Oto kopia strony http://jabba.pl/bellois/id/8713 zapisana przez G o o g l e w 26 Sty 2006 07:17:37 GMT.
Kopia G o o g l e to obraz strony jaki znaleźliśmy przy ostatnim przeszukiwaniu Sieci.
Z upływem czasu strona mogła się zmienić. Tutaj znajduje się aktualna wersja strony.
Kopia może zawierać odwołania do obrazów, które nie są już dostępne. Kliknij tutaj, aby otworzyć kopię tekstową strony.
Aby utworzyć łącze lub zakładkę do tej strony, użyj następującego adresu url: http://www.google.com/search?q=cache:qG1uOdJ30yEJ:jabba.pl/bellois/id/8713+g%C3%B3r%C3%B3+marketingu&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=3&client=firefox-a


Google nie jest w żaden sposób związany z autorami tej strony i nie odpowiada za jej treść.
Znalezione słowa zostały podświetlone: góró marketingu 

Użyteczność, dostępność, standardy, e-marketing, Linux :: Bellois Ulle zaprasza

Użyteczność, dostępność, standardy sieciowe i e-marketing

Era Lepszej Sieci - praktyczne porady, wskazówki i aktualna wiedza

Przekocz menu

Nawigacja:

Archiwum:

Klucze:

Czy wiesz, co jest kluczowym elementem niemal każdej oferty, lub reklamy?

11-01-2006, 15:29:17 | klucze: e-marketing

Czy wiesz co jest najważniejszym, kluczowym elementem każdej oferty, lub reklamy? Jest to nagłówek. Tak, dobry nagłówek to absolutna podstawa. Jeśli nie masz dobrego nagłówka to... nie licz na dobrą sprzedaż.

AIDA kluczem do zrozumienia roli nagłówka

Wszyscy zajmujący się na poważnie e-marketingiem podkreślają wielkie znaczenie nagłówków. Nic w tym dziwnego. Dlaczego tak się dzieje i z czego wynika jego rola? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zwrócić uwagę na pewną zasadę. Bez jej znajomości i zrozumienia, nie można też pojąć w pełni roli nagłówka. Mam tu na myśli zasadę nazywaną AIDA. Jest to skrót od czterech angielskich słów: Attention, Interest, Desire, Action. Możemy to przełożyć na polski w następujący sposób:

Co z tego wynika? W przypadku reklam i ofert nagłówek niemal zawsze jest pierwszym elementem powyższej układanki. Jeśli nie zwrócisz uwagi osoby czytającej Twoją ofertę, to nie masz szans na rozbudzenie w niej odpowiedniego zainteresowania. Co za tym idzie, nigdy nie zbudujesz u niej pragnienia posiadania Twojego produktu i nie skłonisz jej do podjęcia odpowiedniej akcji, czyli kupna. Dlatego nagłówek jest tak ważny. Wielką rolę nagłówków podkreślał między innymi David Ogilvy, który jest prawdziwym autorytetem w tej dziedzinie.

Z tego powodu na stworzenie nagłówka trzeba poświęcić dużą ilość czasu. Nie można tego "odbębnić", bo przecież jeden nagłówek może decydować o być, albo nie być Twojego biznesu! Niektórzy uważają, iż na stworzenie nagłówka należy poświęcić nawet 80%(albo i więcej) całego czasu przeznaczonego na tworzenie oferty. Trudno się z tym nie zgodzić.

Jak stworzyć dobry nagłówek?

Pytanie o metody na stworzenie dobrego nagłówka jest właściwie pytaniem o metody na przyciągnięcie czyjejś uwagi.

Podstawa to znajomość własnego USP. Przekładając na nasz język, moglibyśmy nazwać to mianem Unikalnej Propozycji Sprzedaży, albo lepiej Unikalnej Cechy Oferty. To drugie określenie, choć nie jest językowo dokładne, chyba lepiej oddaje charakter tego angielskiego sformułowania. Jest to coś, co wyróżnia Twoją ofertę i sprawia, że jest jedyna w swoim rodzaju. Czy wiesz już do czego zmierzam? Dobry nagłówek w większości wypadków powinien odwoływać się do unikalnej cechy Twojego produktu.

