkcje dotychczas znane z&nbsp;mediów tradycyjnych (dostarczanie informacji, kontrola społeczna, komentowanie wydarzeń, itp.), to czemu urzędnicy a&nbsp;czasem i&nbsp;biznes odmawiają im tego prawa? Wbrew pozorom kierują się racjonalizmem. Media tradycyjne nadal utrzymują,  że tylko one mają monopol na pośrednictwo w&nbsp;społecznym obiegu informacji. Tak pokazują rzeczywistość, by było to oczywiste jak dwa i&nbsp;dwa to cztery. I widz, czytelnik czy słuchacz zwykle wierzy w&nbsp;ten przekaz, bo nie każdy ma ochotę kwestionować zastany porządek. Koło się zamyka.</p>
<p>Co w&nbsp;tym wszystkim mają zrobić blogerzy? Nic poza rzetelną, organiczną pracą i&nbsp;tworzeniem wokół swoich blogów coraz większych grup dyskutantów + nowej publiczności nastawionej na dzielenie się poglądami i&nbsp;emocjami, a&nbsp;nie tylko na odbiór. Zmiana postrzegania znaczenia blogerów nie nastąpi raczej skokowo, tylko ewolucyjnie. Po prostu któregoś dnia konsumenci mediów stwierdzą, że bardziej ufają swoim blogerom niż gazecie czy telewizji. O ile tak się stanie, bo to wcale nie jest tak pewne.</p></blockquote>
<p>MB słusznie mówi, że w&nbsp;postrzeganiu blogów nie będzie żadnej rewolucji, a&nbsp;raczej ewolucja. Tradycyjne media okopują się na stanowiskach &#8222;tylko my dajemy rzetelne treści&#8221; i&nbsp;wytaczają ciężkie działa przeciwko serwisom internetowym. Zainteresowani mogą zajrzeć do poprzedniego wpisu &#8222;<a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare">Wróćcie porządne media, niekoniecznie stare</a>&#8222;.<br />
Takie podejście (&#8222;my OK, Internet be&#8221;) nic nie da, bo tego stanowiska nie da się obronić. Tradycyjne media muszą ewoluować, bo świat wokół nich się zmienia. Aż ciśnie się na usta &#8222;praw fizyki pan nie zmienisz i&nbsp;nie bądź pan głąb&#8221;. Liczne upadki pism komputerowych jasno pokazują, czym kończy się brak ewolucji. Proces wydawniczy czynił informacje ze&nbsp;świata dawno nieaktualnymi, a&nbsp;ograniczona liczba stron utrudniała pisanie analiz. Brak specjalizacji przestawał zadowalać odbiorców, którzy znajdowali takie treści na blogach. Część z&nbsp;nich wyewoluowała w&nbsp;specjalistyczne serwisy, którym udaje się utrzymywać, m.in. dzięki wsparciu czytelników. Z tego też względu uważam, że przerzucenie zaufania z&nbsp;media tradycyjne na blogi to nie kwestia &#8222;czy&#8221; ale &#8222;kiedy&#8221;.</p>
<p>Zgadzam się ze&nbsp;stwierdzeniem, że dojście do tego etapu wymaga budowy marki/świadomości/nazwiska. Sprzyja temu przede wszystkim rzetelność i&nbsp;wytrwałość. Co prawda w&nbsp;Polsce nadal można błyskawicznie zdobyć popularność, to jednak gdy nie jest ona wspierana wiedzą i&nbsp;pracą, bardzo szybko niknie.</p>
<blockquote><p>Ci którzy uznają portal i&nbsp;wortale za&nbsp;proste maszynki do mielenia agencyjnych treści mogą być wkrótce bardzo zaskoczeni. W ciągu ostatnich kilku lat te redakcje zostały wzmocnione profesjonalistami, a&nbsp;kreowanie i&nbsp;przygotowanie tematów coraz częściej dorównuje lub nawet przewyższa poziomem media tradycyjne. Jeśli dodamy do tego szybkość reakcji, to mamy mieszankę wybuchową: media bez obciążeń publikujące wiadomości, komentarze, reportaże, relacje szybciej, niż media tradycyjne.</p></blockquote>
<p>Ciężko mi się zgodzić z&nbsp;pierwszą częścią tego akapitu. Co prawda nie przeglądam uważnie wszystkich portali, ale nie sądzę aby przeglądana przeze mnie Gazeta.pl była jakimś wyjątkiem od reguły. Przeglądana z&nbsp;coraz większą niechęcią, bo nie widzę po treściach wzmocnienia portalu profesjonalistami. Stanowczo zbyt często widuję brak korekty, a&nbsp;nawet materiał przypominający wersję roboczą. Nagminne są również powtórzenia (czasem całych akapitów jeden pod drugim), że o&nbsp;skandalicznych błędach stylistycznych czy (o zgrozo!) ortograficznych nie wspomnę. Przyczyną zrównania poziomu redakcyjnego portali z&nbsp;mediami tradycyjnymi może być obniżenie jakości pracy tych ostatnich. Uważni widzowie / czytelnicy wiedzą, o&nbsp;czym mówię. Przykładem niech będzie materiał o&nbsp;Google Street View wyemitowany w&nbsp;dzisiejszych Faktach TVN.</p>
<p>Oczywiście fragment o&nbsp;szybkości reakcji jest jak najbardziej słuszny. Nawet telewizyjne kanały informacyjne nie są w&nbsp;stanie przekazywać informacji tak szybko i&nbsp;w takiej ilości, w&nbsp;jakiej są to w&nbsp;stanie zrobić serwisy internetowe. Szczególnie widać to przy porównaniu pism i&nbsp;serwisów branżowych / tematycznych. Podobnie zgadzam się z&nbsp;resztą jego wypowiedzi.</p>
<h3>Tomasz Bonek (redaktor naczelny Money.pl)</h3>
<blockquote><p>Zaciera się granica między rodzajami dziennikarstwa. Kiedyś mówiliśmy o&nbsp;telewizyjnym, radiowym, prasowym. Teraz pojawił się termin: internetowe, który &#8212; śmiało można powiedzieć &#8212; łączy trzy poprzednie i&nbsp;wzbogaca je o&nbsp;nowe cechy. Ale dziennikarstwo to dziennikarstwo, niezależnie od tego, gdzie się je uprawia. Zmienia się tylko nośnik przekazu. Cechy podstawowe są natomiast wspólne, a&nbsp;bez znaczenia jest to, czy dziennikarz pracuje dla telewizji, prasy, radia, czy portalu internetowego &#8212; specjalnie podkreślę tutaj słowa: dla portalu.</p></blockquote>
<p>Polemizowałbym. Owszem, dziennikarstwo to dziennikarstwo, pisałem o&nbsp;tym wcześniej, ale są jednak różnice zależne od środka przekazu. Podstawy są wspólne, ale umiejętności warsztatowe dla każdego ze&nbsp;środków przekazu są inne. Dobry radiowiec nie musi się sprawdzić w&nbsp;telewizji, a&nbsp;pokazywanie się w&nbsp;okienku nie jest równoznaczne z&nbsp;umiejętnością pisania tekstów. Autor &#8222;papierowych&#8221; tekstów, podobnie jak jego koledzy z&nbsp;RTV nie muszą sprawdzić się w&nbsp;Internecie. Działa to we&nbsp;wszystkie strony i&nbsp;rzadko zdarzają się osoby, których talent można wykorzystać niezależnie od medium.</p>
<blockquote><p>Powiem przewrotnie: dziennikarzem jest się niezależnie od tego, co i&nbsp;jak się robi, ale gdzie się to publikuje. Dziennikarz tworzy dla mediów, a&nbsp;internet medium nie jest, tak samo jak nie jest nim druk, czy eter! Medium są portale internetowe, stacje telewizyjne i&nbsp;radiowe.</p></blockquote>
<p>Cóż, to stwierdzenie jest tak bardzo przewrotne, że aż oderwane od realiów. Owszem, w&nbsp;Polsce każda osoba podpisująca się pod jakimś materiałem automagicznie staje się dziennikarzem. Ba, może nawet zdobywać nagrody dziennikarskie czy startować w&nbsp;konkursach w&nbsp;kategorii prezentera telewizyjnego. Sęk w&nbsp;tym, że to sytuacja postawiona na głowie.<br />
Żyjemy w&nbsp;kraju, w&nbsp;którym pogodynka czy spikerka wiadomości stają się gwiazdami. Wyłącznie dlatego, że pokazują się w&nbsp;okienku, bo przecież ich odpowiedniki z&nbsp;radia czy prasy (że nie wspomnę o&nbsp;innych dziedzinach życia) dostępują &#8222;zaszczytu gwiazdorstwa&#8221; rzadko. Jakże często owo gwiazdorstwo nie ma nic wspólnego z&nbsp;dokonaniami zawodowymi, a&nbsp;jedynie z&nbsp;urodą bądź udziałem w&nbsp;programie rozrywkowym. Wspomniane gwiazdy niemal natychmiast stają się autorytetem w&nbsp;swojej dziedzinie, choć 2-3 dekady temu terminowałyby w&nbsp;redakcji najwyżej na stanowisku gońca.</p>
<p>Dziennikarzem nie czyni redakcja, dziennikarzem czynią dokonania. Człowiek piszący teksty na zlecenie (określonej firmy, służb, polityka) nie jest dziennikarzem, choćby pracował w&nbsp;największej nawet redakcji. Dziennikarzem będzie natomiast osoba pisząca niezależne teksty dla pisma czy serwisu lokalnego. Podobnie człowiek przeredagowujący depesze PAP będzie <em>media workerem</em> niezależnie od tego, czy robi to w&nbsp;Money.pl, Polityce, TVN24 czy NewSuperHiperMediaPortal.eu.</p>
<blockquote><p>Dziennikarstwo portalowe (zaryzykuję takie określenie) dopiero w&nbsp;Polsce się rozwija. Redakcje, w&nbsp;zdecydowanej większości portali, tworzą redaktorzy, którzy ograniczają się do zmiany tytułów i&nbsp;lekkiego przeredagowywania depesz agencyjnych, bądź pisania omówek z&nbsp;dzienników, czasopism, programów telewizyjnych.</p></blockquote>
<p>Nie wiem, czy można mówić o&nbsp;dziennikarstwie portalowym, to raczej zwykłe opracowywanie tekstów, dalekie od dziennikarstwa. W takich redakcjach rzeczywistych dziennikarzy jest jak na lekarstwo, pracujący tam to wspominani już (do znudzenia) media workerzy. Gdyby ktoś chciał się na mnie obrazić za&nbsp;te stwierdzenia, proponuję najpierw lekturę <a href="http://www.kapuscinski.info/page/wywiady/36">wywiadu z&nbsp;Ryszardem Kapuścińskim</a>.</p>
<blockquote><p>W Polsce dziennikarzy publikujących w&nbsp;portalach nie szanuje się tak samo, jak tych z&nbsp;gazet, radia, czy telewizji. Przynajmniej nie szanują nas jeszcze wszystkie kręgi, szczególnie polityczne. Nie wszyscy uświadamiają sobie rolę internetu i&nbsp;jego siłę. Nadal działa magia szklanego ekranu, mikrofonu, czy zdjęcia na okładce dziennika. Nie działa jeszcze magia Googla, jako pierwszego źródła wiedzy i&nbsp;opinii. A to dlatego, że spora grupa osób ze&nbsp;świecznika, na co dzień z&nbsp;internetu nie korzysta. W najbliższych latach to się zmieni. Zacznie więc zyskiwać na znaczeniu dziennikarstwo portalowe. I to bardzo szybko. Jest więc jeszcze czas na zakładanie nowych mediów internetowych w&nbsp;Polsce.</p></blockquote>
<p>Nie jestem przekonany, czy wyznacznikiem poszanowania i&nbsp;pozycji jest uwaga polityków. Tę, moim zdaniem oczywiście, można wymusić, rejestrując &#8222;polityczne&#8221; serwisy internetowe jako prasę. Prawo zobowiązuje do udzielenia odpowiedzi w&nbsp;określonym czasie, a&nbsp;jej brak można zaskarżyć. To oczywiście może wymagać czasu i&nbsp;pracy, ale bez tego nie da się wyrobić marki. Śmiem jednak twierdzić, że wystarczy kilka celnych artykułów analizujących sprzeczności w&nbsp;wypowiedziach polityków (rządu czy opozycji, bez znaczenia) i&nbsp;już serwis będzie zauważany.</p>
<p>Brak poszanowania braci dziennikarskiej wśród ludzi ma wiele przyczyn. Można wśród nich odnaleźć gwiazdorstwo (a raczej gwiazdorzenie), omnipotencję, brak przygotowania merytorycznego czy brak obiektywizmu. Między innymi oczywiście, bo lista jest długa i&nbsp;wciąż ktoś dorzuca do niej nową linijkę. Nie można też zapomnieć o, jakże w&nbsp;Polsce popularnym, anonimowym wyżywaniu się na forach dyskusyjnych. To także obniża szacunek do dziennikarzy, choć przecież nawet w&nbsp;rynsztoku anonimowej bluzganiny można odnaleźć merytoryczną krytykę. Boleję nad tym wszystkim, ale mogę jedynie zaproponować porządne wykonywanie swojej działki.</p>
<blockquote><p>Od dziennikarstwa, należy oddzielić natomiast dziennikarstwo obywatelskie. Niezwykle potrzebne, ale jednak z&nbsp;dziennikarstwem, co do zasady, mające niewiele wspólnego. Cenię blogi, mam kilka ulubionych, bo są świetnym źródłem informacji, edukują, zderzają opinie, itp. Ale publikacji na blogu dziennikarstwem nie nazwę, nawet jeśli będą to wpisy specjalisty z&nbsp;danej dziedziny, albo dziennikarza publikującego w&nbsp;&#8222;starych&#8221; mediach.</p></blockquote>
<p>Ciężko zgodzić się z&nbsp;tym akapitem. Dziennikarstwo obywatelskie to również dziennikarstwo, gdy piszący spełnia wymogi warsztatowe. Praca bez wynagrodzenia nie czyni przecież efektów tej pracy gorszymi. Podobnie miejsce publikacji treści nie czyni jej w&nbsp;jakiś magiczny sposób bardziej lub mniej wartościową. Myślenie w&nbsp;tych kategoriach to raczej symbol &#8222;starych&#8221; mediów, dla których <em>imprimatur</em> dla dzieła i&nbsp;autora jest druk w&nbsp;periodyku. A to przecież absurd.</p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<blockquote><p>Pytanie tylko jakie mi się nasuwa, to czy nie jest nam wszystkim potrzebna jakaś praca edukacyjna w&nbsp;tym zakresie? Ponieważ jak długo portale będą robić &#8222;omówki&#8221; i&nbsp;tego typu formy pół lub ćwierć-dziennikarskie wiele się nie zmieni.</p></blockquote>
<p>Myślę, że należałoby zacząć od rozdzielenia dwóch nacji &#8212; dziennikarzy i&nbsp;media workerów (pracowników mediów). Dawniej tytuł &#8222;dziennikarz&#8221; coś znaczył, ale też na to miano należało uczciwie zapracować. Od jego posiadacza wiele wymagano, ale też dziennikarze z&nbsp;prawdziwego zdarzenia byli legendami.<br />
Ten podział z&nbsp;pewnością nie spodoba się przedstawicielom &#8222;starych&#8221; mediów. Stawiam zwłaszcza na opór stacji telewizyjnych. Tym niemniej byłoby to wyczyszczenie przedpola. Newsy, omówienia, przeglądy prasy etc. spokojnie mogliby nadal wykonywać media workerzy. Anonimowo, tak jak obecnie, prawdopodobnie również na podobnym poziomie jakościowym. Z kolei dziennikarze mogliby tworzyć materiały porządnej jakości. Mniej, ale za&nbsp;to lepszych merytorycznie i&nbsp;przemyślanych.</p>
<p>Kolejnym krokiem, który pewnie należałoby zrobić, jest zwolnienie tempa. Niestety, ten postulat jest utopią, oczekuję raczej dalszego przyspieszania. Niestety, &#8222;fast word&#8221; przypomina &#8222;fast food&#8221; &#8212; niby czegoś się dowiadujemy, ale tak naprawdę to ani to smaczne, ani zdrowe, ani pożywne. Szkoda, bo tracą na tym wszyscy. Nie sposób wierzyć serwisom tematycznym, gdy autor jest w&nbsp;stanie pisać 15-20 tekstów, mających z&nbsp;założenia być porządnymi omówieniami tematu. Z technicznego punktu widzenia to jest niewykonalne, oczywiście przy założeniu przyzwoitego poziomu merytorycznego. Po co ten pośpiech i&nbsp;nadmiar?</p>
<p>Pracowników mediów zawsze będzie wielu. Niektórzy z&nbsp;nich mogą stać się dziennikarzami, ale większość do tego nie dojdzie. I bardzo dobrze, bo nie mają takiego obowiązku. Teoretyczne równanie w&nbsp;górę, do dziennikarza, tak naprawdę jest równaniem w&nbsp;dół. Podobnie jest z&nbsp;masowością wyższego wykształcenia. Dożyliśmy czasów, w&nbsp;których tytuł magistra nie oznacza praktycznie nic. Biorąc pod uwagę obecną produkcję magistrów, będzie jeszcze gorzej. Warto pomyśleć o&nbsp;przyszłości dziennikarstwa teraz, gdy jeszcze nie każdy osobnik przeklepujący w&nbsp;pocie czoła depesze PAP może machać legitymacją dziennikarską.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/05/dziennikarstwo-internetowe-tak-ale/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wróćcie porządne media, niekoniecznie stare</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 21:42:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[WWW & Net]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare</guid>