Najlepiej, aby ta unikalna cecha była powiązana z odpowiednią korzyścią wynikającą z kupna Twojego produktu. W ogóle zwracanie uwagi na praktyczną korzyść jest bardzo, bardzo ważne. Możesz nie mieć USP, ale jeśli nie zwrócisz uwagi na konkretne korzyści to... na własne życzenie pozbawisz się klientów.

Kilka podstawowych sposobów...

Oto kilka możliwości stworzenia dobrego nagłówka:

Oczywiście to tylko kilka głównych sposóbów na stworzenie dobrego nagłówka. Na pewno będę jeszcze wracał do tego tematu. Jeśli Ty znasz jakieś skuteczne metody, to możesz się nimi podzielić pisząc komentarz do tego wpisu.

To jeszcze nie wszystko

Nagłówek to dopiero początek dobrej oferty. Jednakże bez dobrego nagłówka najczęściej nie może być nawet mowy o skutecznej sprzedaży. Pamiętaj o tym.

Komentarze i trackbacki:

Możesz skorzystać z linku do trackbackowania. Dozwolone tagi XHTML to: <a />, <br />, <abbr /> i <acronym />

shrew, 2006-01-11 21:09:09

Nie, nie, to mi sie kojarzy z piotrem m. :-(

Bellois, 2006-01-11 22:39:55

Taaak? Coz, to nie Piotr wymyslil pewne zasady pisania reklam i ofert... Warto zwrocic uwage chocby na wspomanienego juz Ogilvy'iego, czy tez Hopkinsa - legende reklamy.

r.d., 2006-01-12 09:42:20

Czy znasz SEKRET Piotra Majewskiego?

Nie próbuj nawet myśleć o tym, jak będziesz niesamowicie mądry, gdy już poznasz ten sekret.

Tak! Ten darmowy sekret jest wyjątkowo dzisiaj tylko dla ciebie.

A serio, akurat z nauką PM o nagłówkach (oraz USP/UCO) się zgadzam. No, a AIDA to przecież bardzo stara marketingowa reguła. We współczesnej reklamie zmieniły się tylko proporcje. Zwrócenie uwagi, czyli niby pierwszy etap, zajmuje najwięcej czasu.

Bellois, 2006-01-12 10:59:01

Zasady sa niby stare, ale zauwaz, ze wiele osob, nawet prowadzacych wlasne biznesy, jakos ich nie rozumie.

Jeszcze nawiaze do P.M. Duzo ludzi narzeka na niego, duzo ludzi go krytykuje. Ale dlaczego nikt inny nie chce pisac o praktycznym marketingu?

Darzygniew, 2006-01-12 14:51:53

Zainteresowanie, Uwaga, Pragnienie, Akcja = ZUPA
Ładny skrót przynajmniej ;-)

shrew, 2006-01-12 20:53:43

Ja nie mowie, ze to on wymyslil, bo taki tworczy to on nie jest, a wrecz jest leniwy, na co tez narzekali na forum. Ale niestety wszystko, co zwiazane z e-biznesem to piotr m. i stad jakis moj niesmak, bo guru w czymkolwiek to ja nie lubie. Rzady jednostki owszem, ale tylko jesli ja nia jestem ;-)

Bellois, 2006-01-12 22:10:00

Wszystko? Hmmm... Czy wiec nie jest juz najwyzsza pora, aby to zmienic?

Mikołaj, 2006-01-13 04:11:09

Najwyższa. Tylko jak chcesz zmienić, to nie rób kolejnej odmiany majewszczyzn :o(
Ogólniki mogą wystarczyć handlującym pietruszką, ale robiącym coś więcej już nie wystarczają. Tym bardziej inteligentnym od pietruszki też nie wystarczą. Teksty w stylu "tak trzeba", bez wyjaśnienia czemu właśnie tak, nie mają sensu, a nie każdy będzie chylił czoło na dźwięk nazwisk Hopkins, Ogilvy etc. Zresztą nazwiska, którymi się góró podpiera, bardzo szybko się dewaluują...


Mówisz, że wiele osób narzeka i krytykuje. Cóż, Majewski nie potrafi porządnie wyjaśnić zasad, bo jego wiedza o nich jest płyciutka. Bez porządnych studiów można robić geszefty, ale nie nauczać o roli marketingu w biznesie.
Majewski jest po prostu kiepski. Nie kojarzę naprawdę porządnych tekstów jego autorstwa, gdzie mógłbym znaleźć konkretną wiedzę, a nie zachwyty nad sobą samym, cneb etc. Jeśli taki znasz, to bardzo chętnie go zobaczę - będzie pierwszym.