		<description><![CDATA[Artur Kurasiński (masz pecha chłopie, było tyle nie pisać :>) zachwycił się wczoraj wstępniakiem Michała Kobosko z&#160;Newsweeka: Z przyjemnością przeczytałem bardzo ciekawą analizę Michała Kobosko (szefa tego samego Newsweeka o&#160;którym ironicznie napisałem, żeby nie czytać). Jest to kolejny tekst, który &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.kurasinski.com">Artur Kurasiński</a> (masz pecha chłopie, było tyle nie pisać :>) <a href="http://blog.kurasinski.com/2009/04/27/stare-media-wroccie/">zachwycił się wczoraj</a> <a href="http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/od_redaktora_naczelnego/jak-robic-wate-cukrowa-bez-cukru,38640,1" rel="nofollow">wstępniakiem Michała Kobosko</a> z&nbsp;Newsweeka:</p>
<blockquote><p>Z przyjemnością przeczytałem bardzo ciekawą analizę Michała Kobosko (szefa tego samego Newsweeka o&nbsp;którym ironicznie napisałem, żeby nie czytać). Jest to kolejny tekst, który w&nbsp;sumie mówi bardzo prostą rzecz o&nbsp;?nowych mediach? z&nbsp;punktu widzenia dziennikarza (czyli przedstawiciela ?starych mediów?) czyli osoby mającej najlepszy ogląd tego co w&nbsp;się dzieje w&nbsp;jego środowisku?</p></blockquote>
<p>Cóż, ja to samo przeczytałem bez przyjemności. Nie znalazłem tam niczego, czego nie mógłbym przeczytać (i nie przeczytałem) wcześniej. Jeśli tekst MK jest dla Ciebie Arturze ciekawą analizą, to najwyraźniej różnimy się definicją tej ostatniej :></p>
<p><span id="more-431"></span></p>
<p>Owszem, próby narzucenia prymatu &#8222;nowych mediów&#8221; jako czegoś lepszego są tak samo absurdalne, jak próby udowadniania, że obecne dziennikarstwo prasowe to klasyka &#8222;starych mediów&#8221;. Oba założenia leżą i&nbsp;kwiczą.</p>
<blockquote><p>Proszę mi powiedzieć z&nbsp;czego żyją portale (teraz i&nbsp;zanim weszły w&nbsp;erę ?user generated content?)? Portale żyją z&nbsp;modyfikacji (podkreślam &#8211; modyfikacji!) informacji PAPowskich + dołączone do nich reklamy. Choćby sam prezes Onetu się zarzekał, że jest inaczej. Portale nie wytwarzają treści a&nbsp;?zasysają je? i&nbsp;?obrabiają? podając w&nbsp;inny sposób i&nbsp;innej grupie docelowej.</p></blockquote>
<p>Narzekasz na portale &#8212; zgoda, generalnie przetwarzają PAP + publikacje papierowe + internetowe &#8222;michałki&#8221;. Ale czy tak naprawdę znacząca część prasy nie robi tego samego? Nie w&nbsp;tej samej skali, owszem, ale w&nbsp;niewiele mniejszej? Sporo informacji to PAP-owska &#8222;srajtaśma&#8221; nasączona wodą dla rozbudowania wielkości tekstów. Ba, zdarzało mi się widywać na stronach WWW gazet teksty składające się praktycznie z&nbsp;informacji PAP-owskiej. Często też tekst najpierw jest kopią depeszy PAP, a&nbsp;potem jej rozbudowaniem. Przez małe rozgarnięcie piszącego kiedyś znalazłem lead złożony z&nbsp;newsa PAP, a&nbsp;następnie to samo było powtórzone w&nbsp;treści, tyle że z&nbsp;dodatkiem wody.</p>
<p>Prasa poza newsami to często komentarze do tego, co piszą koledzy z&nbsp;innych tytułów. Mamy też streszczenia artykułów opublikowanych w&nbsp;pismach zagranicznych. Działy naukowe przepisują teksty z&nbsp;&#8222;Nature&#8221; czy serwisów specjalistycznych. Często nieudolnie, tłumocząc je niemiłosiernie i&nbsp;kastrując, gdy redaktor czegoś nie rozumiał.</p>
<blockquote><p>Czy po &#8222;oddesaniu&#8221; z&nbsp;serwisów p2p czy video hostingowych treści wyprodukowanych przez studia filmowe i&nbsp;stacje telewizyjne znajdzie się coś oprócz scen z&nbsp;amatorskim striptizem przed kamerką, podpaleniem bąków kolegi albo wypadek samochodowy pod blokiem?</p></blockquote>
<p>Owszem, sporo. W zalewie milionów klipów są tysiące wartościowych. Pytanie tylko, czy to jest to, czego akurat Ty szukasz?</p>
<blockquote><p>Powyższą analogię można i&nbsp;trzeba niestety zastosować do zdecydowanej większości serwisów, portali, vortali, blogów i&nbsp;serwisów społecznościowych. Po wypreparowaniu z&nbsp;nich treści nie stworzonych przez nie okaże się, że podstawą są zdjęcia użytkowników i&nbsp;ich opisy profili. To trochę za&nbsp;mało aby tworzyć &#8222;nową jakość&#8221; jaką mają stać się &#8222;nowe media&#8221;.</p></blockquote>
<p>Do tej wyliczanki dodaj jeszcze większość prasy i&nbsp;będzie git. Albowiem, wbrew temu co mówią RedNacze, wiele tytułów generuje bardzo niewiele dobrej, unikalnej treści.</p>
<blockquote><p>Ile tak naprawdę &#8222;w internecie&#8221; powstało tekstów merytorycznych, mających strukturę dającą się czytać, zawierających rzetelny opis a&nbsp;nie erupcję emocji?</p></blockquote>
<p>Sporo, tylko pewnie nikt nie jest w&nbsp;stanie tego obliczyć. Ale takich tekstów jest mnóstwo, szczególnie w&nbsp;dziedzinach specjalistycznych. Trzeba tylko wiedzieć gdzie, jak i&nbsp;czego szukać. Ale na pytanie tak bardzo ogólne nie da się odpowiedzieć.</p>
<blockquote><p>Który z&nbsp;blogerów czy dziennikarzy z&nbsp;portali czy vortali zbliżył się. Czy &#8222;internet&#8221; mógłby zrodzić dziś kolejnego Ryszarda Kapuścińskiego?</p></blockquote>
<p>Prawdę mówiąc prędzej &#8222;Internet&#8221;, niż którakolwiek z&nbsp;redakcji. Dziennikarstwo w&nbsp;stylu Kapuścińskiego dziś nie ma racji bytu z&nbsp;powodu gigantycznych wręcz kosztów oraz paranoicznej żądzy &#8222;niusa&#8221;. Teksty tego typu przez większość redakcji byłyby odrzucone, bo za&nbsp;mało w&nbsp;nich &#8222;krwi i&nbsp;spermy&#8221;, jakieś niepotrzebne detale i&nbsp;w ogóle to zbyt długie.<br />
Poza tym mieszanie Kapuścińskiego do dyskusji o&nbsp;dzisiejszej prasie oraz stanie Sieci nie ma najmniejszego sensu. Kapuściński był dziennikarzem starych mediów. Nie tych z&nbsp;Twojej definicji, ale prasy z&nbsp;lat 60-tych i&nbsp;70-tych. To były czasy, w&nbsp;których większość dzisiejszych &#8222;gwiazd&#8221; byłaby najwyżej gońcami z&nbsp;powodu kiepskiego warsztatu oraz nieumiejętności zachowania obiektywizmu. Wtedy dziennikarz długo terminował pod okiem mistrza, ucząc się zawodu latami. Dziś dziennikarzy jest niewielu, większość &#8222;misiaczków z&nbsp;okienka&#8221; to tak naprawdę ludzie określani mianem <em>media workerów</em>. W Polsce jest to, niestety, nierozróżniane. Zresztą co ja będę męczył klawiaturę, przeczytaj co na ten temat mówił sam Kapuściński w&nbsp;&#8222;Tygodniku Powszechnym&#8221;:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.kapuscinski.info/page/publikacje/16">Jak media odzwierciedlają świat?</a> z&nbsp;1998 roku</li>
<li><a href="http://www.kapuscinski.info/page/wywiady/36">Zawód dziennikarz</a> z&nbsp;2001 roku</li>
</ul>
<blockquote><p>Czy internetowi &#8222;watchmani&#8221; mogliby upolować jakaś aferę na miarę &#8222;starachowickiej&#8221; albo łódzkich &#8222;łowców skór&#8221;?</p></blockquote>
<p>Owszem. Tyle że musieliby być potraktowani poważnie przez inne media, czyli ich akcja musiałaby zostać przez nie pociągnięta dalej. Niestety, w&nbsp;Polsce media nadal nie traktują bloggerów poważnie. Ba, wystarczy spojrzeć, jak często bloggerzy są cytowani, a&nbsp;raczej &#8222;cytowani&#8221;, bo tylko przez cudzysłów można zaznaczyć zerżnięcie cudzego tekstu. A inne media, ogólnopolskie, potrzebne są także mediom lokalnym. Dziennikarz z&nbsp;małego miasta często musi liczyć się z&nbsp;tym, że zadzieranie z&nbsp;miejscowym układem oznaczać będzie dla jego gazety utratę reklam.<br />
Mimo to warto przypomnieć aferę z&nbsp;Elizą Michalik, dziennikarką Twoich ukochanych starych mediów, którą przyłapano na wielokrotnym plagiacie. Spotkała się ze&nbsp;sporym ostracyzmem, ale to właśnie stare media wyciągnęły ją z&nbsp;powrotem na powierzchnię. Szkoda, że inni przyłapani na plagiacie jakoś nie doczekali takiego ostracyzmu.</p>
<blockquote><p>Czy mogliby zainicjować akcję w&nbsp;stylu &#8222;rodzić po ludzku&#8221; Wyborczej albo WOŚP Owsiaka? Nie. Po stokroć nie.</p></blockquote>
<p>Ty mówisz od razu nie, a&nbsp;ja powiem, że po prostu nie wiem. Zwłaszcza że te dwa przykłady akurat nie są wyłączną zasługą mediów. WOŚP to przede wszystkim Owsiak. Gdyby kilkanaście lat temu miał do dyspozycji dzisiejszy Internet, to być może w&nbsp;ogóle byśmy tego nie widzieli w&nbsp;TVP2? Z kolei &#8222;Rodzić po ludzku&#8221; to wielka akcja Gazety, ale zrobiona przecież w&nbsp;stylu &#8222;łebdwazerowym&#8221; &#8212; dzięki opiniom Czytelniczek. Zresztą sama Gazeta nie prowadzi już serwisu &#8222;Rodzić po ludzku&#8221; &#8212; znajdziesz tam <a href="http://kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/0,0.html">pustą stronę</a>. Prawdziwe &#8222;<a href="http://www.rodzicpoludzku.pl/">Rodzić po ludzku</a>&#8221; przeniosło się do Sieci.</p>
<p>Kutimana nie znałem, zanim o&nbsp;nim nie napisałeś. Nie bardzo wiem, czemu podkreślasz (czepiasz się?) fakt, że jest samoukiem. Czy to pierwszy artysta-samouk? I czy naprawdę jesteś pewien, że bez YT niczego by nie zrobił? Parę dekad temu Kutimanowie w&nbsp;TV robili z&nbsp;dostępnych im materiałów &#8222;baleciki&#8221; piłkarskie. Z kolei w&nbsp;rozgłośniach radiowych montażyści potrafili sklejać tradycyjną taśmę w&nbsp;podobne kawałki. Jeszcze dawniej miksowali poezję, przyśpiewki ludowe czy opowieści. Andrzej Poniedzielski piszący &#8222;Wiązankę poezji naszych klasyków&#8221; też był takim Kutimanem:</p>
<blockquote><p>A gdy przyjdą podpalić dom, dom w&nbsp;którym mieszkasz &#8212; Polskę.<br />
Kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem,<br />
kiedy nocą kolbami do drzwi załomocą, ty ze&nbsp;snu podnosząc skroń<br />
stań u&nbsp;drzwi i&nbsp;oddaj im bagnet i&nbsp;broń &#8212; szkoda drzwi.</p></blockquote>
<p>Sugerowanie, że dzisiejsza kultura to tylko przetwarzanie, jest ignorancją. Dzisiejsza kultura zarówno tworzy, jak i&nbsp;przetwarza. Podobnie jak czyniła to &#8222;stara kultura&#8221; i&nbsp;będzie to czynić &#8222;jeszcze nowsza kultura&#8221; za&nbsp;20, 50 czy 200 lat. I doprawdy nie wiem, czemu chcesz ich odcinać od bibliotek i&nbsp;źródeł informacji? Przecież to cofanie ludzkości o&nbsp;parę tysięcy lat dla udowodnienia nieudowadnialnego.</p>
<p>Piszesz, że są miliony Kutimanów na YouTube. Możliwe, ale przecież w&nbsp;historii też mieliśmy miliony pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy etc. Ilu z&nbsp;nich jest dziś znanych i&nbsp;stawianych jako wzór w&nbsp;swojej działce kultury? Żądanie, żeby po naszych czasach zostały setki tysięcy doskonałych dzieł jest zwyczajnie absurdalne. Rembrandt malował fenomenalnie, ale przecież &#8222;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Night_Watch">Straż nocna</a>&#8221; została namalowana na zamówienie. Podobnie jak wiele innych dzieł to była zwyczajna &#8222;fucha&#8221; czy &#8222;chałtura&#8221;. Ile takich dzieł nie przetrwało do naszych czasów, tego nie wie nikt. Podobnie nikt nie wie, czy za&nbsp;parę wieków za&nbsp;wielkiego polskiego muzyka będzie uważany Rubik, Kazik czy Mandaryna.</p>
<blockquote><p>Zaryzykuję stwierdzenie, że w&nbsp;zasadzie wszystko co najlepsze w&nbsp;wydaniu internetowym jest po prostu modyfikacją, zmianą ale nie stworzeniem niczego nowego na tyle aby gloryfikować to medium. Modyfikacją mającą na celu dotarcie tych samych treści do różnych grup odbiorców przy czym trzeba położyć nacisk na stwierdzenie, że Internet perfekcyjnie opanował umiejętność wymuszania skracania, kompresji, pozbawiania znaczenia czy wręcz ogłupiania prostotą przekazu.</p></blockquote>
<p>Czytam od niemal trzydziestu lat. TV oglądam od ponad ćwierć wieku. Trójki słucham od ponad 20 lat. Za kilka miesięcy stuknie mi 12 lat korzystania z&nbsp;Sieci. Jesteś pewien, że modyfikowanie i&nbsp;skracanie to wyłącznie cecha Internetu? Bo ja to widzę we&nbsp;wszystkich mediach i&nbsp;to od wielu lat. Media podlegają ewolucji na takich samych zasadach, jak cała reszta otaczającej nas rzeczywistości. Wszędzie największe nakłady mają tabloidy, a&nbsp;media dryfują w&nbsp;kierunku <em>infotainmentu</em>. Jedynie nędza naszego rynku powoduje, że nie ma porządnej publicznej, profesjonalnej i&nbsp;misyjnej TV.</p>
<blockquote><p>Efekt? Pokolenie obecnych studentów ma problem z&nbsp;pisaniem podstawowych tekstów analitycznych. Zerkam czasami przez ramię żony, która wykłada na Wydziale Psychologii. Poziom wypracowań, słownictwo, refleksja autorów jest tragiczna. Z takim poziomem operowania słowem pisanym nie ukończyłbym za&nbsp;moich czasów szkoły podstawowej.</p></blockquote>
<p>Starannie pomijasz jedną rzecz &#8212; wychowanie w&nbsp;domu. Czytam od 4 roku życia i&nbsp;tak mi zostało. Większość dzisiejszych studentów zaczyna naukę czytania dopiero w&nbsp;zerówce i&nbsp;mozolnie zmagają się z&nbsp;nią przez całą podstawówkę. Już za&nbsp;naszych czasów pojawiała się niechęć do czytania lektur i&nbsp;najchętniej nasi rówieśnicy oglądaliby ekranizacje. Dziś należałoby się tym zachwycać, bo młódź najchętniej czyta streszczenia. Braku nawyku sięgania po książkę nie wymuszą nauczyciele pędzący z&nbsp;materiałem. Nie będą tego w&nbsp;stanie nadrobić także wykładowcy.</p>
<blockquote><p>Dorosłe osoby (i jakby nie było elita &#8212; są w&nbsp;końcu studentami) nie umieją korzystać ze&nbsp;źródeł, nie umieją przekształcać tekstów cudzych. Pytanie czy można zatem &#8222;uwalić&#8221; większość grupy i&nbsp;kazać im pisać do skutku? Stanąć okoniem, wychowywać, tępić, wpajać podstawowe umiejętności w&nbsp;wieku 20 lat? Czy przymknąć oko i&nbsp;stwierdzić, że &#8222;taka jest teraz średnia&#8221;?</p></blockquote>