Jeśli chcesz pisać o praktycznym marketingu, to pisz dla ludzi już prowadzących interesy. Interesy ciut bardziej poważne, niż mag Marcellus Gue Tor reklamujący się w "Skandalach" kilkanaście lat temu.

Gdybym moim kontrahentom wysłał ofertę przygotowaną przez Majewskiego, to w najlepszym wypadku zostałbym wyśmiany. Znajomi przysłaliby SMS-a z pytaniem "Och...ś?", a reszta by zaczkończyła współpracę. Nie dlatego, że oferta byłaby niekorzystna, ale dlatego że nie szanuję ich intelektu.

Bellois, 2006-01-13 08:48:07

Dlatego ja nie zamierzam nikogo nasladowac. Co do wiedzy, moim skromnym zdaniem mozna ja znalezc u P.M, ale to nie zmienia faktu, ze mozna ja takze znalezc gdzie indziej.

Co do studiow... Tu moglbym sie nie zgodzic, ale nie wiem co dokladnie masz na mysli :) Studia w sensie taki typowym? Czy studia w sensie wieloletniej samodzielnej nauki? Z tym drugim jak najbardziej sie zgadzam, ale jeszcze wyzej cenie praktyka. O tak, praktyka jest najwazniejsza.

Oferta, ktora ty mialbys wyslac kontrahentom to juz raczej co innego... w koncu to Twoi kontrahenci. W tym tekscie mialem przede wszystkim na mysli zwracanie sie do ewentualnych klientow.

Mikołaj, 2006-01-13 18:21:01

Może i nie zamierzasz, ale naśladujesz... :o/
Gdyby ktoś mi podesłał ten tekst, pierwszym skojarzeniem byłby Majewski. Nie z powodu tematyki, ale z powodu sformułowań i jakości samego tekstu.

Jeśli chodzi o studia, to obawiam się, że zbyt wiele naczytałeś się bzdur góró, który studia od zawsze uważał za mało istotne. W sumie to dziwić nie powinno, jego kompleksy na punkcie studiów zawsze były widoczne. Wiedza teoretyczna uzupełnia praktykę, tak jak praktyka uzupełnia wiedzę teoretyczną.

Wracając do oferty - moim kontrahenci to moi klienci, bo to ja im coś sprzedaję.

Bellois, 2006-01-13 18:23:12

Ale Twoj stosunek do nich jest inny. Co do Majewskiego... Czy wszystko co ma zwiazek z marketingiem juz zawsze bedzie Ci sie z nim kojarzyc? Niepodoba Ci sie jakosc tekstu? To wskaz, prosze, na _konkrety_, wtedy mozemy dyskutowac. Zapomnij o Piotrze i powiedz co konkretnie nie podoba Ci sie w tym tekscie.

Mikołaj, 2006-01-13 20:01:31

No fakt, nie szanuję swoich klientów jak idiotów, ale jak ludzi myślących. To coś dziwnego i odmiennego?

Z Majewskim kojarzy mi się określony styl pisania - miałki, bez konkretów i wyjaśnień. Ot, takie dawanie czegoś do wykucia, "na wiarę". Masz wierzyć, że tak jest i tak robić. To mi się w tym tekście nie podoba, podobnie jak nie podoba mi się jego miałkość i ogólność. Pisz trzy razy rzadziej, za to trzy razy lepsze teksty - głębsze, z wyjaśnieniami, odwołaniami do źródeł etc.

P.S. Brak akapitów w tym CMS-ie jest bardzo drażniacy.

Bellois, 2006-01-13 21:42:37

Bo to sa stare zasady znane od dawna. A szczerze mowiac, to nadal nie wiem o co dokladnie Ci chodzi...

Co do strony - to nie CMS, tylko system blogowy Jabba umozliwiajacy miedzy innymi blogowanie przez Jabbera, albo przy wykorzystaniu API(na przyklad przez Flocka). Brak akapitow to moje niedopatrzenie, zaraz beda.

Bellois, 2006-01-13 21:50:03

Jeszcze nawiaze do edukacji... szkola nie uczy bardzo waznej rzeczy: radzenia sobie w swiecie pieniedzy.