<p>Niestety, to nie jest elita. Gimnazjum naszych dziadków, matura naszych rodziców oraz nasze magisterki to dzisiejsze doktoraty. Im więcej osób osiąga jakiś poziom wykształcenia, tym ten poziom jest niższy, zgodnie z&nbsp;krzywą Gaussa. Jakiś idiota wymyślił, że naród ma mieć masowo wyższe wykształcenie i&nbsp;masz tego efekty. Można uwalać, choć chyba lepszym rozwiązaniem jest jednak edukować i&nbsp;mocno ograniczać stawianie dobrych stopni. Tróję można stawiać za&nbsp;cokolwiek, ale piątkę powinni mieć nieliczni na roku. Życie nie znosi radykalizmów, więc ani olewanie, ani oblewanie do skutku nic nie da.</p>
<p>Przejmujesz się Pokoleniem Y, ale po co? Oni patrzą na kraj inaczej, wiedzą że może być zorganizowany lepiej, zatem będą tego wymagać i&nbsp;żądać. Być może to ich protesty spowodują większe zmiany w&nbsp;traktowaniu obywatela, niż nasze narzekania i&nbsp;utarczki z&nbsp;ZUS-em, NFZ i&nbsp;innymi instytucjami.</p>
<blockquote><p>Żyjemy w&nbsp;otoczeniu w&nbsp;którym natężenie bodźców staje się krytyczne. Aby wywołać w&nbsp;nas emocje kreatorzy informacji, artyści i&nbsp;duchowni muszą odwoływać się do zupełnie nowych metod dzięki którym chcą dotrzeć do nas ze&nbsp;swoim komunikatem.</p></blockquote>
<p>Nie muszą, ale mogą, to spora różnica. A że często wybierają taką drogę? Cóż, zawsze chodzenie na skróty miało więcej zwolenników. Powołujesz się na &#8222;Piłę&#8221; &#8212; nie oglądałem ani jednej części, wolę Allena. Czujesz różnicę? I naprawdę nie uważam, żeby do zainteresowania widza filmem potrzebne było szokowanie. Ciekawe opowieści da się pokazać bez litrów krwi i&nbsp;spermy.</p>
<blockquote><p>Te dwie warstwy (emocje i&nbsp;informacja) nakładają się na siebie tworząc efektowny wzorzec oraz smaczną treść zachęcającą do konsumpcji. Jednak nadmiar któregoś z&nbsp;tych elementów powoduje schorzenia &#8212; albo drętwy dydaktyzm i&nbsp;konserwatyzm mediów albo po przegięciu w&nbsp;drugą stronę tabloidyzację i&nbsp;&#8222;inforozrywkę&#8221;.</p></blockquote>
<p>Na szczęście świat nie jest czarno-biały, a&nbsp;i niekoniecznie media potrzebują emocji. Problem w&nbsp;tym, że stary model programów TV (w stylu &#8222;Sondy&#8221; czy &#8222;Piórkiem i&nbsp;węglem&#8221;) wymagał profesjonalizmu. Łatwiej jest posadzić przed ekranem użelowanego media workera i&nbsp;kazać mu napuszczać na siebie dwóch oponentów. Pół godziny emisji się zapełni, a&nbsp;to najważniejsze. </p>
<blockquote><p>Internet nie może stać się dominującym kulturowo medium ponieważ jego budowa uniemożliwia czy wręcz zniechęca do zagłębiania się w&nbsp;teksty, dyskusje merytoryczne i&nbsp;dzielenie się informacjami nie będącymi wytworem osób trzecich.</p></blockquote>
<p>Trochę się z&nbsp;tym protestem spóźniłeś, Internet już stał się dominującym kulturowo medium. Nie przez &#8222;miałkość&#8221;, ale przez łatwość dostępu do treści na całym świecie. Nie kojarzę też, żeby ludzie dojrzali (w tym dojrzali emocjonalnie) byli jakoś zniechęcani do zagłębiania się w&nbsp;teksty, do merytorycznych dyskusji i&nbsp;dzielenia się informacjami. Być może mam inny Internet, a&nbsp;może po prostu umiejętniej z&nbsp;niego korzystam?</p>
<blockquote><p>Internet w&nbsp;obecnej formie narzuca emocje ponad merytoryką i&nbsp;uniemożliwia prowadzenie dialogu w&nbsp;sposób pozwalający na mierzalny rozwój intelektualny.</p></blockquote>
<p>Ponownie zniknąłeś spory kawałek Internetu. Gdyby nie on, nie byłbym w&nbsp;stanie bezpłatnie udostępnić innym dokumentów dotyczących dywizjonów PSP na Zachodzie. Nie byłbym w&nbsp;stanie również korzystać z&nbsp;podobnych dokumentów dotyczących jednostek brytyjskich, norweskich czy niemieckich. A to tylko mały fragment Sieci.</p>
<blockquote><p>Wychowywanie dzieci za&nbsp;pomocą serwisów typu &#8222;ściąga.pl&#8221; powinno być karalne na takim samym poziomie co komunistyczne podręczniki do ekonomii chwalące gospodarkę socjalistyczną.</p></blockquote>
<p>A, przepraszam, jak chcesz tego dokonać? Jeśli rodzic nie wychowywał dziecka od niemowlęcia, to w&nbsp;wieku lat nastu nadrobienie zaległości jest właściwie niemożliwe. Poza tym nie wiem, czy ściąga.pl jest bardziej niebezpieczna od <a href="http://olgierd.bblog.pl/wpis,gwaltowny;atak;krwiozerczej;bestii;na;redakcje;dziennika,23337.html">działalności klepaczy tekstu w&nbsp;Dzienniku</a>. Uczeń może przypuszczać, że ściąga.pl zawiera błędy, ale na prasie może się wzorować. Ze skutkiem podobnym, jeśli nie gorszym.</p>
<blockquote><p>Podsumowując &#8212; bez rzetelnej, &#8222;starej&#8221; szkoły tworzenia informacji nowe media zalewane są wtórnymi treściami nie dającymi żadnego intelektualnego &#8222;paliwa&#8221; do rozwoju kulturowego i&nbsp;społecznego. Spłycanie informacji, brak refleksyjności, brak umiejętności tworzenia nowych form i&nbsp;treści &#8212; wszystko to wskazuje, że wcale nie rozwijamy się ale cofamy na mapie cywilizacyjnego postępu. Bawimy się odbiciami w&nbsp;lustrach dla samej frajdy zobaczenia czegoś nowego ale jakże dobrze znanego.</p></blockquote>
<p>Zdajesz sobie sprawę, że ten akapit doskonale opisuje dzisiejsze media? Telewizję, prasę i&nbsp;radio? Przeleć się po stronach internetowych tych mediów i&nbsp;popatrz, jak wiele tam wtórnych treści bez żadnego intelektualnego paliwa. Zobacz, jak wiele spłyconych informacji i&nbsp;bezrefleksyjnie powtarzanych sloganów. Ba, gdybyś zadał sobie trud bardziej dokładnego przeszukania Sieci, znalazłbyś już szereg utyskiwań podobnych do tekstu Michała Kobosko.<br />
Jak piszesz? Wtórne treści bez głębszej refleksji? <img src='http://piotr.mikolajski.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<blockquote><p>Wiem, wiem &#8212; mam 34 lata i&nbsp;jestem starcem w&nbsp;rozumieniu różnicy wieku między mną a&nbsp;dzisiejszym nastolatkiem. To, że wiem co to jest &#8222;4chan&#8221;, &#8222;two girls and a&nbsp;cup&#8221; i&nbsp;&#8222;bukake&#8221; tylko pewnie dlatego jeszcze mam jakiś kontakt z&nbsp;rzeczywistością.</p></blockquote>
<p>Hmmm&#8230; według tej definicji straciłem kontakt z&nbsp;rzeczywistością, bo 2/3 tych określeń nie znam, choć tematyki mogę się domyślać po komentarzach na Twoim blogu. Ale może też jest inne wytłumaczenie? Może zamiast tracić czas na wyszukiwanie tych słówek zużywam go na poszukiwanie konkretnej wiedzy?</p>
<blockquote><p>Każde pokolenie starsze narzeka na młodszych wytykając im głupotę, rozwydrzenie, upadek obyczajów i&nbsp;brak szacunku do kultury i&nbsp;historii własnego kraju. Tylko czy każde pokolenie staje się częścią takiego przełomu jaki wygenerował Internet i&nbsp;inne podległe mu środki przekazu? Śmiem wątpić &#8212; co niestety nie jest dla mnie pocieszające.</p></blockquote>
<p>Mogę Cię pocieszyć. Nasi pradziadkowie dostali ruchome obrazy, dziadkowie radio, rodzice telewizję. My mamy czasy Internetu, nasze dzieci mogą mieć coś jeszcze. Świat jakoś istnieje, więc pewnie jeszcze trochę wytrzyma.</p>
<blockquote><p>Bo o&nbsp;czym mam rozmawiać z&nbsp;taką dziewczynką?</p></blockquote>
<p>A musisz z&nbsp;nią rozmawiać? Jesteś dorosły, masz prawo wyboru.</p>
<h3>Aktualizacja 30 kwietnia 2009</h3>
<p><a href="http://bronikowski.com">Opi</a> napisał <a href="http://bronikowski.com/1062">świetny komentarz</a> do całego tego lamentu wydawców. Mogę się pod tym podpisać wszystkimi możliwymi kończynami.</p>
<h3>Aktualizacja 30 maja 2009</h3>
<p>Na blogu <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl">Kultura 2.0</a> Alek Tarkowski skomentował ten sam tekst we&nbsp;wpisie <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=754">Stare media kontra: piractwo informacyjne, bzdury i&nbsp;histeria, idioci</a>. Polecam, to też kawałek ciekawej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/wroccie-porzadne-media-niekoniecznie-stare/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ekspierdami Polska stoi</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/ekspierdami-polska-stoi</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/ekspierdami-polska-stoi#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 08:01:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[WWW & Net]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/04/ekspierdami-polska-stoi</guid>
		<description><![CDATA[Maciek Budzich zapytał na Blipie &#8222;kto chce zostać ekspertem&#8222;. To świetne podsumowanie nowego serwisu Zapytaj ekspertów, o&#160;którym wczoraj poinformował. Zajrzałem do wspomnianego serwisu i&#160;wśród ekspertów zauważyłem nazwiska kilku sieciowych lanserów. Znanych raczej z&#160;nachalnej autopromocji i&#160;przepisywania cudzych tekstów, niż z&#160;posiadania jakiejś &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/04/ekspierdami-polska-stoi">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.mediafun.pl">Maciek Budzich</a> zapytał na Blipie &#8222;<a href="http://blip.pl/s/9243633">kto chce zostać ekspertem</a>&#8222;. To świetne podsumowanie nowego serwisu <a href="http://zapytajekspertow.pl/" rel="nofollow">Zapytaj ekspertów</a>, o&nbsp;którym <a href="http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2009/04/27/na-eksperta/">wczoraj poinformował</a>.</p>
<p>Zajrzałem do wspomnianego serwisu i&nbsp;wśród ekspertów zauważyłem nazwiska kilku sieciowych lanserów. Znanych raczej z&nbsp;nachalnej autopromocji i&nbsp;przepisywania cudzych tekstów, niż z&nbsp;posiadania jakiejś rzetelnej wiedzy. Ponieważ serwis nie pozwala na sprawdzenie zadeklarowanego zakresu wiedzy, nie wiem co wpisali. Być może ich krzywdzę i&nbsp;są ekspertami od malarstwa niderlandzkiego, paleoarcheologii czy też języka starocerkiewnosłowiańskiego, kto wie? Jednak znacznie bardziej prawdopodobny jest wysyp ekspertów od blogowania, serwisów internetowych, użyteczności itd., bo przecież to jest proste i&nbsp;zna się na tym każdy.</p>
<p>Serwis ma być promowany wśród dziennikarzy, aby konsultowali się tam w&nbsp;razie wątpliwości. Teoretycznie idea jest słuszna, ale w&nbsp;praktyce widzę wiele problemów.</p>
<p><strong>Pierwsze primo:</strong> nie jest to pierwszy taki serwis, od miesiąca istnieją <a href="http://ex4m.pl/">Eksperci dla mediów</a>. Nie jestem pewien, czy na rynku jest miejsce na wiele takich serwisów. Teoretycznie miejsce być powinno, ale praktyka sugeruje coś innego. Sam chyba wolałbym jeden serwis, acz z&nbsp;ludźmi faktycznie mającymi jakąś wiedzę i&nbsp;potrafiącymi ją przekazać w&nbsp;zrozumiały sposób.</p>
<p><strong>Drugie primo:</strong> większość dziennikarzy nie ma wątpliwości. Żadnych. Liczne są przypadki przepisywania głupot z&nbsp;Wikipedii, kiepskiego tłumaczenia zmieniającego znaczenie tekstu czy wręcz wycinanie fragmentów, których dziennikarz nie ogarnia. Do korzystania z&nbsp;takiego serwisu potrzeba dziennikarzy, a&nbsp;nie <em>media workerów</em>, którymi de facto stają się osoby zatrudniane przez większość redakcji. O tym będę jeszcze dziś pisał, ale w&nbsp;osobnej blognotce.</p>
<p><strong>Trzecie primo:</strong> będąc dziennikarzem chciałbym mieć jakąś gwarancję, że owi eksperci faktycznie znają się na tym, co deklarują. Owszem, teoretycznie dziennikarz jest kryty, bo ekspert pod swoją wypowiedzią się podpisuje. W praktyce jednak w&nbsp;porządnej redakcji to dziennikarz zbierze ochrzan, bo nie zweryfikował swojego eksperta.<br />
Patrząc na punkt 8 regulaminu:</p>
<blockquote><p>8. Eksperci rekomendowani przez ZFPR &#8212; to eksperci różnych dziedzin, których fachowa wiedza potwierdzona jest rekomendacją polskiego Związku Firm Public Relations.</p></blockquote>
<p>zapis można rozumieć w&nbsp;taki sposób, że wszyscy zarejestrowani eksperci są rekomendowani przez zarządzających serwisem. Być może w&nbsp;planach jest podział ekspertów przez wydzielenie grupy tych zweryfikowanych? Na razie tego podziału nie ma i&nbsp;w szeregach ekspertów można spotkać nawet osobnika doskonale znanego z&nbsp;kradzieży cudzych tekstów.</p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p>Chętnie będę monitorował rozwój serwisu, ale na razie mam spore wątpliwości, czy się w&nbsp;nim rejestrować. Nie dlatego, że miałbym zostać zalany setkami pytań, takiej popularności serwisów nie przewiduję. Mój komfort psuje obecność paru czarnych owiec, więc raczej zaczekam na wersję, w&nbsp;której umiejętności będą weryfikowane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/04/ekspierdami-polska-stoi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>My name is Arschloch, Jan Maria Arschloch</title>
		<link>http://piotr.mikolajski.net/2009/02/my-name-is-arschloch-jan-maria-arschloch</link>
		<comments>http://piotr.mikolajski.net/2009/02/my-name-is-arschloch-jan-maria-arschloch#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 18:27:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mikołaj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piotr.mikolajski.net/2009/02/my-name-is-arschloch-jan-maria-arschloch</guid>
		<description><![CDATA[Niedoszły premier z&#160;Krakowa dał popis buractwa na lotnisku w&#160;Monachium. Z miejsca stał się pośmiewiskiem całej Europy, niestety na pośmiewisko wystawiając współrodaków. Tradycyjnie już nie pomaga jego małżonka, dzielnie zwiększając poziom zażenowania trzeźwo myślących obserwatorów. Oczywiście koledzy po linii branżowo-ideologicznej wzięli &#8230; <a href="http://piotr.mikolajski.net/2009/02/my-name-is-arschloch-jan-maria-arschloch">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedoszły premier z&nbsp;Krakowa dał popis buractwa na lotnisku w&nbsp;Monachium. Z miejsca stał się pośmiewiskiem całej Europy, niestety na pośmiewisko wystawiając współrodaków. Tradycyjnie już nie pomaga jego małżonka, dzielnie zwiększając poziom zażenowania trzeźwo myślących obserwatorów.</p>
<p>Oczywiście koledzy po linii branżowo-ideologicznej wzięli go od razu Jana Marię Rokitę pod opiekę, więc od wczoraj można poczytać szereg hagiograficznych tekstów. Rzućmy okiem na kilka z&nbsp;nich. Od razu uprzedzam, będzie długo.</p>
<p><span id="more-428"></span><br />