Mikołaj, 2006-01-14 02:19:03

Ech, czy jak napiszę kapitalikami, że drażnią mnie ogólniki, to będzie to bardziej zrozumiałe?
Powołując się na badania zacytuj je z podaniem źródła. Powołując się na sztuczki psychologiczne powiedz, jak się one nazywają i na czym polegają. Twój autorytet nie musi być autorytetem dla kogoś innego, więc uważaj z powoływaniem się na autorytety, szczególnie mało znane ogółowi.

O edukacji nie chce mi się pisać, bo nie bardzo mam ochotę na dyskusję z wiarą w dogmaty.
Generalnie sugerowałbym uważną lekturę strony John T. Reed’s analysis of Robert T. Kiyosaki’s book Rich Dad, Poor Dad. Tylko bez uprzedzeń, uważnie, analizując i myśląc nad treścią. Przydaje się też rzut oka na różne odnośniki, strony poboczne, komentarze etc. - takoż z włączonym myśleniem i analizowaniem. Wiem, że to zajmie parę godzin, ale to mogą być dla wielu dobrze zainwestowane godziny...

YaaL, 2006-01-14 02:35:13

"[...] szkola nie uczy bardzo waznej rzeczy: radzenia sobie w swiecie pieniedzy."

Jaka szkoła? Podstawówka zapewne nie uczy, ale zaręczam, że już na poziomie szkoły średniej da się znaleźć taką, która przynajmniej podejmuje w tym kierunku wysiłki

Bellois, 2006-01-14 13:20:06

Mikołaj: ale co jest dla Ciebie ogolnikiem? Stwierdzenie o dużej roli nagłówków? AIDA? A może USP, albo to, że należy zwracać uwagę na korzyści? Ogilvy to nie jest po prostu _moj_ autorytet. Poczytaj sobie, co ten facet zrobil i kim byl.

Co do Roberta Kiyosaki - to nie jest dla mnie zaden autorytet w sumie. Po prostu pewne idee wynikajaca z jego ksiazek sa dla mnie interesujace.

Yaal - ja wiem z praktyki, ze wcale tak nie jest. Podejmowanie wysilkow nic nie da, jesli nie zreformuje sie calego systemu. Czy ktos naucza w szkole np. o tym, jak zalozyc wlasna firme i tym podobnych rzeczy?

Mikołaj, 2006-01-14 14:07:19

Przecież napisałem, co konkretnie mi się nie podoba i jak to powinno być napisane - 2006-01-14 02:19:03.

Idee Kiyosakiego są OKDR, co widać wyraźnie po analizie, do której dałem Ci linkę. Trzeba "tylko" ją przeczytać i uważnie się zastanowić nad wnioskami. Bardzo uważnie...

BTW - możesz coś napisać o tej praktyce i szkolnictwie? Mam niejasne wrażenie, że znowu przebijają tutaj głupoty wypisywane przez Majewskiego i Kiyosakiego.
BTW - uczenie "jak założyć swoją firmę" jest kompletnie bez sensu. Założenie firmy to żadna filozofia i ktoś potrafiący sylabizować już jest w stanie to zrobić _bez_ pomocy szkoły. Sens i celowość założenia firmy to zupełnie inna historia, a tego całkiem sporo szkół i studiów uczy - niekoniecznie wprost.

YaaL, 2006-01-14 15:34:51

Bellois, jak tylko naprawisz swoją maszynkę do wstawiania komentarzy, żeby nie ucinała w połowie, to możemy podyskutować.

Tak, są szkoły które uczą "jak założyć swoją firmę". Na pewno były, kiedy jeszcze chodziłam do liceum - czyli ładnych parę lat temu.

Bardzo łatwo zrzucić winę na "zły system szkolnictwa" i "bezsensowny program". Wystarczy starannie zignorować fakt, że oprócz profilów ogólnych w liceach ogólnokształcących są i inne (zarówno profile, jak i szkoły).

Bellois, 2006-01-14 15:46:18

Mikolaj: wybacz, ale nadal nie wiem, co masz na mysli. Mowisz ogolnikami.

To ze mnie interesuja idee Kiyosakiego nie znaczy, ze Ciebie tez musza. Mi uzmyslowi jedno - nie trzeba byc zaleznym od systemu, ale mozna wziasc sprawy we wlasne rece. To jest dla mnie najwazniejsza nauka z tych ksiazek wyplywajaca. Widzac zaleznosc ludzi od jakies nisko platnej pracy i niemoznosc wprowadzenia zmian we wlasnym zyciu stwierdzam, ze naprawde wiele osob tego nie rozumie.