Na pierwszy ogień, chronologicznie, Michał Karnowski. Człowiek wsławiony wychwalaniem dnia z&nbsp;życia Jarosława Kaczyńskiego w&nbsp;stylu, którego nie powstydziłaby się Trybuna Ludu za&nbsp;czasów propagandy sukcesu. Tekst został zapamiętany przez P.T. Internautów z&nbsp;racji zadziwiającego zniknięcia ze&nbsp;serwisu internetowego &#8222;Dziennika&#8221;.</p>
<p>Nie wiem, czy poniższy tekst też za&nbsp;parę dni nie zniknie, tym razem zrobiłem zrzut ekranowy. Całość zacytuję poniżej, bez żadnych skrótów:</p>
<h3>&#8222;Dziennik&#8221;, Michał Karnowski</h3>
<blockquote cite="http://www.dziennik.pl/opinie/article317459/Rokite_potraktowano_skandalicznie.html"><p> Michał Karnowski, publicysta DZIENNIKA<br />
środa 11 lutego 2009 19:01</p>
<p>Rokitę potraktowano skandalicznie</p>
<p>Trzeba by dużej dawki dziwactwa, by uwierzyć, że Jan Rokita to człowiek zdolny do awanturowania się na pokładzie samolotu. I trzeba by dużej do niego niechęci, by w&nbsp;jakikolwiek sposób usprawiedliwiać niezwykle brutalne traktowanie, jakiego doświadczył na lotnisku w&nbsp;Monachium &#8211; uważa Michał Karnowski.</p>
<p>I trudno nie uznać, że jego wersja wydarzeń jest niezwykle logiczna i&nbsp;trudna do obalenia, na dodatek potwierdzana przez świadków &#8211; pasażerów samolotu. Rozmawiałem z&nbsp;Janem Rokitą w&nbsp;tych dramatycznych chwilach, gdy siedział w&nbsp;niemieckim areszcie. Był oskarżony nie wiadomo o&nbsp;co, zmuszany do zapłacenia kaucji nie wiadomo za&nbsp;co, wzburzony obelgami, jakie rzucano pod jego adresem, zakuciem w&nbsp;kajdanki. I wiem, że to co mówił wtedy, brzmi identycznie, jak to co mówi teraz: nie było żadnego realnego powodu, by tak go potraktować.</p>
<p>Ta sprawa musi być wyjaśniona. Były polityk PO, a&nbsp;obecnie publicysta DZIENNIKA, nie może być traktowany w&nbsp;taki sposób. Więcej &#8211; nikt z&nbsp;nas nie może być tak traktowany! Procedury bezpieczeństwa, zasada, że na pokładzie samolotu nie ma miejsca dla awanturników &#8211; jak najbardziej. Ale chamstwo, wulgarność i&nbsp;przemoc zastosowane wobec pasażera tylko dlatego, że prosi, by nie niszczyć jego płaszcza &#8211; nie.</p>
<p>Dlatego polskie władze i&nbsp;służby dyplomatyczne powinny na ten skandaliczny akt agresji wobec polskiego obywatela zareagować zdecydowanie. Bo jeśli tak umiarkowana w&nbsp;sądach osoba jak Jan Rokita mówi, że czuł, iż niechęć do niego niemieckich służb zajmujących się bezpieczeństwem wynikała z&nbsp;faktu, iż jest Polakiem, to sytuacja zaczyna być poważna.</p>
<p>Michał Karnowski</p></blockquote>
<p>Od czasów wspomnianego spijania z&nbsp;dzióbka ekspremiera wiem, że z&nbsp;Michałem Karnowskim żyjemy w&nbsp;dwóch innych światach. W moim nie jest ciężko uwierzyć w&nbsp;chamskie zachowania polityka z&nbsp;pierwszych stron gazet i&nbsp;domaganie się nienależnych przywilejów. Niezależnie od tego, jak bardzo deklarowane są pewne standardy, liczą się fakty. W zadziwiającej większości przypadków niekorzystne dla P.T. polityków.<br />
Ciężko też w&nbsp;moim świecie nazywać normalne działania policyjne, w&nbsp;tym stosowanie środków przymusu bezpośredniego, jako niezwykle brutalne traktowanie. Środki te stosuje się w&nbsp;sytuacji, gdy ktoś nie chce się podporządkować zaleceniom służb bezpieczeństwa. Nazwa też powinna tłumaczyć, czemu się te środki stosuje &#8212; w&nbsp;celu zmuszenia kogoś do pożądanego zachowania. Stawianie oporu policji, zwłaszcza czynnego, kończy się kajdankami. Również w&nbsp;Polsce.</p>
<p>W moim świecie wersję wydarzeń przedstawianą przez Rokitów uznaje się za&nbsp;średnio logiczną, za&nbsp;to za&nbsp;mocno niewiarygodną. Problemem jest też potwierdzanie tej wersji przez pasażerów, skoro <a href="http://www.tvn24.pl/12690,1585861,0,2,po-wyprowadzeniu-tego-pana-bilismy-brawo,wiadomosc.html">po wyprowadzeniu Rokity bili brawo</a>.</p>
<p>Pobyt w&nbsp;areszcie z&nbsp;pewnością jest dramatyczną chwilą, ale trafia się tam za&nbsp;konkrety. Gdyby redaktor Karnowski zadał sobie odrobinę trudu, może dowiedziałby się, że JMR został zatrzymany za&nbsp;próbę uszkodzenia ciała i&nbsp;naruszenie ustawy o&nbsp;bezpieczeństwie ruchu lotniczego. Gdyby pomyślał, może zrozumiałby zasadę działania kaucji. Gdyby postarał się być bezstronnym, nie pisałby idiotyzmów o&nbsp;wzburzeniu spowodowanym skuciem kajdankami.</p>
<p>Reszty tego egzaltowanego apelu nie chce mi się komentować, nie będę kopał od dawna leżącego.</p>
<h3>&#8222;Dziennik&#8221;, Kamila Wronowska</h3>
<p>Artykuł <a href="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article317298/Niemcy_wywlekli_Rokite_z_samolotu.html">&#8222;Niemcy wywlekli Rokitę z&nbsp;samolotu&#8221;</a> w&nbsp;zasadzie jest powieleniem tekstu Karnowskiego. Praktycznie zero bezstronności, informacje strony niemieckiej na samym końcu, po całej nacechowanej antyniemieckością treści. Zastanawiam się, czy koniecznie redakcja &#8222;Dziennika&#8221; musi wspierać swojego felietonistę? To jest źle pojmowana solidarność zawodowa, o&nbsp;ile uznawać Rokitę za&nbsp;dziennikarza.</p>
<h3>&#8222;Rzeczpospolita&#8221;, Piotr Semka</h3>
<p>Tego tytana intelektu zostawiłem sobie na deser. Ot, klasyczny wręcz przypadek podkładania się kogoś, kto nie tylko nie ma pojęcia o&nbsp;procedurach w&nbsp;lotnictwie pasażerskim, ale także sugeruje, że Rokitowie są równiejsi od innych. Zatem <em>ad rem</em>.<br />
Na wstępie Piotr Semka opitolił Super Express, Wyborczą i&nbsp;Fakt za&nbsp;brak obrony Jaśka, a&nbsp;nawet za&nbsp;kpienie z&nbsp;niego. Poprawiwszy sobie samopoczucie pochwalił red. Karnowskiego za&nbsp;&#8222;trafne pytania&#8221;, po czym wyciąga artylerię, aby postrzelać ślepakami.</p>
<blockquote><p>Czy stewardessa Lufthansy nie mogła zacisnąć zębów i&nbsp;zanieść płaszcze Rokitów do szafki tuż przy wejściu do samolotu?</p></blockquote>
<p>Nie, panie Semka, nie mogła. Na pokładzie BAe 146 jest jakaś setka pasażerów i&nbsp;po to są określone zasady, by stewardessa nie musiała sto razy zaciskać zębów. Chyba że uznaje pan wyższość pasażera Rokity nad pasażerem Smithem czy Kowalskim. Jeśli tak, to proszę podać jakąś logiczną podstawę.</p>
<blockquote><p>Czy jej zadaniem jest rozkręcanie awantur czy znalezienie jakiegoś rozwiązania, nawet gdy pasażerowie wydają się jej kapryśni?</p></blockquote>
<p>Jej podstawowym zadaniem jest dbać o&nbsp;porządek w&nbsp;kabinie pasażerskiej oraz o&nbsp;komfort wszystkich podróżnych. W razie problemów ma pasażerowi pomóc lub zwrócić uwagę. Gdy zwracanie uwagi nie pomaga, ma poinformować kapitana o&nbsp;problemach. Na pokładzie samolotu się nie dyskutuje i&nbsp;nie negocjuje &#8212; &#8222;my way or highway&#8221;.</p>
<blockquote><p>Czy kapitan postarał się załagodzić kontrowersję?</p></blockquote>
<p>Kapitan jest od prowadzenia samolotu, panie redaktorze, w&nbsp;pańskim wieku wypadałoby to wiedzieć. Nie ma prawa wystartować, jeśli na pokładzie nie ma porządku. Pasażerów zakłócających porządek i&nbsp;olewających polecenia obsługi się wywala za&nbsp;drzwi, a&nbsp;nie błaga i&nbsp;negocjuje. Ot, proste i&nbsp;skuteczne.</p>