Do Mikolaja i Yaal: nie chodzi mi konkretnie o to "jak zalozyc firme", a raczej o pewien ogolny kierunek nauki w szkole. A system szkolnictwa naprawde jest zly, bo uczy masy niepotrzebnych/nieprzydatnych rzeczy, ale to juz inna bajka.

YaaL, 2006-01-14 23:07:08

"nie chodzi mi konkretnie o to "jak zalozyc firme", a raczej o pewien ogolny kierunek nauki w szkole"

Masz pretensje do *liceum ogólnokształcącego*, że kształci *ogólnie*? Halo, Ziemia do Belloisa...

Bellois, 2006-01-15 13:47:24

Slowo "ogolnie" nie znaczy "niepraktycznie". Co z tego, ze przez wiele lat meczono mnie np. na biologii skomplikowanymi formulkami, jesli nigdy nikt mni nie pokazal, jakie grzyby zbierac w lesie, albo, jak rozpoznac ptaki latajace na naszym niebie.

Ogolnie to znaczy przekrojowo, o wielu rzeczach, zgadzam sie, ale... z wielu bzdur moznaby zrezygnowac, a zajac sie czyms, co jest praktyczne.

Zreszta w porownaniu z innymi w Europie polski program nauczania jest mocno przeladowany.

, 2006-01-16 12:09:11

Jeśli stwierdzenia "gdy powołujesz się na badania, zacytuj je z podaniem źródła" czy "powołując się na sztuczki psychologiczne powiedz, jak się one nazywają i na czym polegają" są ogólnikami, to nie wiem co nimi nie jest. Mnie rozumienia takich stwierdzeń nauczono w jakże beznadziejnym liceum ogólnokształcącym, działającym w złym systemie szkolnictwa. Umiejętność rozumienia różnych figur stylistycznych pogłębiono na studiach humanistycznych, jak najbardziej teoretycznych i niezwiązanych z biznesem.

Ponieważ od dobrych kilku dni nie potrafisz sobie poradzić z tymi stwierdzeniami, oto tłumaczenie łopatologiczne:
Gdy piszesz "badania dowodzą", to samo stwierdzenie "badania dowodzą" inteligentnemu czytelnikowi nie wystarczy, on nie bierze stwierdzeń na wiarę. Jeśli chcesz nie być kojarzonym z pseudofachowym bełkotem Majewskiego, to napisz coś więcej o tych badaniach, podaj pełne wyniki i źródło, z którego czerpałeś wiedzę.

Jeżeli ta łopatologia nie dotarła, to naprawdę nic nie jestem w stanie na to poradzić...

P.S. Zanim zaczniesz ze mną rozmawiać na temat imć Kiyosakiego, bądź łaskaw zapoznać się dokładnie z wklejonym wcześniej linkiem.

Bellois, 2006-01-16 12:46:26

Wskaz teraz prosze w ktorym miejscu napisalem "badania dowodza". Cos sobie wymysliles, odnosisz to do mojego tekstu i probujesz dyskutowac...

, 2006-01-16 14:25:47

"Co z tego, ze przez wiele lat meczono mnie np. na biologii skomplikowanymi formulkami, jesli nigdy nikt mni nie pokazal, jakie grzyby zbierac w lesie, albo, jak rozpoznac ptaki latajace na naszym niebie."

Szczerze współczuję, tylko, widzisz, mi takie rzeczy pokazywali jeszcze w podstawówce, więc uważaj na kwantyfikatory.

Twoje wyrzuty dotyczące polskiego szkolnictwa brzmią jak typowe narzekanie licealisty, któremu się nie podoba, że musi "tak strasznie dużo niepotrzebnych rzeczy" się do matury nauczyć.

Bellois, 2006-01-16 15:42:20

"Szczerze współczuję, tylko, widzisz, mi takie rzeczy pokazywali jeszcze w podstawówce, więc uważaj na kwantyfikatory."

Zaprowadzili Cie do lasu i pokazali na to na zywo, tak? Potem poszliscie na spacer, ogladaliscie ptaki i je rozpoznawaliscie, tak? Jakos nie chce mi sie wierzyc. A jesli rzeczywiscie tak bylo, to takie sytuacje na pewno naleza do niezwyklych wyjatkow. A jak pewnie wiesz, wyjatek potwierdza regule :)

"Twoje wyrzuty dotyczące polskiego szkolnictwa brzmią jak typowe narzekanie licealisty"

Wiec nie mozna ponarzekac na szkole, bo wtedy jest sie automatycznie zgnebionym licealista, ktoremu nie chce sie uczyc? Wiec mam rozumiec, ze wedlu Ciebie polski program nauczania jest jak najbardziej ok? Ciekawe, ciekawe.

, 2006-01-16 15:55:24

Bingo! I do lasu, i do parku, i do ZOO na wycieczkę. Wtedy niczym nadzwyczajnym to nie było.

"Wiec nie mozna ponarzekac na szkole, bo wtedy jest sie automatycznie zgnebionym licealista, ktoremu nie chce sie uczyc?"

Można ponarzekać, warto jednak spróbować zrobić to w trochę lepszym stylu niż "szkoły w Polsce to tylko do zaorania się nadają, a program jest przeładowany i BEZ SENSU".

"Wiec mam rozumiec, ze wedlu Ciebie polski program nauczania jest jak najbardziej ok?"

Bynajmniej. Nigdzie nie twierdzę, że jest "jak najbardziej ok". Twierdzę tylko, że ty wyolbrzymiasz jego wady, jednocześnie starannie unikając zauważenia zalet. Może to dlatego, że te zalety widzi się dopiero z perspektywy... a może niektórzy ich nawet i z perspektywy nie widzą, bo widzieć bardzo nie chcą.

Bellois, 2006-01-16 16:04:23

> Bingo! I do lasu, i do parku, i do ZOO na wycieczkę. Wtedy
> niczym nadzwyczajnym to nie było.

No to rzeczywiscie ewenement.

> Można ponarzekać, warto jednak spróbować zrobić to w
> trochę lepszym stylu niż "szkoły w Polsce to tylko do zaorania się
> nadają, a program jest przeładowany i BEZ SENSU".

Co ja poradze na to, ze to jest prawda?

> Twierdzę tylko, że ty wyolbrzymiasz jego wady,
> jednocześnie starannie unikając zauważenia zalet.

Calkiem mozliwe, ze wyolbrzymiam, ale... osobiste odczucia zawsze sa prezentowane ze strony subiektywnej.

> Może to dlatego, że
> te zalety widzi się dopiero z perspektywy...

A moze po pewnym czasie zapomina sie o wadach i szkolne czasy kojarzy z beztroska mlodoscia, co silnie wplywa na postrzeganie roli szkoly? :-)

, 2006-01-16 17:27:31

1. "> Bingo! I do lasu, i do parku, i do ZOO na wycieczkę. Wtedy
> niczym nadzwyczajnym to nie było.
No to rzeczywiscie ewenement."

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=14197
Następnym razem spróbuj nie używać słów, których znaczenia nie znasz, bo bzdury ci wychodzą.

"> Można ponarzekać, warto jednak spróbować zrobić to w
> trochę lepszym stylu niż "szkoły w Polsce to tylko do zaorania się
> nadają, a program jest przeładowany i BEZ SENSU".
Co ja poradze na to, ze to jest prawda?"

Serio-serio? Ale wiesz, że wystarczy jeden przykład, żeby udowodnić, że to prawda nie jest?

EOT, bo wyraźnie w jakimś innym matriksie żyjesz. Jak zdecydujesz się odwiedzić naszą szarą polską rzeczywistość, to możemy podyskutować, ale przebijać się do twojego bąbelka mi się nie chce.

Bellois, 2006-01-16 17:30:20

> 1. "> Bingo! I do lasu, i do parku, i do ZOO na wycieczkę.
> Wtedy
>> niczym nadzwyczajnym to nie było.
> No to rzeczywiscie ewenement."

> http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=14197
> Następnym razem spróbuj nie używać słów, których znaczenia
> nie znasz, bo bzdury ci wychodzą.

Słownik Kopalińskiego jasno tłumaczy, czym jest ewenement. Następnym razem nie rzucaj linkami, jak nie wiesz o czym mówisz.

Dodawanie nowych komentarzy zostało zablokowane.