<blockquote><p>Czy zweryfikował jakoś w&nbsp;rozmowie z&nbsp;Rokitą wersje wydarzeń podawaną przez stewardessę?</p></blockquote>
<p>Stewardessa to nie jest ktoś do pomiatania, ale osoba odpowiadająca za&nbsp;porządek w&nbsp;kabinie pasażerskiej. Kapitan nie musi niczego weryfikować i&nbsp;całe szczęście. Wie pan, panie redaktorze, to taki dziwny wynalazek, jak podział zadań. Ona odpowiada za&nbsp;porządek w&nbsp;kabinie pasażerskiej i&nbsp;zgłasza kapitanowi porządek lub problemy. On ufa personelowi i&nbsp;całkiem dobrze to działa.</p>
<blockquote><p>Czy nie mógł zamknąć sporu, polecając stewardessie, by na zasadzie wyjątku wzięła płaszcze i&nbsp;kapelusze i&nbsp;powiesiła je w&nbsp;bezpiecznym miejscu?</p></blockquote>
<p>Panie redaktorze, a&nbsp;niech pan powie, dlaczego ktokolwiek ma robić wyjątek dla obywatela Rokity? Bo zaczął się awanturować i&nbsp;domagać nienależnych świadczeń? Rozumiem, że załoga powinna się zachowywać podobnie w&nbsp;stosunku do żądań każdego pyskatego pasażera? Jeśli nie, to ponawiam pytanie &#8212; dlaczego obywatel RP Jan Maria Rokita ma być traktowany inaczej, niż obywatel Kongo Muzele Abawi, czy też obywatel USA, John Smith?</p>
<blockquote><p>Czy za&nbsp;umiejętność rozładowywania takich właśnie sporów nie płaci się, kupują nietanie bilety w&nbsp;Lufthansie?</p></blockquote>
<p>Kupując bilety na samolot płaci się za&nbsp;możliwość przewiezienia się z&nbsp;bagażami na pokładzie tegoż samolotu. Nie ma karnetu na pyskowanie i&nbsp;domaganie się świadczeń, za&nbsp;które się nie zapłaciło. Dlatego też osoby mające większe wymagania kupują bilety na klasę biznes lub nawet (o zgrozo!) czarterują odrzutowce.</p>
<blockquote><p>Czy był sens wzywać policję?</p></blockquote>
<p>Oczywiście. Jeden z&nbsp;pasażerów zachowywał się agresywnie, nie chciał zastosować się do próśb i&nbsp;poleceń personelu pokładowego oraz funkcjonariuszy policji. Norma ogólnoświatowa.</p>
<blockquote><p>Czy policja zbadała na miejscu, jaka jest waga sprawy?</p></blockquote>
<p>Nie, bo nie od tego jest. To nie patrol prewencji tylko ekipa odbierająca pasażera sprawiającego problemy. Takie rzeczy wyjaśnia się po fakcie.</p>
<blockquote><p>Czy podjęła się wyjaśnienia, czy Rokita jest tylko pasażerem domagającym się uważnego traktowania czy też quasiterrorystą?</p></blockquote>
<p>Nie, bo nie musiała. Pasażer olewający polecenia personelu jest quasiterrorystą, choćby miał opinię anioła fruwającego pół metra nad powierzchnią ziemi. Pasażer Rokita mógł po locie złożyć zażalenie, jeśli tak bardzo mu zależało.</p>
<blockquote><p>Czy bez takiego rozeznania &#8211; powinna przetrzymywać godzinami Rokitę w&nbsp;kajdankach?</p></blockquote>
<p>W kajdankach przetrzymuje się każdego agresywnego aresztowanego, ot procedury. Niezależnie od tego, czy nazywa się Schmit, czy Rokita.</p>
<blockquote><p>Czy ktoś poinformował go, jaki jest jego status?</p></blockquote>
<p>Owszem, tylko że trzeba to jeszcze zrozumieć.</p>
<blockquote><p>Czy ktoś wyjaśnił mu, jakie są zasady pobierania kaucji?</p></blockquote>
<p>J.w.</p>
<blockquote><p>Jaki jest taryfikator takich kaucji?</p></blockquote>
<p>Przypuszczalnie nie, podobnie jak w&nbsp;Polsce nie robi się aresztowanemu wykładu z&nbsp;KK czy KPK.</p>
<blockquote><p>Czy na wielkim międzynarodowym porcie lotniczym policjanci znają angielski?</p></blockquote>
<p>Pewnie w&nbsp;takim samym zakresie, jak na Okęciu. Tylko że ten angielski trzeba zrozumieć.</p>
<blockquote><p>Czy mają prawo wyzywać aresztowanego najgorszymi słowami?</p></blockquote>
<p>Nie. Ale też <span lang="de">Arschloch</span> nie jest najgorszym słowem w&nbsp;języku niemieckim, można byłoby np. rzec o&nbsp;nim <span lang="de">Schwanz</span>.</p>
<blockquote><p>Czy nie doszło do jakiejś demonstracji niechęci wobec Rokity jako obcokrajowca?</p></blockquote>
<p>Doszło do demonstracji niechęci wobec Rokity jako <span lang="de">Arschlocha</span>. Która to niechęć kompletnie mnie nie dziwi.</p>
<blockquote><p>Na jakiej wreszcie zasadzie Lutfhansa wpisuje kogoś na czarne listy?</p></blockquote>
<p>Na elementarnej. Pasażer się awanturuje, olewa polecenia personelu i&nbsp;wymaga usunięcia z&nbsp;pokładu siłą. Też bym go wpisał na czarną listę, bo po co narażać pracowników na kontakt z&nbsp;takimi osobnikami?</p>
<blockquote><p>Te pytania jakoś nie zainteresowały nikogo. Lepiej się przecież pośmiać z&nbsp;nielubianego Rokity.</p></blockquote>
<p>Panie Semka, odpowiedź na te pytania jest elementarna i&nbsp;powinien pan te odpowiedzi znać jeszcze przed napisaniem swojego komentarza. A z&nbsp;Rokity mało kto się śmieje, to raczej wydarzenie tragiczne. Kolejny polski, pożal się Boże, VIP kompromituje nasz kraj. Cóż, najwyraźniej lata spędzone w&nbsp;parlamencie spowodowały zmiany w&nbsp;postrzeganiu rzeczywistości i&nbsp;lokalna rozpoznawalność została uznana za&nbsp;ogólnoświatowe uwielbienie&#8230;</p>
<p>Tyle pastwienia się nad dwoma &#8222;wiodącymi&#8221; komentatorami i&nbsp;ich koleżanką. Reszty tego typu pisaniny nie komentuję, musiałbym mocno zużyć Ctrl+C/Ctrl+V. Oburzenia posłów również komentować mi się nie chce, zwrócę tylko uwagę na spostrzeżenia posłów PiS. Otóż mówią oni, że na lotnisku JMR miał zawsze problemy z&nbsp;przechodzeniem przez bramki. Rozumiem to jako postrzeganie samego siebie jako lepszego od tej całej tłuszczy, która się przez bramki tłoczy.</p>
<h3>O sprawie piszą również</h3>
<ul>
<li>Bogdan Miś &#8212; <a href="http://bogdan.wordpress.com/2009/02/12/incydent-samolotowy-rokity/">Incydent samolotowy Rokity</a></li>
<li>Wojtek Orliński &#8212; <a href="http://wo.blox.pl/2009/02/Premier-z-Crackowa.html">Ratujcie! Biją mnie Niemcy!</a></li>
<li>Wojtek Orliński &#8212; <a href="http://wo.blox.pl/2009/02/Droga-Dominiko-Wielowieyska.html">Droga Dominiko Wielowieyska</a></li>
<li>Paweł Wimmer &#8212; <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/02/Bojkot-Lufthansy.html">Bojkot Lufthansy</a></li>
</ul>
<p><strong>PS</strong> <span lang="de">Arschloch</span> to w&nbsp;tłumaczeniu na nasze dupek. Jeśli faktycznie niemieccy policjanci posłużyli się tym sformułowaniem, wcale im się nie dziwię. Przypuszczalnie nie wiedzieli, że lepiej sytuację opisuje <span lang="de">die Rübe</span>, znany szerzej jako <em>Beta vulgaris</em>.</p>
<p><strong>PS z&nbsp;14 lutego 2009</strong> Jeśli prawdą jest stwierdzenie Janusza Palikota, że <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1915920,11,item.html">w sprawie Rokity interweniował ktoś z&nbsp;rządu</a>, to nazwanie tego ostatniego dupkiem kompletnie mnie nie dziwi. Otóż jeśli rzeczywiście Jan Maria Rokita zaczął się w&nbsp;niemieckim areszcie zasłaniać wysoko postawionymi kolegami, to jest dupkiem i&nbsp;gówniarzem, który nie potrafi przyjąć na klatę konsekwencji swojego zachowania. Tak po prostu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piotr.mikolajski.net/2009/02/my-name-is-arschloch-jan-maria-arschloch/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

